Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

MechazabaTwórca

Dołączył/a:

  • 21 wpisów
  • 65 komentarzy
  • 0 obserwujących
Wiadomości ŚwiatJedenastu brytyjskich policjantów rannych podczas protestów po śmierci Henry'ego Nowaka
Twórca0piorunów

Może ktoś mądrzejszy odpowie: Czy w prawie brytyjskim są zarzuty karne za nieudzielenie pomocy? Ci policjanci, którzy aresztowali Henryego, powinni odpowiadać karnie.

Życia to oczywiście nikomu nie wróci, niestety. Ale może jakieś uratuje.

Swoją drogą wspólnota religijna Sikhów już robi full-on damage control - w UK zakazane jest posiadanie noża, wyjątkiem jest kirpan noszony w celach religijnych przez Sikhów. Tak się składa, że sprawca kirpan przy sobie posiadał (choć miał i drugie ostrze, które to było narzędziem zbrodni), więc pojawiły się głosy żeby znieść ten wyjątek.

A i z jeszcze luźnych myśli - dodajmy, że morderca Henryego miał przy sobie zakrwawiony nóż. Policja dopuściła do tego, żeby mamusia sprawcy wzięła go do domu, żeby wymyć, bo się ubrudził

DyskusjeZastrzyk na lenistwo
Twórca28piorunów

No nie. Po pierwsze, semaglutyd (konkretnie Wegovy, pod nazwą i dawkowaniem wskazanym do leczenia (o tym za chwilę) otyłości) jest stworzony z myślą o leczeniu otyłości i takie ma wskazania rejestracyjne.

Po drugie, we wskazaniu rejestracyjnym wprost jest "w połączeniu z dietą o ograniczonej kaloryczności i zwiększoną aktywnością fizyczną". Więc to nie jest tak, że wpierdalamy chipsy codziennie, ale to jest OK, bo semaglutyd.

Po trzecie - otyłość ma różne powody i stadia nasilenia. Może być np. wywołana lekami czy innymi chorobami, o różnym podłożu. Niezależnie jednak od przyczyny, należy zabrać się za skutki. Im mniej ludzi z otyłością, tym lepiej - dla nich i dla społeczeństwa, bo otyłość zabija.

Więc zanim zwymyślamy ludzi, którzy biorą lek dla nich przeznaczony w połączeniu z tym, co powinni robić - zdrowo się odżywiać i ćwiczyć - może pomyślmy, czy ma to w ogóle sens.

Osobistość1piorunów

@Mechazaba nie mam nic do osób otyłych, są mi po prostu obojętne. Ktoś chce być gruby to niech sobie jest.

Ale nie lubię zaklamywania rzeczywistości, że to chora tarczyca czy jakaś inna choroba.

Nie ma magicznego sposobu na przytycie. Zawsze jest to samo. Żeby tyć, to trzeba żreć.

Fanatyk2piorunów

@Mechazaba jestem generalnie za rozwiązywaniem problemów. Jestem przeciw uczeniem ludzi nie ponoszenia konsekwencji złych wyborów - to uczy bardzo złych zachowań i przeradza się co raz bardziej w sposób na życie oraz promieniuje na decyzje mające wpływ nie tylko na ich samych, ale też resztę populacji.

Twórca1piorunów

@eloyard Wedle życzenia, będę szambo pogłębiać dalej, bo przecież nie mówię, że dieta (jakakolwiek skuteczna) jest zła, wręcz mówię, że jest konieczna i zalecana.

Mówię tylko, że jeśli mamy skuteczne narzędzie do rozwiązania skomplikowanego problemu, to czemu z niego nie skorzystać?

Fanatyk1piorunów

@Mechazaba

> Tylko że praktycznie każdy problem można tak spłycić

Na razie to szambo próbujesz łyżką pogłębiać. MŻ to jest dieta cud dla USA, a problemem jest, jak wcześniej wspomniano, brak samokontroli.

Twórca5piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Tylko że praktycznie każdy problem można tak spłycić i na tej podstawie zwymyślać osoby nim dotknięte.

