Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#romantycznemorze

Gruba ryba

w Ciekawostki

20piorunów

Co wiemy o syrenach? Takich stworach, nie urządzeniu.

Zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że istnieją, inni że wręcz przeciwnie.

Pierwotnie w mitologii greckiej, Syrena była pół ptakiem, pół kobietą, a dopiero później, w mitologii rzymskiej, pół rybą.

Co ciekawe w wielu językach, np. w angielskim, rosyjskim, rozróżnia się syrenę pół ptaka (Siren), od pół ryby (Mermaid).

Do XVIII wieku warszawska Syrenka była przedstawiana jako pół kobieta, pół ptak.

Przez całe wieki był to straszak na marynarzy, którzy przyzywani głosem syren ginęli w odmętach (dziś giną w alimentach, ale syreny te same).

Motyw syreny, we współczesnej postaci pół kobiety, pół ryby jest powszechnie wykorzystywany w kulturze i sztuce.

Istnieje nawet "sport" nazywany mermaidingiem i polegający na pływaniu w kostiumie z rybim ogonem lub konkurowaniu na najbardziej olśniewający strój.

Na zdjeciach: kostium do mermaindingu; syrena jako ptak; motyw syreny na starej mapie

Osobistość0piorunów

W heroskach te ptasie to się harpiami zwały ;d

GURU1piorunów

@Porsze pasuje jak ulał do mojej byłej.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Ciekawostki

50piorunów

nie zawsze jest romantyczne.

Wpadł mi taki filmik, z grudnia zeszłego roku, przedstawiający początek zatonięcia statku kontenerowego Amnah, który to 23 grudnia przewrócił się i zatonął w porcie w Istambule.

Co też tu się wydarzyło?

Każdy statek posiada coś takiego jak stateczność, czyli w skrócie zdolność do zachowywania pozycji wyprostowanej, gdzie pokład jest mniej więcej równoległy do powierzchni wody.

Zachowanie stateczności jest niezwykle ważne dla każdego statku, ale szczególnie ważne dla tych, które wysoko wystają z wody, jak np. kontenerowce.

W normalnych warunkach odpowiedni zapas stateczności uzyskuje się poprzez odpowiedni kształt kadłuba oraz odpowiednie obciążenie go balastem (czy to stałym, czy wodą w zbiornikach balastowych). Odpowiednim rozłożeniem balastu - na dużych statkach poprzez odpowiednie napełnianie i opróżnianie zbiorników balastowych - mozna do pewnego stopnia równoważyć siły próbujące przewrócić (lub przełamać) statek.

Dla załadowanego kontenerowca, gdzie środek ciężkości jest relatywnie wysoko, prawidłowe balastowanie jest szczególnie istotne.

Jednakże oprócz balastowania, jeszcze bardziej istotny jest sposób i kolejność załadunku i rozładunku, czyli tzw. sztauowania. W przypadku złej kolejności może wystąpić znaczna nierównowaga sił działających na kadłub i statek zacznie się przewracać, tak jak w opisywanym przypadku. Tu dodatkowo dochodzenie ustaliło, że w trakcie załadunku niewłaściwie operowano zbiornkami balastowymi, co również przyczyniło się do katastrofy. Nikt z załogi całe szczęście nie zginął.

Ps. Posty są dla laików, więc spece od BCS i DPS proszę nie krytykować 😛

https://www.instagram.com/reel/DD6cbYqKS2Z

https://shipwrecklog.com/log/2024/12/amnah/

Lider16piorunów

Jakbym mogl naprostowac to sztauowanie to zabezpieczenie ladunku, a nie jego ladowanie i rozladowywanie.

A co do definicji statecznosci to bardziej precyzyjniej mowiac jest to zdolnosc statku do przeciwdzialania silom, ktore probuja go przewrocic.

Wy⁎⁎⁎⁎⁎olic statek w porcie, no to jest wyczyn, ktory zawsze podziwialem xD

Lider0piorunów

@bartek555 albo prościej: stosunek momentu wywracającego do momentu stabilizujacego

Gruba ryba2piorunów

@Felonious_Gru dokładniej to różnicy wektorów środka wyporu i środka ciężkości do zwrotu momentu prostującego. Gdy różnica jest dodatnia moment prostujący kadłub prostuje, gdy ujemna, po przekroczeniu kąta krytycznego, cala impreza się wywraca.

