Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

DanielYTGwiazdor

Dołączył/a:

  • 44 wpisów
  • 200 komentarzy
  • 5 obserwujących

Fenomen

w Hydepark

130piorunów

Teściowie chcą kupić samochód no i jest afera w rodzinie. Krótkie wprowadzenie do ich sytuacji: oboje są pracownikami administracji, zarabiają minimalną krajową od 30 lat. Obracają się w towarzystwie lepiej sytuowanych lekarzy lub przedsiębiorców. Co roku jeżdżą na wakacje za granicę do jednego z tańszych krajów egzotycznych. Mieszkają w 40-metrowyn dwupokojowym mieszkaniu w bloku z czasów PRL. Na własność poza mieszkaniem mają jedynie Kię Cee'd z 2012 roku. Oboje około 60tki. No i zamarzyła się zmiana samochodu.

Musi to być absolutnie SUV bo teść ma problemu z plecami, no ok. I najlepiej czerwony bo to ulubiony kolor teściowej XD Na początku celowali z budżetem 70 tys zł gdzie 40 tys mieli by pożyczyć ode mnie i żony. Zapytali się czy byśmy się zgodzili, mówię spoko, jak chcecie to i 50 tys możemy pożyczyć gdyby była taka potrzeba. Po dwóch tygodniach budżet wzrósł do 80 tys. Teściu nie może znaleźć nic sensownego (lekkie XD ale ogólnie rozumiem trochę sytuację bo znaleźć używany samochód osobowy w dobrej ofercie jest ciężko). Obecna wersja to już kupno nowej Skody Karoq z salonu za około 135 tys zł BEZ naszej pożyczki i na kredyt XDD oboje z żoną walnęliśmy się w czoła jak usłyszeliśmy o tym pomyśle. Sprzedawca już ich nakręcił, że rata niewielka, że przez 3 lata niższe raty czy coś, że serwis gratis no i dywaniki też XD

W tym związku jaja ma teściowa i to ona decyduje co i jak. Napisała o tym pomyśle na rodzinnej grupie na Whatsapp i żona szczerze napisała co o tym myśli. Że to zły pomysł, że będą to spłacać długo a samochód po wyjeździe z salonu już traci jakieś 15 % wartości. Ja zamierzam im powiedzieć wprost, że ich po prostu na nowy samochód z salonu nie stać. Ale już i bez tego teściowa jest obrażona bo odbiera to tak jakbyśmy im nie wiem, zazdrościli, albo nie chcieli żeby mieli nowy samochód XD

Teściowa ma typowe polskie kompleksy w stosunku do znajomych / sąsiadów. Zastaw się a postaw się. Albo podaje argumenty w stylu szantażu emocjonalnego: "myśmy całe życie robili wszystko żeby was (żonę i jej siostrę) wykształcić. Chyba po tylu latach też nam się coś należy od życia?". Albo: "my się ciągle gorsi czujemy od wszystkich, też byśmy chcieli kupić nowy samochód z salonu". No przykro mi bardzo ale takie są realia, że ich na to nie stać. Aż nas trzęsie jak widzimy wiadomości od niej, zero rozsądku, tylko emocje w nich są. A jeszcze do tego gdyby któreś z nich straciło możliwość pracy przez zdrowie (jedno jest na grupie inwalidzkiej, drugie też słabo ze zdrowiem) to jestem pewien, że spłata tego kredytu przypadła by nam. Ale oczywiście tak dalekosiężnych ewentualności nie biorą pod uwagę. No i takie to niewdzięczne dzieci ma 😉

Puenty nie ma bo sprawa w toku ale liczę na rozsądek teścia, że w końcu przemówi żonie do rozumu.
#zalesie #motoryzacja #samochody #gorzkiezale #relacjerodzinne

Pokaż więcej komentarzy (160)

Lider

w Co Wy na to?

47piorunów

Co Wy na to? 02.06.2026

Wczoraj był dzień dziecka - których mamy w Polsce coraz mniej. Według wyliczeń Centrum im. Adama Smitha koszt wychowania jednego dziecka w Polsce to średnio około 370 tysięcy złotych. Nakłady na pociechy rosną, a wraz z nimi nieustannie spada współczynnik dzietności: w 2025 roku wyniósł 1,068 - by zapewnić zastępowalność pokoleń potrzeba poziomu 2,1 dziecka na kobietę.

Pytanie na dziś: Czy dzieci to dobra inwestycja?

_Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów._

#cowynato #ankieta #dzieci #demografia
#owcacontent

Czy dzieci to dobra inwestycja?

  • Tak31%
  • Nie30%
  • To zależy29%
  • Nie mam zdania10%

372 głosów

Pokaż więcej komentarzy (90)

Lider

w Co Wy na to?

