Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rosja

GURU

w Wiadomości Świat

9piorunów

Mer Moskwy ostrzega: Dalsze zbrojenia mogą „zniszczyć Rosję” - Focus Europe

Mer Moskwy Siergiej Sobianin stwierdził, że o przestawienie całej rosyjskiej gospodarki na potrzeby wojskowe wysuwają osoby, które nie rozumieją finansów. Jego zdaniem kraj nie może odnieść sukcesu na froncie bez sprawnie funkcjonującej gospodarki cywilnej. Siergiej Sobianin, który jest

GURU

w Hydepark

23piorunów

Ukraińskie Siły Obronne po raz pierwszy wykorzystały transport naziemnego robota bojowego za pomocą ciężkiego drona. Stosując taktykę „torbacza”, dron dostarczył platformę robota ARK-1 z miną przeciwpancerną za linię frontu, a następnie uwolnił ją, aby wykonać swoją misję. Technologia ta pokonuje ograniczenia mobilności robotów naziemnych i zmniejsza ryzyko dla żołnierzy.

Ukraińskie wojsko stosuje już podobną zasadę w przypadku dronów FPV: duże drony dostarczają mniejsze drony bliżej celu, po czym autonomicznie wykonują swoją misję.

Według publikacji, siły ukraińskie przetestowały również morską wersję tej taktyki. Podczas pierwszego bezzałogowego lądowania na Mierzei Kinburn, bezzałogowy statek dostarczył na brzeg robota gąsienicowego ze zdalnie sterowanym karabinem maszynowym. Po wylądowaniu ruszył w głąb lądu, prawdopodobnie w celu przeprowadzenia rozpoznania i poszukiwania pozostałych wojsk rosyjskich.

Pomysł wykorzystania dronów do dostarczania innych dronów lub robotów naziemnych istniał jeszcze przed wybuchem wojny na pełną skalę. Jednak, jak zauważa Forbes, to Ukraina jako pierwsza zastosowała to podejście w rzeczywistych warunkach bojowych.

Pentagon testował podobne technologie w latach 2003, 2009 i 2014. W ramach projektu STORK dron zrzucał na spadochronach robota naziemnego w celu wykonania misji rozpoznawczych, a bezzałogowe śmigłowce Fire Scout i K-MAX ćwiczyły dostarczanie platform robotycznych. Jednak żaden z tych projektów nigdy nie został wykorzystany w rzeczywistych warunkach bojowych.

Info na podstawie Forbsa

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Dyskusje

23piorunów
W naszym kraju kłamstwo stało się nie tylko kategorią moralną, ale filarem państwowości.

-Aleksandr Sołżenicyn, wtedy o ZSRR

Ciekawe, co ten człowiek by powiedział widząc obecną rosyjską propagandę, bo raczej skala jest nieporównywalna.

Kosmonauta1piorunów

Ale uważasz, że teraz jest mniejsza skala propagandy, czy większa?

Fenomen1piorunów

@pizzzamonter zsrr robilo, co moglo, ale nie bylo w stanie siegnac do calych spoleczenstw tak, jak robi to rosja teraz przy pomocy farm trolli. przynajmniej tak to widze, jest kolosalnie gorzej.

Kosmonauta1piorunów

@solly-1 co do zewnętrzej propagandy to mogę się zgodzić, ale jeśli chodzi o wewnętrzną połączonej z terrorem, sowietyzacją całych grup etnicznych przy całkowitej kontroli nad wszystkimi mediami, to zdecydowanie zsrr wygrywało w tym mrocznym pojedynku.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Ukraina

45piorunów

No i następna.

6 atak w sierpniu

19 ataków w lipcu

Kosmonauta9piorunów

"6 atak w sierpniu" a mamy dopiero 6 sierpnia :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

to moze juz cos na jutro (Komsomolska Prawda, długie, jest o zyciu w Rosji, o tym jak sie rozwiazuje sprawy w "obronie rodziny, co jest wazne dla Rosjan - i ogolnie - o rosyjskiej duszy"):

„Strach zabił profesora”: Kto tak naprawdę ponosi winę za śmierć naukowca Zezina, który powstrzymał chłopców na polu z grochem – ZDJĘCIE

Naukowiec Zezin przed śmiercią bardzo przeżywał z powodu zgłoszenia na niego na policję

Władimir WORSOBIN



Kto tak naprawdę ponosi winę za śmierć naukowca, który zatrzymał chłopców niszczących jego pole hodowlane, ale ostatecznie został pobity przez ich rozgniewanych ojców? Publicysta KP.RU Władimir Vorsobin udał się do Jekaterynburga, aby zbadać tę wymykającą się logice historię, która wywołała burzę w sieciach społecznościowych w całym kraju.



