Wiem że to kwestia preferencji, i w pełni to rozumiem, ale wyniki z ankiety tendencyjnie widzę w ten sposób:
Wśród osób z mieszkania jest mniej więcej pół na pół, ale kto liznął życia w domu ten nie da się z powrotem przekonać do chowu klatkowego.
I do mnie to przemawia.
Mieszkanie w bloku mnie prawie wpędziło w depresje. Na wsi: zrobienie DIY mostka do ogrodu, czy własnej ławki ławki, codzienny grill latem, basen na podwórku, murowany piec do pizzy, dużo miejsca do zagospodarowania jak tylko mi się marzy, taras ze wspaniałym widokiem, oczko wodne, obok las idealny na spacery i bieganie w granicy 100m od domu.
A w mieście co, kończę pracę (zdalną), siadam na kanapie, i czekam aż mi jakoś czas minie, oby tylko się nie dłużył.
Owszem, można iść do kina, teatru, ale po pierwsze jak często? Miałem kartę unlimited, byłem na każdej premierze, rzygałem tym po miesiącu. A wiecie co dodatkowo jest śmieszne? Mieszkając na miejscu miałem do kina 15-20 minut. Mieszkam w domu na wsi i mam do kina 30-40 minut.
Wiem że to bardzo krzywdzące porównanie, ale dla mnie życie w mieście wygląda jak w typowej scenerii rozpoczynającej Świat Według Kiepskich, gdzie Ferdek pierdzi w fotel. Tylko że u niego pojawiały się elementy fantastyczne i przygody, a w życiu może być co najwyżej więcej pierdzenia we fotel.
Jeżeli moje zainteresowania kończyłyby się na telewizji i gierkach, to przebolałbym miasto, zresztą w okresie mojego życia gdy na tym właśnie się kończyły mieszkałem w internacie szkoły średniej i dobrze to wspominam.
Nie wypić rano kawy na tarasie z widokiem na skały ostańcowe, nie móc odkryć nowej trasy przełajowej w promieniu kilometra od domu, albo zobaczyć na youtube że ludzie maja super staw z karpiami koi i wiedzieć że choćbym sie zesrał to nie mogę sobie na taki pozwolić - przecież to brzmi jak koszmar.
Nawet te straszne wady wsi jak koszenie/grabienie trawy/liści, czy wynoszenie śmieci to w dużej mierze całkiem przyjemne zadanka, oparte głównie o spacerowanie, a wynagradzające widocznym efektem (np zadbany trawnik cieszący oko)/
Post jest tak emocjonalny bo to dla mnie ważna kwestia (wspomniałem że BARDZO źle znosiłem lata w mieście) i chciałem podkreślić jak bardzo, a nie dowalać się do osób które preferują odwrotnie.