Pytanie, czy ma to sens, zostawiam Tobie. Bo rozumiem po Twoim nastawieniu, że nie darzysz sympatią osób otyłych. Od wyzwisk nie schudną, od Ozempicu - zwłaszcza jeśli połączą to z dietą i aktywnością fizyczną - może tak.

Twórca7piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Tego nie powiedziałem.

Powiedziałem jedynie, że to, że ktoś nadmiarowo wpierdala, może mieć różne powody. Tak jak problemy alkoholika wynikają z wlewania wódki do ust, ale jest to mało pomocna konstatacja w leczeniu go z alkoholizmu.

Osobistość2piorunów

@Mechazaba

> otyłość ma różne powody

Tak, zawsze to jest coś innego niż nadmiarowe wpierdalanie.

Grubasy wszystko wymyślą, byle by usprawiedliwić swoje obżarstwo.

Twórca12piorunów

@maly_ludek_lego Nie mogę wziąć odpowiedzialności za kogoś, kogo nawet nie znam, ale widzę kilka opcji

Pierwsza - zmiana nawyków żywieniowych nie trwa 1 dzień. Jeśli ktoś wpierdalał Macdonaldy codziennie, a teraz robi to raz w tygodniu, to i tak jest to z korzyścią dla zdrowia.


Druga - może je tych Macdonaldów mniej, zamiast zestawu rodzinnego zamawia małe frytki. Czy to jest zdrowe? Nie. Ale teoretycznie można być w deficycie kalorycznym i żreć fast food (w małych ilościach).

Trzecia - Twoja obserwacja może być mylna. Może był to pierwszy cheat meal w Maku od trzech miesięcy, a Ty to zapamiętałeś wyraźnie, bo Ozempic + McDonald jest osobliwym połączeniem.

No i wreszcie czwarta - może faktycznie żre codziennie hamburgery, może faktycznie nie rusza się, może faktycznie nie przestrzega wskazań. Nie jest to pierwsza ani ostatnia osoba, która nie przestrzega zaleceń lekarskich. Ale jeśli w sumie chudnie - to jakie to wszystko ma znaczenie? Czy teraz będziemy, niczym madki na forach mówiące o urodzinach vs wydobycinach dzieci z cesarskiego cięcia, rozsądzać kto jest godzien miana prawdziwie szczupłej osoby?

Gruba ryba3piorunów

@Mechazaba osoba z mojego dalszego otoczenia bierze ten lek - po pierwsze nie odżywia się zdrowo(wpierdala Macdonaldy) a po drugie się nie rusza. Ale chudnie więc fajrant.

I podejrzewam, że tak ma większość tych pociesznych grubasków.

I co powiesz na to?

Fanatyk2piorunów

@Mechazaba ludziom zawsze coś będzie przeszkadzać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Twórca1piorunów

@eloyard Wedle życzenia, będę szambo pogłębiać dalej, bo przecież nie mówię, że dieta (jakakolwiek skuteczna) jest zła, wręcz mówię, że jest konieczna i zalecana.

Mówię tylko, że jeśli mamy skuteczne narzędzie do rozwiązania skomplikowanego problemu, to czemu z niego nie skorzystać?

Twórca5piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Tylko że praktycznie każdy problem można tak spłycić i na tej podstawie zwymyślać osoby nim dotknięte.

Pytanie, czy ma to sens, zostawiam Tobie. Bo rozumiem po Twoim nastawieniu, że nie darzysz sympatią osób otyłych. Od wyzwisk nie schudną, od Ozempicu - zwłaszcza jeśli połączą to z dietą i aktywnością fizyczną - może tak.

Twórca7piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Tego nie powiedziałem.

Powiedziałem jedynie, że to, że ktoś nadmiarowo wpierdala, może mieć różne powody. Tak jak problemy alkoholika wynikają z wlewania wódki do ust, ale jest to mało pomocna konstatacja w leczeniu go z alkoholizmu.

