Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ChilledMimosaSpecjalista

Dołączył/a:

  • 7 wpisów
  • 252 komentarzy
  • 0 obserwujących
Wiadomości PolskaBlisko dwa miliony Ukraińców w Polsce, większość pracuje. Są nowe dane MSWiA
Specjalista6piorunów

Nie wpuszczać czarnych i ciapatych, bo nie chcą pracować.

Nie wpuszczać Ukraińców, a obecnych wysłać na front, bo zabierają nam pracę.

Moj kraj taki piękny (ʘ‿ʘ)

DyskusjeAI nie zabierze Ci pracy. Zrobi coś gorszego i obniży jej wartość
Specjalista0piorunów

Ja zawsze przed takimi rewelacjami typu: "połowa ludzi straci pracę" zawsze stawiam jedno pytanie:

Jeżeli połowa ludzi straci pracę, to kto będzie kupował te wszystkie produkty/usługi?

Gruba ryba0piorunów
@NatenczasWojski Idź w drugą stronę: ile minimalnie musi być osób aby społeczeństwo, gospodarka i cały system stracił sens? Nie wiem jaka to liczba ale na pewno istnieje i jest większa od zera.

Nie trzeba iść daleko. Zobacz sobie, jak żyją ludzie w takiej rosji, czy Czeczenii. Masz tam system, który drenuje całą gospodarkę, z czego czerpie korzyści niewielki odsetek ludzi. A jednak system dalej działa. Jedyna różnica między zachodem jest taka, że ludzie się nie buntują nie dlatego, że dostaną wpierdol od aparatu bezpieki, tylko dlatego, że są mamieni wizją "american dream" i będąc na dole układu pokarmowego wciąż będą bronić systemu, który wmówił im, że mogą dojść do rzeczy wielkich ciężką pracą.

Inny przykład? W Indiach dalej działa system kast i wiara w reinkarnację, dzięki czemu hołota zna swoje miejsce i się nie buntuje. Żyję w slamsach, sra na ulicy, a elity żyją na poziomie. To samo Ameryka Południowa - kto pochodzi z 'old money' ma prywatne szkoły i zapewnioną bezpieczną przyszłość i życie na abstrakcyjnym poziomie. Klasa średnia jest malutka, poza nimi sa albo ludzie Turbo bogaci, albo bieda. A system działa.

Mało tego, wojna w rosji pożera gospodarkę, nie ma pieniędzy nawet na szpitale, czy ogrzewanie szkół. Ludzie coś z tym robią?

Czyli zmniejszanie populacji zmniejsza tez sens wszystkiego. Także data center, biznesów, ai, corpo itp.

Nie potrzeba zwiększania populacji do zwiększania profitów i bogacenia się. Wystarczy wyciągać więcej pieniędzy z dostępnych zasobów. Jak chociażby z energii elektrycznej.

Gruba ryba0piorunów
@NatenczasWojski nie mogę się zgodzić z Twoją argumentacja.

Ależ nie musisz, zapraszam do dalszej rozmowy. Muszę podzielić na dwie części,bo limit znaków to 5k xD

Cały pieniądz jaki jest na świecie pochodzi tylko i wyłącznie od konsumentów. Wszystko co jest realne, fizycznie wartościowe a nie tylko wirtualnie, pochodzi od konsumentów.

Tak, pierwotnie pochodzil. Ale gospodarka dzisiejsza jest już na tyle skomplikowana, że duże firmy utrzymają się i będą przynosić zyski także bez przeciętnego Kowalskiego. Nie każda i zawsze ktoś tam będzie spijać z tego malutką łyżeczką śmietankę mając możliwość pracy, ale bogaci będą się bogacić dalej, a biedni i zwykli - biednieć.

Tak naprawdę istnieje tylko i wyłącznie konsumpcja poszczególnych ludzi, poza nią, wszystko jest wirtualnym tworem mającym jedyny cel: lepiej obsługiwać ta konsumpcję

Niestety cel obecnego późnego kapitalizmu jest jeden - maksymalizacja zysku. Stąd też postępujące gównowacenie wszystkiego.

