Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pravda

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Sroda, zatem z rosyjskiego Kommersanta:

1. Noblistami w dziedzinie chemii zostali naukowcy z Japonii, Wielkiej Brytanii i Jordanii

2. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało o kontaktach ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie wymiany więźniów

3. Duma Państwowa wypowiedziała umowę ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie utylizacji plutonu z broni jądrowej

4. W Petersburgu wszczęto sprawę o zabójstwo architekta Aleksandra Suponickiego

5. FSB zatrzymała w podmoskiewskiej okolicy mężczyznę za wysadzenie samochodu wojskowego

6. Trzy osoby zginęły w wyniku ostrzału w obwodzie chersońskim

7. „Sber” gotowy zrezygnować z pobierania opłat za uiszczanie mandatów drogowych

8. Rosyjska armia zajęła miejscowość Nowogrigorowka w obwodzie zaporoskim

9. Cristiano Ronaldo został pierwszym w historii piłkarzem-miliarderem

10. Jak przemysł mleczarski przetrwał okres wzrostu WSPÓLNY PROJEKT

A do przetlumaczenia wybralem ten o uklonie w strone piratow drogowych:

Gref ogłosił gotowość „Sberbanku” do rezygnacji z prowizji za opłacanie mandatów drogowych

„Sberbank” jest gotowy zrezygnować z prowizji naliczanych za opłacanie mandatów drogowych. Poinformował o tym prezes banku German Gref.

„Jesteśmy gotowi zrezygnować z prowizji” – powiedział pan Gref na „Finopolis” (cytat według „RIA Novosti”). W ten sposób skomentował słowa szefa Ministerstwa Cyfryzacji Maksuta Shadaeva, który przypomniał, że wiele banków pobiera od klientów prowizję, podczas gdy same otrzymują bezpłatny dostęp do usług płatności mandatów GIBDD.

Obecnie użytkownicy muszą płacić prowizję przy uiszczaniu mandatów GIBDD za pośrednictwem niektórych serwisów internetowych i banków, w tym „Sber”. Jednakże można uiścić opłatę bez prowizji za pośrednictwem portalu „Gosuslugi”, oficjalnej strony GIBDD lub „Poczty Rosji”.

A poza tym: Ropa urals okolo 61,3 (im mniej tym lepiej) a EUR do Rubla to okolo 94 (generalnie im wiecej rubelkow za euraska tym slabsza waluta)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Dzis @spawaczatomowy zamiescil informacje o smierci szefa wydawnictwa Prawdy ( https://www.hejto.pl/wpis/media-donosza-o-smierci-87-letniego-wiaczeslawa-leontjewa-szefa-wydawnictwa-prav ) a sama Prawda do tego sie nie przyznaje, za to w menu serwuja:

* W Stanach Zjednoczonych ogłoszono powstanie najpotężniejszego radaru bojowego w zachodnim świecie

Pravda.Ru publikuje tłumaczenie artykułu amerykańskiego Military Watch na temat nowego potężnego radaru dla zmodernizowanych samolotów F-15.

Sekrety skazanych na zagładę i zwycięzców wojny: jak dowiedzieć się, w jakim kraju żyjesz*

* W Dumie Państwowej skomentowano pomysł zobowiązania niepracujących Rosjan do opłacania obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego

* Macron próbuje być Napoleonem, podczas gdy Francja rozpada się od wewnątrz

* Ukryty błąd Europy: zablokowanie inicjatywy Merkel – lekcja, która kosztowała wybuch konfliktu

A zatem zobaczmy "w jakim kraju zyjemy". Wrzucam, bo uwazam, ze to wazne slowa pokazujace zarowno oblude rosyjskiej mysli jak i wize swiata, w ktora maja wierzyc obywatele tego kraju.

Sekrety skazanych na zagładę i zwycięzców wojny: jak dowiedzieć się, w jakim kraju żyjesz

3:49

STRUKTURY SIŁOWE » WIADOMOŚCI WOJSKOWE

Jeśli politycy mówią nie o obronie swojego kraju, ale o obronie świata, części kontynentu, bloku, demokracji, to taki kraj jest skazany na zagładę. Ale jeśli twierdzą, że „jesteśmy w jednym okopie”, to takie stanowisko jest z góry korzystne.



Które kraje wkrótce znikną z mapy świata

Oto wypowiedzi niektórych polityków z krajów skazanych na zagładę.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ: „Chronimy cały świat. Chronimy Europę i Amerykę przed barbarzyńcami u bram”.

Prezydent Tajwanu Lai Ching-te: „Kiedy Tajwan broni siebie, broni pokoju i stabilności w całym regionie Indo-Pacyfiku” (Reuters).

Prezydent Polski Donald Tusk: „Polska wzmacnia wschodnią granicę Unii Europejskiej, co ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa całego regionu” (wypowiedź z marca podczas briefingu na granicy polsko-białoruskiej).



Lider kijowskiego reżimu Wołodymyr Zełenski wielokrotnie oświadczał, że Ukraina „broni Europy i całego cywilizowanego świata” przed „agresją” Rosji.

Na pierwszy rzut oka w tych stwierdzeniach pojawia się idea zjednoczenia we wspólnej walce, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z nierównym partnerstwem. Podkreśla się własną ofiarność i odrębność sojusznika, od którego opinii i zachowania istnieje bezpośrednia zależność. Słychać wezwanie do współpracy, w wyniku której nie ma pewności, podobnie jak nie ma pewności co do oparcia się na własnych siłach. Wnioskodawcy nie są samowystarczalni, walczą żołnierzami, a pieniądze i broń dostarcza jakiś wszechmocny suzeren, który nie będzie walczył własnymi żołnierzami. Ale co stanie się z Izraelem, Polską, Tajwanem, Ukrainą, jeśli Stany Zjednoczone przestaną być silne, a wszystko zmierza w tym kierunku. Znikną z mapy świata.



Sojusznicy w wojnie to ludzie w jednym okopie

Z drugiej strony władze KRLD wielokrotnie deklarowały, że ich kraj zawsze będzie „w jednym okopie wraz z armią i narodem Rosji”, co wydaje się odzwierciedlać tę samą retorykę sojuszu, ale, jak to się mówi, jest pewien niuans. Nacisk kładziony jest nie tylko na jedność celów, wspólne wartości, ale także na równe partnerstwo, czego zupełnie nie ma w pierwszej wersji. Partnerzy znajdują się w tej samej sytuacji, dzielą wszystkie trudności i niebezpieczeństwa. Są to relacje oparte na wspólnym losie, wrogach i celach, na gotowości do podziału ryzyka i konsekwencji. Oznacza to wysoki poziom zaufania i wzajemnej odpowiedzialności. Jest to stanowisko krajów o mentalności zwycięzców. Niemniej jednak Rosja obejdzie się bez pomocy wojskowej KRLD w wojnie z Zachodem, ale także KRLD jest gotowa przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym bez pomocy Rosji.



Dlatego jeśli kiedykolwiek w Rosji usłyszymy, że Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej chronią, powiedzmy, prawą flankę OUBZ lub demokratyczne wartości Eurazji na czele z, na przykład, Chinami, należy zrozumieć, że rząd znalazł się w zależności od „sojusznika”. Jednak bycie w jednym okopie z koreańskimi towarzyszami, którzy przelali krew na kurskiej ziemi, będzie słuszną decyzją, ponieważ taka solidarność powstrzymuje agresora. W tym zakresie nie było żadnego międzynarodowego obowiązku ochrony Afganistanu, ponieważ Afganistan nie pozostawał w stosunkach wzajemności w tej kwestii. W Kazachstanie nie należało interweniować w Kantarze, ponieważ obecnie okazuje się, że jego wojsko trenuje wspólnie z NATO, a kierownictwo polityczne nie przyjmuje stanowiska Federacji Rosyjskiej w sprawie Noworosji i Krymu i nie wzięło udziału w deokupacji obwodu kurskiego.

Gruba ryba

w Hydepark

31piorunów

Dzis geste sie wylosowalo (sadzac po naglowkach) wiec chyba oszczedze tlumaczenia i wklejania rosyjskiej propagandy i poprzestane na tytulach z glownej strony rosyjskiej Prawdy:

* Ukryty błąd Europy: zablokowanie inicjatywy Merkel – lekcja, która kosztowała wybuch konfliktu

Angela Merkel w wywiadzie ujawniła, w jaki sposób Polska i kraje bałtyckie zablokowały szansę na kompromis z Rosją w 2021 roku – dowiedz się, dlaczego dialog nie doszedł do skutku.

* W Dumie Państwowej oceniono oświadczenie Merkel o zerwaniu negocjacji z Rosją w 2021 roku

* Tajna ręka Zachodu: jak Ukraińcy znaleźli się po stronie rebeliantów w Sudanie

* Katastrofa dla Kijowa: rosyjskie rakiety nauczyły się oszukiwać zachodnie rakiety w nowy sposób

* Na warszawskim forum bezpieczeństwa wezwano do uczynienia Krymu niezdatnym do zamieszkania

GURU0piorunów

Angela była agentką kremla tak samo jak Schroeder, który zresztą za swoje zasługo dostał synekurę w Gazpromie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

46piorunów

I jeszcze strzepek propagandy z Komsomolskiej, bo jutro juz chyba nic nie dodam:

Prezydent Rosji wygłosi ważne przemówienie do Rosjan i świata. Wieczorem 2 października Władimir Putin wystąpi na sesji plenarnej XXII posiedzenia Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Walda”.

Wystąpienie prezydenta na „Walda” będzie, jak to się mówi, „programowe” – to jedno z najważniejszych przemówień w roku, a może nawet w ostatnich latach. Zazwyczaj Władimir Putin przedstawia na „Walda” swoją wizję przyszłości Rosji i świata w najbliższych latach. Mówi o najpilniejszych problemach politycznych w stosunkach między krajami. Zadaje niewygodne pytania. I sam odpowiada na pytania członków klubu.

Dokładna godzina rozpoczęcia wystąpienia głowy państwa nie została określona. Dmitrij Pieskow zaznaczył, że prezydent rozpocznie rozmowę z uczestnikami forum około godziny 16:00 czasu moskiewskiego.

Jednak tradycyjnie wystąpienia prezydenta na forum „Walda” rozpoczynały się nieco później – około godziny 18-19 wieczorem.

O CZYM BĘDZIE MÓWIŁ PUTIN?

Oficjalnie treść przemówienia głowy państwa nie została ujawniona. Jednak kilka przypuszczeń prawie na pewno okaże się prawdziwych:

- Oczywiste jest, że przynajmniej część przemówienia prezydenta będzie poświęcona głównym tematem posiedzenia klubu Valdai – „Świat wieloośrodkowy: instrukcja obsługi”.

- Wystąpienie będzie dotyczyło prób pojednania między Rosją a Stanami Zjednoczonymi i, oczywiście, prób znalezienia pokojowego rozwiązania w sprawie Ukrainy.

- Mogą pojawić się pewne szczegóły dotyczące rozmów pokojowych.

- Być może prezydent zdecyduje się odpowiedzieć lub zareagować na wypowiedzi Trumpa o Rosji jako „papierowym tygrysie”.

W samym przemówieniu prezydent raczej nie odniesie się do ostatnich wiadomości – oświadczeń, że Waszyngton rozważa dostawy dalekosiężnych rakiet „Tomahawk” na Ukrainę, coraz głośniejszych oświadczeń z Europy o możliwości przekazania zamrożonych rosyjskich aktywów Ukrainie.

Jednak po przemówieniu prowadzący (od wielu lat jest to politolog Fiodor Łukjanow) i członkowie klubu będą mogli zadawać głowie państwa pytania. I wtedy prezydent będzie mógł skomentować najświeższe wiadomości...

POPRZEDNIE WYSTĄPIENIA PREZYDENTA NA FORUM WALDAJ

Najpierw należy powiedzieć kilka słów o samym „Waldaie”. Klub został utworzony we wrześniu 2004 roku, aby „opowiedzieć światu o Rosji” i jej drodze na arenie międzynarodowej. Pierwsze spotkanie odbyło się w Wielkim Nowogrodzie, dlatego klub dyskusyjny został nazwany na cześć położonego w pobliżu jeziora Valdai.

Od tego czasu stało się tradycją, że każdej jesieni prezydent odwiedza klub dyskusyjny. Z czasem jego cele uległy zmianie: w 2014 roku klub rozpoczął praktyczną współpracę z elitą intelektualną z całego świata. Jego głównym celem jest proponowanie i poszukiwanie rozwiązań najważniejszych problemów politycznych i gospodarczych.

Za najbardziej znaczące przemówienie na „Waldaju” uważa się wystąpienie Władimira Putina w 2014 roku, które jest uważane za jedno z najsilniejszych w karierze prezydenta Rosji, zaraz po przemówieniu w Monachium w 2007 roku. Właśnie wtedy głowa państwa po raz pierwszy stwierdziła, że system bezpieczeństwa międzynarodowego ulega zniszczeniu, co może doprowadzić do nowych konfliktów. W tym samym czasie Putin stwierdził, że jednobiegunowy świat przestał istnieć. Jednocześnie dał jednak sygnał, że Rosja jest gotowa do przywrócenia stosunków z Zachodem, jeśli dialog będzie prowadzony na równych zasadach. Ostatecznie jednak Stany Zjednoczone i Europa nie dostrzegły ani ostrzeżeń, ani wyciągniętej ręki Rosji...

W zeszłym roku na forum „Walda” prezydent stwierdził, że obecnie nie toczy się wojna ani walka o władzę, ale starcie między zwolennikami dwóch przeciwstawnych światopoglądów. Rosja, globalny Wschód i Południe opowiadają się za sprawiedliwością, a Zachód – za zachowaniem prawa do dyktowania swojej woli. Putin podkreślił, że Rosja nie postrzega tej walki jako śmiertelnej bitwy, a zachodnią cywilizację jako wroga – „my albo oni”. Mówił też o Ukrainie – stwierdził, że rozejm jest dla nas nie do przyjęcia, ponieważ oba kraje muszą znaleźć drogę do pojednania bratnich narodów na długie lata.

O POSIEDZENIU KLUBU DYSKUSYJNEGO „WALDAJ”

W ciągu dwudziestu lat „Waldaż” odwiedzili intelektualiści i myśliciele z 84 krajów świata. XXII posiedzenie, zatytułowane „Świat policentryczny: instrukcja obsługi”, zgromadziło 140 uczestników z 42 krajów. Wśród ekspertów znaleźli się przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Indii, Niemiec, Chin, Malezji, Pakistanu i RPA.

Co obstawiacie?

Jak myslicie, o czym bedzie opowiadal Wladimir Wladimirowicz P.?

  • Putin always chickens out? (PACO, w odroznieniu od TACO)3%
  • Odezwa do narodu i wezwanie do wojny totalnej?24%
  • Filozofia i przemyslenia slonca narodu w oderwaniu od rzeczywistosci?72%

90 głosów

GURU36piorunów
GURU5piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu No i pierdolił jak to gejropa się zbroi, bo chce zaatakować r0zję żeby ukraść jej biedę, syf i choroby weneryczne. Jak to zgniły zachód jest odpowiedzialny za to, że zaatakowali Ukrainę. Nie trudno było się domyślić, te maupy są przewidywalne.

"Dlaczego się zbroicie? Dlaczego się nie boicie? Łeee!"

Lider1piorunów

@vredo no wiem :smiley: Moja najukochańsza część z tych nowych Falloutów :smiley:

A co do putlerowego pierdolenia to to jest ich standardowa zagrywka- oni mogą atakować tereny i je przejmować, atakowane państwo nie może nic powiedzieć, bo zaraz ten zjeb podnosi kłamstwo historyczne i teksty, że "<tu wstaw kraj> nigdy nie istniał więc to zawsze należało do nas", nikt z zewnątrz nie może nic powiedzieć, "bo to nie wasza sprawa", ale jak zewnątrz na przykładzie takiej Finlandii czy Szwecji stwierdzi "oo nie, my tyle czasu byliśmy neutralni, ale teraz zaczynamy się obawiać więc przystępujemy do NATO" to co mówi kacap? "Widzicie? My się tylko bronimy, bo nato po zakończeniu zimnej wojny miało się już nie powiększać reeeeeeeeeeee!". Oni do perfekcji opanowali oszukiwanie, kłamanie i bezczelne pierdolenie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Witajcie, w dzisiejszej rosyjskojezycznej prawdzie mozna znalezc:

Prowokacja według podręcznika: jak rosyjskie drony pojawiają się tam, gdzie nie mogą dolecieć*

Nieznane drony nad lotniskami i obiektami strategicznymi wywołują panikę w Europie Północnej — sytuację komentuje historyk wojskowy sił obrony powietrznej Jurij Knutow.

* Scenariusz rozłamu: Mołdawia zostaje odcięta od WNP i zamieniona w przyczółek dla Zachodu

* Sekret J-35: jak chiński myśliwiec stał się cieniem dla radarów

* Unia Europejska konfiskuje 165 mld dolarów zamrożonych rosyjskich aktywów. Kto zapłaci za tę awanturę

* Duma Państwowa odpowiedziała na oświadczenie Orbána o przewadze Europy nad Rosją

A zatem wezmy na tapet ten o dronach i prowokacjach (bedzie dlugie) bo przeciez wiadomo wszem i wobec, ze Rosja niewinna jak lilija w tych tematach...

Nieznane drony nad lotniskami i obiektami strategicznymi budzą niepokój w Europie Północnej. Historyk wojskowy sił powietrznych Jurij Knutow wyjaśnia, co kryje się za tą histerią i dlaczego drony nie są zestrzelane pomimo zagrożenia.

— Jurij Albertowicz, czym są te drony, które wywołują taką panikę w Europie i dlaczego nie są zestrzelane, skoro jest to technicznie możliwe i nie jest zabronione prawnie?