Lider0piorunów

@kitty95 a to w przypadku szczególnym, jakim są jednostki pływające

Gruba ryba1piorunów

@Felonious_Gru na lądzie jedynie wyporu nie masz (ok masz od powietrza, ale pomijalny), ale masz środek ciężkości, punkt podparcia będący logicznym odpowiednikiem wyporu i grawitację (ciężar), która jest momentem prostującym. Jak ci środek ciężkości wyjdzie za punkt podparcia to lecisz na ryjo.

Lider2piorunów

@kitty95 setki razy przewróciłem żuraw, nie musisz mi tłumaczyć xd

Lider0piorunów

@kitty95 fun fact: fizyka w snowrunner jest odwzorowana na tyle dobrze, że jak doprowadzam do przewrócenia auta w grze to mam taki sam zimny pot jak podczas pracy.
Straszne uczucie xd

Lider1piorunów

@Felonious_Gru
> setki razy przewróciłem żuraw, nie musisz mi tłumaczyć xd

Bylo sie nie opierac

Wirtuoz0piorunów

Hm, a co potem robią z takim statkiem? Jeszcze jak zatonie gdzieś przy brzegu to zrobi się z niego atrakcję turystyczną, ale w porcie to raczej przeszkadza. Są jakieś sprytne sposoby na wyciągnięcie go?

Fanatyk3piorunów

@shiranai wyciągnąć ładunek, a potem pomieszczenia statku napełnić powietrzem. Sam wypłynie.

Gruba ryba2piorunów

@shiranai podnosi się dźwigami, używając zbiorników-balonów z powietrzem albo tnie na miejscu na żyletki. Wszystko zależy od warunków, głębokości, jak szybko trzeba wrak usunąć, itp.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Ciekawostki

47piorunów

Ostatnio w było o atomowych latarniach morskich. Stąd są dwie opcje. Można kontynuować albo o latarniach albo o atomowych. Ponieważ jestem z natury leniwy i piszę głównie z głowy, to krótszy temat będzie zawsze lepszy od dłuższego.

A więc będzie o atomowych.

A konkretniej o atomowej flocie cywilnej (handlowej). Tak, tak jest taka.

Napęd nuklearny na statkach polega mniej więcej na tym, że kupuje się zwykłą elektrownię atomową w sklepie z elektrowniami atomowymi i zmniejsza się ją tak, aby zmieściła się na statku lub okręcie (okręt to taki co szczela, a statek to taki co cargo wozi i inne dziury w dnie wierci).

A poważniej, to mamy wszystkie elementy z typowej elektrowni - reaktor, pompy, wymienniki ciepła, turbiny parowe lub gazowe, generatory elektryczne i śruby lub pędniki - wszystko to wchodzi w skład napędu nuklearnego.

Zasada działania jest prosta - ciepło powstające z rozpadu pierwiastków promieniotwórczych ogrzewa czynnik chłodzący reaktor - wodę, gaz lub ciekły metal. Ten następnie oddaje ciepło w wymienniku najczęściej wodzie, która zamienia się w parę i napędza turbinę, która z kolei albo bezpośrednio napędza śrubę statku albo generatory elektryczne, a potem silniki i na końcu śrubę (bez śruby nie ma jazdy zasadniczo).

Proste prawda? Ale co z tą flotą?

Ano tak, że napęd nuklearny nie potrzebuje paliwa (ok, potrzebuje ale bardzo rzadko, raz na kilka albo kilkanaście lat pracy). Brzmi idealnie. Dla wojska. I tu też w latach 50-tych nastąpił boom na reaktory okrętowe - zaczęły być powszechnie (tzn. powszechnie w mocarstwach atomowych - USA, ZSRR, UK, Francja, a nie w Polsce, my jesteśmy potęgą humanitarną) używane na pokładach okrętów podwodnych, lotniskowców i krążowników.

Oczywiście były też próby zastosowania napędu nuklearnego na jednostkach cywilnych. Całe cztery (nie uwzględniając ruskich lodołamaczy).

Pierwszym cywilnym statkiem o napędzie atomowym był NS (Nuclear Ship) Savannah pływający pod banderą USA. Zwodowany w 1959 pływał do 1972 roku i okazał się całkiem sprawny, jednakże nieopłacalny ekonomicznie. Na chwilę obecną Savannah oczekuje na demontaż reaktora (od 1972 roku(!)), co ma nastąpić najpóźniej do 2031 i wtedy statek zostanie najprawdopodobniej przekształcony w stałe muzeum.

