Jakbym słyszał na żywo te dźwięki syren i wybuchów w moim mieście, to płakałbym ze złości i żalu. Nad ludźmi rannymi i zabitymi, nad infrastrukturą i budynkami zniszczonymi, które tyle kosztują i służyć nam miały, nad dziećmi przerażonymi którym ta trauma na zawsze w głowie zostanie i nad ludźmi starymi i chorymi, którzy nawet nie mogą sami do schronu uciec, tylko czekać: przyjdzie ktoś czy nie przyjdzie, uderzy pocisk czy nie uderzy. A potem jakbym sobie uświadomił, że za to odpowiadają politycy z Warszawy, to wziąłbym widły i pojechałbym gardła im poprzegryzać.
Ale co ja tam wiem, nie jestem widocznie uduchowionym patriotą.