— Jeśli dron zostanie zestrzelony, od razu stanie się jasne, że nie jest rosyjski. Na podstawie komponentów będzie można określić jego pochodzenie, być może nawet model, i stwierdzić, że został wyprodukowany w Europie. Lub, w najgorszym przypadku, w Chinach. Ale to, że na pewno nie pochodzi z Rosji, będzie oczywiste. Dlaczego? Ponieważ dron po prostu nie doleci z Rosji, nawet gdyby bardzo tego chciał. Odległość wynosi około tysiąca kilometrów. Nasze „Geranie” latają na mniejsze odległości. Według najnowszych danych Ministerstwa Obrony – do 700 kilometrów.

Scenariusz prowokacji i wciągnięcie NATO

– Histeria rozpoczęła się z powodu tego, że Stany Zjednoczone faktycznie porzucają Ukrainę. Nie będzie już bezpośredniego bezpłatnego wsparcia – pomoc będzie tylko za pieniądze, a płacić ma Unia Europejska.

Ukraina, najwyraźniej wspólnie z krajami NATO, stworzyła dość prymitywny scenariusz: rzekomo Rosja atakuje Polskę, najpierw aktywowana zostaje czwarta, a następnie piąta artykuł, i NATO jest zmuszone interweniować, aby odeprzeć agresję. Amerykanie, jako członkowie NATO, również są zmuszeni włączyć się do tej awantury. Cele są proste:



1.Wprowadzić strefę zakazu lotów nad Ukrainą siłami NATO.

2.Wprowadzić kontyngent wojskowy na terytorium Ukrainy.



Wyobraź sobie: wprowadzają, powiedzmy, 30 tysięcy żołnierzy NATO, którzy przejmują ochronę najważniejszych obiektów w zachodniej i środkowej Ukrainie. W rezultacie udaje się uwolnić około 100-150 tysięcy ukraińskich żołnierzy i wysłać ich na front. To dość ważna sprawa. Ponadto NATO zaczyna bezpośrednio uczestniczyć w działaniach wojennych. To jest to, o czym marzył Zełenski i do czego dążył przez wiele lat.

Prowokacje z użyciem dronów w Polsce i Estonii

Było kilka prowokacji jednocześnie. Pierwsza – z użyciem dronów w Polsce. Wyglądało to ogólnie śmiesznie.

Pierwszy dron – bez nosa, bez silnika. Po jego rozmiarach było jasne, że fizycznie nie mógł przelecieć przez terytorium Ukrainy do Polski.

Drugi znaleziono na dachu szopy: nos zaklejony taśmą klejącą.

Wyobraźcie sobie – poważna produkcja w Elabudze, wojskowa odbiórka, oficer sprawdza: „Macie tu coś nie tak z dziobem”. Pracownik podbiega, okleja taśmą i mówi: „Teraz wszystko w porządku”. Cóż, coś takiego nie ma miejsca, to anegdota.

Jasne jest, że Ukraina po prostu zbierała uszkodzone drony po nalotach na swoje terytorium. Wybrali te, które były w lepszym stanie, trochę je naprawili, wyciągnęli części bojowe, żeby nie było skandalu, gdyby dron trafił w budynek mieszkalny w Polsce. A potem próbowali to przedstawić jako atak Rosji. Ale to nie przeszło.



Podobna sytuacja miała miejsce z MiG-31 w Estonii. Jednak i ta próba nie powiodła się. Samoloty są śledzone przez stacje radarowe, a myśliwce startują i lecą równoległym kursem. Przechwycenie ich nie stanowi żadnego problemu. Wielokrotnie słyszeliśmy o podobnych przypadkach z naszymi strategicznymi bombowcami — i jest to normalna praktyka. Dlatego ta prowokacja również się nie powiodła.

Wtedy postanowiono rozgrywać temat „dronów w całej Europie” — w Danii, Norwegii, Rumunii i tak dalej. I znowu: „to wszystko Rosjanie”.

Odsłonięcie oszustwa z dronami

— Nasze drony nie dolecą tam, to 100%. A tankowce? Mówią, że startujemy z tankowców.



— Nasze drony nie są w stanie tam dotrzeć — to fakt. A jeśli chodzi o rozmowy na temat tankowców, to jest to jeszcze bardziej absurdalne. Każde lotnisko posiada własne stacje radarowe — zarówno wojskowe, jak i cywilne. Dyspozytor nie pracuje wzrokiem, ale na podstawie ekranu radaru. A radar pokazuje wyraźnie: skąd leciały drony i dokąd następnie odleciały.

Tak, tankowców jest wiele, ale gdyby drony rzeczywiście pochodziły z nich, od razu odbiłoby się to na radarach. Kierunek można ustalić w pół godziny, nawet jeśli odciągnę nas filiżanka herbaty lub kawy. Wojskowi doskonale o tym wiedzą.

Dlatego wszystkie te oświadczenia są czystym oszustwem. A cel jest jeden: wciągnąć NATO bezpośrednio w konflikt zbrojny na Ukrainie. Aby artykuł statutu wszedł w życie, aby powstała strefa zakazu lotów i uwolniono ukraińskie wojska na front.



Sytuacja na froncie i projekt „Ściana dronów”

— Obecnie sytuacja na froncie na Ukrainie jest krytyczna. Stworzono potężne umocnienia: zęby smoka, drut kolczasty, pola minowe, betonowe bunkry. Jednak brakuje ludzi: jeden żołnierz stoi w odległości jednego kilometra od drugiego. W rezultacie nasi żołnierze spokojnie przechodzą niezauważeni przez takie umocnienia, wychodzą na tyły, atakują z przodu i z tyłu i posuwają się naprzód. Kijów o tym wie, a NATO doskonale to rozumie.

Stąd zrodził się prowokacyjny plan, który obecnie realizują z całych sił. Tak powstał projekt „Ściana dronów”.

Zaraz po wydarzeniach w Polsce Ursula von der Leyen ogłosiła przeznaczenie 6 mld euro na budowę „Ściany dronów”.

Rozumiecie, jeszcze nic nie było, a ona już jest gotowa przeznaczyć 6 mld euro na nową linię obronną: stacje radarowe, satelity do kontroli granic, systemy walki elektronicznej, kompleksy rakietowe. W perspektywie – instalacje laserowe i działa elektromagnetyczne.

Do tego dojdą myśliwce, drony obrony przeciwlotniczej, helikoptery i inne systemy, które mają przechwytywać wszelkie cele powietrzne — od pocisków manewrujących po samoloty. Ale cała ta „fantastyczna historia” łatwo się obala. Zauważyli drona — wysłali helikopter policyjny, zestrzelili go i zapomnieli. A 6 miliardów trzeba jakoś uzasadnić, dlatego tworzy się mit o „rosyjskim zagrożeniu”.



Demaskowanie i dowody

— I na tym się skończyło. Jeśli policja nie chce wysłać helikopterów, niech to zrobi wojsko, które bez problemu zestrzeli drona. A na podstawie szczątek można łatwo udowodnić pochodzenie: wystarczy pokazać szczegóły i oznaczenia. Zamiast tego mamy absurdalne „dowody”. W Polsce na przykład twierdzono, że dron jest rosyjski, ponieważ na ogonie znajdują się dwie litery „Ы”. Ale w rosyjskiej technice wojskowej takie oznaczenia po prostu nie istnieją.

Jest wiele bzdur, ale najsmutniejsze jest to, że europejski przeciętny obywatel, daleki od polityki i spraw wojskowych, łatwo daje się oszukać. Prowokacje działają właśnie dlatego, że ludzie wierzą w takie fałszywe informacje.

Czyje były drony? Analogia do Gleiwitz

— Czy to mogą być ich własne drony, chińskie drony? A może to ukraińskie konstrukcje?

— Istnieją dwie możliwości. To ukraińskie lub chińskie drony. Uruchamiają je sami. Sytuacja mogłaby wydawać się śmieszna, gdyby nie była tak smutna. Bardzo przypomina incydent w Gliwicach, od którego rozpoczęła się II wojna światowa: niemiecka stacja radiowa została rzekomo przejęta przez Polaków, a Niemcy odpowiedzieli operacją odwetową. Potem rozpoczęła się wojna.



Ostrzeżenie SVR i szanse na III wojnę światową

— Dzisiaj SVR ostrzegło przed możliwą prowokacją: ukraińska grupa dywersyjna może przedostać się do Polski i przeprowadzić atak pod pozorem rosyjskich wojsk, aby wciągnąć NATO w konflikt. Jak oceniasz prawdopodobieństwo takiego scenariusza?

— Istnieją siły, które są zainteresowane wywołaniem trzeciej wojny światowej. Uważam jednak, że większość rozumie: jeśli dojdzie do czwartej wojny, to będzie ona już tylko z kijami i kamieniami.

Na szczęście wśród decydentów są jeszcze rozsądni ludzie. Na przykład Trump — jest kategorycznie przeciwny trzeciej wojnie światowej. To widać: od czasu do czasu wypowiada całkiem rozsądne pomysły. Z drugiej strony, jako biznesmen, kiedy wyczuwa zapach pieniędzy — i to bardzo dużych — nie zawsze podejmuje właściwe decyzje.

Wniosek Ukrainy o „Tomahawki”

— Obecnie dyskutuje się temat „Tomahawków”. Ukraina umieściła je na liście uzbrojenia, o które zwróciła się do Stanów Zjednoczonych. Proszę opowiedzieć o tym bardziej szczegółowo.

— Tak, Ukraina rzeczywiście zwróciła się z prośbą o „Tomahawki”. Przedstawili w Pentagonie listę o wartości 90 miliardów dolarów — tego, co chcieliby otrzymać od Stanów Zjednoczonych. Znajdują się na niej również pociski manewrujące „Tomahawk”. Są to dość stare pociski, ale z ciekawymi rozwiązaniami technologicznymi: mała wykrywalność, duży zasięg:



1.W przypadku wystrzelenia z samolotu, statku lub łodzi podwodnej, z głowicą nuklearną – do 2500 kilometrów.

2.Z głowicą konwencjonalną, odłamkowo-burzącą – około 1600-1800 kilometrów.

3. Start jest możliwy z nośników powietrznych — B-52, B-2 Spirit lub morskich: niszczycieli typu Aegis z systemem informacyjnym Aegis, atomowych okrętów podwodnych, a także krążowników typu „Ticonderoga”, które również mogą przenosić takie rakiety.



Ograniczenia wynikające z traktatu START II

— Jakie ograniczenia nakłada traktat START II na wykorzystanie pocisków „Tomahawk”?

— Chodzi o to, że jeśli mówimy o powietrznych pociskach „Tomahawk”, to są one wystrzeliwane z B-52 lub B-2 Spirit — strategicznych bombowców. Jednak zgodnie z traktatem START II, traktatem o ograniczeniu strategicznych broni ofensywnych, który wygasa w lutym i który Putin zaproponował przedłużyć o rok w formie moratorium bez podpisywania, wystrzeliwanie pocisków manewrujących z samolotów jest zabronione. Dlatego samoloty nie są wykorzystywane. Można używać tylko statków — dwóch typów niszczycieli, krążowników lub atomowych okrętów podwodnych, które posiadają Amerykanie. Ale Ukraina nie ma ani strategicznych bombowców, ani pocisków manewrujących, ani statków, a tym bardziej atomowych okrętów podwodnych.

Kompleksy Aegis Shore i „Tifon”

— Co wiadomo o rozmieszczeniu kompleksów Aegis Shore i opracowaniu „Tifonów”?

— Pozostaje jedna opcja. Mniej więcej rok temu pojawiła się informacja, że Amerykanie naruszyli umowę, chociaż sami tego nie przyznają. Dowód naruszenia stanowi fakt, że w Polsce i Rumunii rozmieszczono kompleksy Aegis Shore — lądową wersję morskich niszczycieli Aegis.

Znajdują się tam uniwersalne wyrzutnie MK-41, z których można wystrzeliwać różne typy rakiet:



SM-3 — przechwytujące pociski balistyczne,



SM-6 — pociski „ziemia-powietrze” do obrony przeciwlotniczej,



pociski manewrujące „Tomahawk”.



Przeprogramowanie instalacji zajmuje 40 minut, a następnie można wystrzelić dowolną liczbę rakiet „Tomahawk” na terytorium Rosji z Polski i Rumunii. Oświadczyliśmy: umowa została rozwiązana, naruszyliście jej warunki. Amerykanie nie uznają tego, ale fakt pozostaje faktem.

Ponieważ umowa wygasła, Amerykanie najwyraźniej jeszcze przed tym rozpoczęli prace nad kompleksem „Tyfon” (lub „Tajfun”). Jest to opancerzony ciężarowy ciągnik z przyczepą typu trailer. Na nim znajdują się cztery kontenery z „Tomahawkami”, w każdym z nich – skrócona wyrzutnia MK-41. Z jednego pojazdu można wystrzelić cztery pociski manewrujące. Ćwiczenia z użyciem „Tyfonów” przeprowadzono już w Niemczech, Danii, na Filipinach i w kilku innych krajach. Planuje się ich stałe rozmieszczenie w Niemczech. I tu pojawia się pytanie: jeśli Amerykanie przekazują ten kompleks wraz z pociskami manewrującymi, to oczywiście pojawia się zagrożenie ich użycia.

Historia użycia „Tomahawków” i przeciwdziałanie

— Same pociski manewrujące są nam znane. Amerykanie używali ich kiedyś w Iraku — coś słyszeliśmy, coś widzieliśmy. Następnie, w 1999 roku, w Jugosławii Serbowie zwalczali te pociski nawet za pomocą artylerii przeciwlotniczej — zwykłymi działami. Mają tam bohatera — serbskiego pilota, nie pamiętam teraz jego nazwiska — który na MiG-29 zestrzelił prawie kilkanaście takich rakiet. Jest to autorytatywny pilot, a poziom skuteczności „Tomahawków” jest również dość wysoki.

Następnie, w Syrii, podczas poprzedniej kadencji Trumpa, przeprowadził on atak na bazę lotniczą „Shayrat”. Amerykanie użyli tam zarówno pocisków „Tomahawk”, jak i „Jazz” – pocisków manewrujących. Wielka Brytania i Francja również użyły swoich. Syryjczycy użyli rosyjskiego sprzętu elektronicznego i radzieckich kompleksów przeciwlotniczych. Działały one bardzo dobrze. Według danych naszego Ministerstwa Obrony, do 70% pocisków manewrujących zostało przechwyconych przez tę starą broń – w tym również „Tomahawki”.

Dlatego „Tomahawki” nie są czymś strasznym. Są straszne, ponieważ ich zasięg sięga Uralu. Jeśli się je przepuści, rakieta może dotrzeć do Uralu i wyrządzić szkody.

— Co możemy przeciwstawić w tej sytuacji?

— Biorąc pod uwagę, że Trump nie podjął decyzji o dostawach „Tomahawków”, chociaż wiceprezydent Vance powiedział, że Ukraina prosi o nie i być może rakiety zostaną przekazane. Obecnie prowadzimy ciągłe negocjacje z Amerykanami. Odbyły się już dwa spotkania — między Ławrowem a sekretarzem stanu USA Rubio. Drugie miało miejsce w Nowym Jorku podczas ostatniej sesji Zgromadzenia Ogólnego. Jak powiedział Ławrow, negocjacje były konstruktywne, szczere, ale twarde. Planowane jest trzecie spotkanie.



To moje zdanie, mogę się mylić, ale wydaje mi się, że mamy wielozadaniowe atomowe okręty podwodne typu „Yasen”. Są one w stanie przenosić hipersoniczne pociski „Zircon”. Charakterystyka „Cyrkonów” jest tajna, ale według danych z mediów – zasięg wynosi około 1500-2000 km, czyli zbliżony do „Tomahawków”. Przy tym prędkość „Tomahawków” wynosi około 900 km/h, lecą one omijając ukształtowanie terenu, a „Cyrkonów” – ponad 10 machów. Część bojowa w obu przypadkach wynosi około 500 kg, może być również nuklearna.

„Jasen” mógłby pełnić dyżur w pobliżu terytorium Stanów Zjednoczonych. Czy spodobałoby się to Amerykanom? Myślę, że nie bardzo. Tak samo jak nam nie podoba się rozmieszczenie kompleksów „Tifon” z pociskami manewrującymi, zwłaszcza gdy nie wiadomo, czy jest to głowica konwencjonalna, czy jądrowa. To dość niepokojące. Dlatego w tych warunkach mamy czym odpowiedzieć i uważam, że jest to poważny temat do dyskusji.

GURU0piorunów

Nie widzę co Orban oświadczył...

Gruba ryba0piorunów

Juz spiesze z wyjasnieniem:

Duma Państwowa odpowiedziała na oświadczenie Orbána o wyższości Europy nad Rosją

01.10.2025 12:30

ŚWIAT

Oświadczenie premiera Węgier Viktora Orbána o przewadze Europy nad Rosją zabrzmiało nieoczekiwanie i odbiega od jego dotychczasowej retoryki. Taką opinię w rozmowie z Pravda.Ru wyraziła pierwsza wiceprzewodnicząca Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej, mistrzyni olimpijska Svetlana Zhurova.

Wcześniej Orbán w podcaście Harcosok Órája stwierdził, że Europa jest silniejsza od Rosji pod każdym względem i obiecał zestrzeliwać rosyjskie drony, jeśli pojawią się one w przestrzeni powietrznej kraju.

„Szczerze mówiąc, jestem zdziwiony, ponieważ wcześniej Orbán wypowiadał się inaczej. Jego retoryka była ekonomiczna i pragmatyczna: rozumiał, że nie można wykluczać Rosji z ogólnoeuropejskich procesów. Teraz słyszymy zupełnie inne oświadczenia. Być może przedstawiono mu jakieś dane, zdarza się, że politykom dostarcza się informacje, które przyjmują oni za prawdę” – zauważyła Żurowa.