Twórca12piorunów

@maly_ludek_lego Nie mogę wziąć odpowiedzialności za kogoś, kogo nawet nie znam, ale widzę kilka opcji

Pierwsza - zmiana nawyków żywieniowych nie trwa 1 dzień. Jeśli ktoś wpierdalał Macdonaldy codziennie, a teraz robi to raz w tygodniu, to i tak jest to z korzyścią dla zdrowia.


Druga - może je tych Macdonaldów mniej, zamiast zestawu rodzinnego zamawia małe frytki. Czy to jest zdrowe? Nie. Ale teoretycznie można być w deficycie kalorycznym i żreć fast food (w małych ilościach).

Trzecia - Twoja obserwacja może być mylna. Może był to pierwszy cheat meal w Maku od trzech miesięcy, a Ty to zapamiętałeś wyraźnie, bo Ozempic + McDonald jest osobliwym połączeniem.

No i wreszcie czwarta - może faktycznie żre codziennie hamburgery, może faktycznie nie rusza się, może faktycznie nie przestrzega wskazań. Nie jest to pierwsza ani ostatnia osoba, która nie przestrzega zaleceń lekarskich. Ale jeśli w sumie chudnie - to jakie to wszystko ma znaczenie? Czy teraz będziemy, niczym madki na forach mówiące o urodzinach vs wydobycinach dzieci z cesarskiego cięcia, rozsądzać kto jest godzien miana prawdziwie szczupłej osoby?

CiekawostkiCień szpikulca do lodu: Czym była lobotomia i jak zniszczyła dzieciństwo Howarda Dully’ego?
Twórca1piorunów

@Aksal89 To, niestety, była desperacja. A w desperacji łatwo o durne pomysły.

Proszę nie potraktować tego jako próbę wybielenia tych lekarzy - ale już wtedy wiedziano, że postępujące zaburzenia psychotyczne (np. schizofrenia) powodują szkody w mózgu (zresztą, pierwszy fachowy opis tej choroby nazywa ją, w tłumaczeniu, "przedwczesną demencją"). Takie rozpoznanie oznaczało, że chory będzie do końca życia skazany na cierpienie wywołane chorobą, a także stygmatyzacją i brakiem realnej możliwości pomocy, bowiem szpitale skupiały się wtedy raczej na izolacji niż realnych metodach leczenia, a jego choroba będzie tylko postępować.

Na szczęście mamy XXI wiek i wręcz z roku na rok, z dekady na dekadę, sytuacja ulega poprawie.

DyskusjeSzkoła szkodzi dzieciakom bardziej niż media społecznościowe
Twórca0piorunów

@jonas

> Do tego w jednym gimnazjum miałeś z jednej strony fizyczne i mentalne dzieci, nadal bawiące się klockami i przeglądające komiksy z Batmanem albo filmy z jakimiś śpiewającymi księżniczkami, a z drugiej prawie-dorosłych wągrów, którzy wchodzili w buntowniczy okres hormonalnej burzy i naporu,

Przepraszam, ale to brzmi jak wypisz wymaluj opis obecnej szkoły podstawowej, w której siedmioletnie dzieci zaczynają naukę, a skończą ją mając lat 15

> Ale to jest środowisko znane, nauczyciele też oswojeni,

No i właśnie w tym okazuje się tkwi problem. Jeżeli kogoś na starcie nie polubili nauczyciele, to czeka go osiem lat męczenia się. Jeśli do tego nie polubili go rówieśnicy - to będzie to tragedia.

> a przy odrobinie sprawnej organizacji dajesz klasy 1-3 na jedno piętro, 4-6 na drugie, a 7-8 na trzecie i masz różne grupy rozdzielone bez potrzeby instalowania zasieków z drutów kolczastych i zatrudniania Specnazu do pilnowania porządku.

Nie rozumiem, w tej sprawnej organizacji zakłada się, że w szkołach nie będzie schodów?

