Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#testynuklearne

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

War, war never changes.

Ani Rosja - Rosja wciaz (w oficjalnej wersji) pozostaje agresywnym i ekspansywnym imperium, ktoremu wszyscy wokol zagrazaja i dybią na jej terytorium:

„Prawdziwa głowica jądrowa na rakiecie”: Zachód długo będzie pamiętał te rosyjskie ćwiczenia – WIDEO

Ekspert wojskowy Siwkow: Poprzez ćwiczenia sił jądrowych Rosja wysłała Zachodowi jasny sygnał



Zakończyły się wspólne ćwiczenia sił strategicznych Rosji i Białorusi. Odbyły się wystrzelenia międzykontynentalnych pocisków – hipersonicznych, skrzydlatych oraz powietrznych. Zostały one przeprowadzone podczas drugiego etapu ćwiczeń sił nuklearnych. Najwyżsi dowódcy, którzy w pewnym momencie wzięli w nich udział, wysoko ocenili gotowość bojową jednostek i jakość uzbrojenia.



W radiu „Komsomolskaja Prawda” rozmawiano z zastępcą prezesa Rosyjskiej Akademii Nauk Rakietowych i Artyleryjskich Konstantinem Siwkowem.



CO BYŁO PIERWSZYM RAZEM

- Jak ocenia Pan wyniki ćwiczeń?



- Po raz pierwszy w historii Federacji Rosyjskiej ogłoszono oficjalnie, że w trakcie ćwiczeń przekazano do służby bojowej prawdziwą głowicę jądrową. Została ona zamontowana na rakiecie. Następnie, oczywiście, została zdemontowana i zwrócona do magazynu.



- Czy to był sygnał?



- Oczywiście. Sygnał, że prezydent Rosji i podlegające mu Siły Zbrojne mają wystarczającą determinację, aby w razie potrzeby użyć broni jądrowej.



- A skala nie była zwyczajna?



- Zakres ćwiczeń znacznie przewyższył poprzednie, zarówno pod względem liczby zaangażowanych sił, jak i zasięgu terytorialnego obszaru, na którym odbywały się ćwiczenia, oraz liczby wykorzystanych rodzajów uzbrojenia. W tym również nowego uzbrojenia.



- Co ćwiczyliście?



- Wykorzystanie wszystkich rodzajów strategicznych sił nuklearnych: lądowych, powietrznych i morskich. Wszystkie wykazały wysoką gotowość bojową. Wszystkie rakiety wystartowały i osiągnęły wyznaczone cele. To, że Rosja wysłała sygnał na Zachód, że dysponujemy nie tylko potencjałem, ale i determinacją, by w razie potrzeby użyć broni jądrowej – to główna cecha tych ćwiczeń i to, co odróżnia je od poprzednich.



NIE ŚCIGAMY SIĘ, ALE PRACUJEMY

– Podczas ćwiczeń nasz Najwyższy dowódca powiedział, że nie zamierzamy angażować się w wyścig zbrojeń...



- Myślę, że to czysto polityczne oświadczenie, które ma na celu pokazanie pokojowych zamiarów państwa. Ale faktem jest, że udoskonalamy nasze systemy uzbrojenia. Trwają też testy nowych rodzajów broni. Przypomnijmy sobie „Sarmat”, „Posejdon”, „Burevestnik”, system przeciwlotniczy S-500 „Prometeusz”, pojawienie się nowych czołgów T-90M. A pod względem jakości i ilości sił nuklearnych oraz głowic bojowych, którymi dysponujemy, przewyższamy wszystkie kraje świata.



– Łącznie ze Stanami Zjednoczonymi?



– W Stanach Zjednoczonych jest 5,5–6 tysięcy bojowych głowic jądrowych. My mamy ponad 6,5 tysiąca. Nasze okręty podwodne są uzbrojone w rakiety „Buława”, „Lajner” i „Sinewa”. Są to konstrukcje z lat dziesiątych, a przynajmniej z pierwszej dekady XXI wieku.



– A u Amerykanów?



– U nich w uzbrojeniu znajdują się rakiety opracowane w latach 80. i 90. Do tej pory spełniają one współczesne wymagania. To wspaniałe rakiety, ale są to rakiety tamtej epoki. U nas do uzbrojenia przyjęto rakiety „Sarmat” i „Oreshnik”. Istnieją one w wersji konwencjonalnej i nuklearnej. Istnieją również inne strategiczne systemy naziemne uzbrojenia jądrowego. Tymczasem Amerykanie nadal dysponują rakietami starszych modeli.



KTO DOKONUJE PRZEŁOMU?

– Czy Amerykanie stawiają na przełomowe technologie?



