Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#sprawykryminalne

Osobistość

w Wiadomości Polska

4piorunów

Emerytowany policjant oskarżony o zabójstwo

W Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces Marcina Z., byłego policjanta, podejrzanego o brutalne zabójstwo 53-letniego budowlańca, któremu był winny pieniądze za usługę. #polska #sprawykryminalne #kryminalne #mazowsze #policja #wiadomoscipolska

Fanatyk

w Dyskusje

11piorunów

Marianne Bachmeier (3 czerwca 1950 - 17 września 1996) była Niemką Zachodnią , która zastrzeliła Klausa Grabowskiego, mężczyznę oskarżonego o gwałt i morderstwo jej córki Anny (14 listopada 1972 - 5 maja 1980), w akcie samosądu w Sądzie Rejonowym w Lubece w 1981 roku. Sprawa wywołała szerokie zainteresowanie mediów i debatę publiczną. W rezultacie Bachmeier została skazana za zabójstwo i nielegalne posiadanie broni palnej. Została skazana na sześć lat i zwolniona na okres próbny po odbyciu trzech lat. Bachmeier przeprowadziła się za granicę, ale wróciła do Niemiec po zdiagnozowaniu u niej raka trzustki . Zmarła w wieku 46 lat i została pochowana obok swojej siedmioletniej córki Anny na cmentarzu Burgtor w Lubece.

https://streamable.com/zizhqr

Mistrz3piorunów

> Klaus Grabowski był bardzo dobrze znany w środowisku i wśród organów ścigania. W 1973 roku otrzymał wyrok w zawieszeniu za uduszenie 6-letniej dziewczynki. Zaledwie kilka lat później podczas drugiego ataku molestował seksualnie dwójkę 9-letnich dzieci. W 1976 r. Grabowski zgodził się na chemiczną kastrację zamiast kary więzienia. W 1978 r., około dwa lata później, Grabowski potajemnie rozpoczął terapię hormonalną, aby odwrócić skutki chemicznej kastracji

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Kryminalna Polska

4piorunów

Śmierć kobiety w Środzie Wlkp. Są zarzuty dla obywatela Mołdawii

Zarzuty zabójstwa i jego usiłowania, kradzieży z włamaniem i znęcania się nad partnerką usłyszał na policji 48-letni Mołdawianin zatrzymany ws. śmierci kobiety w Środzie Wielkopolskiej. Jej poszkodowany syn, wikary parafii w Dąbrówce, jest po operacji w szpitalu - podaje Radio Zet.

Fanatyk

w Kryminalna Polska

11piorunów

Szokujące sceny w Pabianicach. Brutalnie pobiła kobietę przez pomyłkę [NAGRANIE]

33-letnia kobieta została brutalnie pobita przez inną kobietę na przystanku autobusowym przy ul. Nawrockiego w Pabianicach (woj. łódzkie). Z końcowej reakcji napastniczki ujętej przez miejski monitoring można wywnioskować, że pomyliła ona ofiarę z kimś innym. Sprawczyni jest

Fanatyk

w Wiadomości Polska

34piorunów

Makabryczna zbrodnia w powiecie bieruńsko-lędzińskim. Policja zatrzymała podejrzanego o zabicie Małgorzaty z Chełma Śl. Grozi mu dożywocie

Jak podaje Gazeta Wyborcza, inżynier miał pociąć Małgorzatę W. piłą mechaniczną. Potem kawałki zwłok wrzucił do płonącego kominka i spalił. Resztę umieścił w beczce na posesji przed domem i też podpalił. A popioły zmieszał z cementem i zabetonował na swojej działce. Nadpalony telefon ofiary wyrzucił w lesie.