„Sasha uważa, że ma rację i będzie walczył do samego końca. Nie da się go złamać!”

Żona nowej rosyjskiej gwiazdy — Aleksandra Reveruka, którego nienawidzi niemal cały rosyjski internet — próbowała posadzić swojego młodszego syna, Vovę, w wózku.



Rozegrała się walka znana wszystkim mamom. Ale Władimir Aleksandrowicz, w czapce z dumnym napisem „Cały po ojcu”, był rzeczywiście cały po ojcu.

— Mógłby przynajmniej przeprosić w sądzie, choćby za te uderzenia… — błagam żonę.

A sam myślę sobie — po co się w to wtrącam? Po co?



BAM Z DESEK I LUDZI

Sieć nienawidzi też Svetlany. Nie tylko dlatego, że jej mąż – Reveruk (wraz z niejakim Arkadijem Wagnerem) pobił 67-letniego rektora Uralskiego Agrarnego Centrum Badawczego, członka korespondenta Akademii Nauk Nikitę Zezina, tuż pod oknami instytutu. Profesor został pobity, gdy przywiózł rodzicom ich piątkę dzieci (najmłodsze miało 7 lat, najstarsze zaledwie 10), które jeździły na quadach po polach doświadczalnych instytutu, po eksperymentalnych uprawach supergrochu „Meteor”. Potem oszacują straty – 130 tysięcy rubli.



Naukowiec najwyraźniej liczył, że przekaże dzieci Reverukowi, otrzyma przeprosiny, a nie cios w szczękę, zawał serca i śmierć… (teraz obu ojcom zarzuca się zbiorowe chuligaństwo — grozi im do 7 lat pozbawienia wolności).

Svetłanie nie mogą wybaczyć tej niezręcznej wypowiedzi: „No i co z tego, że klepnęłam go (profesora) w dłoń”. Teraz, jak narzeka, w mediach społecznościowych pojawiają się pod jej adresem przekleństwa, wezwania do pozbawienia jej praw rodzicielskich, a nawet do niemal rozszarpania…

Przyglądam się podwórku przy mikrodomku Reveruków, na ogrodzeniu którego powiewa gigantyczna flaga WDW…

Ten dwumieszkaniowy barak wyglądał na zawilgocony — pół wieku temu osada składająca się z trzech tuzinów domów o niezbyt przytulnej nazwie BAM była budowana jako tymczasowe zakwaterowanie dla budowniczych lokalnego domu dziecka, a później także pobliskiego lotniska. BAM, zbudowany z desek, patyków i socjalistycznych zobowiązań, należałoby, szczerze mówiąc, zburzyć jeszcze w latach 70., rozdzielić mieszkania i nie dręczyć ludzi. Ale nie. Mieszkańcy BAM-u mieszkają tu do dziś. To wytrzymali ludzie. Tam coś przybiją. Tutaj – coś wyremontują… Ale żyją skromnie. Sąsiad Reveruków – wesoły Roman – postawił małą nową altankę, a teraz, jak mówi, patrzą na niego krzywo – skąd ta nagła zamożność, burżuja?



A uliczki tutaj są znajome, malownicze, jak w filmie. Z serialu „Chłopaki”.

Ciekawe, że tam, za przejazdem kolejowym, pół godziny spacerem – istnieje równoległa rzeczywistość. Ekskluzywna ulica Specjalistów, przy której mieszkał nieżyjący już profesor. Druga strona rosyjskiego życia – pięknie, solidnie, przytulnie, dwupiętrowe domy… I oto okazuje się, że te światy się spotkały.



„ZATRZYMALI TATĘ. ZA CO?!”

— On się nie przyzna! — krzyknęła ponownie Svetlana; sama myśl o przeprosinach wydawała się ją irytować. — Saša powiedział: będę bronił dziecka do samego końca!