- Tak, ale istnieją poważne wątpliwości co do ich skuteczności. Wszystkie te wspaniałe pomysły z niszczycielami typu „Zumwalt”, niejako niewidzialnymi, których koszt zbliża się do ceny lotniskowca, a skuteczność jest porównywalna z niszczycielem „Arleigh Burke”, opracowanym jeszcze pod koniec lat 80...



- Oni marzą o „Złotej Kopule”...



- A my zwiększamy skuteczność przeciwdziałania potencjalnym zagrożeniom, udoskonalamy nasze systemy strategicznych sił nuklearnych. Amerykanie wzmacniają swoją obronę przeciwrakietową. Rozmieszczają morskie siły obrony przeciwrakietowej na niszczycielach typu „Arleigh Burke” wyposażonych w pociski Standard Missile 3 (SM-3). Rozwijają też lądowe systemy rakietowe odpowiednich typów, przechwytujące. A my równoważymy te możliwości poprzez udoskonalanie trajektorii lotu naszych rakiet. Zamiast zwykłych rakiet balistycznych tworzymy głowice bojowe i rakiety manewrujące na trajektorii.



– Nazywa się je hipersonicznymi?



– Tak. Są to rakiety kwazibalistyczne. Nie są one przechwytywane przez amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej. W ten sposób utrzymujemy nasz parytet w dziedzinie uzbrojenia jądrowego.



CO JEST SKUTECZNIEJSZE?

– To kosztuje.



- Koszty rozwoju strategicznej broni jądrowej nie są aż tak wysokie, jeśli porównać je z innymi rodzajami uzbrojenia. Broń jądrowa jest prawdopodobnie wyjątkowa pod względem efektywności kosztowej. Jest skuteczniejsza niż jakikolwiek inny rodzaj uzbrojenia.



- Proszę wyjaśnić.



- Pojedyncza rakieta typu „Sarmat”, wyposażona w 10 głowic o mocy 750 kiloton, może zniszczyć taki kraj jak Francja. Nie potrzeba już dziesiątek tysięcy czołgów ani milionów żołnierzy. Jedno uderzenie, pół godziny – i kraju już nie ma.



- Ale czy to nie jest dość wątpliwa perspektywa?



- Ta perspektywa jest wątpliwa, ale stanowi najważniejszy czynnik powstrzymujący. To właśnie ta perspektywa sprawia, że możliwa jest jedynie wojna hybrydowa przeciwko nam.



- No cóż, roje dronów lecą…



- Drony to osobna kwestia, a skala jest inna. Nie da się tego porównać z tym, co działo się w Iranie. To jest przykład braku odstraszania nuklearnego.



ZROZUMIAŁE DZIAŁANIA ODPOWIEDZIOWE

- Pod jakim warunkiem możliwy jest scenariusz, w którym kontyngent NATO wkroczy na terytorium Rosji?



- Kontyngenty NATO, najprawdopodobniej w sytuacji, gdy Rosja znajduje się pod wyraźnym kierownictwem obecnego prezydenta, nigdzie nie wkroczą. Nie mają na to ani sił, ani środków, ani możliwości przeprowadzenia inwazji.



- Ale przecież istnieje plan na wypadek, gdyby próbowali zablokować naszą zachodnią enklawę?



- Przeprowadzone zostaną masowe naloty rakietowe na oddziały wroga, które będą próbowały zaatakować Kaliningrad. Dodatkowo przeprowadzona zostanie operacja obronna siłami Kaliningradzkiego Okręgu Specjalnego.



- Jakiej skali?
- Skali armii, raczej nie frontowej. Chociaż siły mogą zostać wzmocnione nawet do skali frontowej. Front to 300 tysięcy osób. Operacja na skalę armii – do 70 tysięcy osób. Taka właśnie operacja obronna zapewnia powstrzymanie wroga. Operacja na skalę armii, według szacunków NATO, może trwać od 5 do 10 dni. Operacja obronna na skalę frontu – od dwóch tygodni do miesiąca.



– Na co wystarczy ten czas?



– Na podjęcie wszelkich środków w celu powstrzymania tego zagrożenia, w tym groźby użycia broni jądrowej. A to, że podczas ostatnich ćwiczeń demonstracyjnie pokazano wszystkim, że prawdziwa głowica jądrowa została umieszczona na rakiecie bojowej – to właśnie sygnał, że jesteśmy gotowi do takich działań. Kolejnym etapem może być przekazanie prawdziwych głowic jądrowych do sił zbrojnych. W czasach ZSRR 25% rakietowego uzbrojenia uderzeniowego floty było wyposażone w głowice jądrowe. Nawet mała łódź podwodna typu 613, wyposażona w zaledwie 6 wyrzutni torpedowych, miała dwie z nich z bronią jądrową. Zniesiono to jednak, gdy do władzy doszedł Gorbaczow. A przecież Amerykanie na każdym lotniskowcu, w ramach standardowego uzbrojenia bojowego, mieli około 100 głowic jądrowych…

Material powstal dzieki wspolpracy Komsmolskiej Pravdy, mojej prawej dloni i tlumaczenia Deepl'em.