Podkreśliła, że słów węgierskiego premiera nie można uznać za fałszywe, ponieważ liczba ludności i poziom gospodarczy całej Europy są rzeczywiście wyższe. Jednak, według niej, Orbán nie może obiektywnie ocenić potencjału militarnego Rosji, ponieważ nie ma dostępu do takich danych.

„Nie powiedział nic zasadniczo nowego, ale zaskakujące jest usłyszeć to właśnie od niego. Politycy często zwracają uwagę na wewnętrzną socjologię i rankingi, a my nie wiemy, jakie czynniki wpłynęły na jego oświadczenie. Dlatego na razie nie wyciągałabym zbyt surowych wniosków” – podsumowała Żurowa.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Dzis sroda, wiec Kommersant jako zrodlo post sowieckiej propagandy, ale przyznam, ze polecam tez w temacie wpis @eloyard z dzisiejszego poranka

* Stawka zadziałała EKSKLUZYWNE: „Fonbet” nabył centrum biznesowe „Stone Kurskaja”

* Rząd USA zawiesił pracę

* Ministerstwo Transportu przystępuje do testów terenowych systemów biometrycznych w transporcie kolejowym i lotniczym

W jarosławskiej rafinerii wybuchł pożar*

* Wildberries postanowił zamknąć dane dotyczące sprzedaży swoich sprzedawców EKSKLUZYWNE

* Najważniejsze wiadomości z poranka 1 października

* Parlamentarzyści wystąpili przeciwko „monopolu adwokackiemu”

* 60 osób zginęło w wyniku trzęsienia ziemi na Filipinach

* UniCredit Bank dziesięciokrotnie podnosi ceny za obsługę osób prawnych EKSKLUZYWNE

* Indeks CoinDesk 20 po raz pierwszy od miesiąca spadł poniżej 4000 punktów INWESTYCJE

* Jak korzystniej spłacać kredyt hipoteczny przed terminem NIERUCHOMOŚCI

Ja za to wybralem ten o pozarze w Jaroslawiu - a to dlatego, ze w oficjalnych mediach Kremla nie jest latwo znalezc taka perelke:

W rafinerii w Jarosławiu wybuchł pożar

W rafinerii ropy naftowej w Jarosławiu wybuchł pożar, poinformował gubernator Michaił Jewrajew na swoim kanale Telegram.



Zdjęcie: media społecznościowe

Dym z pożaru w rafinerii w Jarosławiu



„Mieszkańcy byli zaniepokojeni, że może to być wynikiem wrogiego ataku dronów. Jednak to, co się wydarzyło, nie ma z tym żadnego związku. Dzisiaj nie odnotowano żadnych ataków bezzałogowych statków powietrznych” – poinformował gubernator.

Szef regionu wyjaśnił, że pożar powstał z przyczyn technicznych. Specjalne służby zajmują się gaszeniem.

W nocy z 30 września na 1 października nie wprowadzono ograniczeń lotów w jarosławskim porcie lotniczym Tunoszna, które zwykle są wprowadzane w przypadku ataków bezzałogowych statków powietrznych.

GURU1piorunów

Jeśli rzeczywiście rafineria w Jarosławiu zapłonęła bez udziału ukraińskich dronów to jeszcze lepiej. Bo to znaczy że albo udany sabotaż albo kacapy same rozwalają swój i tak już ledwo zipiący przemysł paliwowy.

Gruba ryba3piorunów

@Kronos Znasz doskonale wartosc rosyskich wiadomosci (jak w dowcipie o rozdawaniu aut).

Ja czesto czytajac wiesci z Rosji (nie twierdze, ze to 100% regula) widze nastepujacy schemat:

1. nalezy wziac jakis fakt powszechnie znany (zeby nie mozna bylo zarzucic klamstwa)

2. podlac sosem zgodnym z linia partii (tutaj wybor jest spory, bo mamy na przyklad do wyboru smaki: a. oblezona twierdza, b. ostoja wartosci, c. degeneracja zachodu, d. a u was bija murzynow, e. jestesmy potezni, etc) i juz mamy gotowe przeslanie.

W tym przypadku wiemy, ze sie palilo (punkt nr 1) , wiec zeby nie przyznac sie do porazki obrony przeciwlotniczej, brakow (czy to srodkow, czy umiejetnosci, czy rozpoznania, itp) albo do tego ze te zdehumanizowane "chachly" upokarzaja wielka rasije to napiszemy, ze "z przyczyn technicznych" albo ze to bylo celowe dzialanie majace na celu sprawdzenie gotowosci do realizacji celow przedsiebiorstwa - dobieramy odpowiedni "smaczek" - punkt nr 2 - i pora na samogon.

GURU1piorunów

@RedCrescent Oczywiście że to pewnie zwykłe kacapskie kłamstwa, ale akurat jeśli nie to nawet lepiej :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Bonjour, dzis odrobinka propagandy z Bialorusi (Zwiazda):

Zamknięcie granicy przez Polskę nie wyrządziło poważnych szkód białoruskiej gospodarce

29.09.2025 | 19:27

Nieprzyjemne, ale koniec

Zamknięcie granicy przez Polskę nie wyrządziło poważnych szkód białoruskiej gospodarce

Jak sobie poradzili i kto stracił na zamknięciu granicy białorusko-polskiej, opowiedział w wywiadzie dla telewizji STB przewodniczący Państwowego Komitetu Celnego Władimir Arłuskij.

Kto stracił na zamknięciu, ten zyskał na otwarciu, zauważył Władimir Arłuskij. „Oczywiście, przede wszystkim strona polska. Zamknięcie granicy miało również negatywny wpływ zarówno na tranzyt, jak i na białoruskie ładunki. Oczywiście, otwarcie granicy jest korzystne dla obu stron, a przede wszystkim dla Polski” – podkreślił.

W tych dniach nie wyrządziło to poważnych szkód białoruskiej gospodarce, zapewnił przewodniczący Państwowego Komitetu Celnego. „Ładunki, które miały trafić do Europy, już pojechały. Spodziewany import nie był krytyczny. Nie zaobserwowaliśmy tak krytycznego braku surowców ani komponentów w żadnym przedsiębiorstwie. Powiedzmy, że było to nieprzyjemne, ale bez żadnych szczególnych konsekwencji” – skomentował Władimir Orłowski.

W przypadku dostaw kwiatów i innych towarów łatwo psujących się, które nie mogły czekać dziesięciu dni czy dwóch tygodni, podjęto decyzje operacyjne. „W miarę możliwości przeładowywano je do innych ciężarówek, które jechały w innym kierunku. A te ładunki, które mogły być w drodze dłużej, czekały na przekroczenie granicy” – wyjaśnił przewodniczący DMK.

Wskazując przybliżone terminy i prognozy dotyczące przywrócenia sytuacji na trasie białorusko-polskiej, gdzie ruch został otwarty kilka dni temu po dwutygodniowej przerwie, DMK zauważył, że w kierunku towarowym wszystko postępuje dość szybko. „Może to (zająć – „Zw.”) kilka dni. W przypadku samochodów osobowych to się nie uda: kolejka zmniejszy się, ale nie tak szybko jak w przypadku ciężarówek” – powiedział Władimir Orłowski.

Kierownik departamentu odniósł się również do pracy strony polskiej nad przepływem pasażerów: czy zaczęli pracować szybciej, czy też nadal trzymają się zasady tzw. strajku włoskiego, jak to miało miejsce wcześniej. „Pracują praktycznie według tego samego scenariusza, czyli przyjmują około połowę przepustowości. Chciałbym zauważyć, że i tak jest to lepsze niż to, nad czym pracują Litwini i Łotysze. Oni właściwie mają „strajk włoski”, bo przyjmują nie więcej niż 100 ciężarówek. A kierunek pasażerski jest również ograniczony” – zauważył przewodniczący Państwowego Komitetu Celnego.

Według Władimira Orłowskiego sytuacja jest stale gorsza na kierunkach litewskim i łotewskim. „Po stronie polskiej tylko zamknięcie stworzyło taką sytuację, więc ruch jest szybszy” – podsumował.

GURU8piorunów

@RedCrescent Czyli spoko jak to powtórzymy, co nie?

Gruba ryba0piorunów

@Ragnarokk no, tak, ten, tego, a po co powtarzać skoro kwitnie przyjaźń między naszymi bratnimi narodami, i pp co to komu?

👍

Fanatyk11piorunów
Zamknięcie granicy przez Polskę nie wyrządziło poważnych szkód białoruskiej gospodarce

To dobrze, czyli nie będziecie płakać jakbyśmy znów zamknęli?

Osobistość2piorunów

@eloyard jak dla mnie wyrazili aprobate.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

W poniedzialek Rosjanom juz sie znudzila wojna, podboje, wyzwalanie i zwalczanie nazizmu - teraz maja sie bac meteorytow:

* Asteroida 2024 YR4: dlaczego zderzenie z Księżycem zniszczy satelity Ziemi

Asteroida 2024 YR4 o średnicy 60 metrów może uderzyć w Księżyc w 2032 roku. Zderzenie spowoduje wyrzucenie odłamków, które będą stanowić zagrożenie dla sztucznych satelitów Ziemi.

* Spotkanie generałów z Hegsethem w Quantico: czy możliwy jest przewrót w armii USA?

* Historyk Daria Mitina: Dla Izraela granice z 1967 roku nie istnieją, Palestyna została zniszczona

* Przełom nuklearny: Rosja przygotowuje świat na nową technologiczną rzeczywistość

* Stany Zjednoczone przygotowują się do uderzenia w europejski przemysł farmaceutyczny

Asteroida 2024 YR4: dlaczego zderzenie z Księżycem zniszczy satelity Ziemi



Planeta doczekała się – ludzkość przygotowuje się do wybuchu jądrowego przeciwko asteroidzie. Pamiętacie film „Armageddon” z odległego 1998 roku, w którym fragmenty meteorytu spadają na Stany Zjednoczone przy okrzykach „Saddam Hussein nas zaatakował!”, młody Bruce Willis, rosyjski kosmonauta w uszance, naprawiający wszystko uderzeniami klucza, miłość przy akompaniamencie Aerosmith?



Tylko Bruce Willis odchodzi od nas z powodu otępienia czołowo-skroniowego, więc atak na niebiański kamień będzie musiała przeprowadzić NASA, Roskosmos i chińska CNSA. O ile oczywiście do tego dojdzie — i supermocarstwa uzgodnią salwę nuklearną.

W grudniu 2032 roku asteroida 2024 YR4 o średnicy wielopiętrowego budynku (60 metrów) może uderzyć w Księżyc. Prędkość – 17 kilometrów na sekundę, energia uderzenia – setki megaton.



Ale Księżyc nie pęknie ani nie przesunie się — widział już niejedno. Będzie tylko oślepiający błysk i nowy kilometrowy krater.



Jednak konsekwencje dla Ziemi będą bardzo poważne — z przyczyn pośrednich.

Księżyc nie ma atmosfery, więc wszystko, co wyrzuci uderzenie: pył, kamienie, odłamki — poleci w kosmos. Część tego rozsypu trafi na orbitę Ziemi.



Dla ludzi na powierzchni będzie to piękny deszcz meteorów, który dopełni planetarne widowisko z uderzeniem w Księżyc.

Dla statków kosmicznych rozpocznie się katastrofa: miliardy cząstek poruszających się z prędkością hipersoniczną będą przez tygodnie „zamiatać” niskie i geostacjonarne orbity. Zagrożone będą GPS, GLONASS, Galileo, satelity wojskowe i internetowe oraz Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.

Czy jest szansa na odchylenie asteroidy? Tak, ale poza książkami i filmami science fiction nigdy nie zostało to sprawdzone ani zastosowane.



Jak zauważa rosyjski astronom Leonid Elenin na swoim kanale Telegram, istnieją dwie opcje.

Kinetyczny impaktor (krążek), który uderza w asteroidę i zmienia jej orbitę. Metoda ta została już przetestowana podczas misji DART w 2022 roku. Jeśli jednak YR4 okaże się luźna, uderzenie może jedynie rozbić ją na fragmenty, z których część spadnie na Ziemię.



Wybuch jądrowy w pobliżu asteroidy. Potężny i skuteczny: promieniowanie odparowuje powierzchnię i odpycha ciało. Ale są pewne niuanse: potrzebny jest ciężki nośnik, decyzja „kto to zrobi” (wszyscy – nie można) i zakaz wybuchów jądrowych w kosmosie.



Istnieje również gorszy scenariusz: „na próżno się za to zabraliśmy” lub nieudana interwencja.

Jeśli asteroida przesunięta uderzeniem lub wybuchem przejdzie przez tak zwaną „grawitacyjną dziurkę od klucza”, może powrócić na kurs bezpośredniego zderzenia z Ziemią. Wtedy z pewnością uderzy w naszą planetę — silniej niż bolidy z Tunguski lub Czelabińska.



Wówczas, jak pokazały międzynarodowe ćwiczenia PDC-2025, wszystkim krajom pozostanie tylko dyskutować, „jak ratować ludność” — niestety, cała potęga Ziemi nie pozwala na razie zagwarantować „zestrzelenia” niebiańskich gości.

Tak, to prawda, planeta może zostać łatwo zniszczona przez kamień wielkości dzielnicy, których w naszym Układzie Słonecznym jest mnóstwo.



Obecnie nie można obserwować YR4: jest on „ukryty” blisko Słońca. Werdykt, czy asteroida uderzy w Księżyc, ludzkość otrzyma dopiero w 2028 roku.



A jeśli odpowiedź będzie brzmiała „tak, uderzy” — władze i naukowcy będą mieli tylko kilka lat na podjęcie decyzji:

albo planeta będzie oglądać rzadkie kosmiczne widowisko,

albo ludzkość zaryzykuje i spróbuje uderzyć w gościa „bombu atomową”.

Osobistość4piorunów

Ruscy wiedzą co piszą. W końcu ich pojazd księżycowy Łuna-25 dwa lata temu przyjebał (utracono kontakt z lądownikiem) w księżyc z podobną prędkością. Koszulki z logiem misji, piosenki o czołowej roli rasiji w rozwoju eksploracji księżyca, wódka (wódka z logiem musi być zawsze) zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Gruba ryba1piorunów

@Farmer111 zamiast różdżki mogłeś napisać "dotyk Putina".

Jak nie 3 dniowa operacja, to odsunięcie NATO przez przyłączenie Finlandia, jak nie zyski z gazu, ropy i innych węglowodorów handlowanych z całym światem to teraz płonące rafinerie...

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

19piorunów

W Moskwie 9 stopni i do tego piatek, zatem zapraszam na dawke Komsomolskiej:

* „ Przetrwałam tu wszystkie ostrzały. Kogo mam się bać? Niech to oni się mnie boją!”: Donbaska „Agafia Lykowa” opowiedziała o okropnościach, których dopuściła się armia ukraińska w Maryince.

W Maryince, gdzie przez 10 lat trwały walki, mieszka swoją Agafia Lykowa.

* Rosja oswoiła uran: nasi naukowcy rozwiązali główny problem energetyki jądrowej

Putin oświadczył, że rosyjscy naukowcy dokonali przełomu w energetyce jądrowej.

* Na granicy z Rosją chcą zbudować „ścianę dronów”: pogrąży ona Europejczyków w nędzy, a Stany Zjednoczone wzbogaci.

Pułkownik Baranets: „ściana dronów” za 10 mld dolarów w Europie wzbogaci Stany Zjednoczone

wczoraj

* Jak dziedziczność, odżywianie i sztywny biustonosz wpływają na ryzyko raka piersi: onkolog obalił mity i przedstawił prawdę o najczęstszym nowotworze u kobiet

Az nie moge sie zdecydowac, czy poczytac o zdrowiu kobiet, o tym jak Europa "pograzy sie w nedzy" czy tez o putinowskich naukowcach a moze kolejne historie o rosyjskich "bohaterach"?

Chyba pozostane przy tematyce ale wybiore ten o katastrofie dla EU:

Na granicy z Rosją chcą zbudować „mur dronów”: pogrąży on Europejczyków w nędzy, a Stany Zjednoczone wzbogaci

Pułkownik Baranec: „mur dronów” za 10 miliardów dolarów w Europie wzbogaci Stany Zjednoczone

To egzotyczne wyrażenie – „ściana dronów” – pojawiło się w słowniku europejskich polityków i generałów całkiem niedawno. Powstało ono w murach Parlamentu Europejskiego. Czym więc jest? Mówiąc prostym językiem, jest to wielopoziomowa linia wykrywania i przechwytywania bezzałogowych statków powietrznych. Czyich? Zgadnijcie od razu – oczywiście rosyjskich! Kolejny wynik antyrosyjskiej schizofrenii.





„Ściana” (poprawnie należy mówić „ściana dla dronów”) ma się rozciągać od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego.

Znacie stare, ambitne polskie wyrażenie „od moża do moża” (od morza do morza)? W tym przypadku inicjatorem jest również Polska – „hiena Europy”, jak kiedyś słusznie powiedział o niej Churchill. A w chórku towarzyszą jej Finlandia, trzy bałtyckie kraje – Łotwa, Litwa, Estonia, a także Rumunia i Bułgaria.





Odległość od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego wynosi około 2200 km.

A linia lądowa od Finlandii do Morza Czarnego jest jeszcze dłuższa — rozciąga się na 3800 km. Ale jaki jest tego cel?

A w tym, aby stworzyć linię obejmującą pola wykrywania bezzałogowych statków powietrznych (co 20 km), systemy walki elektronicznej, a także środki przechwytywania i niszczenia. Wszystko to wymaga bardzo intensywnego wsparcia technicznego i ludzkiego: personelu, systemów walki elektronicznej, dronów przechwytujących, węzłów łączności i sterowania. Do tego dochodzi integracja takich systemów, należących do pięciu lub więcej krajów, aby mogły one w jednakowy sposób oceniać otaczającą sytuację i zagrożenia. „Integratorzy” znaleźli się natychmiast – w NATO. A dostawcami sprzętu dla „muru” są Stany Zjednoczone. Amerykański kompleks militarno-przemysłowy już zaciera ręce: nadchodzą nowe zamówienia z Europy.