Nawet firma która 100% przychodów ma z b2b wszystko co robi, na czym zarabia, opiera sie finalnie na konsumpcji. Każde działanie które finalnie nie opiera się na zaspokojeniu (lepszym zaspokojeniu) ludzkich potrzeb jest marnowaniem zasobów. To takie kopanie i zakopywanie dołka bez żadnego sensu.

Ale ta konsumpcja może być oparta na wielkim biznesie, którego celem jest właśnie maksymalizacja zysku z ograniczonych zasobów. Celem firm nie jest i nigdy nie będzie uszczęśliwianie ludzi.

Możemy nadbudowywac na nasze potrzeby setki poziomów kolejnych organizacji i mechanizmów mających za zadanie je spełniać ale na samym końcu jeśli nie będzie konsumenta, człowieka którego potrzeba będzie zaspokojona, to wszystko się zawali. Także data center, bo zbieranie danych o niczym nie ma sensu.

Ależ oczywiście, ale to nie będzie ogół społeczeństwa, tylko wąska grupa bogatych ludzi, którzy będą dalej wyciskać jak cytryny coraz to biedniejsze społeczeństwo.

Dopóki będziemy mieli ograniczona energię (w ujęciu fizyki) to nigdy nie powstanie system utrzymujący sam siebie.

Obecna gospodarka wymaga ciągłego, nieustannego powiększania się. Nasz świat, i jego rozwój ma w sobie zaszytą konieczność inflacji, maksymalizacji i optymalizacji.

Nie ma władzy jeśli jesteś sam, nie ma bogactwa jeśli nie ma biedniejszych. Inni ludzie są potrzebni aby nimi rządzić, nawet jeśli jest to tylko gra ego elit. Tak samo z bogactwem.

Oczywiście. Dlatego bogaci będą się bogacić dalej, a biedni biednieć.

Rozwój ludzkości jest skorelowany ze zwiększaniem liczebności i wg mnie rewolucja AI tego nie zmieni.

W zachodnim świecie rozwój jest skorelowany z maksymalizacją zysku i rewolucja AI jak najbardziej to już zmieniła.

Nie ma sensu płacić za czas człowiekowi, skoro agent ai może zrobić to samo szybciej i często taniej - to też względem poniższego.

Podstawowa wartością i sensem pieniądza jest sposób wymiany ludzkiego czasu. Pracujesz x godzin, dostajesz kwotę na którą wymieniasz coś co kosztuje sumę ułamków godzin setek osób które dana rzecz czy usługę wykonały. Wiadomo że godzina no hehe lekarza jest warta inaczej niż godzina zamiatacza ulic. Wyciągając z pieniądza czas pracy(życia) człowieka, pieniądz staje się absolutnie bez wartości. Przestaje mieć sens a związku z tym przestaje nadawać się do wyceny czegokolwiek w gospodarce

Jak najbardziej dalej będzie miał wartość, ale jego dystrybucja między poszczególnymi ludźmi będzie postępować dalej w kierunku, który wskazałem.

Ile warte jest 1000$ na wyspie na której jest tylko 1 człowiek? A kilo złota? A bochenek chleba?

Tak, pieniadz powstał jako środek który ułatwia wymianę dóbr.

Robiąc eksperyment myślowy, możemy zwiększać populację praktycznie w nieskończoność i o ile system jest nas w stanie wyżywić, czyli jesteśmy w stanie ze środowiska pozyskać te minimum 1500 kcal na dobę, to populacja i system gospodarczy będzie funkcjonował.

W sensie nie zdechniemy jak robaki, jeśli będziemy mieli co żreć, oczywiście.

Ale to nie będzie egzystencja na tym poziomie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.

Samo zaspokojenie podstawowych potrzeb - ok, będzie działać, ale już dach nad głową, bezpieczeństwo, opieka zdrowotna, czy luksusy, takie jak własny samochód, meble, rozrywka - to już inny temat.