> o tyle, że powodowały tęgie zamieszanie w takim okresie życia dzieciaka, kiedy jest mu owo zamieszanie najmniej potrzebne

Przy założeniu, że wszystko jest super w szkole podstawowej - tak, pełna zgoda, takie zamieszanie nie byłoby potrzebne. Problem jest jednak taki: po pierwsze, szkoły podstawowe, zwłaszcza na obszarach wiejskich, nie mogły przyciągnąć dobrych nauczycieli, więc gimnazjum było szansą dla uczniów, którzy nie mieli szczęścia do nauczycieli, aby te szanse wyrównać (bo siłą rzeczy było ich mniej i były w większych ośrodkach rozlokowane). Po drugie, jeżeli ktoś nie miał szczęścia do rówieśników, to to "brukowanie piekła" było dla niego ratunkiem.

Poza tym, w obecnym systemie też się wyrywa dzieci w burzliwym wieku ze szkoły podstawowej, którą znają od ośmiu lat, aby kontynuowały edukację w liceum/technikum/szkole zawodowej. Znowu trzeba było zaczynać walkę o hierarchię w stadzie rówieśników.

Twórca1piorunów

@DexterFromLab Nie każdy. Jest jedno ogniwo systemu, o którym się zapomina - a jest to rząd, odpowiedzialny za między innymi program nauczania i ramy dydaktyczne. I choć ze względu na odpowiedzialność to powinien być najbardziej zestresowany element systemu, to nie jest.

I tak na przykład - likwidacja gimnazjów. Za książką Sawulskiego "Pokolenie 89" - zapytano w zasadzie wszystkich, co sądzą o gimnazjach, poza osobami, które w tym gimnazjum były, a te osoby jak raz się o gimnazjum wypowiadały dobrze. Okazało się, że zgodnie z argumentacją za ich wprowadzeniem, często było to narzędzie do "czystego startu" wśród rówieśników i wyrównania szans edukacyjnych, zwłaszcza na wsiach. Zrobiłem szybki research i dotarłem do badania, które potwierdza, że najwięcej przemocy rówieśniczej jest w podstawówkach.

No ale gimnazja zlikwidowano, mocno upraszczając, w zasadzie dlatego że 80-letnie panie nie chciały do gimnazjum.

To tylko przykład, bo tego jest więcej - na przykład w kwestii programu nauczania. Zdarzało mi się, że jak dorabiałem na studiach jako korepetytor to mnie pytano "ale do czego mi się to przyda?". Starałem się wyjaśnić i pokazać, że znajomość funkcji wymiernej się przyda w życiu. Problem jest taki, że to szkoła powinna uzasadnić i pokazać, do czego się przyda wiedza, która jest tam oferowana. Jest to test, który polska szkoła regularnie oblewa.

Wiadomości PolskaFala włamań do e-dzienników różnych szkół na terenie całej Polski
Twórca0piorunów

Choć szkoda mi oszukanych (wektor przekrętu sprytny: połowa rodziców nie będzie pamiętała czy ma zapłacić na jakąś wycieczkę, czy nie, a 35 zł wyda dla świętego spokoju), to jednak wizja sprośnych obrazków wysyłanych rodzicom z konta katechetki trochę bawi.

A tak na serio. W dobie deepfake'ów porozmawiajcie ze swoimi bliskimi o tym, żeby - najlepiej - nie zgadzali się na żadne prośby pożyczenia albo podarowania pieniędzy przez telefon.

GównowpisKażda osobista historia zasługuje na happy end. Nawet moja. A że postowałem wcześniej ze smutną historią, to
Twórca2piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing To zachowam na razie dla siebie, bo niestety sprawa jest skomplikowana i to co opisałem wyżej to wierzchołek góry lodowej.

Kiedyś chciałbym o tym napisać, ale może bardziej literacko - ponoć dobrze piszę, kiedyś chciałem zrobić zbiór opowiadań na m.in. ten temat, jak powstanie coś co nie jest grafomanią to wtedy opublikuję.

I sorry za późną odpowiedź, niestety świat nie poczekał na to, aż będę zdrowy, nie miałem czasu wchodzić na Hejto

Twórca0piorunów

@serotonin_enjoyer Oj zdecydowanie. Planuję na pregabalinie spędzić minimum rok (myślę, że raczej dwa, bo jeśli plany akademickie się powiodą to mój stres się zwiększy razy dwa), o ile lekarz nie zarządzi z ważnych powodów inaczej (jeżeli powody nie będą ważne, będę protestował xD).

