Mój kumpel, nazwijmy go Seba, to typowy życiowy as, który zawsze szukał sposobu na szybki zarobek. Pewnego wieczoru, po solidnym oporządzeniu kilkunastu piw, wpadł na genialny plan: ukradnie małpę z miejscowego zoo i sprzeda ją jakiemuś bogolowi. Biznes plan idealny, zero słabych punktów.
Koło trzeciej w nocy, kompletnie pijany, przelazł przez płot. Ciemno jak w piwnicy, Seba ledwo widzi na oczy, ale idzie przed siebie szukać wybiegu dla małp. W końcu widzi jakiś niski budynek, otwarte okno, a w środku na łóżku siedzi coś małego, krępego i dziwnie pomrukuje. Seba niewiele myśląc, wrzucił to do worka i chodu przez płot. „Mam cię, ty mały szympansie” – pomyślał, dumny jak paw.
Przyniósł worek do swojego mieszkania, zaryglował drzwi, wypuścił zdobycz i poszedł spać, bo alkohol odciął mu zasilanie. Rano budzi się na ciężkim kacowym helikopterze, otwiera oczy, a na dywanie siedzi jego „małpa”.
Tyle że coś mu nie pasowało.
Szympans miał na sobie dresowe spodenki i koszulkę z Batmanem. Siedział na podłodze, bawił się klockami lego i co chwilę mówił coś, co brzmiało jak „baba” albo „pić”.
Seba patrzy na niego zszokowany, trze oczy i myśli: „K⁎⁎wa, jakaś wyższa inteligencja, ewolucja na moich oczach, zarobię na tym miliony, National Geographic mnie ozłoci”.
Postanowił przetestować nowe zwierzątko. Rzucił mu banana. Istota spojrzała na banana, spojrzała na Sebę z wyraźnym niesmakiem, odsunęła owoc i powiedziała:
– Chcę chleba z dżemem.
Seba zbladł. Zadzwonił natychmiast do mnie, rycząc do słuchawki:
– Anon, przyjedź szybko do mnie, błagam! Ukradłem z zoo małpę, ale ona mówi po polsku, chce dżem i chyba ma zespół Downa!
Przyjeżdżam do niego, wchodzę do pokoju, a tam na kanapie siedzi z sześcioletni Krzyś – syn sąsiadów z bloku obok, który po prostu cierpi na zespół Downa i ma nawyk uciekania w nocy z łóżka. Seba zamiast do zoo, włamał się przez otwarte okno do parterowego mieszkania sąsiadów.
Najlepsze jest to, że zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, do drzwi zaczęła dobijać się policja razem z matką młodego. Seba ze strachu otworzył okno i zaczął krzyczeć do dzieciaka: „Uciekaj, mały szympansie, jesteś wolny!”. Krzyś tylko popatrzył na niego jak na debila, podszedł do drzwi i otworzył je policji.
Seba dostał zarzut porwania, a w sądzie musiał tłumaczyć, dlaczego przez osiem godzin więził dziecko i próbował zmusić je do skakania po szafach za banany.
#pasta