Gruba ryba0piorunów

@Rafau i jeszcze dwie sprawy:

Podstawowa wartością i sensem pieniądza jest sposób wymiany ludzkiego czasu. Pracujesz x godzin, dostajesz kwotę na którą wymieniasz coś co kosztuje sumę ułamków godzin setek osób które dana rzecz czy usługę wykonały. Wiadomo że godzina no hehe lekarza jest warta inaczej niż godzina zamiatacza ulic. Wyciągając z pieniądza czas pracy(życia) człowieka, pieniądz staje się absolutnie bez wartości. Przestaje mieć sens a związku z tym przestaje nadawać się do wyceny czegokolwiek w gospodarce

Ile warte jest 1000$ na wyspie na której jest tylko 1 człowiek? A kilo złota? A bochenek chleba?

Robiąc eksperyment myślowy, możemy zwiększać populację praktycznie w nieskończoność i o ile system jest nas w stanie wyżywić, czyli jesteśmy w stanie ze środowiska pozyskać te minimum 1500 kcal na dobę, to populacja i system gospodarczy będzie funkcjonował.

Idź w drugą stronę: ile minimalnie musi być osób aby społeczeństwo, gospodarka i cały system stracił sens? Nie wiem jaka to liczba ale na pewno istnieje i jest większa od zera.

Czyli zmniejszanie populacji zmniejsza tez sens wszystkiego. Także data center, biznesów, ai, corpo itp.

Gruba ryba0piorunów

@Rafau nie mogę się zgodzić z Twoją argumentacja. Cały pieniądz jaki jest na świecie pochodzi tylko i wyłącznie od konsumentów. Wszystko co jest realne, fizycznie wartościowe a nie tylko wirtualnie, pochodzi od konsumentów. Tak naprawdę istnieje tylko i wyłącznie konsumpcja poszczególnych ludzi, poza nią, wszystko jest wirtualnym tworem mającym jedyny cel: lepiej obsługiwać ta konsumpcję

Nawet firma która 100% przychodów ma z b2b wszystko co robi, na czym zarabia, opiera sie finalnie na konsumpcji. Każde działanie które finalnie nie opiera się na zaspokojeniu (lepszym zaspokojeniu) ludzkich potrzeb jest marnowaniem zasobów. To takie kopanie i zakopywanie dołka bez żadnego sensu.

Możemy nadbudowywac na nasze potrzeby setki poziomów kolejnych organizacji i mechanizmów mających za zadanie je spełniać ale na samym końcu jeśli nie będzie konsumenta, człowieka którego potrzeba będzie zaspokojona, to wszystko się zawali. Także data center, bo zbieranie danych o niczym nie ma sensu.

Dopóki będziemy mieli ograniczona energię (w ujęciu fizyki) to nigdy nie powstanie system utrzymujący sam siebie.

Nie ma władzy jeśli jesteś sam, nie ma bogactwa jeśli nie ma biedniejszych. Inni ludzie są potrzebni aby nimi rządzić, nawet jeśli jest to tylko gra ego elit. Tak samo z bogactwem.

Rozwój ludzkości jest skorelowany ze zwiększaniem liczebności i wg mnie rewolucja AI tego nie zmieni.

Gruba ryba0piorunów
@ChilledMimosa Załóżmy healthcare, bo to najłatwiej wyjaśnić. W jakim celu korpo z tej branży ma się utrzymać, jeżeli klient korpo manabywać abonamenty dla pracowników, gdzie wiekszość korpo będzie bez pracowników (AI ma rzekomo zastąpić biale kolnierzyki)?

W pełni nie zastąpi białych kołnierzyków ale zostaną ci wysoko wyspecjalizowani. Więc przyjmijmy, że zamiast 5 pracowników (4 klepaczy prostych procesów i jeden ogarnięty) będzie 1 - lepiej sprzedać jedno ubezpieczenie za 100k, czy 5 po 10k? Ryzyko statystycznie mniejsze, nawet zakładając że ten jeden co się ostanie będzie miał wyższe ryzyko zawału ze względu na stres, ale można będzie z tego wycisnąć większy profit ku chwale maksymalizacji ceny akcji.