Od siebie dodam, że mieli 2 małych dzieci które w momencie popełnienia zbrodni przebywały u dziadków w Chorzowie.

https://dziennikzachodni.pl/makabryczna-zbrodnia-w-powiecie-bierunskoledzinskim-policja-zatrzymala-podejrzanego-o-zabicie-malgorzaty-z-chelma-sl-grozi-mu/ar/c1-18527597

Autorytet2piorunów

Tak się naśmiewaliście że z Afryki do nas płyną "inżynierzy" to teraz słowo zaczęło kojarzyć się z przestępstwem ¯\\_(ツ)_/¯

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fanatyk

w Wiadomości Polska

21piorunów

Grube fakty wychodzą

>RMF FM dowiedziało się, że jeden z mężczyzn zatrzymanych w związku z odnalezieniem czterech ciał w kamienicy na warszawskiej Woli usłyszy zarzut poczwórnego zabójstwa. Onet ustalił, że o masakrze w pustostanie służby powiadomiła osoba, która tam pomieszkiwała, ponieważ bała się o swoje życie.
>
>W opuszczonej kamienicy przy ulicy Grzybowskiej na Woli w Warszawie znaleziono zwłoki. Dwa ciała znaleziono w niedzielę, kolejne dwa w poniedziałek. Na miejscu pomagała Żandarmeria Wojskowa, która użyczyła georadaru. W sprawie zatrzymano siedem osób.
>
>Ustalenia mediów
>RMF FM ustaliło, że jeden z zatrzymanych mężczyzn jeszcze dziś usłyszy zarzut poczwórnego zabójstwa. To obywatel Ukrainy.
>"Z informacji, które uzyskał dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada wynika, że ten pochodzący z Ukrainy mężczyzna miał dokonywać zabójstw w dłuższym czasie, a zwłoki ukrywać w budynku, w którym schronienie znajdowały osoby bezdomne" - czytamy.
>
   

Gruba ryba5piorunów

Uuuu. Mamy seryjnego zabójcę?

Autorytet0piorunów

@jimmy_gonzale A myśmy mieli kiedyś seryjnego zabójcę w okresie po drugiej wojnie?

Gruba ryba0piorunów

@L4RU55O za komuny? Oczywiście. Komuna o tym nie informowała bo źle by to wyglądało. Już tyle się tego nasłuchałem, że straciłem rachubę. Polecam kanał kryminatorium w tej sprawie. Dużo.

Gruba ryba0piorunów

No i dzikie lata 90.

Gruba ryba0piorunów

@L4RU55O sorry za multi wołanie ale pisze na jedno oko już.

To jeden z ciekawszych przypadków

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Edmund_Kolanowski

Edmund KolanowskiEdmund Kolanowski (ur. 24 października 1947, zm. 28 lipca 1986 w Poznaniu) – polski seryjny morderca, nekrofil, skazany na karę śmierci i stracony. Zaburzenia występujące u niego nie były wcześniej opisywane w literaturze medycznej. Życiorys Miał starszego brata Andrzeja, który zmarł w wieku 2 lat. Z tego powodu matka często zabierała go na cmentarz Miłostowo. W szkole podstawowej powtarzał klasy pierwszą, trzecią i piątą. Z uwagi na jego zachowanie lekarz skierował go do zakładu dla nerwowo i psychicznie chorych. Później Edmund Kolanowski kontynuował naukę w szkole zawodowej, której nie ukończył. Ostatecznie przyuczył się do zawodu elektryka. Był żonaty z Zofią (od 1970), z którą miał dwie córki (urodzone w 1970 i 1972). W 1975 na wniosek żony orzeczono nieważność małżeństwa. Od 1980 żył w konkubinacie z Gabrielą, z którą miał jedną córkę. …Wikipedia
Lider4piorunów

Jak się nie okaże, że kacapów tam mordował, to sympatia do Ukraińców może oberwać

Mocarz2piorunów

@smierdakow w zagłębiach w których się głównie osiedlili, już dawno nikt nie pała do nich sympatią...

Pokaż więcej komentarzy (16)

Koneser

w Sztuka i design

114piorunów

        

Dwa dni temu była rocznica urodzin wielkiego artysty malarza Zdzisława Beksińskiego, miałby 95 lat.
Miałby gdyby nie morderstwo, które miało miejsce 21 lutego 2005. Poniżej artykuł z tamtych czasów o tym:

Wizja lokalna z udziałem mordercy odbyła się 15 marca 2005 roku, trzy tygodnie po aresztowaniu. Robert K. Mówił bez emocji, mieszał szczegóły nieistotne ze wstrząsającymi.- Drzwi były otwarte, wpuścił mnie do mieszkania. "Po co przyjechałeś?". "Chcę pożyczyć pieniądze". "Nie mam, nie pożyczę". Spytałem, czy mogę się napić coli. Pozwolił. Spytałem, czy mogę skorzystać z łazienki. Załatwiłem się, wymyłem ręce. Pan Beksiński siedział w przedpokoju na krześle.
Zdzisław Beksiński znał od dziecka 19 letniego Roberta K. Syna rzemieślnika Krzysztofa K. Od lat dawał zarobić całej rodzinie - przy oprawie obrazów, remontach. Gdy przed laty jeździł z żoną Zofią do Wołomina po obrazy, zawsze dzieciom państwa K. wozili słodycze.
Przy opisie zbrodni morderca ważył każde słowo, ale w żadnym nie słychać było skruchy: "Dzwonię do ojca". "Niech pan nic mu nie mówi". "Nie będziesz mi gówniarzu, mówił, co mam robić, dzwonię do ojca". Tego telefonu Krzysztof K. Nie odebrał, kąpał się. - Gdy wcisnął numer w telefonie, wyciągnąłem nóż, uderzyłem. Pierwszy cios w klatkę piersiową nie mógł być śmiertelny, bo Beksiński złapał go za nadgarstek. - Udało mi się wyrwać, zadałem drugi cios. Był głęboki, poczułem, że tam nóż wleciał. Po nim kew wypłynęła. Wtedy mnie puścił. Jak upadł, już nic do mnie nie powiedział.
Zabójca był osiłkiem. Beksiński za trzy dni miał ukończyć 76 lat, nie miał szans. Nie na darmo, jak powiedział mi jeden z policjantów, w każdym pokoju domu rodziny K. stał przyrząd do ćwiczeń, ale w żadnym nie było książek. Ciosów było 17 - w płuca, serce, aortę. Robert K. Spokojnie kontynuuje:
- Leżał w kałuży krwi. Puściłem Łukaszowi sygnał telefonem. Młodszy kuzyn stał na dole na czatach. Wizja lokalna z udziałem 16 letniego Łukasza K. trwała znacznie krócej, odmówił wejścia do mieszkania malarza. W chwili zbrodni miał jakoś mniej skrupułów. - Po co się miałem pytać, co się stało? - odpowiedział zdziwiony na pytanie prokurator Renacie Zielińskiej. Wszedł do mieszkania zobaczył trupa i wszystko było jasne.
Robert K: - Kazałem Łukaszowi wziąć go za ręce, sam wziąłem za nogi i zaciągneliśmy go na balkon. Jak go ciągneliśmy, było strasznie dużo krwi. Najpierw Łukasz ręcznikiem zaczął wycierać krew, potem Robert pokazał mu schowek z mopem i kazał posprzątać. Sam zaczął buszować po mieszkaniu, które dobrze znał. Zapakował aparaty fotograficzne, sto płyt CD. Nagle rozdzwoniły się telefony w całym mieszkaniu. Morderca usłyszał zaniepokojony głos swojego ojca: Panie Zdzisławie, pan co ode mnie chciał, pan się odezwie. Po paru minutach ojciec zadzwonił na komórkę syna i kazał mu wracać: - Z panem Zdzisławem coś się stało, muszę do niego jechać, potrzebny mi samochód.
Podczas procesu oskarżyciel ani sąd nie dopuścili myśli, że celem wizyty nie była "pożyczka", ale rabunek na dużą skale. Prokurator uwierzyła młodocianemu mordercy, choć ten kluczył i kręcił. Raz mówił, że o 100 -200 złotych, kiedy indziej, że o 10 tysięcy, które był winien szantażystom. Duża liczba brutanych ciosów świadczy o tym, jak bardzo Robert K. Musiał być wściekły i rozczarowany.
Po co tak naprawdę przyszedł do Beksińskiego? Może po zawartość sejfu, który parę miesięcy wcześniej zamontował jego ojciec i w którym jak się później okazało, było 300 tysięcy złotych?