56piorunów

Co Wy na to? 21.05.2026

W zeszłym tygodniu pojawiły się informacje o tym, że USA na razie wstrzymują wysłanie do Polski nowej rotacji żołnierzy, którzy mieliby tu stacjonować. Oficjalnie amerykańscy urzędnicy mówią o tym, że nie ma mowy o zmniejszeniu na stałe liczby stacjonujących tu wojsk, jednak nie jest tajemnicą, że obecna amerykańska administracja nie jest chętna do współpracy z przynajmniej większością europejskich partnerów i zagroziła wycofaniem wojsk m.in. z Niemiec. Ostateczny kształt nowego rozmieszczenia amerykańskich wojsk poznamy najpewniej w ciągu najbliższych kilku tygodni. Wraz ze stopniową utratą zaufania do amerykańskiego partnera, w Europie coraz głośniej wybrzmiewają głosy o konieczności zadbania o bezpieczeństwo przez same państwa europejskie, za czym optuje np. komisarz Unii Europejskiej ds. obrony i przestrzeni kosmicznej.

Pytanie na dziś: Czy wojska europejskie powinny zastąpić stacjonujące w Europie wojska amerykańskie?

_Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów._

#cowynato #ankieta #wojsko #bezpieczenstwo #usa #europa
#owcacontent

Czy wojska europejskie powinny zastąpić stacjonujące w Europie wojska amerykańskie?

  • Tak76%
  • Nie5%
  • To zależy14%
  • Nie mam zdania4%

372 głosów

Pokaż więcej komentarzy (34)

GURU

w Hydepark

39piorunów

Dobra... bo mnie zaraz szlag trafi...

Ale do rzeczy. Chcę sobie zamontować 4 halogeny nad szybą (na bagażniku dachowym) w swoim Freelanderze. I chcę, żeby to było całkowicie na legalu. Czytam przepisy, ale też czytam opinie i jak to bywa, ile ludzi, tyle opinii.

Z jednej strony, jest napisane, że można użyć takich halogenów, jeśli mają homologacje i nie przekraczają liczby cechowania 100. Więc chcę kupić polskie halogeny Wesem, które mają homologacje E20 na nasz kraj i jeden halogen ma ilość cechowania 12,5. Są określone jako "reflektory dodatkowe, światła przeciwmgielne/drogowe". Czyli przy czterech, suma wynosi 50. Na papierze, wszystko w ramach przepisów. Ale potem gdzieś czytam, że takie światła nie mogą być niżej niż 250mm od podłoża i nie wyżej niż światła drogowe. Przy braku homologacji, muszą być zasłonięte. Z tym akurat luz, bo te Wesemy mają w zestawie zaślepki. Po za tym, przepisy mówią, że takie certyfikowane halogeny, muszą być zintegrowane ze światłami drogowymi w aucie. Ale ja nie chcę, żeby one się zapalały za każdym razem, kiedy wbije światła długie. Chcę je osobno, pod osobnym przełącznikiem. Oczywiście mogę zastosować przełącznik dwustopniowy, żeby było i tak i tak, ale wtedy znowu pada pytania: czy tak można? Jedni piszą, że na dachu mogą być światła robocze (takie do maszyn rolniczych i budowlanych) a inni, że to muszą być dodatkowe dalekosiężne, lub przeciwmgielne albo drogowe. To kto jest k⁎⁎wa synem kogo? Chat GPT to ślepa uliczka, bo ten kretyn miksuje, wszystkie źródła, które przeczytałem i wychodzą absolutne bzdury. Nie chcę żadnej listwy led ani chińskiej, ani markowej, bo chcę zwykłe reflektory halogenowe, zgodnie z rocznikiem mojego auta. I tutaj trafiamy do sedna. Czy ktoś z was miał doświadczenie z takimi instalacjami/modyfikacjami na samochodzie? Jak jest z kontrolą Policji? Jak jest z z przeglądem technicznym? Widzę przecież, że busy, terenówki, ciężarówki, mają całe elektrownie zamontowane na dachach. Wiem, że to świeci a nie jest zamontowane jako atrapa. Krótko mówiąc: Jak to zrobić legalnie, bez przypału?

#motoryzacja #offroad #4x4 #pytanie #kiciochpyta #cotusieodpierdala #landrover

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

91piorunów

Spośród piorunujących ten wpis jutro około godziny 18 wybiorę w sposób losowy jedną osobę, której zamówię pizzę na dowóz lub BLIK-a za równowartość zamówienia!