Energia elektryczna globalnie jest wykorzystywana w 30% przez gospodarstwa domowe, a w 40% przez przemysł, czyli de facto spokojnie można założyć, że połowa z tego to odbiorcy prywatni.

Mylisz wykorzystanie energii z przychodami z poszczególnych linii biznesowych gigantów energetycznych. Co do jednego zgoda - prąd dalej będzie dostępny raczej bez problemu, bo w wielu krajach spółki energetyczne są często panstwowe.

Na w pełni wolnym rynku jednak warto zadać sobie pytanie, czy zwykłemu Kowalskiemu warto dać dostęp do prądu za niskie pieniądze, czy jednak lepiej dać go dużemu biznesowi, który zapłacił za tę samą energię więcej? Np na Kubie teraz prądu jest jak na lekarstwo, ale elity, lepsze dzielnice Hawany,czy firmy powiązane bardzo blisko z władzą mają go więcej.

Profit Shella czy BP zaś to w zdecydowanej większości wydobycie i handel hurtowy.

Już widać Pokłosie tego - Shell redukuje 20% FTE, chevron 15-20%, BP 15% (te dwa ostatnie zaś te cele mają osiągnąć do końca tego roku, później pewnie będą to kontynuować)

Aczkolwiek z drugiej strony korpo potrzebuje zasobów IT po to, zeby opylić towar Kowalskiemu finalnie, dlatego bezpośrednio wygląda to na wyjebongo na Kowalskiego, ale pośrednio bez Kowalskiego z portfelem to i branża IT leży.

No właśnie nie. Najwięksi gracze poradzą sobie bez biednego kowalskiego.

Specjalista0piorunów

@Rafau to że duże podmioty współpracują, to jedynie efekt tego, że istnieją konsumenci.

Załóżmy healthcare, bo to najłatwiej wyjaśnić. W jakim celu korpo z tej branży ma się utrzymać, jeżeli klient korpo manabywać abonamenty dla pracowników, gdzie wiekszość korpo będzie bez pracowników (AI ma rzekomo zastąpić biale kolnierzyki)?

Energia elektryczna globalnie jest wykorzystywana w 30% przez gospodarstwa domowe, a w 40% przez przemysł, czyli de facto spokojnie można założyć, że połowa z tego to odbiorcy prywatni.

Branża farmaceutyczna? Automotive? Nawet taki śmietnik jak branża lotnicza leży bez klienta końcowego.

Z jednym sie połowicznie zgodzę - branża IT ma głównie odbiorcę b2b, bo to logiczne, ze Kowalski nie potrzebuje potężnych mocy obliczeniowych i licencji. Rzeczywiście jest tam liczony jako margines. Aczkolwiek z drugiej strony korpo potrzebuje zasobów IT po to, zeby opylić towar Kowalskiemu finalnie, dlatego bezpośrednio wygląda to na wyjebongo na Kowalskiego, ale pośrednio bez Kowalskiego z portfelem to i branża IT leży.

Gruba ryba0piorunów

@ChilledMimosa no ale to właśnie próbuję Ci wytłumaczyć - większą część obrotów i przychodów ogromnych firm, które rozdają karty światowej gospodarki, to sprzedaż i wsparcie dużego biznesu. Już teraz te firmy za bardzo nie potrzebują nas, szarych, zwykłych konsumentów, aby robić duże pieniądze i dwa razy się nie zastanowią, co się stanie z 20%, czy 50% ich pracowników, którzy wylądują na bruku w ramach automatyzacji.

Patrząc na przychody:

Energia elektryczna, paliwo (Shell, bp) - 90% zysku to sprzedaż hurtowa, wydobycie, trading surowców

Duże banki - b2b, bankowość korporacyjna, bankowość premium dla klientów z aktywami powyżej kilku milionów, marze na szarakach są minimalne, lub przynoszą straty. Dużo największych graczy rezygnuje z retailu,jak chociażby hsbc.