Może po wszystko, co się dało wynieść, i tylko splot okoliczności sprawił, że szaber uległ gwałtownemu skróceniu? Złapali więc, co było pod ręką, plus ręczniki z łazienki, bo Robert K. Miał krew na nogawkach i mankietach kurtki, a nie chciał zapaskudzić siedzeń nowego samochodu. - Jeden ręcznik położyłem na siedzeniu, drugi na oparciu - mówił.
E-mail Zdzisława Beksińskiego z 9 września 2004 roku: "Mam podejrzenia, jeśli idzie o latorośle pp. K. które pomagają teraz marca na zmiane w sprzątaniu mieszkania - no, ale trudno to udowadniać i byłoby przykro, więc po prostu chowam rzeczy takie jak forsa".
9 sierpnia 2004: "Pożyczyłem sporo kasy panu Krzysztofowi na kupno renault, część odrobił on, część odrabia jego żona". W ramach spłaty pożyczki matka Roberta K. miała Beksińskiemu sprzątać mieszkanie do końca 2005 roku. Zabijając pracodawce rodziców w końcu lutego syn oszczędzał jej trudu ponad 10- miesięcznego sprzątania. Inna rzecz, że to było najdroższe sprzątanie w Warszawie: za cztery godziny liczyła 200 złotych w ramach spłaty długu i 50 złotych gotówką na taksówkę do Wołomina.
Obaj sprawcy mówią kiepską polszczyzną, mają skromny zasób słów, ale tylko po młodszym widać, że przeżywa, że mu wstyd. Na koniec wykrztusił, że żałuje, nim słowa ugrzęzły mu w gardle. Za to Robert K. Płynnie wyrecytował swoją mowę: to, co się stało, to wielka tragedia, do końca życia będzie miał wyrzuty sumienia, w więzieniu się modli. - Nie wiem, dlaczego to zrobiłem naprawdę tego nie chciałem - zakończył. Jego matka łkała na głos. I ja pewnie bym się dała ponieść wzruszeniu, gdyby nie twarz Roberta K. Niewyrażająca niczego poza pewną dozą samozadowolenia. Kuzyni w Wołominie mieszkają dom w dom. Ich rodzice są skłóceni od lat na tle majątkowym, ale obie rodziny należą do tak zwanych porządnych i są głęboko wierzące. Dlaczego nie zadziałały hamulce w postaci zasad moralnych wpajanych przez rodziców i Kościół, w któym byli ministrantami? Rodzice, a nawet nauczycielka, mówili o sprawcach w samych superlatywach. Zbrodnie popełniły dwa anioły.
Jedynie Krzysztof K., ojciec mordercy, zachował w pochwałach umiar, nie omieszkał wspomnieć o dobrym pracodawcy, a o synu, że "nie rozumie, dlaczego to zrobił". Pytany przez dziennikarzy (sąd go jakoś o to nie pytał) nie przyznał się jednak do pożyczenia od Beksińskiego pieniędzy na nowy samochód. Krzysztof K. Ma swój udział w szybkim odkryciu zabójstwa. Po wyjściu z łazienki oddzwaniał kilka razy do Beksińskiego, bez skutku. To go zaniepokoiło. Kazał synowi wracać do Wołomina i mimo późnej pory ruszył do Warszawy. Zabrał po drodzę szwagra artysty. Późno w nocy telefony malarza nadal nie odpowiadały, więc wybił dziurę w ścianie korytarza, którą wcześniej sam wzniósł. Na dokładnie wymytej podłodze nie zauważyłi śladów krwi. Przeszli się po pokojach, a gdy już wychodzili, wyjrzała sąsiadka. - Sprawdzaliście, panowie, na balkonie? - spytała. Wrócili. Gdyby nie determinacja ojca, zbrodnia syna wyszłaby na jaw znacznie później. Jak oceniają prawnicy, to była sprawa łatwa. Dwie osoby wystarczyły policji, by ująć złoczyńców. Sprawcy szybko przyznali się do winy. Zostawili w mieszkaniu mnóstwo śladów, krew Beksińskiego wynieśli na butach do renault, którym przyjechali. 