Drugim niemiecki Otto Hahn, zwodowany w 1968 i przekonwertowany na disela w 1979. W trakcie swojej komercyjnej kariery nie odnotował żadnych problemów technicznych.

Trzecim nuklearnym statkiem był japoński Mutsu, zwodowany w 1970 roku i w 1992 roku przekształcony w tradycyjny napęd silnikiem diesla. Nigdy nie przewoził on komercyjnego cargo i służył głównie jako statek badawczy.

Czwartym i ostatnim, pozostającym do dziś w służbie, rosyjski Sevmorput, zwodowany w 1988 roku LASH Ship, czyli tzw. barkowiec, statek przewożący barki. Z sukcesem obsługiwał Północny Szlak Morski po wodach Arktyki.

Wszystkie powyższe statki, mimo sprawności technicznej, cierpiały na nieefektywność ekonomiczną związaną z wysokimi kosztami obsługi i koniecznością istnienia specjalnej infrastruktury do ich serwisowania.

Czy to już wszystko? Niekoniecznie.

Są też atomowe lodołamacze made in USSR z powodzeniem służące na arktycznych szlakach - aktualnie 8 w służbie i 4 kolejne w budowie, ale to temat na osobny wpis.

Pod wpływem trendów eko i oszczędności poszukiwane są różne alternatywne do spalania ropy i mazutu sposoby napędu. W 2014 największe na świecie towarzystwo ubezpieczeniowe i certyfikacyjne Lloyd's opublikowało pierwsze dokumenty dotyczące certyfikacji statków z napędem nuklearnym. W 2023 roku Chińczycy przedstawili oficjalne plany kontenerowca o pojemności 24000 TEU (12000 kontenetow 40', a więc całkiem spory), który ma być napędzany nowoczesnym reaktorem torowym (Tor pierwiastek, nie tory kolejowe).

Także przyszłość zapowiada się interesująco.

I tym optymistycznym akcentem kończę wpis, bo stukanie dłuższego tekstu na telefonie przyprawia o płacz i ból.

Na zdjęciach: schemat działania reaktora; NS Savannah; mostek NS Savannah; stanowisko kontroli reaktora NS Savannah; Sevmorput

Gruba ryba2piorunów

Where Saddam Hussein

Inspirator0piorunów

@Dzban3Waza jak widzę takie schematy to odruchowo szukam czerwonej mumii Saddama

Kosmonauta0piorunów

@kitty95 o ile pamiętam, w wojskowych reaktorach wzbogacenie uranu było bardzo wysokie, żeby całość była mniejsza i rzadziej uzupełniać paliwo. A wysokie wzbogacenie paliwa to "prawie bomba", więc nie można tego dać cywilom.

Autorytet1piorunów

@globalbus Co masz na myśli mówiąc "wojskowe reaktory"? Bo właśnie w PWR-ach, czy innych moderowanych lekką wodą musi być bardziej wzbogacony uran i są to głównie reaktory cywilne, dlatego z tych to tylko brudna bomba. Reaktory służące do uzyskiwania plutonu, który jest głównym materiałem rozszczepialnym w jednostopniowych i jako inicjujący w dwustopniowych bombach jądrowych jest właśnie uzyskiwany w reaktorach moderowanych grafitem albo ciężką wodą i te reaktory chodzą właśnie na słabowzbogaconym (grafitowe) lub zupełnie naturalnym (ciężkowodne) uranie, ponieważ pluton uzyskuje się z uranu 238, tego stabilnego. Dlaczego Izrael ma reaktory ciężkowodne drogie jak cholera?

Gruba ryba0piorunów

@globalbus reaktor to jak informatyk 😁 pierdylion opcji. Bardzo wzbogacony wsad też, ale również o rzędy wielkości większe ciśnienia niż w rozwiązaniach cywilnych, chłodzenie ciekłym metalem (sód), czy stosowanie tytanu do budowy - wszystko po to żeby wycisnąć jak najwięcej mocy z jak najmniejszych rozmiarów.

Tylko że zabawek wojskowych nie daje się cywilom - tu jednak podstawą jest, że ma być "bezpiecznie".