— Wy, dziennikarze, przychodzicie, okazujecie współczucie, a potem piszecie bzdury! Pisze się kłamstwa! — nagle przeszła do ofensywy, jakby wyczuła, że ja, łajdak, mam wątpliwości. — To wy! To wy wsadziliście Sashę! Zezin porwał nasze dzieci. Nie miał prawa wciągać ich do samochodu! Sasza się przestraszył, zdenerwował i no, dał mu kilka klapsów. I powiedział: — Jesteś starszym człowiekiem, więcej nie będę bił. Jesteśmy kwita. A teraz — moje dziecko cierpi! Zadano mu psychiczną traumę! Zamknęli tatę! Ale będziemy walczyć! Udowodnimy to! I nic nas nie przeraża — w razie czego Sasza już dawno próbował odejść do SWO. Nie pozwoliłam mu — zaszłam w ciążę. Zrozumcie, on chroni swoją rodzinę jak bohater i będzie bronił swojej Ojczyzny!

— Za co nas tak traktujecie? Za co?! — ze łzami w oczach podeszła do mnie Svetlana.

A obok stał drugoklasista Aleksander… Smutny, skromny i, moim zdaniem, bardzo dobry. Przestraszony chłopiec. Ten sam — z zwróconej „piątki”.

— Trzymaj swoje okulary — oddaję pokryte błotem, bez jednej soczewki (mama była zdumiona — „tak, to jego!”).



— Gdzie je znalazłeś?! — Sasha patrzy na mnie zdezorientowany, szeroko otwartymi oczami…

— Tam — wzdycham — gdzie je zgubiłeś…

Chyba zrozumiałem, co zabiło Nikitę Zezina. Ostrzegam — dopóki na horyzoncie nie pojawią się widły i pochodnie — to tylko hipoteza.

Nieprzyjemna dla nikogo.



BITWA ARTYKUŁÓW KODEKSU KARNEGO

Najpierw to, co powszechnie wiadomo. Sprawa pobicia Zezina i jego późniejszej śmierci jest dla śledztwa dogodna. Nagranie przedstawiające dwa uderzenia w twarz profesora szeroko rozeszło się w sieci, a to oznacza, że łatwo będzie to zakwalifikować jako „zbiorowe chuligaństwo”. A jeśli podczas ekshumacji eksperci ustalą, że uderzenia w twarz spowodowały zawał serca, to nieszczęśni ojcowie trafią do więzienia na długi czas. Surowy artykuł 109 kodeksu karnego – zabójstwo z nieostrożności. A bezsensowne pytania – czy w ogóle da się ustalić związek między wydarzeniami „uderzenie–zawał”, skoro dzieli je dwa tygodnie? — pozostaną tylko na blogach. We współczesnym wymiarze sprawiedliwości ekspert jest królem dowodów. Jak powie — tak będzie.

Tutaj problem leży gdzie indziej. I choć jest on częściowo związany z oświadczeniem Reveruka i Wagnera — o uprowadzeniu dzieci przez Zezina (formalnie sprawa znajduje się na etapie weryfikacji), początkowo mocno go nie doceniłem.

Tak, prawnicy też stwierdzili, że to bzdura. Mój przyjaciel, Aleksiej Iwanow, partner zarządzający kancelarii adwokackiej „Status prawny”, był nawet zaskoczony i przygotował wyjaśnienie: „Aby spełnić znamiona porwania człowieka (art. 126 Kodeksu Karnego Federacji Rosyjskiej), nie wystarczy sam fakt, że nieletnich wsadzono do samochodu i przewieziono w inne miejsce. Kluczowe znaczenie ma zamiar bezprawnego pozbawienia wolności. Jednak przebieg wydarzeń był inny: dzieci przebywały na polach doświadczalnych, naukowcy skontaktowali się telefonicznie z rodzicami, a następnie zawieźli nieletnich do miejsca, gdzie mieli je odebrać dorośli”.



Z drugiej jednak strony. Niech opinia publiczna się oburza: „Zezin to niewinna ofiara, a Reveruk i Wagner – niemal mordercy”, ale ciekawe – czy dzieci naprawdę tak bardzo kłamią? Z ich (a dokładniej – rodziców) słów wynikało, co następuje…

Rodzina Wagnerów przyjechała do BAM, aby odwiedzić Reveruków; dorośli mieli oczywiście swoje przyjemne zajęcia, a dzieciaki „pojechały” po okolicy. Jak powiedziała mi ciotka Wagnera, lokalni policjanci drogowi zabronili im jeździć po osadzie – zgodnie z prawem, jak twierdzili, nieletni nie mogą siadać za kierownicą. Ale doradzili – niech sobie jeżdżą, po ścieżkach… No i pojechali. Nie wszystkie dzieci miały kaski – wzdycha Svetlana.

