@jimmy_gonzale jestem z wielkopolski, ale wydaje mi się, że to określenie znam od swojej babci, która jest właśnie z mazowsza :thinking_face:
@jimmy_gonzale miało być "przykrzy", podała się dla mnie literówka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Kondziu5 jasne, mam pełną świadomość, że w obecnej pracy 100% tych relacji się zakończy w przypadku, gdy zmieniłbym pracę. Bardziej chodzi mi o ogólnie to, że będąc w biurze sam chcę jedynie pogadać o głupotach, trochę się "nasycić" tymi interakcjami z ludźmi. Jednak od jakiegoś czasu przestaję coraz bardziej czuć z tego satysfakcję. Niby nic się nie zmienia, a jednak czuję, że się zmienia; że te rozmowy, choć pozornie takie same, przestają mi już dawać to, czego w nich szukam. Przez to czuję się trochę.. smutny? Jak bym coś tracił lub coś było mi odbierane
@mk-2 czy masz pomysł co z tym robić? albo jak sobie z tym radzisz? skąd pracujesz częściej?
@zboinek niby tak i mój przyjaciel ma dokładnie taką sytuację, jak opisujesz. mój zespół jest taki, że ludzie jeśli pracują danego dnia, to każdy z nich na co najmniej 80% będzie tego dnia w biurze, więc raczej są codziennie. jednak, no właśnie.. logika podpowiada mi, że nic się nie zmieniło, ale strona emocjonalna mówi mi, że jest inaczej
@Orzech ogólnie to tak, wiadomo. w pracy mam świadomość, że przede wszystkim to są najpierw współpracownicy, a dopiero potem koledzy i jednocześnie, że wszystkie te relacje się zakończą jeśli bym zmieniał pracę.
Chodzi mi jedynie o to, żeby przyjść do biura, pogadać o głupotach itp, nic bardzo zobowiązującego. I niby tak jest, mam tam zwłaszcza jednego kolegę, z którym mogę pogadać o pierdołach i do tej pory zawsze z tych rozmów i kontaktów byłem zadowolony, ale od jakiegoś czasu już nie jestem. Nie wiem jak to określić, ale czasem mam wrażenie, że te rozmowy są płytsze, mniej satysfakcjonujące.. Zawsze czuję trochę jakby rozczarowanie, że wcześniej było fajnie, a teraz czuję jak bym marnował ten "wysiłek" związany z pracą z biura (ogarnięcie siebie, jedzenia, dojazdu, itp)