Fajne jest to, że to nie jest tak, że ten lek zastępuje coś. Ja się autentycznie na nim uczę, że jestem wartościowym człowiekiem, co zapewne sprawi, że za te dwa lata nie będzie potrzebny.

Twórca1piorunów

@Modrak No właśnie ja próbowałem. I próbowałem. I się cisnąłem - że za wolno, za mało, za dużo, a w ogóle to wczoraj pizza wjechała bo asertywność nie wjechała (kolega chciał) i najlepiej to klęskę światu ogłosić.

A ponadto na siłowni - t-shirt nie taki, przepociłem się, ten się krzywo gapi, wstyd takim ciężarem, a jeszcze olabogarety jakbym musiał siebie nagrać a ktoś byłby w kadrze to mnie pobiją.

Teraz z nowym nastawieniem myślę, że się uda. Mam po prostu zdrowo wyjebane w to wszystko, co wyżej i podchodzę do tego jak naukowiec prowadzący eksperyment a nie jakby ktoś powiedział "jak nie schudniesz 20 kg do maja to odstrzelę wszystkich których kochasz"

Twórca2piorunów

@bojowonastawionaowca Dziękuję pięknie! Liczę że ta pomoc będzie tymczasowa i w sumie są na to nadzieje, ale zdecydowanie za wcześnie, by o tym mówić

Wiadomości PolskaA dziś w robocie sobie o depresji gadaliśmy, a tu takie coś. #wiadomoscipolska #zdrowie #nfz Na wczorajszej
Twórca0piorunów

Porozumienie Rezydentów i inne tego pokroju organizacje od lat szantażują chorymi opinię publiczną żeby wyciągnąć jak najwięcej do kieszeni.

To, że finansowanie psychiatrii spadło, nie musi być koniecznie złą wiadomością. Zapewne w całym kontekście nią jest (bo psychiatria ma duże problemy finansowe w Polsce), ale podawanie suchych liczb to manipulacja.

Wydatki mogły spaść przez: deinstytucjonalizację (bo jak chory potrzebuje 1 wizyty na miesiąc zamiast 4 tygodni na oddziale to koszty spadają), nowoczesne metody a za tym wzrost skuteczności leczenia, rosnącą świadomość społeczną (bo łatwiej wyleczyć kogoś, kto dopiero zaczyna chorować, niż kogoś, kto się urządził w szambie od lat 10), czy nawet w tym wypadku zmianę wzorców picia alkoholu.

Ale jeśli Porozumienie Rezydentów chce, żeby starczyło, to jest bardzo prosty sposób - uwolnić miejsca na specjalizacjach i kierunkach lekarskich aby zwiększyć konkurencyjność, poprawić niedobór lekarzy na rynku i wywołać spadek kosztów personelu.

Bo to nie o to chodzi, żeby poszło do kieszeni, prawda?

Kosmonauta1piorunów

@fisti u mnie na nfz do psychiatry i psychologa czeka się od roku do 2 lat. Prywatnie w tym samym tygodniu.

Twórca0piorunów

@fisti Tak często pewnie było, choć w stomatologii hospitalizacji (za którą płaci NFZ, choć prywatne szpitale psychiatryczne też już istnieją) nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić (nie mylić z chirurgią szczękową).

Nie chcę też być źle zrozumiany. To nie jest tak, że uważam, że polska psychiatria to cud, miód, orzeszki i na oddziałach pacjenci kawior jedzą.


Chodzi mi tylko o to, że Porozumienie Rezydentów - i inne tego typu organizacje - mają tendencję do wyciągania takich statystyk, kierując się dobrostanem własnego portfela.

Autorytet2piorunów

@Mechazaba Albo chorzy, ze względu na słabą dostępność psychiatrów na NFZ, zaczęli zaglądać do prywatnych gabinetów. Teraz jeszcze tylko zagłodzić resztę państwowej psychiatrii i mamy drugą specjalizację (po stomatologii) sprywatyzowaną. Czekamy na kolejne.