Tutaj wszystko jest uczciwe, po „bamowsku” – naiwne „może się uda, a może nie” (z powodu którego w dawnych czasach dzieci masowo tonęły w stawach). I oto ta zmotoryzowana banda drugoklasistów zbliża się do pola grochu…

„NASZE” ROSYJSKIE POLE

Właśnie do niego teraz próbuję dotrzeć.

Pogoda była wtedy równie piekielna jak teraz. Nieszczęsny Eburg nagle ogarnęła petersburska jesienna chandra, a drobny deszcz zamienił wszystkie drogi w błoto. Zastanawiając się, jak te dzieciaki w ogóle przejechały przez taką okropność i nie przewróciły się, po trzech kilometrach w końcu dotarłem do niewielkiego pola grochu. Jednego z tych należących do instytutu. Nieoczekiwanie — małego. Pasek ziemi.



Dyrektor Instytutu Badań Rolniczych Michaił Sewostianow opowie mi później o nim czule, jak o wychowanym, delikatnym dziecku:

— Jedna z naszych najnowszych odmian to „Meteor”. Tworzyliśmy ją przez 12 lat. To bardzo drogie, oryginalne nasiona. „Meteor” ma duże owoce — jest taki równy, piękny…



A dzieciaki na quadach przejechały się po polu „Meteora”. Jak twierdzą, po koleinie już przez kogoś wyjeżdżonej… Co, nawiasem mówiąc, może być prawdą.

— Już jestem zmęczony! — narzekał szef Instytutu. — Miasto jest tuż obok, a na polach łapiemy same blogerki. Kwitnie rzepak, wspaniałe żółte pole — no jak tu nie zrobić zdjęcia. No dobrze, dziewczyny wydeptują ścieżkę. No dobrze, rzepak. Ale po eksperymentalnej pszenicy! Mówię im: przecież idziecie po chlebie! Pewnego razu złapaliśmy orkiestrę grającą na instrumentach ludowych. Przyjechali, usiedli, ustawili ławki, zdeptali polanę!.. A ci, którzy lubią jeździć po polach — to osobna historia. Ileż ich łapałem, jak tylko nie próbowałem wyjaśnić — że jesteśmy naukowcami, że to zasoby nasienne, ogromna praca. Ale najbardziej przykro mi z powodu dzieci. Rodzice nic im nie wyjaśnili.



A więc trzy quady, ślizgając się na kołach, jadą przez pole. Dzieci, jak zwykle, zbierają groszek, wspinając się oczywiście głębiej, tam, gdzie jest gęstszy i soczysty (mały Sasza opowie mi, że zebrał go również dla rodziców – oto co znaczy być dobrym, miłym chłopcem). Od lat zbierają tu groszek – bo okulary Sashy znalazłem na sąsiednim polu groszku, zgubił je zeszłego lata. A potem jego ojciec powie w sądzie: „Przez całe życie jeździłem po tych polach! Po naszych polach!”



W tym momencie pojawia się samochód naukowców – objazd.

Widzą dzieci.

W tym miejscu pojawiają się dwie wersje wydarzeń. Tragiczna – rodzicielska. I spokojna – instytutowa.



„40 LAT TEMU, TUTAJ, NA IMPREZIE TANECZNEJ, BITO MNIE PO TWARZY”



Pierwsza przedstawia agresywnych mężczyzn, którzy straszą dzieci. Trzymają w rękach kije. Krzycząc „Teraz was wychowam!”, łapią przerażonych chłopców i siłą wrzucają ich do samochodu. W wyniku tego na rękach niektórych z nich pozostają siniaki. Początkowo chcą je zawieźć na policję, ale jednak po drodze dzwonią do rodziców, którzy w panice próbują dodzwonić się do dzieci i słyszą ich płacz. Umówiono spotkanie przy instytucie. Przybywają tam dwaj zaniepokojeni ojcowie i pod wpływem emocji biją profesora.

Wersja druga.

