Dobrze, że lato się kończy, bo niektórym już ostatecznie zlasowało resztki mózgu.
Płaczecie, jakby wam żona z dziećmi uciekła do kundla i zostawiła was z własną nieudolnością XD
Kolejna porcja papki z wykopu, wyolbrzymianie problemu, który jest tak marginalny, że nikt poważny w przestrzeni publicznej nawet się o niego nie zająknie. Ale nieee... kolejny wróg! Kolejna przyczyna wszystkich porażek, kolejny pretekst, żeby sobie w internecie powypisywać. A jak jeszcze przy okazji komuś to daje szczęście… KTO TO WIDZIOŁ, KURŁA!
Mieszkam w Warszawie. Mam rodzinę i znajomych w wysokościowcach, w blokach po przeszło 10 pięter. Tematy, które realnie wychodzą na grupkach budynków i osiedli: palenie na balkonie, awantury, remonty, głośna muzyka, parkowanie, niesegregowanie śmieci, niebezpieczna jazda kierowców samochodów, hulajnóg, rowerzystów.
Pies? Cisza.
Ze sprzątaniem po psach jest o niebo lepiej niż dekadę temu. Idźcie na Pole Mokotowskie, do parku Wielkopolskiego, na skwer Sue Ryder, do parku Szczęśliwickiego czy Curie-Skłodowskiej. Ludzie rozkładają kocyki, dzieci biegają, nikt nie chodzi oblepiony gównem. Ale wy i tak będziecie krzyczeć, że "wszędzie pełno kupy", bo wasz mózg już dawno wybrał narrację zamiast rzeczywistości.
Najwięcej do powiedzenia mają zawsze sfrustrowane życiowe niedojdy, którym przeszkadza nie ujadanie i nie nieposprzątane gówno, tylko fakt, że ktoś poukładał sobie życie inaczej niż one i jeszcze ma z tego radość.
I od razu lecą propozycje: trucizna, "kolega kolegi mówił, że psy kochają kiełbasę z ksylitolem", fajerwerki...
Przypominam na marginesie: nawoływanie do trucia zwierząt, to przestępstwo i biorąc pod uwagę ustawę o ochronie zwierząt i to, że poszukiwani są truciciele zwierząt którzy m.in. potruli zwierzęta w parkach na warszawskiej ochocie, to myślę, że jest spora szasna na awizo. Nie wystarczy napisać "kolega kolegi"... niektóre rzeczy kończą się (a właściwie zaczynają) listem poleconym, ale to już konsekwencja bycia przygłupim.
Jeden chce truć, drugi straszyć całą faunę w okolicy, bo zamiast załatwić sprawę cywilizowanie (administracja, wspólnota, mediacja, w ostateczności sąd), to woli uga-buga na forach internetowych, bo cywilizowane rozwiązanie wymagałoby kręgosłupa i minimum ogłady.
I to wy mówicie, że social media robią papkę z mózgu innym? XDDD Z perspektywy kogoś, kto czyta obie skrajności, powiem wam szczerze, że u was pod sufitem jest większy bałagan niż u tych, których atakujecie.
Na wykopie odnajdziecie upragniony poklask. Tam już dawno odjechał peron i odleciały tory.