Ile dorosłych ma uraz bo karmiono ich jak byli mali produktem x którego wtedy nie lubili
Generalnie to prawda, tylko czy kiedykolwiek ktoś powiedział, że "ej nie dawajmy dzieciom mięsa w szkolnych stołówkach, bo jeszcze będą miały uraz do mięsa?" Sporo dzieci nienawidzi mięsa ze stołówki, ale generalnie nikomu to nigdy nie przeszkadzał serwować śmierdzących, pływających w tłuszczu pulpetów. Dodatkowo jeszcze, cokolwiek innego niesmacznego można było zawsze zostawić, ale mięsko trzeba było zjeść. Nie chcieli mnie wypuścić ze stołówki póki nie zjem, ze łzami w oczach próbowałam przełykać to obrzydlistwo, zakopywałąm pod ziemniakami, ukrywałam pod surówką, żeby mnie nikt nie odesłał przy oddawaniu talerza z powrotem do stolika. Uprosiłam w końcu rodziców o wypisanie mnie ze stołówki. Potem przez całą podstawówkę, ogólniak, tak gdzieś do wieku dwudziestu paru lat byłam wege.
Sorry wybacz, ale do tej pory na stołówkach przez całe dekady nie dawano jebania o to, że dzieci mogą się zniechęcić do mięsa. Jakby mogli to by do gardła wepchnęli. A teraz nagle jakieś śmieszne płacze że może dzieci zniechęcą się do strączków XD
BEHAWIORYSTYKA, zaraz zesram się ze śmiechu.
Nagle polsko-prawacki team "ale jak to nie chcesz jeść mięska, musisz jeść mięsko gówniarzu" odkryli, że dzieciom ma prawo coś nie smakować, mogą czegoś nie lubić, odmówić jedzenia. NIesamowite.
Ja swoim dzieciom powiedziałam że mają prawa odmówić jedzenia jak im nie smakuje. Nie mają obowiązku jeść tego co im podano, ani zjadać wszystkiego z talerza.
Problemem nie jest konkretna dieta tylko chujowe gotowanie i oczekiwania dorosłych że dziecko musi zjeść wszystko na talerzu.
Szokowanie dziecka strączkami, skończy się traumą na całe życie.
Ty tak serio czy to sarkazm?