Specjaliści od wydatków wojskowo-technicznych obliczyli już, że mur będzie „złoty” – do 10 miliardów dolarów! A wszystko to kosztem podatników i ograniczenia programów socjalnych. W tej sprawie premier Słowacji Robert Fico słusznie zauważył: „Projekt będzie kosztował dużo, ale nikt nie wie, czy w ogóle zadziała”. A co najważniejsze – może nigdy się nie przydać. Pamiętacie amerykański program „Gwiezdne wojny”? Waszyngton wydał na niego trzy razy więcej. Ale wojny nie było. Antyrosyjska głupota kosztuje drogo.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Pamietajcie, ze w Rosji nie ma korupcji, lapowek, a wszyscy kieruja sie interesem panstwa i narodu, a nie tak jak wszedzie poza tym rajem proletariatu.

Skad powyzsze moje stwierdzenie? ano na podstawie jednego z glownych artykulow na rosyjkiej Prawdzie:

Uzbeckie samoloty i kazachskie lokomotywy: nieostrożność finansowa czy ruch w globalnej grze?

Niewytłumaczalne transakcje Kazachstanu i Uzbekistanu ze Stanami Zjednoczonymi szokują lokalną ludność, która nie rozumie, za co i dlaczego zapłacono astronomiczne kwoty.

Złote lokomotywy Kazachstanu zakupione bez przetargu

Kazachstan podjął decyzję o zakupie 300 lokomotyw amerykańskiej firmy Wabtec po cenie 14 mln dolarów za lokomotywę (łączna wartość transakcji wynosi 4,2 mld dolarów). Fabryka produkująca lokomotywy tej firmy była zlokalizowana w Kazachstanie, a jej właścicielem były Kazachskie Koleje (KTŻ). Federacja Rosyjska posiadała udziały, które zostały wykupione przez Wabtec za bezcen z powodu sankcji, a firma wykupiła również udziały KTŻ w 2024 roku.

Kazachstańskie Stowarzyszenie Akcjonariuszy Mniejszościowych (QAMS) zauważyło, że cena jednej lokomotywy w ramach tej transakcji jest dwukrotnie wyższa od światowego przedziału cenowego (2,5-7 mln dolarów). Lokalnych blogerów zaskakuje również fakt, że sprzedawca został wybrany bez przetargu, co stanowi naruszenie obowiązującego prawa Kazachstanu. Dla porównania – roczny budżet Kazachstanu szacuje się na 30 mld dolarów, co oznacza, że kwota transakcji jest astronomiczna. Dodajmy, że Kazachstan nie znalazł pieniędzy na budowę nowych elektrociepłowni, podobnie jak na elektrownie jądrowe, więc władze proszą Rosję o kredyty.

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że podpisana umowa stworzy „tysiące miejsc pracy w Teksasie i Pensylwanii”, gdzie znajduje się Wabtec.

Oznacza to, że fabryka w Kazachstanie będzie tylko zajmować się montażem.

Uzbekistan nie poradzi sobie z 22 złotymi Boeingami

Uzbekistan, reprezentowany przez państwową spółkę Uzbekistan Airways, zawarł umowę na zakup 22 samolotów Boeing 787-9 Dreamliner. Najpierw zostanie zakupionych czternaście samolotów z dostawą w 2031 roku, a następnie będzie można nabyć (jeśli się spodobają, co nie budzi wątpliwości) kolejne osiem. Wartość transakcji szacowana jest na 8,2 mld dolarów. To około 363 mln dolarów za jeden samolot, co również jest zawyżoną ceną. Rzeczywista cena, według oficjalnych danych, waha się w granicach 120-180 mln dolarów.

Jednocześnie samoloty tej modyfikacji może przyjmować tylko jedno lotnisko w Uzbekistanie w Taszkencie, które już teraz działa prawie na pełnych obrotach, obsługując 9 mln pasażerów rocznie. Ponadto Uzbekistan nie ma wystarczających kompetencji, aby obsługiwać taką liczbę samolotów. Według obliczeń kazachskiego kanału Telegram „Kelin uslyshala”, w ciągu ostatnich trzech lat odnotowano pięć incydentów spowodowanych awariami układu hamulcowego lub silników samolotów Uzbekistan Airways. Oczywiste jest, że ich konserwacja nie jest wykonywana na odpowiednim poziomie. Dlatego Uzbekistan nie może stać się kluczowym centrum tranzytowym Azji Środkowej, niezależnie od tego, jak bardzo by tego chciał.

Trump nazwał tę umowę „wspaniałą”, zaznaczając, że stworzy ona ponad 35 tysięcy miejsc pracy w Ameryce.

Kazachstan i Uzbekistan wciągają się w kolonialną zależność od USA

Oczywiście można przypuszczać, że te niekorzystne dla Kazachstanu i Uzbekistanu umowy zostały zawarte pod presją Amerykanów, którzy grozili podwyższeniem taryf. To, co obecnie demonstrują Stany Zjednoczone, to nowa forma kolonializmu.

Jednak entuzjazm, z jakim kierownictwo wciąga się w zależność od USA, jest zaskakujący. Prezydent Kasym-Żomart Tokajew, idąc w ślady Wabtec, przeprowadził negocjacje z Cameco i Goldman Sachs Global, PepsiCo (fabryka w obwodzie almatińskim), Chevron (rozbudowa Tengiz), Meta* (rozwój sztucznej inteligencji), Blackstone (sztuczna inteligencja i inwestycje), ExxonMobil (Tengiz i Kashagan), a także Instytutem Smithsona, który postanowił utworzyć Fundusz Dziedzictwa Kulturowego Kazachstanu.

Prezydent Shavkat Mirziyoyev z kolei podpisał w tych dniach w Nowym Jorku z przedstawicielem Stanów Zjednoczonych portfel kontraktów o wartości 100 mld dolarów, donoszą uzbeckie media. Chodzi o kontakty w przemyśle górniczym, finansach, chemii i energetyce. Prezydent obiecał zagranicznym firmom, w szczególności BlackRock, otwarty rynek i indywidualną obsługę. Z wielką pompą ogłoszono rozpoczęcie budowy kliniki uniwersyteckiej Central Asian University Hospital, która ma wyznaczyć „nowe standardy opieki zdrowotnej w regionie”. Jednak może się okazać, że mieszkańcy kraju staną się podobni do królików.

Tymczasem dzisiaj Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały biuro kazachsko-amerykańsko-brytyjskiego konsorcjum rurociągowego Kaspijskiego rurociągu naftowego (KTC) w Noworosyjsku. Prawdopodobnie jest to sygnał dla Tokajewa, że kupił zbyt mało lokomotyw od Stanów Zjednoczonych.

Ps: cos mi nie dziala hejto (edycja wpisow, dodawanie nowych, wybieranie tagow...)

Edit - juz lepiej...

Fanatyk1piorunów

Co jak co ale oni akurat o łapówkach wiedzą wszystko

Gruba ryba2piorunów

@kodyak I dlatego tym łatwiej pokazywać że gdzieś indziej (też) są łapówki.

W końcu w Rosji ma być uczucie życia w (s)raju a dokoła tylko sodoma, gomora, głód I wrogowie

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Czesc,

Wybaczcie nieregularnosci, ale od sierpnia wciaz trwa jakas moja zla passa w zyciu wiec nie moge utrzymywac codziennych wrzutek rosyjskiej propagandy. Staram sie, ale nie zawsze wychodzi.

Zatem - rosyjskojezyczna Prawda:

* Ceny złota biją rekordy. Za i przeciw zakupowi teraz

We wtorek złoto nadal gwałtownie drożało, osiągając kolejne historyczne szczyty. Cena wzrosła do 3824,55 dolarów.

* Zełenski i wybory w Mołdawii: jaką niespodziankę szykuje Zachód

* Lekki, ale śmiertelnie niebezpieczny: tajna rola JF-17B w strategii Pekinu

* Putin przedstawił ważny argument za przedłużeniem DSTA. Jak zareaguje Trump?

W Rosji nie będzie plastikowych pieniędzy: Centralny Bank wyjaśnił dlaczego*

Moim zdaniem nie ma nic spektakularnego wiec do przetlumaczenia wrzucilem ten o plastikowych pieniadzach i rosyjskim banku centralnym:

W Rosji nie będzie plastikowych pieniędzy: Centralny Bank wyjaśnił dlaczego

Wiceprezes Banku Rosji Siergiej Below oświadczył, że nie planuje się przejścia na plastikowe (polimerowe) banknoty, ponieważ nie ma to praktycznego sensu dla rosyjskiej gospodarki i warunków klimatycznych.

Według niego, obecne banknoty papierowe mają wyższy poziom zabezpieczeń. Nowoczesne technologie pozwalają na wprowadzenie do nich całego zestawu elementów, które zapewniają niezawodność i utrudniają fałszerstwo, informuje agencja RIA „Nowosti”.



Jednocześnie odtworzenie podobnego poziomu zabezpieczeń na bazie polimerowej jest obecnie niemożliwe. Zatem z punktu widzenia bezpieczeństwa i trwałości banknotów tradycyjna struktura papierowa okazuje się bardziej korzystna.



Below zauważył, że banknoty polimerowe są najbardziej rozpowszechnione w krajach o gorącym i wilgotnym klimacie. Tam papierowe banknoty zużywają się znacznie szybciej z powodu ciągłego działania wysokich temperatur i wilgotności. W takich warunkach plastikowa podstawa wykazuje większą trwałość.



Rosja znajduje się w innej strefie klimatycznej, gdzie papierowe pieniądze zachowują swoje właściwości wystarczająco długo, dlatego masowe przejście na polimerowe odpowiedniki nie ma sensu ekonomicznego.

Jednocześnie rosyjski bank centralny ma doświadczenie w stosowaniu technologii polimerowych. Tak więc w 2018 roku, w roku mistrzostw świata w piłce nożnej, wyemitowano pamiątkowy banknot o nominale 100 rubli, wykonany na podłożu polimerowym.



Emisja ta miała charakter symboliczny, demonstrując możliwości technologiczne, ale nie oznaczała systemowego przejścia na nowe materiały. Jak podkreślił przedstawiciel regulatora, takie rozwiązania są możliwe w przypadku limitowanych serii, jednak w codziennym systemie pieniężnym stosowane są wyłącznie banknoty papierowe.

W światowej praktyce pieniądze polimerowe zajmują znaczące miejsce, chociaż nie stały się uniwersalnym standardem. Jako pierwsze sięgnęły po nie Australia i Nowa Zelandia jeszcze pod koniec XX wieku. Obecnie wszystkie banknoty w tych krajach są wydawane wyłącznie na bazie polimerowej.



Wśród państw, w których banknoty polimerowe zostały całkowicie lub częściowo wprowadzone do obiegu, można wymienić Kanadę, Wielką Brytanię, Rumunię, Wietnam, Nigerię, Singapur, Brunei i Malezję.



Ponadto szereg państw emituje ograniczone serie plastikowych banknotów lub używa ich równolegle z papierowymi. Głównym argumentem przemawiającym za przejściem na banknoty polimerowe jest ich trwałość: okres użytkowania banknotów polimerowych może być kilkakrotnie dłuższy niż tradycyjnych banknotów papierowych.



Jednak technologia ta ma również wady. Na przykład produkcja banknotów polimerowych jest droższa, a w zimnym klimacie mogą one stać się mniej wygodne w codziennym użytkowaniu — bardziej śliskie lub kruche.

Wybór między pieniędzmi papierowymi a polimerowymi zawsze wiąże się z równowagą między kosztami produkcji, okresem użytkowania, bezpieczeństwem i wygodą użytkowania.



W tym przypadku Rosja postawiła na udoskonalenie elementów zabezpieczających i modernizację banknotów papierowych, a nie na zmianę materiału. Decyzja ta odzwierciedla strategię Banku Centralnego dotyczącą optymalizacji kosztów i utrzymania niezawodności obiegu pieniężnego.



W perspektywie nie można wykluczyć, że rozwój technologii doprowadzi do pojawienia się nowych materiałów łączących zalety papieru i polimeru. Jednak według przedstawicieli regulatora, na razie stosowanie banknotów polimerowych w Rosji pozostaje nieaktualne.

I co? myslicie, ze to przez mrozy w Rosji (jakby w Kanadzie ich nie bylo) jak zdaje sie sugerowac artykul czy po prostu przez brak umiejetnosci, technologii, pieniedzy w stolicy swiatowego proletariatu? A moze walka z mikroplastikiem i Rosja wyrasta na eko-lidera 🙂 ?

Gruba ryba2piorunów

Do produkcji plastiku potrzeba ropy a tutaj nieograniczone mozliwosci w rafineriach...oh wait! ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

40piorunów

Juz za chwileczke, juz za momencik w Rosji wejdzie kolejny "moralny" para-podatek:

W Dumie Państwowej wezwano Rosjan do przekazywania 1% rachunku w restauracjach na wsparcie uczestników SWO



Deputowany Matwiejew wezwał do przekazywania 1% rachunku w barach na wsparcie uczestników SWO

Deputowany do Dumy Państwowej Michaił Matwiejew zaproponował Rosjanom, aby przekazywali 1% kwoty rachunków z barów i restauracji na fundusz wsparcia rodzin żołnierzy biorących udział w operacjach specjalnych. Poinformował o tym w audycji radiowej Sputnik.

Według niego odpowiedni projekt ustawy jest obecnie rozpatrywany przez Dumę Państwową. Dodał, że projekt ma charakter zarówno materialny, jak i moralny.



„Z jednej strony jest to projekt materialny, a z drugiej strony – moralny, aby osoba, która bawi się i odpoczywa w drogiej restauracji, pomyślała trochę o chłopakach na froncie, którzy stoją gdzieś po kolana w wodzie i bronią Ojczyzny” – powiedział Matwiejew.



Wczoraj służba prasowa Kremla poinformowała, że weterani SWO w Rosji będą mogli zacząć otrzymywać wsparcie socjalne bez składania wniosków; prezydent Rosji Władimir Putin polecił rządowi i innym resortom opracowanie odpowiedniej możliwości. Oprócz rządu, nad opracowaniem propozycji będą pracować Ministerstwo Obrony RF, fundacja „Obrońcy Ojczyzny” oraz władze regionalne. Raport w tej sprawie należy przedstawić Putinowi do 25 września.

Fanatyk25piorunów

"Stoją po kolana w wodzie i bronią ojczyzny..."
A dlaczego ruscy klienci restauracji mieliby myśleć o Ukraińskich żołnierzach? Bo to oni akurat bronią ojczyzny. Ruscy tylko próbują ich zabić i zagarnąć ich ziemię.

Gruba ryba16piorunów

@Modrak Pelna zgoda.

Jestem tez przekonany, ze nie wypada bym Ci tlumaczyl, iz narracja w Rosji w kwestii wojen (takze i tej na Ukrainie) jest jedna - oni zawsze sie bronia lub/i niosa pokoj.

Fanatyk13piorunów

@RedCrescent oczywiście. Oni tylko niosą pomoc. I to zawsze nie byle komu - zawsze to jest pomoc dla "bratnich narodów".
Ha tfu na ruskie ścierwa.

Osobistość10piorunów

@Modrak oni do dziś wierzą, że osobiście odbudowali nam Polskę, a myśmy taaacy niewdzięczni.

Gruba ryba10piorunów

@pacjent44 Paaanie:

W rozmowie w 4 oczy (jakies 15 lat temu, ale pamietam jakby to bylo wczoraj) Rosjanin (gdzies z centralnej Rosji) nie byl w stanie pojac dlaczego my (Polacy) jestesmy tak niewdzieczni wobec nich (Rosjan) kiedy oni "nas wyzwolili i razem szlismy zabijac Niemcow i zdobywac Berlin".

Fanatyk11piorunów

@Modrak w sumie nigdy o tym nie pomyślałem, ale teraz będę myślał o ruskich sołdatach stojących po kolana w wodzie.

Z tą świadomością obiad będzie smakował jak nigdy.

Osobistość9piorunów

@RedCrescent o tak. w 1946 roku, zdemontowali w całości i wywieźli fabrykę IG Farben która stała na terenie Oświęcimia. W tym samy czasie rozkopywali mogiły na ternie obozu szukając kosztowności przeoczonych przez Niemców. Wywieźli wszelkie mienie ruchome. W tym czasie obóz był zasiedlony przez byłych więźniów. Mogli podziwiać zaradność russkiej swołoczy.

Gruba ryba29piorunów

@RedCrescent Oprócz grabienia rosjan, kolejnym pozytywnym aspektem tej pięknej inicjatywy jest to, że żaden uczestnik SWO nie zobaczy nawet złamanej kopiejki z tejże❤️

GURU7piorunów

@sawa12721 Może jednak zobaczyć otwarte złamanie

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Czesc (привет dla pozostalych czytelnikow) w piatek czas na geste z Komsomolskiej:

* Rozdzielanie pieniędzy, problem migrantów i preferencyjne kredyty hipoteczne: o czym mówił Władimir Putin podczas spotkania z liderami frakcji parlamentarnych WIDEO

Liderzy frakcji parlamentarnych omówili plany z Władimirem Putinem

* Zarabiać kapitał w pięć minut: kto w Rosji ma najwyższe wynagrodzenie w przeliczeniu na 60 sekund czasu pracy

KPRU wymieniło zawody z najwyższym wynagrodzeniem za czas pracy

Jak uciec do dzieciństwa i wyłączyć dorosły umysł: trzy dni w obozie pionierskim 38+FOTO*

Korespondentka „Komsomolskiej” przypomniała sobie dzieciństwo i kupiła sobie wycieczkę do obozu pionierskiego.