Cześć wszystkim! :grinning: Dalej powoli pracuję nad tym swoim projektem i tak sobie myślę... A może ktoś chce dołączyć? Jeden kolega trochę mi pomagał :smiley: ale może ty też masz ochotę coś zrobić? Generalnie projekt jest użyteczny. Już działa, ja używam go cały czas i kilka innych osób też. Od strony użytkowej to jest taki wrapper na klienta jakiegoś modelu. Na początku był to Claude Code. Ale już jest Aider i GitHub Copilot. Może nie wszystko działa, ale najważniejsze funkcje już tak. Projekt jest na etapie stabilizacji i na ten moment nie planuję więcej funkcji... Ale mogłyby być, gdyby ktoś zechciał pomóc... Za każdą pomoc automatycznie dopisuję jako współautora, bo projekt jest na licencji MIT. Mogę wam nadać nawet rangę w projekcie w zależności od rodzaju wkładu, jaki włożycie. Wymyślę coś fajnego :smiley: Projekt jest doprowadzony do stanu, w którym działa, i to jest takie środowisko, które narzuca jedną konwencję na różnych klientów. Powiedzmy, że ktoś korzysta w pracy z Copilota – bo taka jest polityka firmy – a ktoś inny używa Claude Code. Albo używanie raz tego, raz tego, bo eksperymentujecie. Kontekst waszych projektów jest trzymany i możecie się przełączyć między jednym dostawcą AI a innym razem z całą jego usługą AI za pomocą kilku prostych kliknięć. I od razu możecie zacząć pracę na innym abonamencie. Dodatkowo są jeszcze inne narzędzia oraz pluginy, których nie mam za bardzo czasu nawet opublikować, a są fajne. I jakby ktoś pomógł np. w szukaniu bugów, łataniu ich, to od razu staje się współautorem i jego nazwisko pojawia się w repo. Najlepsze projekty mają wielu autorów :smiley: Z mojej strony mogę zaproponować rozmowę i wprowadzenie do projektu, przez telefon lub kamerkę. Co za tym idzie, mogę też podzielić się swoją wiedzą zupełnie za darmo. A potem uczestnictwem w takim projekcie można się pochwalić np. w trakcie rozmowy o pracę albo zaszpanować w środowisku :smiley: Co ja z tego mam? Projekt ma być moją wizytówką od września, kiedy zacznę działalność. To ma być dowód moich umiejętności pracy z AI i programowania. Ale równie dobrze może to być i twój dowód :smiley: Jeśli ktoś jest chętny, to śmiało zapraszam. Może ktoś zna się na marketingu? Albo chce nauczyć się pracować z AI? Może ktoś już świetnie programuje i dołączy z ciekawości? Może ktoś po prostu chce o tym porozmawiać? Ja zapraszam. Chętnie podzielę się z wami moją pracą i wiedzą, jeśli jakąś mam.

A jeśli nie jesteś zainteresowany, to po prostu taktyczny piorun dla zasięgu :)

https://bterminal.mandaladev.eu

#dexterslaboratory #programowanie #ai

Pokaż więcej komentarzy (36)

GURU

w Hydepark

72piorunów

Jeśli macie do wyboru Lidl vs Biedronka, co wybieracie?

Dotychczas byłam lidlarą, ale z czasem jak zaczęliśmy robić zakupy raz tu raz tu to ewidentnie mniej wydajemy w biedronce. W skali miesiąca wydajemy około 400 pln mniej robiąc zakupy u owada, więc siłą rzeczy coraz częściej jesteśmy u niego.

Diniarze, nettciarze i aldiarze cicho

#ankieta #zapytajhejto #lidl #biedronka

Który dyskont wariacie

  • Lidl63%
  • Biedronka19%
  • Optopedauka17%

720 głosów

Pokaż więcej komentarzy (76)

Fanatyk

w Hydepark

140piorunów

Jeździliście na Woodstocki?

Mnie zdarzyło się parę razy i z wielkim rozbawieniem wspominam kontrast między pierwszym a ostatnim (jeszcze lata temu).

Uwaga, długie i nudne xD

Pierwszy Woodstock

Miałam już skończone 18 lat, bo mama mnie wcześniej na żadne imprezy nie puszczała. Ale marzyłam o tym już od lat. Oczywiście nie było możliwości aby rodzice mi taki bezbożny wyjazd zafundowali, więc zaraz po maturze znalazłam robotę w jakiejś fabryce zapierdolu za zawrotne 700 zł miesięcznie.

Mimo że pracy fizycznej nigdy się nie bałam, to ta robota odebrała mi chęci do życia i cofnęła z radosnego życia licealnego do patologicznego środowiska gimnazjum.

Jak możecie się domyślić, w takiej fabryce pracują specyficzni ludzie, większość jak ja zatrudnieni przez pośrednictwo, czasem na chwilę, ale w większości dlatego, bo nie mają w życiu innych perspektyw. Ci drudzy działali na mnie najbardziej depresyjnie. W takim środowisku, ten kto zarabiał 10 groszy na godzinę więcej, był typowym dupolizem i z pogardą patrzył na zarabiających mniej biedaków.

Nie czułam się dobrze w tym środowisku, dodatkowo drenowanie nas przez technicznych zarządzających halą, którzy traktowali nas jak zarazę, szybko doprowadziło moje poczucie własnej wartości do poziomów krytycznych. Byłam przerażona, że tak wygląda dorosłość i praca, którą wkrótce będę wykonywać do usranej śmierci.

Mój introwertycznym i brak ochoty na jakiekolwiek znajomości tam, nie polepszał sprawy. A w tym miejscu rządziły układy i kto z kim plotkuje.