Kosmonauta0piorunów

@ZygoteNeverborn https://nukleo.pl/rozdzial/reaktory-jadrowe-na-okretach-podwodnych-i-statkach/
Stopień wzbogacenia w pierwszych reaktorach łodzi podwodnych to było powyżej 90%. Wymontowujesz i masz gotowy materiał na bombę.

W reaktorze cywilnym do produkcji energii elektrycznej, przeładowuje się paliwo na bieżąco, bez wyłączania reaktora. Na statku nie będziesz tego robił, bo to w ciul miejsca zajmuje (basen do chłodzenia wypalonego paliwa, aparatura do przeładowywania)

Reaktory jądrowe na okrętach podwodnych i statkachNowoczesne okręty podwodne są potężnymi maszynami, które potrafią przepłynąć pod powierzchnią wody 740 tys. km przy prędkości 40 – 70 km/h, zużywając zaledwie 5 kg paliwa jądrowego. Mogą nie wynurzać się przez prawie rok, gdyż są samowystarczalne pod względem dostaw tlenu i wody pitnej dla załogi obsługującej łódź. Tylko kilka państw stać na posiadanie własnych okrętów z napędem jądrowym. Aktualnie eksploatuje się około 140 jądrowych łodzi podwodnych, które napędzane są przez 180 reaktorów. Największą flotę posiadają Stany Zjednoczone i Rosja. Inne kraje posiadające łodzie podwodne z napędem jądrowym to Wielka Brytania, Francja, Chiny i Indie. Szacuje się, że od początku historii badań nad napędem jądrowym Stany Zjednoczone Zbudowały około 190 okrętów, a Rosja 250.Nukleo - portal wiedzy o energii jądrowej
Autorytet1piorunów

@globalbus Tak, tylko do uzyskania masy krytycznej potrzebujesz około 50 kg CZYSTEGO, uranu 235, nie wiem ile elektrowni, a tym bardziej okrętów podwodnych musiałbyś ojebać, nie wspominając o konieczności jego dalszego wzbogacenia, bo tylko nieliczne, naukowe chodzą na uranie o wzbogaceniu powyżej 20%. W szczególności że:

Właściwe paliwo wygląda inaczej niż to stosowane w elektrowniach jądrowych. Zamiast pastylek z tlenku uranu stosuje się stop uranu z cyrkonem lub uranu z aluminium.

Dlatego do budowy bomb używa się plutonu. A wzbogaconego uranu używa się do zastosowań cywilnych. Zrozumiałeś? Bo chyba nie. Bo to, że nie czytasz tego co wklejasz już pokazałeś.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Ciekawostki

34piorunów

Dziś z braku laku, a bardziej czasu, w serii będzie króciutki wpis o nuklearnych latarniach morskich.

Tak, tak, nuklearnych. Może nie do końca z takim reaktorem jak w elektrowniach jądrowych, ale wykorzystujących rozpad promieniotwórczy do generowania prądu.

Zasada działania jest prosta i od lat wykorzystywana np. w kosmosie do zasilania sond. Pierwiastek promieniotwórczy, najczęściej Stront, Pluton, Cez lub Ameryk zamykany jest w szczelnej obudowie. Jego rozpad generuje ciepło, które jest przekształcane bezpośrednio na prąd w elemencie zwanym termoparą, gdzie różnica w temperaturze powoduje przepływ prądu elektrycznego.

Taki typ generatora nazywa się RTG - Radioisotope Thermal Generator (nie mylić z RTG w szpitalu).

Co zatem łączy RTG i latarnie morskie?

Pogoda i zadupie.

Z racji tego, że generatory RTG są bezobsługowe i pracują przez wiele lat, to szczególnie nadają się do zasilania odległych, trudno dostępnych miejsc o kiepskich warunkach pogodowych, np. w Arktyce.

Użycie latarni morskich zasilanych RTG było powszechne w dawnym Związku Radzieckim na tak zwanym Północnym Szlaku Żeglugowym, czyli najkrótszej trasie z Europy do Azji skrajem Arktyki (na północ od Syberii jak coś).

Z racji niedostępności terenów i konieczności dobrego oznakowania trasy, lararnie zasilane RTG były jak znalazł. W okresie prosperity ZSRR opracowano kilkanaście różnych modeli generatorów, a łącznie lararni i boi "nuklearnych" było kilkaset.