* Krasnow zostanie przewodniczącym Sądu Najwyższego, a Aleksander Gucan – prokuratorem generalnym

„Komsomolskaja Prawda” zebrała wszystkie informacje o zmianach na szczytach władzy

Chwile sie gryzlem z wyborem jednego do przetlumaczenia ale wybralem cos lekkiego - w sam raz na poczatek weekendu - w poszukiwaniu straconego dziecinstwa:

Jak uciec do dzieciństwa i wyłączyć dorosłą głowę: trzy dni w obozie pionierskim 38+

Korespondentka „Komsomolki” przypomniała sobie dzieciństwo i kupiła sobie wycieczkę do obozu pionierskiego



Korespondentka „KP” (ta z „rogami”) na krótko powróciła do dzieciństwa i nie żałowała tego ani trochę. Zdjęcie: Archiwum osobiste Diny Karpickiej

Dorośli też płaczą. Zwłaszcza gdy trzeba wracać z obozu. Okazuje się, że każdy, kto chce, może zanurzyć się w dzieciństwie. Wystarczy kupić wycieczkę do obozu dla dorosłych. Nawet jeśli tylko na trzy dni, ale jednak.

Czy podobała mi się ta podróż w czasie? Taki wypoczynek ma bardzo poważne skutki uboczne. Ale wszystko po kolei.



NOSTALGIA ZA KRAWATEM

Obozy dla dorosłych to dość nowa sprawa, bo ten rodzaj rozrywki istnieje dopiero od kilku lat. Na rynku jest sporo różnych obozów tematycznych. Ale jakkolwiek szukałam, to nic nie pasowało – coworkingi, networkingi, joga i medytacje, artystyczne rekolekcje, spływy... Ech. A co z ogniskami, kółkami rękodzieła i konkursami talentów? Porannymi ćwiczeniami, ciszą? Wieczorną dyskoteką?..

Ciekawe, że takich jest mnóstwo, ale dla młodzieży około 30 lat. A co mają robić ci, którzy mają już 40+? Czy ci, którzy dorastali z internetem, podzielą ze mną nostalgię za pionierską przeszłością?



Nasza Dina jest dorosła tylko według paszportu. W głębi serca jest jeszcze całkiem mała. Zdjęcie: Archiwum osobiste Diny Karpickiej



I oto, hurra! „Pierwsza zmiana w historii „Dorosłego małego” dla uczestników nieco starszych (38+ lat)”. W programie: ogniska, konkursy, gry, surowi wychowawcy. W ankiecie dla „pionierów” pojawiło się nawet pytanie o preferencje dotyczące alkoholu. Niesamowite! Biorę wycieczkę, pakuję plecak i ruszam w drogę!



SZOK NR 1: CZY NORMALNI LUDZIE TAM POJADĄ?

Im bliżej wyjazdu, tym mniej entuzjazmu: piątek wieczór, chce się położyć na kanapie w domu i obejrzeć serial. A tu jakieś „Smeshariki”. Taki był temat zmiany. W głowie krążyły dziwne obrazy: dorośli wujkowie i ciotki przebrani za kreskówkowe kulki. Czy oni są normalni?

– Gdzie się wybierasz? – przyjaciele dolewali oliwy do ognia. – Jaki normalny człowiek pojedzie na coś takiego? Najwyraźniej coś im się pomieszało w głowie. Daj spokój! Lepiej jedźmy na daczę.

Ale nie ma odwrotu. Wycieczka jest opłacona, jadę na miejsce zbiórki przy stacji metra „Aleksejewskaja”. Boże, ile tu ludzi!



Okazało się, że nie jestem najstarsza. Byli tam też byli pionierzy w wieku przedemerytalnym (a może nawet nie przedemerytalnym). Kobiety, jak zwykle, stanowiły większość. Ale pojawiali się też mężczyźni o dość solidnym wyglądzie. Wszyscy ci ludzie zajmowali się dziwną czynnością – pokazywali sobie nawzajem języki. Okazuje się, że opiekunowie zaczęli już bawić swoje NIEdzieci grą. Stałam cicho z boku tej orgii.



Ale w autobusie nie udało mi się uniknąć wspólnego team buildingu – opiekunowie tak się starali, że jakoś niezręcznie było siedzieć z obojętnym wyrazem twarzy. Graliśmy w quiz o kreskówce „Smeshariki”. „No cóż, pomyślałam, przyjechaliśmy...”.



A przyjechaliśmy do prawdziwego ośrodka wypoczynkowego, z którego właśnie wyjechały dzieci. Pokoje trzyosobowe – chłopcy osobno, dziewczynki osobno. Moimi sąsiadkami okazały się 43-letnia adwokatka, a w przeszłości pracownica policji, oraz 49-letnia menedżerka szkoły internetowej.

– Nie miałem pojęcia, dokąd jadę – narzekał podczas kolacji programista z Astrachania, Sasza. – Przyjaciele zrobili mojej żonie niespodziankę i zabrali ją na wycieczkę do Moskwy. Myślałem, że będziemy chodzić do restauracji albo odpoczywać w wiejskim hotelu. A tu…



SZOK NR 2: A TO JEST ZABAWNE!

Rozdzielono nas na grupy. Naszą opiekunką była młoda Polina. Szczerze nam wyznała: „Długo zastanawiałam się, jak będę z wami współpracować, a tym bardziej kierować wami. Przepraszam, ale jesteście w wieku moich rodziców”.



Polina miała na głowie czapkę Sowy i zaproponowała, żebyśmy tak ją nazywali. Od razu rozdała nam getry z kurzymi łapkami. I powiedziała:

„Dzieciaki, schowałam dla was po całym budynku małe koraliki”. Oto wskazówki (na oknie wisiała kartka z zagadkami typu „Tam, gdzie kręci się czas i zacierają się ślady”, „Nie pozwólcie zgasić salwy zwycięstwa temu, kto w milczeniu strzeże skrzydeł bramy”). Znajdziecie wszystko, czeka na was skrzynia ze skarbami.



Wymyśliwszy nazwę i motto drużyny (tak jak w prawdziwym obozie), udaliśmy się na wspólne spotkanie: na razie nie ma kontaktu, wszyscy patrzą na siebie z nieufnością.

„Najważniejsze, co musicie zrobić w ciągu tych trzech dni, to wyłączyć dorosłą głowę” – instruował główny organizator Sława. W codziennym życiu jest on 31-letnim logopedą. „Jesteście teraz dziećmi! Nie musicie myśleć o tym, co jeść, pić i czym się zajmować. Wszystko już za was zdecydowaliśmy! Zaczynamy”.



Nie mam pojęcia, na jakim wydziale pedagogicznym studiował ten Sława, ale nagle zrobiło się tak wesoło i komfortowo: szybko podzieliliśmy się według koloru oczu, wieku dzieci; opowiadaliśmy sobie coś o sobie, pokazywaliśmy, śmialiśmy się! A już po godzinie my, dorośli ludzie, biegaliśmy po sali jak szaleni.

Okazało się, że wszyscy nasi organizatorzy to prawdziwi millenialsi! Jeden z nich, Raf, ma zaledwie 19 lat. Drugi, Max, około 25. Sława jest tu najstarszy.



Szkoda nawet, że obiecane w programie „Gry integracyjne” tak szybko się skończyły. Ale smutek nie trwał długo: w obozach dla dzieci cisza nocna obowiązuje ściśle o 21:00, ale w obozach dla dorosłych – nie! Blisko 22:00 wyszliśmy na ulicę do ogniska, ktoś przyniósł gitarę, pyszne kiełbaski i... Okazało się, że wielu miało ze sobą alkohol...

– A czy to w ogóle dozwolone? – Nieoczekiwanie nawet dla samej siebie wcieliłam się w rolę posłusznej pionierki.

– Lepiej oszczędzajcie siły na jutro. Od samego rana nie będziecie mieli ani chwili wolnego. Radzę położyć się wcześniej spać – mądrze i po dorosłemu odpowiedział mi animator, ale imprezy nie dało się już zatrzymać.



Przy ognisku, przy śpiewach, wszyscy się w końcu poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy. Było tam kilku prawników i adwokatów, a także księgowy, pracownik banku, cukiernik, urzędniczka z branży edukacyjnej, informatycy, gospodynie domowe, których dzieci służyły już w wojsku, nauczyciele języka angielskiego. Wszyscy mieli znacznie ponad 40 lat. Większość z nich była żonata i uciekła od swoich drugich połówek na weekend do dzieciństwa.



– Mój mąż jest przekonany, że będzie tu sama rozpusta. Ledwo go przekonałam – wyznała „pionierka” Katia.

Okazało się, że wielu z nich szukało takiego obozu od wielu lat.

A to wam się mówi o millenialsach! Co tam mówią, że są nieodpowiedzialni, nudni, pozbawieni inicjatywy? Bzdura!



A KTO TU JEST DZIECKIEM?

Wstawanie po takich wieczorkach było... cudowne! Dorosła część mnie pozostała gdzieś wczoraj wraz z kacowym bólem głowy. Świeciło słońce, śpiewały ptaki, atmosfera obozu dla dzieci przeniknęła już do wszystkich zakamarków podświadomości. Szczerze mówiąc, zupełnie nie myślałam o sprawach dorosłych. Do tego stopnia, że gdzieś zapomniałam telefon i znalazłam go dopiero wieczorem.



Zabawy nie były już psychologiczne, ale typowo dziecięce. Ścigaliśmy się z zawiązanymi nogami, rozwijaliśmy iryski na czas, rzucaliśmy sobie piłkę. Biegaliśmy po placu i wykonywaliśmy zadania Kopatycza, Sowy, Pina i Krosha (Smeshariki!). Przysięgam, że dawno nie spędzałam czasu tak beztrosko. I nie tylko ja: mama dwójki dzieci, Katia, szalała w poszukiwaniu tych samych koralików, zmusiła nas do przeszukania całego budynku:

- Koraliki! Koraliki! Cztery jeszcze nie znaleźliśmy! Myślimy! Myślimy!



Dyskutowaliśmy nad tymi zagadkami, kłóciliśmy się, przeklinaliśmy, czołgaliśmy się po podłodze, wycierając brzuchami kurz. Druga grupa podejrzewała nas o przekupienie sędziów (zbyt szybko przeszliśmy quest) i knuła przeciwko nam, obiecując posmarować nas na noc pastą do zębów.



A godzina ciszy... Cóż to była za rozkosz!

Po nim odgrywaliśmy scenki, spełniając sobie nawzajem życzenia: chłopaki odgrywali, jak dokończyłam remont, Katę wysłaliśmy na Malediwy, Rinę – w podróż dookoła świata, Mirosławie zbudowaliśmy ekologiczną farmę z domkami na drzewach, a Svetie „urodziliśmy” aż troje długo oczekiwanych wnuków.



Po kolacji – znowu detektywistyczna zagadka – znaleźć ukryte cyfry i ułożyć z nich hasło do sejfu z cukierkami. Walka nie na życie, ale na śmierć!

A wieczorem – dyskoteka-maskarada. Założono mi kostium Mieszka, a najbardziej martwiło mnie, czy ładnie namalowano mi wąsy i czy dostanę perukę z ogromnego worka z kostiumami, czy też będę musiał zrobić ją z kolorowego papieru. Jedyne, co zakłócało dziecięcą zabawę, to fakt, że razem z nami w obozie przebywała grupa kadetów. Prawdziwe, a nie udawane dzieci w mundurach wojskowych maszerowały z powagą i machały szablami.



- To takie dziwne: my, dorośli, bawimy się w dzieciństwo. A one, dzieci, w dorosłość - zauważył filozoficznie mój kolega z drużyny, analityk IT Mirosław.



SYNDROM ODSTAWIENIA

A teraz minusy.

Po pierwsze, zdałam sobie sprawę, że nie jestem już przyzwyczajona do takiej aktywności – dusza była gotowa biegać jeszcze przez całą dobę, ale nagle zaczęły mnie boleć kolana i plecy. Podczas wieczornej dyskoteki wielu już było „wyłączonych”. Dyrektor obozu ogłosił nawet drugą cichą godzinę.



Po drugie, zapomniałam, że zjadanie góry toffi z chipsami nie jest najlepszym pomysłem. W samym środku dyskoteki tak rozbolał mnie żołądek, że poszłam do namiotu i cicho płakałam, słuchając, jak wszyscy się bawią. W ciemności, przy odległych dźwiękach wesołych piosenek i tupaniu nóg, zdałam sobie sprawę, jak daleko jestem, już dorosła Dina, od tej dziewczynki z dwoma ogromnymi kokardami. Tak, zdenerwowana, zasnęłam.



Po trzecie, bardzo nie chciałam wracać do dorosłego życia.

Kiedy w dzieciństwie jeździłam na obozy, zawsze marzyłam o wyjściu poza teren – tak bardzo męczyły mnie te ograniczenia... I zawsze najpierw szukałam dziury w ogrodzeniu i wychodziłam, aby odetchnąć wolnym powietrzem. Tak więc teraz, aby zamknąć ten gestalt, po śniadaniu dumnie wyszłam przez punkt kontrolny. Za ogrodzeniem była piękna jesień... ale tak nudno! Przez chwilę oddychałam dorosłym życiem i pobiegłam na basen. Tam zaczynał się turniej siatkówki wodnej.



Rozstaliśmy się praktycznie ze łzami w oczach:

„Po raz pierwszy od wielu, wielu lat nie nazywano mnie Marią, jak w pracy. Nie mamą, jak w domu, ale po prostu Maszą. Przypomniałam sobie, że jestem po prostu Maszą” – powiedziała podczas pożegnalnego spotkania naszej grupy jedna 40-letnia „dziewczynka”.



Doświadczyłam tych samych uczuć. Okazuje się, że naprawdę w każdym z nas nadal mieszka dziecko. Nawet najbardziej poważni wujkowie i ciotki czasami po prostu muszą wyjść na ulicę i pograć w piłkę z nieznajomymi dzieciakami. Wystarczy tylko przypomnieć sobie, jak łatwo zaprzyjaźnić się z każdym, bez względu na dochody, status, ukończone lub nieukończone studia, że niebo jest błękitne, a przed nami tyle ciekawych rzeczy, mimo że lato już się skończyło.



Instrukcja

Jak uciec od dorosłości



Gdzie szukać?

Wyszukaj w mediach społecznościowych hasła „obóz dla dorosłych z nutką nostalgii”, „obóz dla dorosłych”, „obóz dla dorosłych z nutką dzieciństwa”. Główne platformy to VKontakte i Telegram.



Ile to kosztuje?

Od 18 900 rubli za turnus (koszt zależy od długości pobytu, lokalizacji i programu).



Co obejmuje cena?

Zakwaterowanie, wyżywienie, animacje, korzystanie z całej infrastruktury obozu (basen, boiska sportowe). Transfer z Moskwy zazwyczaj płatny osobno.



Wyżywienie

Pełne wyżywienie (śniadanie, obiad, kolacja) w stołówce obozu - klasyczne „obozowe” jedzenie (kasze, zupy, makaron z kiełbasą, kotlety, kompot). Obowiązkowy punkt programu - wieczorne kiełbaski przy ognisku. Istnieje możliwość zamówienia menu wegetariańskiego.



Zakwaterowanie

Pokoje dla 2-4 osób, oddzielne zakwaterowanie.

Plan dnia (przykładowy):

09:00 - Pobudka, poranna gimnastyka

10:00 - Śniadanie

11:00-13:00 - Aktywne gry, questy, warsztaty

14:00 - Obiad

15:00-16:00 - Cicha godzina (bardzo surowo!)

17:00–19:00 - Konkursy twórcze, przygotowania do wieczornej imprezy

20:00 - Kolacja

21:00 – Wieczorne show, dyskoteka, ognisko z gitarą

23:00–00:00 – (Nieoficjalnie) Wspólne posiedzenia, rozmowy



Alkohol

Oficjalnie zabroniony przez regulamin obozu, ale pozostawiony do decyzji organizatorów i uczestników.



Co zabrać ze sobą

Wygodne ubrania do aktywności, strój kąpielowy, kubek, dobry humor i gotowość do wyłączenia „dorosłej głowy”.



Główna zasada

Nie oczekujcie kurortu „all inclusive”! Jedziecie po emocje, aktywność i nowe znajomości.



Jak to działa

„Po prostu zrozumieliśmy, że nie mamy gdzie szukać przyjaciół”.

Ideowymi inspiratorami obozu są Sława Meleszkin i jego dziewczyna Nastia. Raf, Maks i Polina dołączyli do zespołu później.



„Z Nastią postanowiliśmy pojechać pograć w paintball” – opowiada Sława. „Trzeba było zebrać drużynę i zaczęliśmy się zastanawiać, kogo zaprosić. Nagle zdaliśmy sobie sprawę, że mamy bardzo mało przyjaciół. Moi przyjaciele z dzieciństwa zostali w Mordowii. Szkoła, studia – miejsca, gdzie zazwyczaj nawiązuje się przyjaźnie, dawno już minęły. Teraz jest tylko dom – praca, praca – dom. A jeśli po prostu wyjść na ulicę i powiedzieć komuś: „Zaprzyjaźnijmy się”, to wezwą po psychiatra.



Wymyśliliśmy więc zorganizować obóz, po prostu po to, żeby znaleźć przyjaciół. Okazało się, że popyt jest tak duży, że teraz organizujemy obozy co 2–3 miesiące. Młodzi ludzie spotykają się po obozach, podróżują razem, znajdują partnerów.



- Czy to dla Państwa źródło dochodu czy hobby?

- Zdecydowanie nie jest to źródło dochodu. Jestem pedagogiem-logopedą. Codziennie od rana do wieczora jestem „w pracy”. Nastia jest dyrektorem ds. marketingu. A obozy wymyślamy wieczorami, po pracy. Dlatego nie możemy organizować ich częściej – trzeba wymyślić konkursy, opracować koncepcję i zebrać rekwizyty. Czasami po pracy trzeba jechać do magazynów i kupić wszystko, co potrzebne.



- Jest wiele takich obozów dla osób w wieku 20-30 lat. Jak zdecydowaliście się na zmianę „38+”?