20 stołecznych policjantów dostało nagrody za skuteczność. To, że sprawa jest łatwa, chyba nie powinno oznaczać, że można ją prowadzić byle jak. Nawet nie wiadomo, czy ran było 16 czy 17, nie ustalono czasu zbrodni. Dopiero we wrześniu tego roku sędzia Marek Walczak wystąpił o ujawnienie billingów i treści smsów wszystkich osób dramatu. Tylko dzięki temu wiemy na przykład, że mord miał miejsca około 21:30. Sąd wyliczył wartość zrabowanego mienia na 3,8 tysiąca złotych. Za najnowszego Olympusa E300 z obiektywem wartym tyle, ile cały aparat, i Canona, plus sto płyt kompaktowych - to suma wzięta z sufitu. Zginął też najnowszy dyktafon, na którym malarz robił notatki głosowe, oraz zarchiwizowane pliki, naktórych zapisywał korespondencję i dzienniki. Ci, którzy go znali, wiedzą, że jak wspaniale malował, tak pisał. Dlatego tak żal tego, co bezpowrotnie stracone.
Był to jeden z tych procesów w którym liczyły się racje oskarżonych, nie ofiary. Sąd wołał JEDNEGO świadka ofiary Bogusława W. - przyjaciela, też malarza. Nikt poza nim nie upomniał się o prawdę o dobrym, hojnym człowieku, nikt nie nakreślił prawdy o relacjach artysty z zachłanną rodziną K. Obrońca Łukasza K., mecenas Elżbieta Orżewska w końcowej mowie mówiła o wrażliwości 16-latka skazanego za pomocnictwo, choć ona uważa, że powinien odpowiadać jedynie za zacieranie śladów. Łukasz K. Jednak nie zemdlał na widok kałuży krwi, tylko wyciągnął trupa na balkon, aż Beksińskiemu spadł kapeć. Bez oporów przechował narzędzie zbrodni, zakrwawioną kurtkę i aparaty, zamienił się ze sprawcą na spodnie, bo tamte były ubabrane krwią. Ma racje mecenas Franciszek Burda, gdyby nie psychiczna pomoc i wsparcie ze strony Łukasza.
U Roberta K. psychiatrzy stwierdzili nieprawidłowe cechy osobowości, egocentryzm, agresję. Nieprawda, że ma złe relacje z ojcem. Zły ojciec nie ciągnie syna wszędzie ze sobą, nie kupuje mu komórki, nie pożycza nowego samochodu.
Do morderstwa doszło, bo rodzina K może była normalna, ale bardzo pazerna. Syn to musiał widzieć. Może nie byłoby tej zbrodni gdyby w tym domu mówiło się o artyście z szacunkiem, o jego talencie z uznaniem, a nie traktowano go jak jelenia, z którego nalezy wyciągnąć ile się da. Mecenas Orżewska:- Beksiński płacił tak dobrze, że właściwie utrzymywał całą rodzinę. Nie zabija się kury znoszącej złote jaja. A jednak.
Przewodniczący składu sędziowskiego Marek Walczak nie ma talentów oratorskich. Kilkuminutowe uzasadnienie wyroku było chaotyczne, byle jakie. Gdybyśmy nie wiedzieli,że zamordowano wybitnego człowieka i twórcę, na sali sądowej byśmy się o tym nie dowiedzieli. Prokurator Zielińska w mowie końcowej powiedziała na ten temat aż dwa zdania. Jedno będę pamiętać całe życie: "Beksiński był jednostką cenną dla społeczeństwa". Chwała jej i za to.
Wyrok 25 lat pozbawienia wolności dla Roberta K. i 5 lat dla Łukasza K. jest nieprawomocny. Obrońcy liczą, że w apelacji 25 lat uda się skrócić o połowę, a 5 anulować całkowicie. Niestety, mają rację: sąd nie wyjaśnił wątpliwości, odfajkował proces.
W brzydkim bloku, w którym mieszkał Beksiński, wciąż łatwo rozpoznać jego balkon - boks obudowany matowym pleksi.
Wiesław Banach, dyrektor Muzeum Historycznego miasta Sanoka, prawowitego spadkobiercy, pewnie kiedyś sprzeda mieszkanie. Na razie za drzwiami panuje śmiertelna cisza.