„Zrobiło mi się niedobrze, kiedy Nikita Nikołajewicz (Zezin) zadzwonił (byłem wtedy na zwolnieniu lekarskim) i powiedział ze smutkiem: »Miałeś szczęście, że zachorowałeś, bo inaczej pojechałbyś z nami – też byś dostał po zębach«” – opowiada dyrektor Instytutu Naukowego Sewostjanow. – Nikita Nikołajewicz był bardzo dobrym człowiekiem. „Wiesz” – westchnął wtedy – „ostatni raz dostałem w twarz 40 lat temu. Tutaj, na potańcówce, kiedy byłem młody…” Śmiał się, żartował, ale widać było, że tłumi w sobie ból. Jak mawiał Czernomyrdin: chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło…

— Cóż, nie mógł przecież zostawić małych dzieci samych na polu — o to właśnie chodzi! — wykrzyknął dyrektor instytutu. — Przecież są malutkie! I nie było żadnej pałki. Spokojnie posadził dzieci w samochodzie i zawiózł do rodziców…



I nawet jeśli Reveruki i Wagnerowie mają rację — że nie wszystko przebiegało tak spokojnie, a w samochodzie rozgniewany profesor zmusił dzieci do podania przed kamerą swoich danych oraz powodu przebywania na polu — strona przeciwna ma swój interesujący argument.

Taras Isakow, deputowany do dumy obwodowej i generał-porucznik Rosgwardii, poradził mi zwrócić uwagę na prosty szczegół. Na nagraniu z tego nieszczęsnego parkingu profesor ma na sobie śnieżnobiałą koszulę, na której nie widać ani śladu brudu. Oznacza to, że nie ma śladów walki z nieletnimi ani pościgu za nimi po mokrym, brudnym polu. Dzieci spokojnie wysiadają z samochodu i obserwują, jak „ratujący ojcowie” biją dziwaka, który z jakiegoś powodu nie pozwolił im zebrać grochu i pobiegać po polu.

Ale prawdziwą przyczyną zawału nie były te dwa uderzenia. Moim zdaniem najstraszniejsze wydarzyło się później.

Profesora zabił strach.

„PO CO KŁAMAĆ? ZABITO CZŁOWIEKA!”

Kiedyś to było na porządku dziennym, że dawało się lanie łobuzowi, który wkradł się do ogrodu kołchozowego, a potem oddawało się go wdzięcznym za tę lekcję rodzicom. Kiedyś można było udzielić reprymendy nastolatkowi, licząc na jego szacunek dla starszych.



Teraz to już nie tylko ryzykowne. Kłopoty są gwarantowane. Współcześni nauczyciele doskonale wiedzą, że w starciu ze słowem dziecka i wściekłych rodziców są nikim. Każdy łobuz może przy dogodnej okazji zrujnować życie każdemu dorosłemu, nawet gdyby był trzykrotnym świętym.

Nasz system organów ścigania jest tak szlachetnie i tak skrupulatnie nastawiony na ochronę dzieciństwa, że – jestem pewien, iż zgodzą się ze mną funkcjonariusze operacyjni – przy odrobinie chęci można skonstruować „sprawę karną” na wzór Dostojewskiego – z powodu jednej łzy dziecka.

A kiedy profesor Zezin, spędziwszy pół dnia na posterunku policji i – sądząc po potwierdzeniu – doprowadziwszy do przyjęcia swojego zgłoszenia dopiero o północy (!), dowiaduje się, że Reveruk i Wagner oskarżają go o porwanie dzieci i niemal o pedofilię.



Profesor nie znał osobiście sprawców, choć firma Reveruka zajmująca się oczyszczaniem ścieków była podejrzana o zrzucanie odpadów przemysłowych na nękane nieszczęściami pola doświadczalne instytutu rolniczego.

Kiedy jednak wyszło na jaw, że Reveruk jest byłym funkcjonariuszem policji, a co za tym idzie, ma znajomych w organach ścigania, Zezin zdał sobie sprawę, że ma kłopoty. I rzucił się w poszukiwaniu wsparcia. Zadzwonił do starego znajomego – posła do obwodowego zgromadzenia ustawodawczego Wiaczesława Vegnera.

„Wyobraź sobie – mówi – na moją sprawę nikt nie reaguje, ale wszczęto postępowanie karne o »porwanie dzieci«” – opowiada poseł. — Byłem wtedy na Donbasie. Mówię mu: „Przyjadę, wszystko wyjaśnimy”… Łącze było słabe, a on pisał i pisał. Był zdenerwowany. Opowiadał, że policjantce, która przyjęła od niego zgłoszenie, grożą zwolnieniem. I tak oto wróciłem…

W tym momencie profesora przewożono karetką z wysoką gorączką. Zezin pomyślał — to nic takiego, przeziębił się — i zadzwonił do stowarzyszenia hodowców zwierząt oraz związku hodowców ziemniaków, przepraszając, że nie będzie na zebraniu. Profesor nigdy nie skarżył się na serce, lekarze podejrzewali zapalenie oskrzeli, skierowali go na tomografię komputerową, w porze obiadowej przywieziono go na oddział, a wieczorem nastąpiła śmierć…

— Stoimy na cmentarzu, zaczęliśmy wygłaszać przemówienia żałobne: „Zmarł nagle” — wspomina Wegner. — Mówię: „Jesteśmy przecież jego przyjaciółmi, po co się oszukiwać? On nie zmarł nagle. Tego człowieka zamordowano”.