- Początkowo również kierowaliśmy się do młodszych osób. Jednak zaczęliśmy otrzymywać wiele zgłoszeń od osób starszych. Pisali: „Dlaczego organizujecie obóz dla dorosłych, a na zdjęciach nie ma ani jednej dorosłej osoby?”. I tak podjęliśmy decyzję: niech będzie. Obawialiśmy się, mieliśmy wątpliwości – dorośli mają przecież tyle problemów. Czy będą w stanie bawić się jak dzieci? Czy ludzie się zbiorą? Zebrało się więcej osób, niż się spodziewaliśmy. Proszę mi wierzyć, wasza zmiana okazała się pod pewnymi względami nawet ciekawsza niż ta z 25-30-latkami. Dorośli są przecież bardziej świadomi i uważni.



- A jak wam się z nami podobało?

- Było bardzo ciekawie. Takie miłe chwile: na przykład stolik z herbatą (w holu zawsze stał termos z wrzątkiem i leżały zdrowe słodycze. - Autor), dla młodych ludzi to coś oczywistego. A wy wszyscy zwracaliście na to uwagę i dziękowaliście. Albo że kupiliśmy smaczne kiełbaski na ognisko – też wszyscy to zauważyli. Dla młodych to wszystko jest podstawą, a od was otrzymaliśmy tyle słów wdzięczności.



- Czy jest wielu niezadowolonych?

- Nie ma takich. To w dzieciństwie rodzice wysyłają dzieci na obozy, jakby na odosobnienie. Wielokrotnie byłem wychowawcą i widziałem, jak dziecko siedzi i przez cały pobyt liczy dni do wyjazdu. A tutaj ludzie od początku są nastawieni na to, aby jak najlepiej wykorzystać to, co się dzieje.

Gruba ryba1piorunów
GURU2piorunów

@RedCrescent Ale z nich pionierzy jak nawet kija do pieczenia kiełbaski nie potrafią znaleźć xD

No i tak przekornie zapytam - a ci młodzi kawalerowie to nie na froncie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba5piorunów

@zuchtomek

Wojna jest dla Kałmukow, dla moskwianina jest zabawa w obieranie cukierków

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Na dzis wybralem ciekawostki z Bialorusi, ktore dostarcza nam Zwiazda (swiezutkie, z dzisiaj):

* Zakazy wizyt w lasach obowiązują w 11 obwodach Białorusi

* Ministerstwo Gospodarki: Stabilna sytuacja gospodarcza gwarantuje wzrost dochodów ludności przed terminem

Białoruska kobieta została zaatakowana w Polsce, poszukiwany jest podejrzany*

Śmierć funkcjonariusza BZH spowodowała straty o wartości prawie 55 000 rubli w gospodarstwie rolnym w rejonie osypowickim*

* Białoruś i Kazachstan omawiały wspólne działania w celu zbadania przestępstw

* Siatkarze „Minczanki” wygrali dwa mecze na początku Pucharu Rosji

Białorusinka zaatakowana w Polsce, poszukiwany podejrzany

18.09.2025 | 11:05

48-letnia Białorusinka została zaatakowana w Łodzi, informuje BelTA.

Białorusinka zaatakowana w Polsce, poszukiwany podejrzany

Do ataku doszło późnym wieczorem 14 września w centrum miasta. 48-letnia Białorusinka została zaatakowana przy wejściu do budynku, gdy wracała do domu. Przestępca zaatakował kobietę od tyłu, która z kolei zaczęła się bronić. To spłoszyło napastnika i ten uciekł z miejsca zdarzenia.

Poszkodowana natychmiast powiadomiła policję. Funkcjonariusze organów ścigania poszukują sprawcy. Jego motywy pozostają nieznane.
Szkody w gospodarstwie rolnym w rejonie osypowickim w wyniku padnięcia bydła wyniosły prawie 55 tys. rubli

W rejonie osypowickim w jednym z gospodarstw rolnych z powodu zaniedbań dyrektora padło 19 sztuk bydła, informuje BelTA.

Szkody w gospodarstwie rolnym w rejonie osypowickim w wyniku padnięcia bydła wyniosły prawie 55 tys. marek

Funkcjonariusze organów ścigania ustalili, że dyrektor gospodarstwa nie zorganizował należytej kontroli nad technologią przygotowywania pasz i dawek pokarmowych, co doprowadziło do śmierci 19 sztuk bydła. Szkody wyrządzone przedsiębiorstwu wyniosły prawie 55 tys. marek.

Śledczy wszczęli postępowanie karne o zaniedbania służbowe. Dyrektorowi grozi do 5 lat więzienia.

Wykrywanie przestępstw w sektorze rolnym jest jednym z priorytetowych obszarów działalności jednostek BIZ. Wszystkie fakty dotyczące nielegalnej działalności podlegają gruntownej ocenie.

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Zamiast loda przynosze Wam we srode wiesci ekonomiczne z Rosji, a zatem popatrzcie prosze na Kommersanta, bo duzo dobrych wiesci (np 2, 3, 4 - pdk, 5, 6 czy nawet 9 - niektorzy mowia ze "Gwiezdne Wojny" byly narzedziem, ktore walnie przyczynilo sie do upadku ZSRR):

1. Rosyjska firma Chery zaprzeczyła, że marka wycofuje się z Rosji EKSKLUZYWNE

2. Komisja Dumy Państwowej poparła projekt dotyczący całorocznego poboru do służby wojskowej

3. Duma Państwowa wypowiedziała Europejską konwencję w sprawie zapobiegania torturom

4. Komisja prezydenta zarekomendowała Krasnowa na stanowisko przewodniczącego Sądu Najwyższego

5. Peskow o groźbach Trumpa, nieobecności Gerasimowa na ćwiczeniach i dialogu z USA

6. Ministerstwo Obrony: dywersanci Sił Zbrojnych Ukrainy próbowali przedrzeć się do obwodu kurskiego w pobliżu Tetkino

7. Rosja liczy na owocną współpracę z nowymi władzami Nepalu EKSKLUZYW

8. Zastępca szefa MSZ RF o dialogu z USA i o tym, kto zaprosił Amerykanów na ćwiczenia w Białorusi

9. Szef Roskosmosu Bakanow: wkrótce w Rosji pojawi się odpowiednik Starlink

10. Kryptowaluta Solana wzrosła o prawie 11% w ciągu tygodnia INWESTYCJE

11. Kogalym: wycieczka nad Zielone Morze PROJEKT PARTNERSKI

Komisja Dumy Państwowej poparła projekt dotyczący całorocznego poboru do służby

Komisja Dumy Państwowej ds. obrony zaleciła przyjęcie w pierwszym czytaniu projektu ustawy o całorocznym poborze do służby wojskowej. Wynika to z decyzji komisji, z którą zapoznała się agencja TASS.



Projekt ustawy został przedłożony Dumie Państwowej w lipcu. Obecnie poborowi są wzywani do służby dwa razy w roku — od 1 kwietnia do 15 lipca oraz od 1 października do 31 grudnia. Dokument proponuje przeprowadzanie badań lekarskich, profesjonalnej selekcji psychologicznej oraz posiedzeń komisji poborowej przez cały rok. Poborowi będą wysyłani do miejsc służby tak jak dotychczas — dwa razy w roku.

Według szacunków autorów inicjatywy, środek ten pozwoli na równomierne rozłożenie obciążenia na punktach poborowych i poprawę jakości poboru. Proponuje się również specjalne terminy wysyłania do służby mieszkańców wsi zajmujących się pracami polowymi (od 15 października do 31 grudnia dla mieszkańców wsi), pracowników pedagogicznych placówek oświatowych (od 1 maja do 15 lipca) oraz mieszkańców niektórych regionów Dalekiej Północy (od 1 maja do 15 lipca lub od 1 listopada do 31 grudnia).

To chyba oznacza, ze konczy sie czas (zapas) ochotnikow oraz wiezniow do maszynki do mielenia miesa.

A poza tym Urals - 63

Za 1 Euro nalezy sie 98 rubelkow

A IMOEX (indeks rosyjskiej gieldy) jest w okolicach konca 2020r.

Gruba ryba2piorunów

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Czesc,
W najwiekszym kraju na swiecie jak zwykle aparat propagandy pompuje copium ( @Opornik ) swoim czytelnikom poprzez rosyjskojezyczne wydanie Prawdy piszac o:

Kraje europejskie nie chcą stracić rosyjskich turystów*
Grecja, a także Włochy, Hiszpania, Francja i Węgry sprzeciwiły się przyjęciu w Unii Europejskiej ograniczeń dotyczących wydawania wiz obywatelom Rosji.

* Łódź podwodna z rakietami Zircon i Kalibr: Zachód nazwał ją najbardziej śmiercionośną
* Su-34M staje się koniem roboczym Sił Powietrznych Federacji Rosyjskiej: w USA doceniono potęgę myśliwca
* Chiny przez dziesięć lat przygotowywały się do wojny handlowej z USA
* UE nie jest w stanie przekonać Turcji do rezygnacji z rosyjskiej ropy
Czyli wszystko po staremu - slaby i podzielony Zachod drzy w obliczu potegi Rosji (czy to militarnej, czy tez gospodarczej)

Kraje europejskie nie chcą stracić rosyjskich turystów
Grecja, a także Włochy, Hiszpania, Francja i Węgry sprzeciwiły się przyjęciu w Unii Europejskiej ograniczeń dotyczących wydawania wiz obywatelom Rosji.
W ten sposób kraje te faktycznie zablokowały inicjatywę, która mogłaby znacznie utrudnić Rosjanom podróże do Europy.

Według informacji greckiego portalu pronews.gr decyzja Aten była szczególnie znacząca, ponieważ po raz pierwszy od 2022 r. Grecja podjęła taki krok, odmawiając poparcia kolejnego zaostrzenia polityki wizowej wobec Rosji.

Głównym argumentem strony greckiej są konsekwencje gospodarcze. W sytuacji, gdy turystyka odgrywa kluczową rolę dla gospodarki narodowej, odmowa przyjęcia rosyjskich turystów jest postrzegana jako bezpośredni cios dla stabilności finansowej wielu regionów.

Dotyczy to zwłaszcza Wysp Jońskich, gdzie napływ rosyjskich turystów pozostaje znaczący, pomimo ogólnego spadku ich liczby w Europie.
Według danych publikacji, obywatele Rosji wyróżniają się wysokim poziomem wydatków podczas podróży: średnio jeden turysta z naszego kraju wydaje około 1300 euro dziennie, co ponad dwukrotnie przewyższa średnią wydawaną przez turystę zagranicznego, która wynosi około 567 euro.

Jeśli spojrzeć na statystyki z poprzednich lat, to do 2015 roku Rosjanie wydawali około 900 euro, podczas gdy średni poziom wydatków zagranicznych turystów wynosił około 600 euro. Dane te pokazują, że rosyjscy turyści tradycyjnie zajmowali ważne miejsce w strukturze dochodów greckiej branży hotelarskiej.

Kolejnym aspektem jest sytuacja rosyjskojęzycznej społeczności w Grecji. Dla wielu jej przedstawicieli posiadanie długoterminowych wiz i możliwość swobodnego przemieszczania się mają znaczenie nie tylko praktyczne, ale także społeczno-ekonomiczne.

Wprowadzenie nowych ograniczeń zagroziłoby trwałym powiązaniom, które powstały między Rosją a Grecją na poziomie kontaktów międzyludzkich, biznesowych i kulturalnych. Utrata tego kanału współpracy mogłaby spowodować dodatkowe trudności dla osób, które od wielu lat mieszkają i pracują na terytorium tego kraju.

Oprócz wewnętrznych strat gospodarczych Grecja ocenia również prawdopodobne konsekwencje polityki zagranicznej. Analitycy uważają, że w przypadku wprowadzenia ograniczeń wizowych Rosja podjęłaby podobne działania, co z kolei uderzyłoby w greckich obywateli i przedsiębiorstwa.

Co więcej, mogłoby to doprowadzić do spadku eksportu do Rosji, gdzie greckie towary cieszą się tradycyjnie dużym popytem.

W ten sposób inicjatywa Unii Europejskiej była postrzegana przez Grecję nie tylko jako zagrożenie dla branży turystycznej, ale także jako czynnik mogący wywołać szereg negatywnych reakcji gospodarczych.

Należy zauważyć, że decyzja Grecji nie była odosobniona: weto nałożyły również Włochy, Hiszpania, Francja i Węgry. Każdy z tych krajów ma własne powody, aby utrzymać stosunkowo elastyczną politykę wobec Rosji.

Dla krajów południowej Europy – przede wszystkim Grecji, Włoch i Hiszpanii – turystyka pozostaje najważniejszą dziedziną gospodarki, bezpośrednio zależną od siły nabywczej zagranicznych gości.

Francja, jako jedna z wiodących gospodarek Europy, jest zainteresowana zachowaniem pola manewru dyplomatycznego i zminimalizowaniem bezpośrednich szkód dla własnych sektorów.

Węgry natomiast w ostatnich latach wielokrotnie wykazywały bardziej powściągliwe stanowisko w stosunku do antyrosyjskich środków Unii Europejskiej, dążąc do zachowania kontaktów energetycznych i handlowych.

W szerszym kontekście sytuacja ta odzwierciedla sprzeczność między ogólnym dążeniem Unii Europejskiej do polityki sankcji a interesami poszczególnych państw członkowskich.

Dla krajów Europy Południowej priorytetem pozostaje ochrona własnych interesów gospodarczych, co jest szczególnie widoczne w sektorze turystyki i eksportu. Przyjęcie surowych środków bez uwzględnienia tych czynników może doprowadzić do wewnętrznych tarć w Unii i pokazać ograniczone możliwości UE w kwestiach konsensusu.

Odmowa Grecji i kilku innych krajów poparcia nowych ograniczeń wizowych może być postrzegana jako przejaw pragmatycznego podejścia, w którym interesy narodowe przeważają nad ogólnymi hasłami politycznymi.

GURU2piorunów

Kuwa, dalej jadą z propagandą sukcesu. Choćby się paliło i waliło...

Gruba ryba1piorunów

@Fly_agaric heeh, chyba właśnie I'm o to chodzi.

I'm bardziej tona w gównie tym bardziej będzie przodownik machał sztandarem z sierpem i młotem.

Ogólnie dziś myślę, że wieści dobre po wszędzie spomiędzy wierszy propagandy wydziera przasnosc w której Rosji nie chcą, nie ma nic do zaoferowania i byleby się jej bali to Rosjanie będą w 7. niebie..

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

Narreszcie piatek, a jak piatek to...?
Komsomolska. A w niej:

W Rosji rozpoczynają się wybory gubernatorów i deputowanych: co warto wiedzieć
W dniach 12-14 września w Rosji wybrano 21 gubernatorów

_„Bomba dla mamy”: którzy z ukraińskich generałów o rosyjskich korzeniach stali się katami swoich rodaków w Rosji_
3% najwyższych rangą radzieckich oficerów złożyło przysięgę wierności Ukrainie po rozpadzie ZSRR

Co naprawdę myślą w Państwie Środka o Rosji i skąd wzięła się legenda o „złej” jakości chińskich towarów FOTO
Korespondenci KP.RU spacerowali po ulicach chińskiego miasta i poznali kilka tajemnic tego niezwykłego kraju.

Ambasador Belyaev: „Stosunki rosyjsko-szwedzkie przeżywają okres lodowcowy”
Ambasador Federacji Rosyjskiej w Szwecji udzielił wywiadu KP.RU.

Zostanmy zatem przy tematach okolowojennych i ukrainskich - zapraszam do czytania:

„Bomba dla mamy”: którzy z ukraińskich generałów o rosyjskich korzeniach stali się katami swoich rodaków w Rosji
3% najwyższych rangą oficerów radzieckich złożyło przysięgę wierności Ukrainie po rozpadzie ZSRR
To już jak prawo historii: w czasach politycznych burz i przełomów (rewolucji lub przewrotów) ludzie muszą wybierać, po której stronie się opowiedzieć. Tak było w latach wojny domowej, tak było po upadku ZSRR, tak było też po wydarzeniach na Krymie w 2014 roku. I jak zawsze najtrudniejszy wybór muszą podjąć wojskowi: pozostać wiernymi starej władzy czy przysiąc wierność nowej? I wtedy zdarza się, że oficerowie i żołnierze niegdyś zjednoczonej armii stają pod różnymi sztandarami bojowymi, a rodzeni bracia znajdują się w różnych okopach.

Jednak dla absolutnej większości korpusu oficerskiego byłej armii radzieckiej taki wybór nie istniał...

Na początku lat 90., w okresie zaciekłego podziału Floty Czarnomorskiej między Moskwą a Kijowem, pierwszym, który znalazł się w tym burzliwym politycznym kotle, był jej dowódca – admirał Igor Kasatonow. Jelcyn proponował mu „braterski” podział statków z Ukraińcami. Kasatonow nie chciał nawet o tym słyszeć. Pierwszy prezydent Ukrainy Krawczuk naciskał: „Nie komplikuj, admirale! Rozwiążemy problem z Jelcynem, flota przejdzie do Ukrainy, a ty pozostaniesz na swoim stanowisku”... Ale z Moskwy nie napływały żadne jasne rozkazy. „A ja potrzebowałem jasnego rozkazu” – przyznał później Kasatonow. – Gdyby powiedzieli: „Nie przyjmuj przysięgi Ukrainy”, wiedziałbym, jak postąpić. A tak – ani tak, ani nie... Wyjazd do Moskwy oznaczałby pozostawienie floty na pastwę losu, a zgodzenie się na poddanie się żółto-niebieskiej fladze – zdradę ojczyzny...”.
Krawczuk zażądał, aby 3 stycznia 1992 roku Flota Czarnomorska złożyła przysięgę Ukrainie. Wtedy Kasatonow zaryzykował wszystko – następnego dnia ogłosił, że flota jest rosyjska. Stwierdził, że marynarze czarnomorscy zobowiązują się przestrzegać praw państwa, na którego terytorium się znajdują. Ale bez składania przysięgi. Następnie na zamkniętym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Ukrainy zaproponowano podjęcie wobec admirała surowych środków. Mówiono, że jeśli nie uda się skłonić go do współpracy, należy stworzyć mu nie do zniesienia warunki pracy, a nawet życia.