Osobistość27piorunów

To jest żałosne jakie wyroki zapadły za morderstwo z zimną krwią.

Gruba ryba4piorunów

@LeonardoDaWincyj

Tekst fajny, ale mógłbyś zadbać o formatowanie, bo kiepsko się czyta.

Koneser0piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk @deepth0ught Faktycznie, taki już był, myślałem czy by nie poprawić ale poprawiłem już mnóstwo literówek (chyba ze 30) to już zostawiłem jak jest, nie jest tak źle chyba. Tekst był na wykopie 2 dni temu i tam jak zacząłem poprawiać formatowanie to wykop mi je psuł. A szkoda było nie udostępnić skoro się jednak trochę napracowałem.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Ciekawostki

24piorunów

Dziś rocznica jednej z najgłośniejszych zbrodni II RP.

W nocy z 1 na 2 grudnia w Pieruszycach w Wielkopolsce, 25-letni Czesław Konieczny zamordował siekierą swoją matkę, trzech braci i dwie siostry oraz zranił śmiertelnie kolejnego brata, który zmarł w szpitalu.

Rodzina Koniecznych była podzielona głębokim konfliktem po śmierci ojca Czesława. Sam Czesław był przygotowywany przez ojca do przejęcia gospodarstwa jako najstarszy syn, posłusznie wykonywał on polecenia matki, licząc że pewnego dnia gospodarstwo stanie się jego własnością.

Matka miała jednak inne plany: potajemnie chciała przepisać gospodarstwo innemu synowi - Michałowi. Matka nieustannie krytykowała Czesława, nazywała go "głupcem", zarzucała mu niedbalstwo i nieodpowiednie prowadzenie gospodarstwa. Zarzut niegospodarności był wyssany z palca, sąsiedzi zgodnie potwierdzili że gospodarstwo było dobrze prowadzone. Twierdziła również w rozmowach z dalszą rodziną, że Czesław ją okrada (nigdy nie udało się potwierdzić tych oskarżeń). Rodzeństwo Czesława opowiedziało się po stronie matki. Czesław odsunął się od rodziny, zaczął unikać spędzania z nią czasu. Pewnego dnia Czesław postanowił się ożenić. Matka zakazała mu ślubu pod groźbą wydziedziczenia, a rodzeństwo z niego drwiło.

1 grudnia Czesław wrócił do domu późnym wieczorem. Załatwiał matce pożyczkę w sąsiedniej miejscowości. Zapytał się czy zostawiono dla niego kolację. W odpowiedzi usłyszał że domownicy celowo wszystko zjedli, "bo tak zły gospodarz jak on nie zasługiwał na posiłek". W Czesławie coś wtedy pękło. Chwycił siekierę i powiedziawszy słowa: "Wszyscy mieliście dla mnie twarde serca, to i ja będę mieć dla was twarde serce" zaczął mordować swoją rodzinę.
Najpierw odrąbał siostrze rękę, a potem zabił ciosem w głowę. Potem zabił brata Jana, który przybiegł zaalarmowany krzykami siostry. Czesław po drugim morderstwie poszedł do drugiego pokoju, gdzie zabił matkę oraz dwójkę młodszego rodzeństwa. Na koniec poszedł do stodoły, gdzie spała dwóch braci. Jeden z nich przeżył atak, ale zmarł kilka dni później w szpitalu. Ze względu na umiejscowienie ran na ciałach ofiar (ciosy w głowy i szyje) nie ma wątpliwości, iż każdą ze swych ofiar Czesław zaatakował z bezpośrednim zamiarem zabójstwa.

Po zbrodni Czesław zaalarmował sąsiadów i policję, twierdząc że jego rodzina została napadnięta i zamordowana przez nieznanych sprawców. Szybkie śledztwo przez przybyłych na miejsce policjantów wykazało że żadnego napadu nie było, a pies tropiący wskazał na Czesława. Konieczny został aresztowany i przyznał się do zbrodni, wskazując miejsce w którym schował zakrwawiony płaszcz i siekierę. W czasie rozprawy Czesław sam się przyznał i żądał dla siebie kary śmierci. Dwóch biegłych psychiatrów orzekło że Czesław wprawdzie w momencie popełnienia zbrodni był pod wpływem silnych emocji spowodowanych szykanami ze strony swojej rodziny, ale był poczytalny. 
Zapytany, czy żałuje, Konieczny stwierdził, iż żałuje samego czynu, żal mu najmłodszej siostry Leokadii, jednak pozostałych członków rodziny nie żal mu ani trochę.

Sąd skazał Czesława Koniecznego na siedmiokrotną karę śmierci. Został stracony w Ostrowie Wielkopolskim 30 lipca 1930 r.