Edit:

Film nr 1 i 2 - usunalem hyperlink wiec musicie skopiowac i wkleic.

https://vkvideo.ru/video-228360395_456618094

https://vkvideo.ru/video-228360395_456618143

Osobistość3piorunów

@RedCrescent Znowu można te wynurzenia streścić jednym obrazkiem:

Gruba ryba1piorunów

@zed123 ale całego Oresznika zmieścili

GURU2piorunów

Niet anałogaw w mirie!

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Bazar

33piorunów

560 + 1 = 561

*

Tytuł: Atomowi. Testy nuklearne na ludziach

Autor: Łukasz Dynowski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Agora

Format: audiobook

Długość: 6h

Ocena: 7/10

*

Nie wiem, czy będę w stanie napisać coś odkrywczego, bo @WujekAlien , który zachęcił mnie swoją recenzją o **TUTAJ**, w sumie napisał wszystko to, co ja sam mógłbym powiedzieć o tej książce pozytywnego. Przyznam, że niektóre opisy, widziane przez pryzmat obecnego poziomu wiedzy o bombach atomowych, wprowadzały w lekki niepokój. Lekki, bo w momencie słuchania siedziałem wygodnie w samochodzie, a nie na krzesełku z innymi żołnierzami, czekając na wybuch i robiąc za królika doświadczalnego.

W zasadzie jedynym grubszym minusem tej książki była jej powierzchowność. Im dalej w las, tym robi się gęściej, ale zwłaszcza na początku miałem wrażenie, że temat jest tylko zarysowany, bez większej chęci, żeby wejść głębiej. Takie Wyspy Marshalla i tamtejsza rdzenna ludność dostały ekspozycję równą może dwóm średniej długości artykułom, tylko chyba rozciągniętym na więcej słów. Kiedy kilka lat temu sam zagłębiałem się w ten temat, chcąc napisać coś na hejto, chyba wiedziałem więcej, niż wynika z tej książki. Na szczęście to najpewniej efekt tego, że jej celem było skupienie się na żołnierzach, a nie na cywilach. Ci drudzy oczywiście się pojawiają, ale wyraźnie schodzą na drugi plan wobec tych, którym wydawano rozkazy, by maszerować w stronę grzyba atomowego.

Pewnie trochę się czepiam, ale zabrakło mi też głębszego wejścia w doświadczenia tych, którzy obserwowali wybuchy z bardzo bliskiej odległości. Kilka razy przewija się opis, jakoby byli w stanie widzieć kości - swoje i swoich kolegów - podczas eksplozji, i jest to raczej traktowane jako fakt. Oczywiście nie jestem fizykiem i nie siedziałem na krzesełku na jakiejś pacyficznej wyspie, ale brzmi to, co najmniej wątpliwie. Oczy tak nie działają. To, co widzieli, było najprawdopodobniej reakcją na ekstremalnie intensywne światło, które oślepiało nawet przez gogle ochronne i zamknięte powieki. Bo powieka to w gruncie rzeczy tylko cienka warstwa skóry - ma swoje ograniczenia.

Jak wspomniałem - to raczej czepialstwo z mojej strony. Cała reszta jest naprawdę „fajna” - o ile w ogóle można użyć tego słowa w tym kontekście. Dostajemy sporo bardzo trudnych historii związanych ze śmiercią, deformacjami u dzieci i tuszowaniem wszystkiego przez różne rządy USA. Bo prawda jest taka, że nie tylko ci, którzy byli zmuszani do roli królików doświadczalnych, zapłacili za to najwyższą cenę, ale i ich potomkowie. No, nie wszyscy byli zmuszani. Chyba kilku zgłosiło się na ochotnika. Nie wiem, czy to dobrze pamiętam.

Tak jak wspomniał [@WujekAlien](/uzytkownik/WujekAlien) w swojej recenzji, książka sprawdza się raczej jako wstęp do dalszego zgłębiania tematu. Punkt wyjścia, ale całkiem solidny i godny polecenia.

Skupiłem się bardziej na minusach, bo @WujekAlien przedstawił głównie pozytywy. Uznałem, że ich przepisywanie byłoby bezcelowe, zwłaszcza że z większością się zgadzam. Zresztą, kto by czytał takie recenzje-kobyły na kilka stron A4. Mam wątpliwości, czy ktokolwiek to czyta. xD

*

> <

Lider1piorunów

@Dziwen fakt, ten motyw widzenia kości przewija się kilka razy, ale autorowi nie chciało się go wyjaśnić, w sumie, jak żadnych innych zjawisk, które opisuje 😉