@Oczk słowo "wpływ" jest bardzo pojemne - jak to mówią, kropla drąży skałę. Jakiś wpływ mamy, bo ludzie oceniają nas przez pryzmat naszych zachowań, wrażenia, które robimy - to są elementy, które możemy kształtować, ale ostateczny obraz naszej osoby tworzy się w głowie oceniającego... Stoicyzm podejścia do tego, co myślą o nas inni, dla mnie jest tym, że nie stawiam sobie celu, że przekonam ludzi do siebie. To jest bardzo mądre, bo to rzadko tak działa, że w kilku interakcjach, w których bije od ciebie ta intencja, przekonasz kogokolwiek - skutek będzie wręcz odwrotny: wyjdziesz na człowiek, który żebrze o dowartościowanie.
Stoicka ścieżka jest inna - skupiasz się na cnotach. Czyli tym, że chcesz być człowiekiem, który trzyma się zasad: jest solidny, można na nim polegać, dotrzymuje słowa, nie rzuca słów na wiatr itp... To poprzez pielęgnowanie cnót zjednujesz ludzi - ale w stoicyzmie jest to efekt uboczny, a nie cel. Cóż to byłaby za cnota, gdybyś był solidny tylko dlatego, że inni to docenią?
Podsumowując - wpływ masz, ale nie taki, jak na swoje reakcje. Jest odłożony w czasie i niebezpośredni. Dlatego stoicy mówią, żebyś nie stawiał sobie takiego celu - bo to nie ma żadnego znaczenia. Cnoty to jest coś, co masz budować, a zdanie innych pewnie się zmieni, gdy wykształcisz w sobie cnoty, które dla stoików są ważne.