Wywiad marynarki wojennej poinformował, że przygotowywany jest zamach na dowódcę. Rada Najwyższa wezwała Kasatonowa na dywanik. Jednak ten pozostał nieugięty: „Wymóg złożenia przysięgi obcego państwa uważam za przestępstwo”.
Latem 1992 roku doszło do prawdziwej walki. Na rozkaz ministra obrony Ukrainy zajęto komendę w Sewastopolu. Kasatonow postawił ultimatum: albo ukraińscy wojskowi dobrowolnie opuszczą budynek, albo Rosjanie ruszą do szturmu. Osoby przebywające w środku nie wierzyły, że to poważna groźba. Wtedy admirał wziął pół kompanii piechoty morskiej i siłą opuścił budynek. Wyrzucili wszystkich! Po tym zdarzeniu Krawczuk zażądał od Jelcyna usunięcia nieustępliwego Kasatonowa. Prośba została spełniona. Kasatonowa odwołano do Moskwy, mianując go pierwszym zastępcą głównodowodzącego całej marynarki wojennej Rosji.

Na jego miejsce przyszedł równie nieustępliwy admirał – Eduard Baltin. Kijów zaproponował mu złożenie przysięgi wierności Ukrainie i obiecał za to sowite korzyści: „pensję jak prezydent”, stanowisko głównodowodzącego ukraińskiej floty, dwa ogromne mieszkania w Sewastopolu i na Chreszczatyku, własną „posiadłość” w kurorcie, a nawet „ranczo” z hodowlą krów, owiec i świń. Odpowiedź brzmiała: „Nie zamienię honoru rosyjskiego oficera na ukraińskie salo”.

Władze ukraińskie również wyparły Baltina z Sewastopola: dokonano na niego zamachu, podpalono jego mieszkanie, próbowano porwać jego żonę i uczynić ją zakładniczką. Baltin nie ustępował nie tylko Kijowowi, ale także Jelcynowi, który proponował mu „w celu uniknięcia sporów” podzielenie się statkami z Ukraińcami. Doszło do tego, że podczas rozmowy telefonicznej z Jelcynem admirał w gniewie wysłał go pod znany adres. I również został zwolniony ze stanowiska.

„Gotowy służyć nawet jako szeregowy”
Władze ukraińskie zaproponowały przejście na ich stronę również dowódcy wojsk okręgu wojskowego w Kijowie, generałowi pułkownikowi Wiktorowi Czeczawatowowi. Obiecano mu nawet stanowisko ministra obrony Ukrainy. Pod jednym warunkiem – złożenia ukraińskiej przysięgi. Czeczawatow odmówił. Zwrócił się do Jelcyna z raportem, prosząc o przywrócenie go do służby w Rosji: „Gotów jestem służyć Ojczyźnie nawet jako szeregowy żołnierz”. Został mianowany dowódcą Dalekowschodniego Okręgu Wojskowego.
Kijów zaproponował złożenie przysięgi również dowódcy pułku lotnictwa morskiego, pułkownikowi Timur Apakidze. Cała jednostka została ustawiona na placu apelowym na Krymie. Oficerów wywoływano z szeregu, aby złożyli przysięgę. Apakidze podszedł do mikrofonu i ogłosił: „Nie zrobię tego! Przysięgę ojczyźnie składa się tylko raz”. Wraz z 20 oficerami swojego pułku (którzy również odmówili „ponownego złożenia przysięgi”) odleciał, aby służyć Rosji.

Dziesiątki tysięcy oficerów, którzy w tym czasie służyli w okręgach wojskowych Kijowa, Odessy i Prykarpattia (przekazanych Ukrainie), postąpili podobnie.
Ale byli też inni.

Bomba dla mamy
Wyobrażam sobie straszny obraz. Grudzień 2024 roku. Obwód biełgorodzki. Rejon szebekinski. Wieś Pierwsze Ciepляєwo.
Ukraińskie samoloty i drony bombardują opustoszałe ulice i domy. Chociaż w wsi nie ma ani jednego rosyjskiego żołnierza, ani jednej broni.
Ludzie chowają się przed bombardowaniem w zimnych, wilgotnych piwnicach.
Wśród nich jest 87-letnia Praskowia Efimowna Kryvonozhko. Starsza kobieta chwyta się za serce po każdym wybuchu (miała już dwa zawały). Siedząca obok niej sąsiadka krzyżuje się i drżącym głosem mówi:
– Co twój Tolka nam robi?
Gdzieś za cienkimi drzwiami rozlega się kolejny wybuch. Ale Praskowia Efimowna już nic nie słyszy. Nie przeżyła trzeciego zawału serca podczas bombardowania. Kilka dni później została pochowana przez mieszkańców wsi...
Bombardowania Sił Zbrojnych Ukrainy dotknęły nie tylko Pierwszego Cieplajewa, ale także inne wioski w rejonie Szebekina, w tym gospodarstwo Gorduszkin, w którym 60 lat temu urodził się syn Praskowji Efimownej. Ten sam „Tolka”, a dokładniej Anatolij Nikołajewicz Kryvonozhko, generał porucznik, dowódca Sił Powietrznych Ukrainy. Za „udane naloty na wroga” osobiście Zełenski zawiesił mu na piersi gwiazdę Bohatera Ukrainy, order Danyła Halickiego i dwa ordery Bohdana Khmielnickiego.

Co myślał ten generał, kiedy w swoim sztabie zatwierdzał plan rakietowo-bombowych ataków na ziemię, na której w młodości pasł krowy? Na wieś, w której mieszkała jego matka. Na dom rodzinny w Szebekinie, gdzie kiedyś przyszedł na świat. Na szkołę, do której chodził.

Trudno sobie wyobrazić, co działo się w duszy tego byłego radzieckiego oficera, który stał się katem. Na jego rozkaz 46 ukraińskich bomb i 98 pocisków tylko w ciągu jednego dnia – 8 sierpnia – spadło na głowy jego dawnych rodaków, mieszkańców 30 wsi i miast w obwodzie biełgorodzkim. Wiele dziesiątek cywilów (w tym dzieci) zostało zabitych, rannych i kontuzjowanych, wiele domów i chat spłonęło.

Kariera ważniejsza od rodziców
Generał Kryvonozhko nie jest jedynym ukraińskim generałem o rosyjskich korzeniach, który zlekceważył radziecką przysięgę, którą złożył jeszcze jako żołnierz. Są też inni. Wśród nich – głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy generał Aleksander Syrski, urodzony w obwodzie włodzimierskim (wieś Nowinki). Jego rodzice, Stanisław i Ludmiła Syrscy, a także brat Oleg do dziś mieszkają we Włodzimierzu. W swoim czasie studiował w Moskiewskiej Wyższej Szkole Dowodzenia Sił Zbrojnych. Jeszcze jako kursant złożył przysięgę i przysiągł „do ostatniego tchnienia być lojalnym wobec swojego narodu, swojej radzieckiej ojczyzny... Jeśli złamię tę uroczystą przysięgę, niech spotka mnie surowa kara radzieckiego prawa, powszechna nienawiść i pogarda ludu pracującego”.

Jednak w 1992 roku służył na terytorium Ukrainy. Kiedy powstały tam Siły Zbrojne Ukrainy, młody oficer Syryjski wykazał się zmysłem karierowicza. Bez wyrzutów sumienia ponownie złożył „przysięgę wojskową”, obiecując „bronić Ukrainy, chronić jej suwerenność, integralność terytorialną i nienaruszalność, sumiennie i uczciwie”. Teraz walczy na polu bitwy ze swoimi kolegami z klasy. I podobnie jak generał Kryvonozhko, ze swoimi rodakami. Wydaje rozkazy bombardowania miast i wsi. Nie oszczędza swojej ojczyzny, gdzie mieszkają jego matka i ojciec, brat z żoną i przyjaciele z dzieciństwa.

Pogardzają nim i nienawidzą nie tylko rodacy i byli rosyjscy koledzy z pułku, ale także ukraińscy żołnierze i oficerowie, nazywając go „rzeźnikiem” za okrucieństwo, obojętność wobec cudzych żyć i karierowiczostwo, przechodzące w ślepe wykonywanie poleceń z
Kijowa, nie zważając na ich częstą bezduszność. Psia lojalność generała wobec ukraińskiego reżimu jest wysoko ceniona przez szczyty reżimu Zełenskiego. Syrskiego gardzą również rodzice. „Nie wiem, jak on może tam służyć” – powiedział kiedyś z obrzydzeniem ojciec generała do przybyłego reportera.

Wyszedł z bazy i nie wrócił
W tym samym rzadkim gronie oficerów-dezerterów znalazł się również były dowódca Sił Morskich (WMS) wiceadmirał Borys Kozhin, pochodzący z Pskowa. W czasie tragicznego podziału Floty Czarnomorskiej między Moskwą a Kijowem był dowódcą krymskiej bazy morskiej. W marynarce krążyły plotki, że z powodu zamiłowania do alkoholu grozi mu wkrótce zwolnienie. Jednak gdy tylko dowództwo ogłosiło, że w Kijowie poszukuje się oficera na stanowisko dowódcy WMSU, Kozhin nagle „rzucił picie” i zaczął udawać patriotę Ukrainy. Krytykował podpisanie umowy o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu, sprzeciwiał się wydawaniu zezwoleń na stałe zamieszkanie w Sewastopolu emerytowanym rosyjskim oficerom, opowiadał się za otwarciem bazy wojskowej NATO na Krymie, poparł decyzję Kijowa o ponownym złożeniu przysięgi przez marynarzy na rzecz Ukrainy. Sam też złożył ponowną przysięgę. Otrzymał upragnione stanowisko. Groził nawet zbombardowaniem sztabu Floty Czarnomorskiej, gdy jej dowództwo odmówiło przejścia do służby Ukrainy.

Przysięga to nie szczoteczka do zębów
Wśród osób, które złożyły nową przysięgę, znalazł się również generał Siergiej Naiev, który rozpoczął służbę w armii radzieckiej jako dowódca plutonu, a po złożeniu przysięgi Ukrainie awansował do stopnia generała porucznika, zastępcy szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy. Jego koledzy opowiadali, że Naiev nie miał żadnych wyrzutów sumienia, kiedy zaproponowano mu złożenie nowej przysięgi. Zrobił to tak łatwo, jakby zmienił szczoteczkę do zębów.

W przeciwieństwie do kontradmirała Denisa Berezowskiego i wiceadmirała Siergieja Elisejewa, którzy zajmowali wysokie stanowiska w siłach morskich Ukrainy. Oni również w swoim czasie złożyli przysięgę radziecką. Ale zgodzili się służyć w marynarce Ukrainy tylko pod warunkiem, że nie zmusi się ich do zdradzieckiego kroku. A kiedy w 2014 roku wybuchła krymska wiosna (ale półwysep nie został jeszcze oficjalnie przywrócony do składu Rosji), złożyli specjalną przysięgę – przysięgę wierności narodowi Krymu. A potem zaczęli służyć w rosyjskiej marynarce wojennej. Podobnie jak dziesiątki tysięcy żołnierzy i oficerów, których więzi służbowe lub życiowe od dawna łączyły z Krymem. Jednak w przeciwieństwie do Kijowa, Moskwa nie wywierała na nich presji, wymagając ponownej przysięgi. Rozumiano, że taki zwrot w losach ludzi jest równie bolesny, jak zmuszanie wierzących do zmiany religii. Dlatego zamiast „ponownej przysięgi” zaproponowano im po prostu podpisanie kontraktu.

ZAMIAST POSŁOWIA
Dowódcy błędu statystycznego
W 1991 roku w armii radzieckiej było 1939 generałów. Ponad 100 z nich miało ukraińskie korzenie i nowe perspektywy awansu na stanowiska i stopnie. A kiedy w 1992 roku powstały Siły Zbrojne Ukrainy, jedna trzecia z nich uciekła „do mamusi”. Jednak Kijowowi brakowało generałów szczebla strategicznego. Dlatego rozpoczęto rekrutację takich generałów-Rosjan. Oferowano im stanowiska i stopnie nawet o 2-3 stopnie wyższe od dotychczasowych, obiecując wszelkie możliwe korzyści. Na tę przynętę złapało się tylko 7 najwyższych rangą oficerów spośród 38 służących w sztabach i wojskach okręgów wojskowych Kijowa, Odessy i Prykarpattia, które przypadły Ukrainie.

Jednak nawet spośród tych siedmiu generałów tylko czterech zgodziło się złożyć ukraińską przysięgę, pozostali pozostali na służbie pod warunkiem, że nie będą musieli składać nowych przysięg. Miałem okazję spotkać się z nimi i porozmawiać, nie omijając najbardziej drażliwego tematu lojalności wobec złożonej kiedyś przysięgi. Mieli przy tym takie miny, jakby wyrywano im zęby bez znieczulenia. Typowe wyjaśnienie: „Mam tu wysokie stanowisko. Świeci nowa gwiazda, mam eleganckie mieszkanie, dacza i samochód, dzieci studiują na uniwersytetach, żona ma dobrą pracę. A w Rosji nie wiem, co czeka mnie i moją rodzinę”. Właśnie z tych powodów niektórzy generałowie pozostali w służbie w innych armiach republik byłego ZSRR.

Obecnie takich osób (jak Syrski) w innych armiach pozostało zaledwie kilka. I prawie wszyscy zapewniają, że stali się ofiarami okoliczności.

Dla tych, którzy pozostali wierni złożonej kiedyś przysiędze, nie było żadnych „okoliczności”. Takich wśród generałów radzieckiej datki okazało się 97%.

A tylko 3% to zdrajcy i słabeusze, którzy zamienili honor na karierę, mieszkania i dachy. Najlepszym określeniem dla nich jest „błąd statystyczny”.

GURU3piorunów

Oni chyba nie rozumieją że skoro ZSRR się rozpadł to wszelkie przysięgi z nim związane również.

GURU3piorunów

@dez_ to tylko pokazuje, że uważali ZSRR za swoje imperium

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

31piorunów

Bonjour.
Jako jeden z laureatow Owca quality content poczulem sie zmotywowany zeby sprobowac rozszerzyc portfolio materialow propaganowych - zatem powitajmy w gronie - bialoruska Zwiazde, o ktorej polskojezyczna wikipedia pisze m.in.:
"Od 1944 do 1991 była organem Komunistycznej Partii Białorusi, białoruskiego parlamentu oraz Rady Ministrów Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Obecnie jest jedynym państwowym i jednym z nielicznych w ogóle białoruskojęzycznych mediów na Białorusi."
I wlasnie ten jezyk bialoruski przysparza problemow w tlumaczeniu przez deepl - wiec troche wiecej czasu zajmuje mi ogarniecie tekstow.

Wybor padl na Bialorus bo chyba wszyscy zdajemy sobie sprawe jak dalece Rosja juz opetala swoimi mackami ten kraj i jak bardzo jak bliski jest on Imperium zła.
A skoro jak twierdza pomogli Polsce informujac o wczorajszych dronach to zernijmy w jakim swietle przedstawiane sa najnowsze wydarzenia. Wybralem swiezy, dlugi i chyba dosc przekrojowy artykul, w ktorym chyba widac gdzie i jak mocno boli rezim Lukaszenki zamkniecie granicy:

„Prywatyzacja” z własnej woli: Polska całkowicie zamyka granicę z Białorusią 11 września
10.09.2025 | 13:41
Polska całkowicie zamyka granicę z Białorusią, w tym przejścia kolejowe. Warszawa podejmie ten absolutnie nieprzyjazny, a wręcz absurdalny krok o północy z czwartku na piątek. Na odpowiedź oficjalnych władz Mińska i zwykłych obywateli Białorusi nie trzeba było długo czekać. Co Białorusini sądzą o takich działaniach polskich władz – w naszym materiale.

„To ewidentne nadużycie położenia geograficznego”

Jako powód tak agresywnego zachowania, oficjalna strona Warszawy, reprezentowana przez premiera Polski Donalda Tuska, podaje białorusko-rosyjskie ćwiczenia „Zachód-2025”, które odbędą się w dniach 12-16 września na terytorium naszego kraju.

Chociaż białoruskie Ministerstwo Obrony wielokrotnie podkreślało, że manewry „Zachód-2025” mają charakter defensywny i zostały przesunięte w głąb kraju, Polska i państwa bałtyckie nadal pozostają głuche na racjonalne argumenty i nadal zaostrzają sytuację. Nawiasem mówiąc, obecnie odbywa się tam również seria ćwiczeń wojskowych NATO o ewidentnie ofensywnym charakterze.

Szef polskiego MSW Martin Kerwiński oświadczył, że zamknięcie granicy z Białorusią będzie tymczasowe. Jednocześnie wyjaśnił, że chodzi o całkowite zamknięcie przejść granicznych. Podobną drogą poszła również Litwa, ograniczając się jednak do doniesień o wzmocnieniu granic wschodnich i zamknięciu przestrzeni powietrznej w strefie przygranicznej.

Białoruś ze swojej strony wyraziła protest w związku z decyzją Polski o zawieszeniu ruchu granicznego na czas ćwiczeń Zapad-2025. Poinformowało o tym biuro prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

— Chargé d'affaires ad interim Rzeczypospolitej Polskiej, Krzysztof Ajjanna, został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Białorusi, do którego złożono ustny protest w związku z decyzją strony polskiej o zawieszeniu ruchu granicznego na czas ćwiczeń Zapad-2025 — poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

— Nielegalne działania podejmowane przez jeden kraj w rzeczywistości wpływają na całą granicę Unii Europejskiej z Białorusią, stwarzając znaczne utrudnienia dla normalnego funkcjonowania międzynarodowego przepływu osób i towarów — podkreśliło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

W tym przypadku uważa się, że działania Polski szkodzą wielu państwom, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie.