     

Fenomen9piorunów

I tak się załatwiało rodzinne konflikty, kiedy nie było "Sprawy dla reportera"

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Rolnictwo

9piorunów

UE: skonfiskowano ponad 2000 ton nielegalnych pestycydów - Ochrona roślin

Europol przedstawił wyniki tegorocznej operacji Srebrny Topór. W porównaniu z poprzednim rokiem wzrosła ilość zarekwirowanych nielegalnych pestycydów. W ciągu pierwszych 4 miesięcy tego roku skonfiskowano ich ponad 2 tysiące ton. Jak tu mówić o ekologicznym rolnictwie i zmniejszeniu

Twórca

w Dyskusje

99piorunów

Jest sens przenosić tutaj swoje tagi z ? Prowadzę tam kontent kryminalny pn. i . To prawda, że Mircy i Mirabelcy są teraz na Hejto? ( ͡° ʖ̯ ͡°) Znam tu kogoś?    

Mocarz4piorunów

Ja czytałem Twój tag na bieżąco i uważam, że robisz świetną robotę, przenoś zdecydowanie!

Pokaż więcej komentarzy (15)

Specjalista

w Wiadomości Świat

60piorunów

Gwałty na nocnym dyżurze. Niemcy w szoku, lekarz wszystko nagrywał

Jest noc, do szpitalnego pokoju wchodzi lekarz. Daje pacjentce zastrzyk, a gdy ta traci świadomość, gwałci ją. Ten proceder powtarza się kilkadziesiąt razy, wszystko zaś dzieje się współcześnie, w renomowanej zachodnioeuropejskiej klinice. #niemcy #medycyna #kryminalne

Fenomen

w CSI_hejto

2piorunów

Dwa lata po bestialskim mordzie w parku na Zdrowiu. Zabójca nauczycielki wciąż na wolności

4 grudnia, minęły dokładnie dwa lata od bestialskiego zabójstwa 57-letniej łodzianki w parku na Zdrowiu. Mimo, że śledczy posiadają DNA mordercy, co pozwoliło sporządzić jego prawdopodobny wizerunek, to kat łódzkiej nauczycielki jest wciąż nieuchwytny. Rysy zbyt uniwersalne-

Gruba ryba

w Wrocław

5piorunów

Ta sprawa zaginięcia i śmierci z ostatnich dni mega podobna do sprawy sprzed blisko 3 lat. Goście w podobnym wieku, nie z wrocka, impreza w nocy i finał w wodzie.

Oczywiście to nic nie znaczy i głupio byłoby to łączyć, ale jak czytałem dziś o tej najnowszej sprawie to miałem cały czas deja vu i wyszło że słusznie.

Tytan0piorunów

@Maciek We Wrocławiu, chyba w 99% jak ktoś zaginął to wylądował w fosie albo rzece. Generalnie zaginięcie we Wrocku to w większości pewna śmierć.

Fenomen1piorunów

@zryyytyyy taaa ludzie wpadają do odry i giną, bo idą się odlać nad rzekę. Specjalnie schodzą na sam brzeg żeby tylko siurem dotknąć wody XD Przecież nawet jeśli jesteś w c⁎⁎j pijany i wpadniesz do wody to nie jest to jednoznaczne ze śmiercią nawet jeśli woda jest lodowata. W Poznaniu skąd pochodzę też było kilka sytuacji że ktoś przypadkiem wylądował w warcie. Co ciekawe w kilku przypadkach wcześniej te osoby były w klubie ze striptizem na rynku właśnie. Kilka razy może się zdarzyć że ktoś rzeczywiście przypadkowo wpadł do wody i się utopił, ale sądzę też że w niektórych przypadkach ktoś tym osobom po prostu pomógł tam wpaść. W Poznaniu nad wartą brzeg jest taki, że jak staniesz i wejdziesz 2-3 metry do rzeki to nadal masz grunt w ogóle w najgłębszym miejscu warta w poznaniu może mieć maks 2 metry to żeby się utopić tam to ja nie wiem co trzeba zrobić.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Ciekawostki

6piorunów

Czarny poniedziałek: Ofiara z wrocławskiego „Radio Baru”. Okrutna śmierć Doroty J.

Bestialskie morderstwo popełnione na 21- letniej Dorocie z Nowej Rudy to jedna z najpotworniejszych zbrodni dokonanych w XXI wieku we Wrocławiu. Choć pozornie sprawa wydawała się prosta, ujęcie i osądzenie bandy gwałcicieli i oprawców okazało się bardzo trudne. "...Już na pierwszy

Gwiazdor

w Wiadomości Świat

18piorunów

Aresztowanie w związku z morderstwem Abigail Williams i Liberty German.