I poseł opublikował to nagranie w sieci. A generał-porucznik zadzwonił tam, gdzie trzeba. I machina sprawiedliwości ruszyła, kiedy ją wprawiono w ruch. W tę stronę, w którą ją wprawiono… W końcu znaleźli dokument profesora i nadali mu bieg.

— Dlaczego wszyscy dyskutują o tej historii? — zapytał mnie poseł. — Bo każdy z nas wyobraził sobie, że to dotyczy właśnie jego. I zrozumiał — nie ma ochrony przed chamem. Każdy zdaje sobie sprawę, że jeśli taki łajdak podejdzie do niego i uderzy go w twarz — kto go ochroni, jeśli nie ma kontaktów?



SZKODA CHŁOPCÓW

A my spacerowaliśmy po BAM-ie ze Svetlaną i jej dziećmi, których — nic na to nie poradzę — nieskończenie mi żal.

Teraz wokół nich kręcą się adwokaci, dziennikarze. No i komornicy. Przybyli do rodziny w sprawie długów sprzed wielu lat. Przypomnieli sobie też o „długu policyjnym” – kiedyś podczas pijackiej bójki ze swoim partnerem Aleksander niechcący strzelił mu w krocze. Odbył karę. Potem znowu wypili z partnerem i pogodzili się. A ten nagle rzucił się do sądu po odszkodowanie, ale brutal Reweruk z zasady postanowił nie oddawać pieniędzy. I tu, najwyraźniej, komornicy na polecenie odkurzyli stare dokumenty – przyszli…

Zły świat.

A z wózka patrzy na nas, jakby nieco pytająco, mały Wowa w czapeczce z napisem „Cały po ojcu”. Być może główny poszkodowany i główny ukarany.

Gruba ryba2piorunów

I zeby nie bylo, ze to jakis randomowy artykul - jest glebsza sprawa:

otoz na pikabu (popatrzcie - 3h i ponad 4 tys "piorunow") rozgorzaly emocje (poniewaz w komentarzach jest ograniczona liczba znakow - to wrzucam poczatek - jakbyscie chcieli cale tlumaczenie to dajcie znac- wrzuce jako osobny wpis)

„Komsomolskaja Prawda”: gazetka, która współczuje zabójcom profesora Zezina i zrzuca całą winę na samą ofiarę⁠⁠2

3 godziny temu

122 tys.

Sytuacja wygląda tak. Głośna sprawa pobicia i śmierci profesora Zezina zyskała kolejny „punkt widzenia” — tym razem w formie „dziennikarskiego śledztwa” przeprowadzonego przez „Komsomolską Prawdę”.

I wiecie co, po przeczytaniu tego artykułu po prostu wywróciło mi się wszystko do góry nogami. To nie jest reportaż, to raczej przemowa adwokacka w obronie prawdopodobnych zabójców, którzy zostali zatrzymani.

Oczywiście rozumiem, że „Komsomolskaja Prawda” już dawno przestała być tą samą gazetą, ale tak otwarte usprawiedliwianie ludzi, przez których zginął naukowiec, i obrzucanie błotem ofiary — to już wykracza poza granice zdrowego rozsądku.

A więc artykuł „Strach zabił profesora: kto tak naprawdę jest winny śmierci naukowca Zezina, który zatrzymał chłopców na polu z grochem”. Autor, DZIENNIKARZ (!) Władimir Vorsobin, jedzie do Jekaterynburga i zaczyna „rozgryzać sprawę”.

Co widzimy już od pierwszych zdań? Dziennikarz odwiedza żonę oskarżonego i zamiast zadawać trudne pytania, błaga ją:

„— Przeprosiłby przynajmniej w sądzie, choćby za uderzenia… — błagam żonę. A sam myślę — po co się w to wtrącam? Po co?”