Wytrzymalam tam miesiąc. W nagrodę za męki dostałam swoje 7 stów i AZS z którym walczę do dziś.

No to w drogę! Za zarobione pieniądze kupiłam w końcu komórkę, bo od dawna byłam bez a to już były czasy, że pisanie smsów miało znaczenie.

Reszta kasy poszła na ciuchy, szlugi i zostało 100 zł, które miało starczyć na podróż do Kostrzyna oraz przetrwanie tam 4 dni.

Uzbrojona w pożyczony namiot, kostkę, dowód osobisty oraz 100 zł wyruszyłam na dworzec. Nie, nie miałam ze sobą nic więcej poza ciuchami na sobie, nie miałam nawet bluzy, bo przecież środek lata, lol. Spotkałam się ze znajomymi i poszliśmy na peron. Okazało się że nikt z nas nie ma doświadczenia w samodzielnej jeździe pociągami i nie mieliśmy zielonego pojęcia gdzie się kierować. Ale oto i pojawił się on, pociąg pośpieszny czy inne Intercity (w sumie nie wiem czy wtedy istniały), który na tablicy miał wpisany Kostrzyn. Znaleźliśmy nawet wolny przedział w którym można było jarać szlugi. Niestety kłopoty nadeszły szybko, bo na kolejnej stacji wsiedli ludzie, którzy twierdzili, że siedzimy na ich miejscach. Koncepcja rezerwacji miejsc w pociągach była mi wcześniej nie znana, bo za miasto zawsze jeździliśmy z rodzicami autem. Ale spoko, pociąg nie był przepełniony więc ulokowaliśmy się gdzie indziej. Nie na długo. Oto wszedł konduktor, cały na biało, i po zerknięciu na nasze bilety, stwierdził że jesteśmy w złym pociągu. Po zapoznaniu się z naszymi życiorysami (a raczej ich brakiem), stwierdził że mandatu nie dostaniemy, ale na najbliższym przystanku mamy wypierdalać. Zaczęliśmy w panice przeszukiwać kible w celu odnalezienia kolegi, który biletu nie miał w ogóle i na postoju opuściliśmy lokal. Trzeba było wcześniej ruszyć głową, że ten piękny, czysty pociąg zajmowany przez dostojnych panów z aktówkami, nie zawiezie nas do naszego celu. I właśnie po kondycji pociągu, wypełnionego drącymi mordy punkami, rozpoznaliśmy, że oto nadjechał nasz pociung.

W środku, wiecie, impreza, na⁎⁎⁎⁎ni ludzie już na podłodze, ciasno jak jasna cholera, ale już witaliśmy się z gąską.

Od tej pory zostaliśmy zwolnieni z myślenia dokąd należy się udać, na której stacji wysiąść, bo oto staliśmy się jednym tłumem, z własną świadomością.

Na miejscu wysypaliśmy się z pociągu i ruszyliśmy całą drużyną, niesieni przez ducha bliskiej zagłady.

Dotarliśmy! Nie wierzyliśmy własnemu szczęściu, bo oto co do tej pory widzieliśmy tylko w telewizji, teraz stało przed nami otworem. Zapach tojtojów wymieszany z zapachem pobliskiej fabryki zapiexów działał kojąco.

Znaleźliśmy całkiem dogodne miejsce do rozbicia się, w lasku, nieopodal głównej sceny. Znajomi rozbili spory, komfortowy namiot w którym mieli spać w trójkę, ja natomiast rozbiłam się obok, starym pożyczonym namiotem, który niebezpiecznie uginał się przy mocniejszym oddechu. O swój dobytek się nie martwiłam, miałam przecież tylko kostkę z ukrytym w doszywanej kieszonce dowodem i tym co zostało ze 100 zł po kupnie biletów.

Ruszyliśmy na szamę, nie pamiętam ile wtedy kosztowały, ale te 50cm zapiexy zdawały się warte swojej ceny. No ale nie po to przyszliśmy aby jeść, tylko aby pić! Stanie w gigantycznej kolejce do wodopoju, wynagrodziło nam chłodne tyskie, które na tamte czasy było szczytem naszych ambicji.

Ugółem było dobrze, impreza się rozkręcała, tyskacze wchodziły aż miło, poznawało się kolejnych zakręconych ziomków, wielu z nich ubranych zjawiskowo, co i mnie się wkrótce udzieliło, bo łaziłam obwinięta taśmą do kwiatów z uroczym napisem 'ostatnie pożegnanie', pic rel, bo zachowałam na pamiątkę.

Z czasem moja ekipa zaczęła się rozdzielać, dziewczyny były nieco bardziej 'rozrywkowe' i poniosły je jakieś dragi, co zupełnie nie było w moim klimacie, natomiast kolega gdzieś zabalował i nie widzieliśmy go do końca imprezy. Udało mi się spotkać różnych znajomych z Wrocławia, ale poznawałam też innych, na co pozwolił klimat miejsca i alkohol, który zdecydowanie osłabił mój introwertyzm.