Niestety po rozpadzie ZSRR pojawił się problem - latarnie i boje stały się często przedmiotem dewastacji i kradzieży, o wielu zapomniano.

Działające cały czas generatory RTG stały się zagrożeniem zarówno dla środowiska, jak i dla ludzi. Jeden ze słynniejszych przypadków, to napromieniowanie połowy wioski przez dwoch zaradnych złomiarzy. Złomiarze nie przeżyli.

Pozostałości po zaawansowanej technologii straszą na północy do dnia dzisiejszego.

Na zdjęciach: opuszczona "nuklearna" latarnia Aniva na Sachalinie; pozostałości generatorów RTG

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Ciekawostki

13piorunów

Dziś w cyklu Romantyczne Morze będzie króciutki wpis o fregacie. Ale nie o ptaku żyjącym m.in. na Wyspach Galapagos, a o okręcie żaglowym typu fregata, a właściwie o naszej polskiej fregacie - "Darze Młodzieży".

Fregata to typ statku żaglowego posiadającego przynajmniej 3 maszty, na których jest ożaglowanie tzw. rejowe. Czyli żagle są przymocowane do prostopadłych do masztu belek, zwanych rejami, bramrejami, bombramrejami, marsrejami... Ok, nie utrudniajmy. W Polsce jest nawet miasteczko o nazwie Rejowiec Fabryczny, w woj. lubelskim.

Fregaty i ożaglowanie rejowe największy rozkwit przeżywały w XIX wieku, obsługując dalekie trasy łączące Europę z Australią i Ameryką Południową. Wcześniej zaś, w XVII / XVII wieku fregata była typem szybkiego i dobrze uzbrojonego okrętu wojennego, a służba na nim była przywilejem zamożnych i dobrze urodzonych (plebs oczywiście też był, na dolnych pokładach).

Czyli wiemy już co to fregata.

"Dar Młodzieży" jest nowoczesną fregatą, typu B-95, wykonaną ze stali i w całości zaprojektowaną i wykonaną w Polsce, w Stoczni Gdańskiej. Projektantem był inz. Zygmunt Choreń.

Budowa okrętu była koniecznością, gdyż poprzedni żaglowiec - "Dar Pomorza" dobiegał kresu swoich dni. Tu mała dygresja, "Dar Młodzieży" jest okrętem szkolnym i głównie służy do szkolenia adeptów Akademii Morskiej w Gdyni (obecnie Uniwersytet Morski). Dla wielu krajów posiadanie okrętu szkolnego w typie fregaty, to bardzo prestiżowa sprawa.

Budowę okrętu rozpoczął apel gdańskiej młodzieży w 1978 roku, a zbiórka środków finansowych była prowadzona na całym świecie. Budowa rozpoczęła się w marcu 1981 roku, a okręt zwodowano w listopadzie tego samego roku. Mało kto wie, że budowa fregaty, a zwłaszcza jej wyposażenie, była swoistym czynem społecznym - w klimacie rozpadającej się gospodarki u schyłku PRL i niedoborów praktycznie wszystkiego, osoby prywatne, zakłady rzemieślnicze i państwowe fabryki za darmo wykonały dużą część wyposażenia okrętu.

W trakcie swojej ponad 40-letniej już służby, na "Darze Młodzieży" wyszkoliły się tysiące osób wiążących swoją karierę z morzem oraz miłośników i sympatyków żeglarstwa. Fregata reprezentuje Polskę na morzach i oceanach i często nazywana jest przez zagraniczną prasę "piękną Polką". Dar Młodzieży można podziwiać w Gdyni (o ile nie jest w rejsie) przy Nabrzeżu Pomorskim, wraz z okrętami-muzeum "Darem Pomorza" i ORP "Błyskawicą".

Na zdjęciach kolejno: Dar Młodzieży; Dar Młodzieży na Tall Ship Races w Sydney w 1988, gdzie zasłynął brawurowym nieco przejściem na pełnych żaglach pod mostem Harbour Bridge; ptak Fregata.

Osobistość1piorunów

@kitty95 na czym polega przewaga ożaglowania rejowego nad starszymi typami? Tam jest mnóstwo "sznurków" żeby to działało.