To znaczy, sam nie rozumie, po co się w to wtrąca, ale jednocześnie próbuje wyprosić przeprosiny od kobiety, której mąż zabił człowieka. No cóż, jedźmy dalej.

(...)
Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Filmiki z wojny

34piorunów

Niszczenie logistyki okupantów trwa! Kolejna świeżutka praca chłopaków z SIGNUM🎉

https://streamable.com/leijjr

Kosmonauta2piorunów

no ja mam pewien dylemat moralny patrząc na te filmiki, bo widać, że celują zwykle w ładunek i spokoz ale martwi, że zbrodniarz kierujący pojazdem pewnie przeżywa taki atak bez szwanku

Gwiazdor3piorunów

@pizzzamonter ten dylemat moralny został rozwiązany, kiedy dekretem czy innym obwieszczeniem Rosja kazała używać transportu cywilnego do przewozu zaopatrzenia dla wojska

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Wojna wna Ukrainie

29piorunów

I jeszcze cos z pikabu - 3h i niemal 2k "piorunow" - zatem widac masc na pokrzepienie sowieckich serduszek:

„Trzymaj się, Wołodia! Na froncie czekają na prawdziwego ludowego drona”: Aleksander Kots zwrócił się do dyrektora generalnego „UralDronozavodu”, którego maszyna została wysadzona⁠⁠

3 godziny temu

109 tys.

Dyrektor generalny „UralDronozavodu” Władimir Tkaczuk w hali produkcyjnej, gdzie wytwarzane są drony FPV „Upyr”. Zdjęcie: Aleksander Kots



W Bolszym Istoku pod Jekaterynburgiem wybuchł ładunek wybuchowy pod podwoziem „Mercedesa” Władimira Tkacuka — dyrektora generalnego „UralDronoZavodu”, tej samej fabryki, w której produkuje się „Upyra”. Włodzio jest na oddziale intensywnej terapii. Lekarze walczą o jego życie. Jego ochroniarz zginął.



Znamy się od dawna — od czasów, kiedy cała ta „fabryka” mieściła się w piwnicy o powierzchni 28 kwadratów. Kilka stołów, kanapa, ekspres do kawy. Czterech ludzi o podobnych poglądach, którzy zaczynali dzięki darowiznom od osób, którym nie było to obojętne. Właśnie dlatego dron „Upyr” jest prawdziwie ludowy. Wołodia opowiadał wtedy, jak latem 2022 roku pojechał do Iziumu, wrócił do Jekaterynburga i zdał sobie sprawę: nie da się tu obejść bez pomocy humanitarnej. Ogłoszono dostawy pojazdów „Bradley” i „Marder” – trzeba było pomyśleć, czym je zasilić. Wybrali się więc do szkół sportowych i kół modelarstwa lotniczego, by zebrać chłopców-kierowców dronów. Przekwalifikować ich z pilotów wyścigowych na bojowych.



Potem był dom na kredyt hipoteczny przeznaczony na produkcję. Potem – nowa, przestronna hala, do której przyjechałem, gdy chłopaki dopiero zaczynali się w niej zadomawiać. Drukarki 3D, które drukują przez całą dobę. Stoły z lutownicami. Własna szkoła operatorów, miesiąc przygotowań, a na koniec – uniwersalny dron, który poleci na czymkolwiek mu dadzą. Nasz odpowiednik „Baby Jagi” na dwadzieścia kilogramów ładunku. System widzenia maszynowego, który od podstaw programują niedawni studenci lokalnego wydziału radiotechniki.

Wtedy podał mi kawałek kadłuba: „Spróbuj to złamać”. Gięłem go w tę i w tamtą stronę. Nie łamał się.

— Kierowaliśmy się zasadą T-34 — wyjaśniał Wołodia. — Wszystko musi być proste, niezawodne i odporne na żołnierskie traktowanie.



Pierwsze osiemdziesiąt „Upyrów” trafiło na Dniepr, zgodnie z planem Nikity Mechtanowa, o pseudonimie „Mechta”, pośmiertnie odznaczonego tytułem Bohatera Rosji. Od tego momentu przeciwnik przestał pływać łodziami w ciągu dnia. Potem na koncie pojawił się „Abrams” – piechota zsunęła go z gąsienicy, a my dobiłyśmy go w górną półkulę. Sam pracowałem z grupami latającymi na „Upyrach”. Pod moim nadzorem nie było żadnych wpadek.

I nie będzie. „Upyry” będą latać tak samo jak dotychczas. Jeszcze więcej i jeszcze lepiej.