Pierwszy dzień udał się znakomicie, problemy pojawiły się dopiero kiedy wróciłam do namiotu zwabiona obietnicą błogiego snu. Niestety namiot nie wytrzymał mojego nagłego wtargnięcia I zaszła potrzeba postawienia go ponownie, już w ciemnościach i innym stanie świadomości.

Ale oto i sukces, wszystko stoi, można iść w kimę. Muszę dodać że był to mój pierwszy w życiu nocleg na łonie natury i byłam absolutnie zaskoczona, że ziemia jest twarda, a wraz z odejściem słońca nastąpił chłód. A miałam na sobie tylko koszulkę z krótkim rękawem, jeansy i glany. Ciężka to była noc, nie zapomnę jej nigdy.

Nad ranem zorientowałam się, że nikt ze znajomych nie wrócił. Udałam się więc do kolegi od którego pożyczyłam namiot i poszliśmy na krysznę i rajd po sklepikach.

Nie wiem czego spodziewałam się po darmowym żarciu, ale na pewno nie tego że nie zdołam wciągnąć tego bez odruchu wymiotnego. Z całym szacunkiem. Wolę tanie zapiexy. Na krysznie spotkałam koleżanki, nie do końca ogarniające rzeczywistość, ale wychwalające to jedzenie niczym dar od bogów. Stoiska z fantami okazały się być kopalnią 'chcę to', ale mój budżet po ubiegłonocnej imprezie, pozwolił jedynie na stanie w bezpieczniej odległości. A byłam wtedy fanatyczką pieszczoch I koszulek z ulubionymi zespołami.

Myślę że od tej pory już nie pamiętam co się działo w jaki dzień i w jakiej kolejności, ale właśnie wtedy zaczął się prawdziwy melanż. Ostatnie złotówki poszły na tyskacze i zapiexy i od tego czasu uzbrojona w wymięty kubek po piwie, łaziłam po każdym kto miał choć trochę alko i żebrałam o małą dolewkę na bideną maturzystkę. Nie będę jeszcze mówić jaki miałam do tego stosunek na kolejnych woodstockach, ale wtedy jeszcze żebrałam bezwstydnie I z dużymi sukcesami xD

Ogółem wszystko było dzikie, fajne, bawiłam się jakby jutra miało nie być. Ale niestety nadeszło. W pewnym momencie zaczęłam czuć się źle, okazało się że mimo 18 lat, niezniszczalna nie jestem i dopadł mnie kac gigant jakiego nigdy w życiu nie miałam. Gdyby ktoś mi wtedy przystawił pistolet do skroni to powiedziałabym strzelaj! Mój namiot leżał na płasko, wczołgałam się więc do namiotu znajomych, gdzie wkrótce zjawiła się jedna z koleżanek i choć nie wiem co przeżywała, byłyśmy w tym cierpieniu razem.

Kolejny dzień przyniósł ulgę. Ale to nie znaczy że zwinęłam manatki I wróciłam do ciepłego, wygodnego domu. Impreza musi trwać.

Tym razem skupiłam się na koncertach i taplaniu w błocie. Przypomnę tu, że nie miałam ciuchów na zmianę, a glany miałam nieustannie na nogach od wyjścia z domu. Tylko nasrać na środku.

Ale zabawa była pryma sort. Pogo uwolniło całą wściekłość na zapierdol, który przeszłam aby mieć kasę na wyjazd. Czułam się z ludźmi niczym jedno ciało, które musi wyrzucić całą nienawiść i zwątpienia. Po raz pierwszy w życiu dostąpiłam crowd surfingu, to było niesamowite przeżycie płynąć nad tłumem, do momentu aż nie trafiłam na dziurę i nie zjebałam się prosto na glebę. Na szczęście alkohol nieco zamortyzował upadek.

Trochę bolała noga ale impreza musi trwać. Trafiłam tuż pod scenę, gdzie ludzie półlegalnie popijali browary. Bardzo fajnie spędziłam z nimi czas, ale coraz mocniej odczuwałam ból w nodze. W tłumie wypatrzyłam jakiegoś znajomego, który nie chcąc słyszeć słowa odmowy, zaniósł mnie na rękach na szpital polowy. Do dziś współczuję lekarzowi, który musiał zdjąć mi glana i opatrzyć stopę. Na szczęście nie było to nic poważnego, dostałam maść i bandaż, na który od razu włożyłam glana. Pozostał tam niesciagany do powrotu do domu.

Nie mam pewności, ale to chyba była ta noc kiedy przyszła burza. Wymęczona wróciłam do namiotu, okazało się że koleżanki kimają u siebie, więc podjęłam próbę postawienia swojego namiotu. Bez sukcesu. Sytuacja w tamtej chwili była beznadziejna. Padał deszcz, nie miałam ciepłych ciuchów, mój namiot leżał niczym ówczesna polska gospodarka. Walnęłam się na ten żałosny namiot i w zimnie i deszczu doczekałam poranka.