Gruba ryba2piorunów

@pacjent44 dużo lepsza wydajność przy stałych i pełnych (czyli wiatr od rufy) kierunkach wiatrów. Lepsza kontrola nad siłą trakcyjną - można kilka małych żagli zwinąć zamiast jednego dużego. Łatwiejsze wymiany i naprawy. Kosztem jest gorsza obsługa i kiepska sprawność przy wietrze "od dziobu".

Gruba ryba1piorunów

@UncleFester też, ale to się bierze z trochę większej stateczności poprzecznej. Poza tym jak dojebie, to jeden chuj czy to slup czy fregata, a wlaź se wtedy na górę. Na Pogorii kiedyś właziłem, to do obsrania dużo nie brakowało.

GURU1piorunów

@kitty95
Znam tego złoma jak zły szeląg, z czasów gdy już stał na sznurkach w Gdyni.
Szkółka zafundowała nam na nim jakieś "praktyki morskie" czytaj byliśmy darmową siłą niewolniczą dla psychopatycznej załogi stałej. Antypozdrowienia dla bosmana i kucharza, niech im ziemia grudą będzie... :imp:.
Próbowali nas ganiać po rejach/wantach i faktycznie nie wyobrażam sobie operowania żaglami w czasie sztormu - horror.

Gruba ryba1piorunów

@UncleFester miętcy byliście i tyle 😁 wiesz czemu ta psychopatia służy? Niby możnaby bez, ale czy podobne rezultaty by były? :thinking_face: Nie wiem. Morze ogólnie nie jest dla cipek w rurkach.

GURU0piorunów

@kitty95
Wtedy niestety byliśmy cipkami w rurkach, dosłownie, mundurowe dzwony się zwężało i były rurki. 😉 🙂
Co do psychopatii i "obróbki skrawaniem", to powinny jednak być pewne granice.
Takie rzeczy jak próby tuszowania wypadków i wzywanie pogotowia jak złamana noga zaczyna sinieć, osuszanie zęz puszkami i szmatami i malowanie ich "do porzygu" (zmiany były robione dopiero jak struty oparami malujący puścił pawia), albo regularne nocne "sprzątania" kuchni/chłodni kończące się zapaleniem płuc, to chyba jednak przegięcie.
Co innego "niewinne kocenie", a co innego sadystyczne zagrywy zagrażające zdrowiu lub życiu.

Gruba ryba1piorunów

@UncleFester hmm. Różne historie słyszałem, ale że aż tak. Cóż, patologii nie brakuje.

Może chciano wam wybić ze łbów morskie przygody. 😁

Ps. Ja na Pogorii pływania do stażu robiłem, to też były niezłe kurwie w załodze, ale np. czy chcesz włazić na reje to był wolny wybór. Zresztą tam nie ma za dużo gdzie włazić. Ogólnie nie zmuszano.

GURU0piorunów

@kitty95
No cóż, każda akcja rodzi reakcję.
Ciekawe czy udało im się zlokalizować rybne odpadki i jaja pochowane w zakamarkach systemu wentylacyjnego. :smiling_imp: 😆
Mam nadzieję, że swojskie zapachy, przynajmniej przez jakiś, czas umilały życie wilkom morskim z uwiązanego Daru.

GURU1piorunów

@kitty95
Tu raczej była typowa eskalacja.
Bodajże drugi dzień po zaokrętowaniu, na zaprawie porannej, zaaplikowali nam "spacerek po rejach".
Młodociana gówniarzeria, czyli my, zaczęła robić jakieś wygibasy na sznurkach, załoga miała ubaw, kolega spadł z wanty, na szczęście nie był wysoko.
Teraz już nie było tak wesoło i próbowali zatuszować sprawę, zwolnienie z zajęć, idź w hamak, samo przejdzie.
Po paru godzinach noga sina, pacjent wyje z bólu, trzeba wezwać pogotowie.
Przyjechali, noga złamana, zabrali, poinformowali rodziców.
Tatuś kolegi z duuużymi plecami, zaczął robić dym, gdzie szkolenia, gdzie zabezpieczenia, ide do prokuratora.
Musieli to jakoś załatwić między sobą, ale zaczęły się akcje odwetowe typu zęzy, kuchnia i parę mniejszych skurwysyństw.
Dotrwaliśmy do końca, a na odchodne zostawiliśmy coś od siebie.
Wot i cała historia.

Pokaż więcej komentarzy (26)