— To jawne nadużycie jej położenia geograficznego, „prywatyzacja” granic UE i EAEU, Zachodu i Wschodu — oświadczyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Białoruś jest przekonana, że ten krok strony polskiej wydaje się bezpodstawny, zwłaszcza biorąc pod uwagę całkowitą otwartość i transparentność białoruskich działań dla społeczności międzynarodowej.

— Tymczasowe zawieszenie przepustki wskazuje raczej na chęć ukrycia własnych działań niż na istnienie zagrożenia ze strony Białorusi. Takie działania stanowią kontynuację procesu osłabiania relacji z państwami sąsiednimi i przyczyniają się do dalszej eskalacji napięć w regionie, stwarzając zagrożenia dla stabilności i przewidywalności w stosunkach międzynarodowych — zauważyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

To stanowisko strony białoruskiej zostało również przedstawione Chargé d'Affaires Unii Europejskiej w Republice Białorusi.

— Europejski dyplomata zapewnił, że działania Polski zostaną poddane odpowiedniej ocenie pod kątem proporcjonalności podjętych środków i rzeczywistego stopnia zagrożenia — zaznaczyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

A co z granicą?

Po oświadczeniu Polski o zamknięciu granicy z Białorusią kolejki przed przejściami granicznymi w Terespolu (po stronie białoruskiej) i Kukurykach (po stronie polskiej) znacznie wzrosły.

Według Państwowego Komitetu Granicznego, kolejka do Polski wzrosła o 390 jednostek w ciągu doby: w środę, 10 września, na wjazd czekało ponad 1360 samochodów i 30 autobusów. Prawdopodobieństwo, że Polska przepuści wszystkich do czwartku, jest niskie. Ludzie po obu stronach byli zdezorientowani, ponieważ nadal nie wiadomo, czy granica zostanie otwarta po zakończeniu ćwiczeń – 17 września.

Tymczasem białoruskie służby celne podejmują wszelkie możliwe działania w celu ułatwienia przekraczania granicy, ale sytuacja pogarsza się z winy strony polskiej, poinformowało biuro prasowe Państwowego Komitetu Celnego.

— Strona białoruska dokłada wszelkich starań, aby ułatwić przekraczanie granicy. Pomimo wszelkich prób nawiązania współpracy, sytuacja pogarsza się z winy strony polskiej — zauważył Państwowy Komitet Celny.

Państwowy Komitet Celny uważa oświadczenia polskich władz za pochopne, bezpodstawne i krótkowzroczne.

Ani społeczeństwo, ani biznes nie przyjmują tego z zadowoleniem.

Zamknięcie granicy negatywnie wpłynie na zwykłych ludzi i biznes. Opinię tę podziela prezes stowarzyszenia społecznego „Związek Polaków na Białorusi” Mieczesław Łysy.

— Zamknięcie granicy negatywnie wpłynie na wszystkich: zwykłych Polaków i zwykłych Białorusinów, a także na biznes. Wciąż istnieją więzi między Białorusią a Europą. Decyzja polskich władz nie poprawia jednak sytuacji. Nie przynosi korzyści nikomu — jest przekonany Mieczesław Łysy.

Uzasadniając swoją opinię, prezes Związku Polaków na Białorusi podał przykład sytuacji życiowej, w której obywatele Białorusi lub Polski planują odwiedzić sąsiedni kraj (lub już tam przebywają) lub przejeżdżają tranzytem przez jego terytorium do państw trzecich. Cel takiej wizyty jest inny: krótkotrwały wypoczynek, odwiedziny krewnych. Wiadomość o zamknięciu granicy zostanie przez nich odebrana jednoznacznie negatywnie.

— Konsekwencje tej decyzji trudno obecnie ocenić. Jest jednak jasne, że nie spotka się to z aprobatą żadnej ze stron. Mam na myśli zwykłych obywateli i przedsiębiorstwa w Polsce i na Białorusi. Spowoduje to straty społeczne i gospodarcze – zauważył.

Działania Polski są ewidentnym błędem strategicznym.

— Jednostronne zamknięcie granicy świadczy o krótkowzroczności w ocenie konsekwencji. Decyzja ta przypomina raczej spontaniczną, nieprzemyślaną reakcję niż przemyślany środek bezpieczeństwa — uważa Andriej Kriwonosow, członek Stałej Komisji Rady Republiki do Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Narodowego.

Jego zdaniem Warszawa zlekceważyła zasadę proporcjonalności, wprowadzając ograniczenia na całej granicy UE w odpowiedzi na ćwiczenia koordynowane przez społeczność międzynarodową. Kraj w efekcie „sprywatyzował” granicę paneuropejską, szkodząc interesom gospodarczym UE.

— Takie działania podważają zaufanie do Polski jako wiarygodnego uczestnika stosunków międzynarodowych — podkreśla senator. — To sytuacja, w której chwilowe ambicje polityczne biorą górę nad rozsądnym planowaniem i interesami strategicznymi. Takimi działaniami Polska jedynie zaostrza napięcie, które rzekomo próbuje zmniejszyć.

Ekspert uważa, że taka jednostronna reakcja jest raczej przejawem słabości niż siły.

Z kolei członek Stałej Komisji Izby Reprezentantów ds. Międzynarodowych, Aleksandr Szpakowski, zauważa, że decyzja Polski o zamknięciu granicy w związku z ćwiczeniami „Zachód 2025” wydaje się szczególnie niestosowna:

— Polacy zostali zaproszeni do obserwacji ćwiczeń, manewry zostały celowo przesunięte dalej od granic Polski. Najwyraźniej do eskalacji sytuacji na kierunku białoruskim potrzebny był formalny powód. Zbliża się święta data 17 września, kiedy to pańska Polska utraciła władzę nad ziemiami Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy. W związku z tym w kręgach rządzących Warszawy obserwuje się wyraźne jesienne zaostrzenie sytuacji.

Stabilność i bezpieczeństwo osiąga się poprzez współpracę
Polska zaostrzyła stosunki z Białorusią, i zrobiła to demonstracyjnie, z maksymalnym skandalem, zauważa Wadim Hygin, członek Stałej Komisji Izby Reprezentantów ds. Praw Człowieka, Stosunków Narodowych i Mediów:

— Znamienne jest, że ostatnie ostre wypowiedzi premiera Donalda Tuska są związane z wewnętrznymi walkami politycznymi w Polsce. Prezydent Karol Nawrotski jest politycznym przeciwnikiem Tuska, protegowanym sił prawicowych. Samo jego zwycięstwo w wyborach było poważną porażką liberalnej Platformy Obywatelskiej, partii popierającej polskiego premiera.

Poseł stwierdza: Nawrotski podjął ostatnio szereg zdecydowanych kroków:

— Stał się on faktycznie liderem fali antyukraińskiej, która narasta w polskim społeczeństwie. W szczególności zawetował ustawę o wypłatach dla Ukraińców. Ponadto prezydent Polski prowadził bardzo udane negocjacje z Donaldem Trumpem, co również wzmocniło jego pozycję. Liberałowie Tuska musieli zareagować na takie działania. A on poszedł drogą podsycania militarystycznych i szowinistycznych nastrojów. Odzwierciedla to przesunięcie w prawo w polskim społeczeństwie, które nastąpiło w ostatnich wyborach prezydenckich.

Zdaniem eksperta, obecne działania polskich władz mają raczej charakter taktyczny:

— Ich konsekwencje będzie można ocenić po tym, czy Polacy otworzą granicę po zakończeniu ćwiczeń Zapad-2025. Trzeba przecież wziąć pod uwagę, że zamknięcie granicy może ostatecznie doprowadzić do upadku małych i średnich przedsiębiorstw w polskim regionie przygranicznym.

Członek Stałej Komisji Rady Republiki ds. Edukacji, Nauki, Kultury i Rozwoju Społecznego Ihar Żuk uważa, że decyzja Polski o zamknięciu granicy z Białorusią kontynuuje niepokojący trend jednostronnych środków restrykcyjnych, który obserwowaliśmy wcześniej ze strony państw UE i NATO:

— Takie działania, jak niedawne zamknięcie przestrzeni powietrznej przez Litwę czy instalacja barier inżynieryjnych wzdłuż naszych granic, nie sprzyjają dialogowi i zaufaniu w regionie.

Senator przypomina, że Białoruś konsekwentnie opowiada się za deeskalacją i otwartością:

— Jesteśmy gotowi na konstruktywną współpracę z Polską i innymi sąsiadami w celu rozwiązania wspólnych wyzwań, w tym kwestii bezpieczeństwa i migracji. Jednak izolacja i jednostronne działania jedynie pogłębiają problemy, tworząc sztuczne bariery między narodami.

Parlamentarzysta wyraża szczególne zaniepokojenie stratami humanitarnymi i ekonomicznymi poniesionymi przez obywateli obu krajów.

— Białoruś jest gotowa do natychmiastowych konsultacji ze stroną polską w celu znalezienia wzajemnie akceptowalnych rozwiązań. Nasze podejście pozostaje niezmienne: stabilność i bezpieczeństwo osiąga się poprzez współpracę, a nie podziały — podkreśla senator.

Artykulowi towarzysza zdjecia, ktore tez wklejam.
A jezeli ktos chce posluchac eksperta w sprawach Bialorusi to bez wahania polecam Anne Marie Dyner - bez problemu do znalezienia jej wywiady na YT.

GURU2piorunów

Ale kompilacja pierdoletów xD

Mocarz1piorunów

Ale się zesrali XDDD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

Odpocznijmy od tematu dronow przy rosyjska (pomino ze nawet na Kommersancie jest to widoczny temat).

Rosstat odnotował pierwszą od 2022 r. miesięczną deflację*
* Ekspert: przylot bezzałogowego statku powietrznego do Polski stał się testem warunków skrajnych dla obrony powietrznej NATO EKSKLUZYWNE
* Trump skomentował incydent z bezzałogowym statkiem powietrznym w Polsce słowem „zaczęło się”
* Sojusznicy Ukrainy obiecują jej tarczę przeciwlotniczą
* Współzałożyciel Oracle Larry Ellison został najbogatszym człowiekiem na świecie
* W Rosji pojawią się pierwsze w historii kraju zalecenia kliniczne dotyczące antykoncepcji
* Sąd UE odmówił Romanowi Abramowiczowi zniesienia sankcji
* Polska została poddana masowemu atakowi dronów. Najważniejsze
* Tucker Carlson: Izrael wiedział o przygotowaniach do zamachów z 11 września 2001 roku
* Dworce kolejowe: historie architektoniczne WSPÓLNY PROJEKT
* Premium bankowość stała się dostępna dla mas REVIEW

I skupmy sie na dobrych wiesciach z Rosji (zielonej wyspie rozwoju gospodarczego i dobrobytu ludu pracujacego, dla ktorego towary sa coraz tansze):

Rosstat odnotował pierwszą od 2022 r. miesięczną deflację
Rosstat odnotował w sierpniu deflację w Rosji na poziomie 0,4%, co było pierwszym przypadkiem od sierpnia 2022 r. W ujęciu rocznym inflacja spadła do 8,14% w porównaniu z 8,79% w lipcu.

Indeks cen konsumpcyjnych w sierpniu wyniósł 99,6% w porównaniu z lipcem i 103,94% w porównaniu z grudniem 2024 roku.

Ceny artykułów spożywczych w sierpniu spadły o 0,91%, co jest wynikiem wyższym od lipcowego wskaźnika wynoszącego 0,64%. Jednak w ujęciu rocznym ceny produktów spożywczych wzrosły o 9,79%. Ceny artykułów niespożywczych w sierpniu wzrosły o 0,42%, co jest wynikiem wyższym od wskaźnika wynoszącego 0,19% miesiąc wcześniej. W ujęciu rocznym wzrost cen towarów nieżywnościowych wyniósł 3,87%.

Usługi potaniały w sierpniu o 0,62%, ale w porównaniu z rokiem ubiegłym ich koszt wzrósł o 11,14%.

A poza tym: na przestrzeni ostatniego kwartalu oficjalna wartosc rubla do euro spadla tak, ze 1 rubel jest wart blisko 1 centa europejskiego.

GURU2piorunów

@RedCrescent a ja życzę chrześcijańskim przesłaniem ruskim mieszkańcom tej plamy g..na na mapie szerokiej i bolesnej drogi przedzierania się przez deflację.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Za to Komsomolska nie zawodzi (prosze sobie przygotowac napar z melisy i pamietac, ze to oficjalna rosyjska gazeta - czytaj: propaganda):

NATO wszystko przeoczyło: drony, które wleciały do Polski, nie miały materiałów wybuchowych i po prostu „zbłądziły”.
Korespondent wojskowy Kots: Próbują rozdmuchać sprawę dronów w Polsce dla Trumpa.

Wszystko ułożyło się bardzo pomyślnie dla głównych podżegaczy wojny na Ukrainie. Proszę zwrócić uwagę na następujące kwestie.

Wczoraj Warszawa oficjalnie zamknęła granice z Białorusią i wezwała wszystkich swoich obywateli do pilnego opuszczenia tego kraju. Powodem są rzekomo ćwiczenia „Zachód-2025”. Chociaż wcześniej Polska nie stosowała takich zaleceń. To nie są pierwsze ćwiczenia państwa sojuszniczego.

W POLSCE ODKRYTO ZESTRZELONE DRONY: DO KOGO NALEŻĄ?
Dzisiaj na terytorium Polski pojawiają się jakieś drony, które podobno są zestrzelane przez obronę przeciwlotniczą. Pokazują nam tylko jednego drona, podobnego do „Gerbery” – takiego, jakiego używamy do odkrywania pozycji przeciwnika i rozładowywania jego systemów. W zasadzie w Ukrainie leżą ich tony i nie jest trudno przywieźć Polakom kilkaset kilogramów, aby mogli nimi pochwalić się na konferencji prasowej. Tusk natychmiast ogłasza, że drony są rosyjskie. Sprawa jest rozwiązana, przynieście kolejne. Okazuje się, że całe to zamieszanie dotyczy małego bezzałogowego statku powietrznego bez części bojowej, który, sądząc po zdjęciu, wylądował na polu po wyczerpaniu się paliwa. I dla tego celu podniesiono lotnictwo NATO wraz z tankowcami.

Jutro najwyraźniej należy spodziewać się rozmów o wprowadzeniu strefy zakazu lotów nad Ukrainą. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Sybiga już wystąpił jako pierwszy:

„Sytuacja ta pokazuje, że należy wreszcie podjąć decyzję o możliwości wykorzystania potencjału obrony przeciwlotniczej partnerów w sąsiednich krajach do przechwytywania dronów i rakiet w przestrzeni powietrznej Ukrainy, w tym zbliżających się do granic NATO”.

No i oczywiście należy wzmocnić obronę przeciwlotniczą samej Ukrainy, bo sama nie jest w stanie obronić Europy.

MINISTERSTWO OBRONY BIAŁORUSJI WYDAŁO OŚWIADCZENIE W SPRAWIE DRONÓW ZNALEZIONYCH W POLSCE
Sojusznicy z Mińska przejęli inicjatywę informacyjną i wyjaśnili, w jaki sposób drony znalazły się na terytorium Polski. Ministerstwo Obrony Białorusi upoważnione jest do wydania następującego oświadczenia:

„W trakcie nocnej wymiany uderzeń dronami między Rosją a Ukrainą środki obrony przeciwlotniczej Republiki Białorusi stale śledziły bezzałogowe statki powietrzne, które zboczyły z kursu w wyniku działania środków walki radioelektronicznej stron. Część zbłąkanych dronów została zniszczona przez siły obrony przeciwlotniczej naszego kraju na terytorium Republiki.

Za pośrednictwem dostępnych kanałów współpracy, w okresie od godziny 23:00 9 września do godziny 4:00 10 września nasze siły dyżurne wymieniały informacje o sytuacji powietrznej i radarowej z Polską i Litwą, informując je w ten sposób o zbliżaniu się nieznanych statków powietrznych do terytorium ich krajów. Pozwoliło to stronie polskiej szybko zareagować na działania dronów, wysyłając w powietrze swoje siły dyżurne.

Z tego komunikatu można wyciągnąć kilka interesujących wniosków.

Po pierwsze, gdyby nie Białorusini, Polacy mogliby w ogóle nie zauważyć pojawienia się dronów na swoim terytorium. Mogliby podziękować, zamiast wysyłać teraz kolumny wojskowe na granicę z Białorusią.

Po drugie, okazuje się, że w przestrzeni powietrznej nad Polską mogły zostać zestrzelone również ukraińskie drony. Oprócz jednego „Gerbery” – atrapy, którą nam pokazano. Ale kto teraz o tym opowie.

Po trzecie, szum informacyjny ma charakter czysto polityczny. Dron, który niedawno spadł w Estonii, nie wywołał takiej alergii. Nikt nie wysyłał samolotów NATO i nie domagał się ustanowienia strefy bez dronów nad obwodem pskowskim. Jeśli więc pod swoim parasolem przepuszczacie ukraińskie bezzałogowe statki powietrzne lecące do Rosji, bądźcie gotowi na to, że jest to droga dwukierunkowa. Wcześniej, nawiasem mówiąc, drony wlatywały na przykład do Rumunii i tam nie przejmowano się tym zbytnio. Ukraińska rakieta zabiła dwóch polskich traktorzystów – i nic.

Wygląda na to, że Europejczycy wymyślili, jak wpłynąć na Trumpa i wyrwać go z rąk Władimira Putina. Rosjanie atakują! Europa jest w niebezpieczeństwie! Donald, obudź się, oni oszaleli!

A jak dobrze byłoby, gdybyśmy naprawdę zniszczyli polski lotnisko w Rzeszowie. Tak jak Izrael – Dohę.

Fanatyk8piorunów

Ależ będzie wisk jak będzie blokada lądowa Królewca.