W dzień wyjazdu znalazł się kolega, zebraliśmy drużynę i niczym pochód zombi ruszyliśmy na stację. W pociągu te same stare mordy, jednakże nikt nie imprezował. Nocny pociąg z mięsem, tyle że w dzień. Wróciłam szczęśliwa że byłam, ale też że mam to już za sobą a własne łóżko nigdy nie było tak wygodne.

Ostatni Woodstock

Czyli parę Woodstocków później.

Jechaliśmy autem, tym razem z inną ekipą. Znaleźliśmy miejsce w fajnym punkcie, dość wysoko, z przyjemnym widokiem na kawał terenu. Rozbiłam swój ogromny, nowy, komfortowy namiot, 4 osobowy cały dla mnie. Nadmuchałam gruby, wygodny materac, ponadto miałam śpiwór i dodatkowy koc. Drugie buty na zmianę, kurtkę, bluzy, kilka par skarpetek, chusteczki nawilżane, tabletki przeciwbólowe, plastry, latarka, zapasowe baterie, telefon, power banki, ogółem byłam gotowa jak na wojnę.

Ale wojna nie nadeszła.

Tym razem bawiliśmy się raczej we własnej grupie. Wieczorem grzecznie wracałam do namiotu przebrać się do snu. Na żebrajacych o dolewkę browara patrzyłam raczej z politowaniem pijąc za własne pieniążki zarobione w komfortowej pracy biurowej.

Do błota nie wlazłam bo nie chciało mi się marnować zapasowych ciuchów, w pogo byłam, ale na spokojnie.

Jaki z tego wniosek? Nie wiem, zostawiam wam do oceny, niemniej jednak wspomnienia z pierwszego Woodstocku pozostaną we mnie żywe zawsze.

#woodstock #wspomnienczar #nostalgia

Gruba ryba15piorunów

Jak ja byłem kilka razy, jeszcze w Żarach, to to żarcie było dobre bo za darmo xd

No i pamiętam scenę z toitoiów (które po godzinie od postawienia miały w środku menisk wypukły), gdy jakaś ekipa postanowiła obrócić jednego na bok. Na drzwi. Z jakimś biedakiem w środku. Xd

Piękne czasy.

GURU5piorunów

@Shivaa a z ciekawości, w jakich latach był pierwszy i ostatni Woodstock w Twoim wypadku?

Pokaż więcej komentarzy (73)

Fanatyk

w Hydepark

146piorunów

#nostalgia #internet #hejto40plus #staryinternet #hejto30plus

Lata mijają a ja nadal tęsknię za klimatem starych for internetowych. O czym można tam było poczytać? Ano o wszystkim. Były fora dla miłośników konkretnych gatunków muzycznych, modelarzy, filatelistów, miłośników przyrody, filmu, książek, fetyszystów, nałogowych zbieraczy puszek po napojach... co kto chciał. Do wyboru do koloru. Sam miałem dwa fora na których udzielałem się dość często i nawet wziąłem udział w jakimś zlocie forumowiczów. Na forach rodziły się przyjaźnie, wybuchały spory a nawet gorące romanse. To byli czasy...

Gwiazdor2piorunów

@WatluszPierwszy Miałem kiedyś forum noki n95 :smiley: Jak zrobiłem zrzutkę na serwer to chyba 1.5k zebrałem w parę dni…

Tytan1piorunów

Fora istniały, bo ludzie siedzieli na PC. Mogli zrobić długi manual, ze zdjęciami rozwiązujacy np. problemy motoryzacyjne. Teraz każdy na telefonie i nie ma już czasu na długie posty.

Pokaż więcej komentarzy (46)

Osobistość

w Dyskusje

276piorunów

Człowiek was ma a tak mało docenia...

Zajrzałem z ciekawości na FB i pod jakimś losowym postem gazety wrocławskiej przeczytałem jakieś komentarze i już mnie kiszki skręcają, że ja takich debili przecież muszę mijać każdego dnia w piekarni.

Sam jad, odwracanie kota ogonem, naginanie logiki jakby była z gumy, umniejszanie niewygodnym faktom i wyolbrzymianie tych które służą narracji. Eh mój rak dostał raka od czytania zaledwie 3 komentarzy.

A tutaj kulturka jest, merytoryka jest, ktoś się pomyli to tego nie neguje tylko się przyzna, przeprosi i podziękuje.

Dziękuję wam, za bycie ostatnim bastionem normalnego miejsca w internecie.