IT - NVIDIA blisko 100% zysku czerpie z biznesu data center, nawet produkcja kart graficznych na rynek PC to margines, a mają 72% rynku pc. Kart dla ludzi nie było i nie będzie, bardziej opłaca się robić data center, sami przyznali że mają nas w dupie xD Taki Microsoft to też głównie b2b, licencje, chmury, infrastruktura. Amazon tak samo (AWS)

Healthcare - w USA głównie sprzedaż polis korporacjom, dystrybucja leków do szpitali.

Branża motoryzacyjna - idź do salonu jako zwykły klient, będą mieli cię w dupie. Klient flotowy - to już inna rozmowa, inne rabaty.

Jesteśmy warci tylko tyle, ile warta jest godzina naszej pracy. Jeśli będzie ona przynosiła mniej korzyści, niż garść tokenów groka czy claude - papatki organiczna maso

Specjalista0piorunów

@Rafau otóź nie mam, bo moim zdaniem ta odpowiedź nie wyjaśnia niczego. Jeżeli zamiast ludzi to biznesy mają kupować od siebie usługi i produkty, to tylko wtedy, gdy te biznesy tego potrzebują.

Specjalista0piorunów

@Rafau to że duże podmioty współpracują, to jedynie efekt tego, że istnieją konsumenci.

Załóżmy healthcare, bo to najłatwiej wyjaśnić. W jakim celu korpo z tej branży ma się utrzymać, jeżeli klient korpo manabywać abonamenty dla pracowników, gdzie wiekszość korpo będzie bez pracowników (AI ma rzekomo zastąpić biale kolnierzyki)?

Energia elektryczna globalnie jest wykorzystywana w 30% przez gospodarstwa domowe, a w 40% przez przemysł, czyli de facto spokojnie można założyć, że połowa z tego to odbiorcy prywatni.

Branża farmaceutyczna? Automotive? Nawet taki śmietnik jak branża lotnicza leży bez klienta końcowego.

Z jednym sie połowicznie zgodzę - branża IT ma głównie odbiorcę b2b, bo to logiczne, ze Kowalski nie potrzebuje potężnych mocy obliczeniowych i licencji. Rzeczywiście jest tam liczony jako margines. Aczkolwiek z drugiej strony korpo potrzebuje zasobów IT po to, zeby opylić towar Kowalskiemu finalnie, dlatego bezpośrednio wygląda to na wyjebongo na Kowalskiego, ale pośrednio bez Kowalskiego z portfelem to i branża IT leży.

Specjalista0piorunów

@Rafau otóź nie mam, bo moim zdaniem ta odpowiedź nie wyjaśnia niczego. Jeżeli zamiast ludzi to biznesy mają kupować od siebie usługi i produkty, to tylko wtedy, gdy te biznesy tego potrzebują.

Wiadomości PolskaKontrola zatrudnienia, jakiej nie było. Start już 8 lipca
Specjalista0piorunów

@lokurva juz tu to kiedyś pisałem. Mój najemca mieszkania jest kurierem na b2b. Przeszedł sam z UOP na b2b, bo mu wiecej w kieszeni zostaje + wzial własnego busa w leasing, to po spłaceniu go jeszcze na tym zarobi.

MajsterkowanieNaprawa ekspresu do kawy Siemens i o tym dlaczego serwisy nie chcą tego plastikowego szajsu
Specjalista3piorunów

Było pytać. Sprawdz kanał coffee doctor (właśnie chyba kiedyś prowadzil w pruszkowie swój serwis). On pięknie jedzie po Philipsach.

Poleca melitte (jakiś model za okolo 1k nowy + spieniacz) lub jura, bo ona bierze najwięcej kawy do młynka i rzeczywiście kawa jest z jury najlepsza.

Mam jura ena 8 - potwierdzam. Żadna nivona z serii 7 i 8, philips, de longhi, nie zrobi takiego espresso/ristretto jak jura. Mam juz ją od 5 lat i mimo gówno plastików, to nie narzekam.