Włodzio, trzymaj się. Czekają na ciebie w warsztacie. A na froncie czekają na prawdziwego ludowego drona.

Fanatyk2piorunów

@RedCrescent

wybuchł ładunek wybuchowy pod podwoziem „Mercedesa” Władimira Tkacuka — dyrektora generalnego „UralDronoZavodu”

Jak to Mercedesa? Przecież to nazistowski samochód, jeżdżąc takim wozem wspomaga się gospodarkę podżegaczy wojennych!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Dzien dobry - dzis rosyjska Prawda pisze o:

* Dziwne żelazne „zoo”: lipcowe nowości z Ukrainy położyły kres iluzjom o sukcesach

Lipcowa lista nowości ukraińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego wygląda dziwnie: od motocykli elektrycznych po lawety, co sugeruje zmianę priorytetów na froncie.

* FBI chce nawiązać współpracę z Rosją w walce z przestępczością. Czy FSB tego chce?

* Wybuch pod Jekaterynburgiem: przypadek uratował właściciela UralDronzavodu przed śmiercią

* Generał bojowy zamiast urzędników: reorganizacja w Ministerstwie Obrony wyznaczyła nowe tempo działań w ramach specjalnej operacji wojskowej

* Niedocenianie Rosji doprowadziło do fatalnych wydarzeń na rynku oleju napędowego w UE i na Ukrainie

Lider

w Wiadomości Świat

81piorunów

Ruskie straty na dzień 06.08.2026r.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Filmiki z wojny

58piorunów
Obwód jarosławski (Rosja)

Rafineria Slavneft-YANOS pięknie płonie🔥

https://streamable.com/a7aqpy

GURU21piorunów

Największy atak bezzałogowych statków powietrznych w obwodzie jarosławskim został odparty, zniszczono wszystkie 88 dronów i nie zgłoszono żadnych ofiar, poinformował gubernator Michaił Jewrajew.

Dodał też ,że:

Spalił się dom prywatny, w kilku budynkach mieszkalnych wybito szyby, a prywatne pojazdy mieszkańców regionu zostały uszkodzone. Wszystkim ofiarom zostaną wypłacone odszkodowania. Prospekt Moskiewski pozostaje na razie zamknięty. Trwa usuwanie wraku bezzałogowego statku powietrznego”

Fanatyk11piorunów

@alaMAkota

Spalił się dom prywatny

Ja mu wierzę. Ten dym właśnie tak wygląda, jakby palił się dom prywatny XD

Jak te kacapy są oblepione łgarstwem, bosz...

GURU1piorunów

@xniorvox ja wierzę we wszystko co piszą i mówią ruskie władze. To nie jest przeżarty zgnilizna zachód, gdzie opinia publiczna jest na postawie opinii. Biedni ludzie wtedy wymyślaja glupoty zamiast słuchać co im władza każe myśleć.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Filmiki z wojny

70piorunów
Obwód tulski (Rosja)

:blueberries:Tak wygląda aktualnie centrum logistyczne Wildberries po wczorajszym ataku:blueberries:

https://streamable.com/7k0cw8

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Filmiki z wojny

39piorunów
Obwód jarosławski (Rosja)

Według lokalnych mieszkańców zaatakowano rafinerię w obwodzie jarosławskim. Dodatkowo dzięki wspaniałej obronie powietrznej kacapów jeden z domów został trafiony i obecnie płonie (na końcu filmiku)😉Oglądać z dźwiękiem

https://streamable.com/avun87

GURU

w Wiadomości Świat

23piorunów

Martwy rosyjski generał i utajniony pogrzeb w Moskwie

Na Cmentarzu Trojekurowskim w Moskwie odbył się potajemny pogrzeb niezidentyfikowanego generała majora – podał niezależny portal Meduza, powołując się na kanał Telegram WczK-OGPU. Według tych niepotwierdzonych informacji wojskowy mógł należeć do kręgu znajomych dowódcy rosyjskich

GURU

w Wiadomości Świat

30piorunów

Czarne wdowy z Rosji polują na świeżych rekrutów

W Rosji narastają obawy, że kobiety zawierają pozorne małżeństwa z żołnierzami wysyłanymi na wojnę przeciw Ukrainie, aby po ich śmierci otrzymać państwowe świadczenia. Rosyjskie media i politycy nazywają je „czarnymi wdowami” – opisuje CNN. W jednym z opisywanych przypadków