#przemyslenia #zalesie #dziendobry

Tytan2piorunów

Polski reddit też szoruje po dnie - wystarczy zablokować widoczność swoich postów i komentarzy i cyk, "jesteś ruskim trollem!" ¯\\_(⊙_ʖ⊙)_/¯

Sum2piorunów

Ciężko teraz znaleźć takie miejsce

Pokaż więcej komentarzy (54)

Osobistość

w Hydepark

214piorunów

Święta, święta i prawie po świętach. Było u nas 10 osób.. Żona oczywiście ze swoim okresem dawała mi w kość, czuć było napięcie w powietrzu, wszystko musiałobyć perfekcyjnie od linijki i przez to uświadomiłem sobie jak niewiele w tym życiu mogę. Na każdym kroku muszę mieć na uwadze jej zdanie, humor, stan zdrowia, wyspanie lub nie. Do każdej czynności musiała dorzucić swoje 5 groszy.

Zmęczyłem się psychicznie, nostalgia uderzyła mnie mocno.

Święta, które kiedyś były dla mnie radosne i wesołe, święta gdzie nie było istotne to czy jest posprzątane na 80% czy na 100%, czy ma się garnitur czy piżamę rano, dawno odeszły. Została tylko spina i robienie wszystkiego pod dyktando.

Zastanawiam się poważnie czy dobrze wybrałem drugą połówkę. Te święta to oczywiście nie jedyny problem.

Wiecie co bym zrobił? Wziął ciacho, zamknął się w pokoju, założył słuchawki i zagrał w jakąś starą gierkę....

#swieta #zalesie

Gruba ryba2piorunów

Przemyśl zmianę ja miałem dokladnie to samo.

Potrafiłem mieć afere o zakup przedłużacza za 30 zł do lampek choinkowych.

Od kilku lat obserwuję jak była kolejne święta spędza sama a wcześniej ciągle z kimś innym bo faceci widząc takiego zjeba zostawiają to.

Sum2piorunów

@Hasti Czy tylko w święta tak ma czy na codzień też wszystko musi być perfekcyjnie?

Pokaż więcej komentarzy (58)

Gwiazdor

w Motoryzacja

5piorunów

Hej - smacznej kawusi :grinning: bo jak ktoś chce zgarnąć kubek to mam konkurs na swoim fb :)

A jest on związany tym razem z moim najnowszym filmem na YouTube z MussoRożcem, tylko 6 min więc idealny do poronnej kawy :D

Tu zostawiam link do filmu
https://youtu.be/hFf3wQd9rjg

A jak ktoś chce się pobawić w konkurs, to zostawiam link do fb i w przypiętych jest info z konkursem - jak komuś się nie chce szukać odpowiedzi to się dogadamy :D
https://www.facebook.com/KazdaDrogaToNowaPrzygoda/

Chętnie też przyjmę uwagi co do filmu, chociaż muszę powiedzieć że najpierw miałem awarię GoPro, w dodatku ciężko się nagrywa będą kierowcą, pilotem i operatorem :grinning: Ale no wiadomo zawsze można coś zrobić lepiej :)

#mussowpodrozruszo #daewoo #daewoofso #budapestbamako #offroad #4x4

Lider1piorunów

Nie wiem jakie to daewoo ma silnik ale ojciec mial nubire w 2.0 od Opla i ten silnik był nie do zajechania

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gwiazdor

w Hydepark

29piorunów

I jest! Numer startowy 208 na Rajd Budapest-Bamako 2026 :smiley:

Teraz tylko w systemie, ale moja wysłać pocztą. Taki numer ton zawsze coś więcej, bo jak już trafią na samochód to można już poczuć klimat całej imprezy :smiley:

Samochód jako tako przygotowany, teraz jeszcze sporo kasy do wydania na prom i powrotny samolot z Afryki. Jak się tam wszystko zabierze to ten cały rajd wychodzi naprawdę drogo, nawet jeżeli wszystko chce się robić po kosztach.

Dorzuciłem jeszcze moje inne numery startowe z Rajdu Koguta i Złombolu

#mussowpodrozruszo #afryka #zlombol #daewoo #musso

Gruba ryba2piorunów

@DanielYT fajna trasa. bierzesz drugi egzemplarz na przeczepke na czesci? btw na czym polega wyscig po drogach publicznych?

Lider3piorunów

@DanielYT przywieziesz mi Twaróg z Afryki? :kissing_closed_eyes: :point_right: :point_left:

Żona miała mi przywieźć z Włoch ale mnie zawiodła...

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gwiazdor

w Motoryzacja

12piorunów

Lecę z tym wpisem bo jak będę tyle myślał to nigdy nie napiszę :)

Na początek, od razu napiszę że w Musso nie musieliśmy robić za wiele modyfikacji, bo kupiliśmy go w takim stanie jak widać.