Po szeroko zakrojonym śledztwie, trwającym ponad 5 lat, Delphi Double Homicide Task Force aresztowała podejrzanego w związku z morderstwem Abigail Williams i Liberty German.

13 lutego 2017 roku Abigail Williams i Liberty German zostały tragicznie zamordowane podczas zwiedzania Monon High Bridge w Delphi.

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Murders\\_of\\_Abigail\\_Williams\\_and\\_Liberty\\_German

Krótko po tym, policja stanowa Indiany i biuro szeryfa hrabstwa Carroll utworzyły grupę zadaniową, w której skład wchodzili federalne, stanowe i lokalne jednostki.

W środę, 26 października 2022 roku, detektywi z grupy zadaniowej ds. podwójnego zabójstwa w Delphi zatrzymali Richarda Allena, 50-latka z Delphi w stanie Indiana, w związku z morderstwami Abigail Williams i Liberty German.

W piątek, 28 października 2022 roku, Allen został formalnie oskarżony o dwa zarzuty morderstwa i przewieziony do więzienia w White County, gdzie obecnie przebywa bez kaucji.

Jest to aktywne i trwające śledztwo. W tej chwili nie ma żadnych dodatkowych informacji do ujawnienia.

Praktykant2piorunów

Super, śledzę tę sprawę od początku (zacząłem mniej więcej kilka tygodni po jej dokonaniu), ~ raz na miesiąc zaglądam na jej reddita, żeby sprawdzić czy jest coś nowego a tu info samo przyszło do mnie

Gwiazdor5piorunów

@Marvinn8686 polecam się
Pewnie za jakiś czas założę społeczność True Crime i będę starała się wrzucać na bieżąco jakieś ciekawe info /update o cold case'ach

Pokaż więcej komentarzy (5)

Tytan

w Ciekawostki

27piorunów

 

Landru przed sądem, 1921 r.

Henri Landru w trakcie I Wojny Światowej dopuścił się zabójstwa 11 osób - 10 kobiet i 1 małoletniego syna jednej z ofiar. Choć ofiar przez długi czas nie udało się odszukać, uznawano je za zaginione. Dopiero donos siostry jednej z ofiar Landru na policję naprowadził policję na ślad seryjnego mordercy.

Aresztowanie Landru w 1919 roku i seria przesłuchań naprowadziły policję na kolejny trop - otóż w piecu w domu Henriego znaleziono ślady krwi i włosów ofiar.

W 1921 r. skazano Landru na śmierć poprzez zgilotynowanie. Wyrok wykonano 25 lutego 1922 r. To jeden z najgorszych zbrodniarzy niezwiązanych z militariami w I połowie XX wieku, ale nie jedyny. Wówczas grasowali także tacy seryjni jak małżeństwo Paśników (w Polsce, policja miała bardzo trudną sprawę do rozwiązania*), Peter Kürten w Republice Weimarskiej czy Earle Nelson w USA.

Wydawnictwo Pen & Sword, zajmujące się w dużej mierze tematyką militarną, wydało w 2019 r. biografię tego francuskiego seryjnego mordercy. Mowa o książce Richarda Tomlinsona pt. "Landru's Secret".

*Prawdopodobnie przedstawię ją jeszcze w tym roku

Tytan2piorunów

@Grievous "W 1919 siostra Célestine Buisson, jednej z ofiar Landru podjęła próbę odszukania mężczyzny, z którym umawiała się jej krewna. Nie znała personaliów mężczyzny, ale zapamiętała jego wygląd i wiedziała, gdzie mieszkał. Jej zeznania naprowadziły policję na trop Landru. Zabójca odmawiał składania zeznań, a policja po przekopaniu ogrodu wokół domu nie natrafiła na zwłoki i nie dysponowała dowodami, umożliwiającymi oskarżenie Landru. "

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Ciekawostki

45piorunów

Odnaleziono zwłoki należące do ostatniej z ofiar tzw. morderców z wrzosowisk. Zwłoki Keitha Bennetta znaleziono po blisko 50 latach od morderstwa.

Link do filmu związanego ze znaleziskiem:
https://www.youtube.com/watch?v=JuLn7pm3OIE