Twórca0piorunów

@fisti Tak często pewnie było, choć w stomatologii hospitalizacji (za którą płaci NFZ, choć prywatne szpitale psychiatryczne też już istnieją) nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić (nie mylić z chirurgią szczękową).

Nie chcę też być źle zrozumiany. To nie jest tak, że uważam, że polska psychiatria to cud, miód, orzeszki i na oddziałach pacjenci kawior jedzą.


Chodzi mi tylko o to, że Porozumienie Rezydentów - i inne tego typu organizacje - mają tendencję do wyciągania takich statystyk, kierując się dobrostanem własnego portfela.

Twórca5piorunów

@evilonep Nieprawda:

* Skutecznych antydepresantów wynaleziono z 50, o przeróżnych mechanizmach działania.

* Dodatkowo pojawiły się ostatnio nowe metody leczenia - jak esketamina (Spravato), która według badań dobrze działa wspomagająco do antydepresantów

* Metaanalizy potwierdzają, że skuteczność zestawu "SSRI + terapia poznawczo-behawioralna" w pierwszym rzucie sięga nawet 80%

* Nie potwierdzono natomiast, żeby grzyby były skuteczne do tej pory mimo tego, że temat był badany, a trawa jeśli już, to wywołuje depresję

Przypadki lekooporne, o których mówisz, w większości są po prostu źle zdiagnozowane - ciężko, żeby u kogoś ustąpiła depresja, jeśli przyczyną jego problemów nie jest depresja tylko inne choroby. Niestety diagnostyka jest tym, co najbardziej w psychiatrii kuleje.

Wracając jeszcze do jednego:

> Każdy, kto boryka się z zaburzeniami depresyjnymi czy lękowymi opowie takiemu jednemu czy drugiemu lekarzowi psychiatrii swoją indywidualną, chwytającą za serce historię, a i tak niezależnie od wszystkiego wyjdzie z receptą na escitalopram lub sertralinę xD

Tak. Tak działa farmakoterapia. Jak będziesz miał anginę bakteryjną to opowiesz takiemu jednemu czy drugiemu lekarzowi rodzinnemu swoją indywidualną historię gdzie Cię boli gardło, a i tak niezależnie od wszystkiego wyjdziesz z receptą na amoksycylinę.

I tak, wiem, że diabeł tkwi w słowie "zindywidualizowana". Nie ma badań że "jak ktoś był bity w szkole to fluoksetyna, a na toksyczną matkę bupropion". To jest temat na terapię. Psychiatra musi o tym wiedzieć jednak, żeby postawić odpowiednią diagnozę i pokierować rozsądnie leczeniem.

Wiadomości PolskaTo jest mój ulubiony news dzisiaj. Znany hotelarz, Władysław Grochowski, ogłosił program prorodzinny, a w nim
Twórca0piorunów

@HmmJakiWybracNick O widzisz, czyli jednak metodą na kalendarz! A co jeśli wcześniak się urodził, albo ciąża przenoszona?

Twórca1piorunów

@twardy_kal_owiec Wewnętrznie jestem trochę rozdarty.

Co do argumentów demograficznych, zgadzam się że taka suma pieniędzy nikogo nie przekona, a argumenty "bo muszą się rodzić dzieci" sprowadzają się głównie do systemu emerytalnego, który przez marnotrawstwo i złe zaplanowanie szantażuje młodych "albo do łóżka teraz, albo do pracy na całe życie" - co uważam za obrzydliwe.

Nie wiem jednak, czy zgadzam się z tym że ludzi jest za dużo globalnie - wydaje się, że z postępami w nauce (np. pestycydy czy nawożenie) jesteśmy w stanie to podźwignąć, tylko po prostu kwestia racjonalnego zarządzania istniejącymi zasobami.

Wracając do pomysłu - wydaje mi się, że autor wiedział, że nikogo tym nie przekona, a po prostu chciał "zrobić co może" i dorzucić coś od siebie. Tylko wyszło jak wyszło z tym obliczaniem daty poczęcia xD

Twórca22piorunów

@Taxidriver Inspekcja hotelowa. Pani z recepcji dostanie dodatkowe obowiązki zawodowe