To co miał podczas zakupu:
- wyciągarka
- malowanie
- bagażnika dachowy
- markiza

To co robiliśmy to głownie naprawy:
- rama była w fatalnym stanie
- naprawa hamulców i zmiana na takie bardziej cywilizowane (dla wtajemniczonych PRB na Mando)
- wymiana amorów z tyłu
- wymiana wysprzęglika
- jakieś tematy typu łącznik stabilizatora, wymiana oleju itp.
- przednia połoś
- nowa osłona zbiornika paliwa
- naprawa klimatyzacji
- wymiana alternatora i rozrusznika


Modyfikacje:
- LED Bar
- Zabudowa do spania dla jednej osoby
- Namiot dachowy z Decathlonu - ale w sumie kolega miał namiot a platforma bagażnika przez poprzedniego właściciela była do tego dostosowana, więc chyba się nie liczy
- akcesoria typu wskaźnik GPS, dołożenie CB itp.

Co jeszcze:
- zmiana opon na jakieś AT
- snorkel - nie ma dedykowanego do Musso ale podobno pasuje od Mitsubishi Pajero II, plus cyklon - wstępny filtr powietrza

Oczywiście to nie tak że wszystko robiliśmy sami, Musso odwiedziło co najmniej 4 różne warsztaty.

Dajcie znać czy jeszcze coś Was interesuje :)

#drogadoafryki #budapestbamako #motoryzacja #offroad #4x4 #daewoo #ssangyong #mussowpodrozruszo

Gruba ryba1piorunów

@DanielYT hej !

Snorkel z pajero 2 nie pasuje do musso, odstaje.

Wiem bo przymierzałem XD

Snorkel do musso kupisz na aliexpress za 200zł ( z kuponem od @LowcyChin.PL ) przycebulisz jeszcze kilka dolców.

Wysyłka 160-250zł

https://pl.aliexpress.com/item/1005002200619430.html

Ewentualnie jak cebula w tobie mocna i możesz poczekać a do Bamako trochę jeszcze czasu to na alibaba.com

ten sam snorkel za 150 zł + 70zł wysyłka za sztukę od producenta ( czas dostawy 3mc)

https://www.alibaba.com/product-detail/Hot-Selling-Automotive-Exterior-Components-Car_1601288539365.html

Auto Schnorchel kit Außen bodykits teile Lufteinlass LLDPE Rohr Fit Für Ssangyong Ssang Yong Musso Auto - AliExpress 34Smarter Shopping, Better Living! Aliexpress.comaliexpress.
Pokaż więcej komentarzy (5)

Gwiazdor

w Motoryzacja

13piorunów

Wiem wiem, że miało być o modyfikacjach Musso, ale zanim ruszy się na wyprawę do Afryki, należy wydać masę kasy i poświęcić sporo czasu na szczepienia... 😒

Tak plus/minus jakieś 3000 zł i do tego wybrać się tak z 4 razy. Ale ostatnio odkryłem jeden prosty trik jak to można sobie nieco ułatwić i wydać mniej, a mianowicie można zaszczepić się w aptece :smiley: Właśnie napisałem o tym na fb, wiec tutaj wrzucę swoje mądrości :grinning:

"Każdy przypadek jest indywidualny, więc opiszę, jak wyglądało to u mnie — a Wy wyciągnijcie własne wnioski.

Od 25 sierpnia 2025 można szczepić się w aptekach. Do tej pory przepłacałem za szczepionki, ale teraz można zrobić to taniej i szybciej — również w przypadku szczepionek związanych z medycyną podróży.

Można wejść dosłownie „z ulicy”, nawet bez skierowania.

– Na część szczepionek skierowanie dostaniemy od razu i za darmo.

– Na inne farmaceuta może wystawić skierowanie odpłatnie — ja zapłaciłem 50 zł.

Warto wcześniej skonsultować listę szczepień z lekarzem medycyny podróży, ale jeśli już wiemy, czego potrzebujemy, to — tak jak wspomniałem — można zaszczepić się praktycznie od ręki.

Jak to ogarnąć w praktyce:

1️ Sprawdzamy, jakie szczepienia są zalecane (choć moim zdaniem i tak warto odwiedzić lekarza):

https://apteka.superpharm.pl/szczepienia-w-aptece-superpharm

2️ Na stronie GdziePoLek sprawdzamy, gdzie są dostępne konkretne szczepionki:

https://www.gdziepolek.pl/

3 Tu sprawdzamy listę aptek, w których można się zaszczepić:

https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/zaszczep-sie-w-aptece"


A kolejny wpis już będzie o modyfikacjach, tylko chyba za dużo myślałem jak to napisać, a to trzeba wziąć i po prostu i napisać :D

A na foto nasza wczorajsza modyfikacja - czyli konserwacja podwozia po ciemku :grinning: Postarane tak na 5% bo i tak w lutym go sprzedajemy w Afryce :)

Mistrz1piorunów

@DanielYT można można, na covida się szczepiłem w aptece. Było o tyle fajnie, że w przychodni mi kazały zawsze siedzieć z 10 minut po szczepieniu a tutaj, Bach Bach i do domu niech pan idzie :smiley:

Lider2piorunów

@DanielYT a można kupić sobie taką szczepionkę i zabrać ze sobą? Bo na spokojnie zrobiłbym iniekcję w domu.

Pokaż więcej komentarzy (12)