@100mph
> 1. dzieciakow po medycynie przybylo bo zwiekszyly sie limity ale i tak nie do tego stopnia by to odczula sluzba zdrowia
O zwiększeniu limitów na studia medyczne najwięcej mają do powiedzenia ludzie, którzy jakoś się za bardzo na tym temacie nie znają. Bo jakby znali, to by wiedzieli, że uczelnie mają ograniczenia, od choćby logistyki poprzez kadrę akademicką, czy dostępność zajęć praktycznych w szpitalach. Mówienie o "zwiększeniu limitów" to zwykły populizm.
> 3. wydajna publiczna sluzba zdrowia jest na niekorzysc lekarzy bo ogranicza popyt na prywatna sluzbe zdrowia
Jakby była wydajna i nie było limitowanych zabiegów tak jak ma to miejsce teraz, to lekarze mieliby wystarczająco roboty ;)
> 4. wysokie zarobki lekarzy to rowniez ich posrednia wina bo to ich przedstawiciele ograniczaja dostep do zawodu na wszelki mozliwy sposob
Na czym polega to ograniczanie? Limitami?
> 5. studia medyczne nie sa 10-letnie, sa 6-letnie ale pozniej trzeba odbyc praktyke i zdac egzamin panstwowy ...
XDDD Fajnie sobie ten podpunkt uprościłeś pod tezę, bo ta "praktyka" to rok stażu podyplomowego i 5-6 lat rezydentury i dopiero egzamin.
Studia nie są 10-letnie, ale droga do zdobycia specjalizacji (i teoretycznie zakończenia nauki) trwa 11-12 lat
o i jeszcze:
> w covidzie urwanie dupy mialy glownie pielegniarki na oddzialach covidowych 😉 wiem bo mam w rodzinie kogos kto na takim oddziale pracowal - kasa z dodatkami byla super ale tymi ludzmi, ktorzy umierali zajmowaly sie pielegniarki, a dodatkowo pracowaly w kostiumach, w ktorych w srodku bylo jak w saunie 😒 lekarze ograniczali swoja obecnosc i kontakty do ekstremalnie niezbednego minimum
Primo to kontakt lekarza z pacjentem sprowadza się do minimum i na tym właśnie polega praca pielęgniarki.
Też mam w rodzinie kogoś kto na takim oddziale pracował - niestety lekarz - i też musiał nosić przez kilka godzin kombinezon.
Rozumiem Twój przekaz i że jesteś nieprzychylny (XD) lekarzom, szanuję odmienne od moich opinie, ale triggerują mnie takie półprawdy i niedopowiedzenia.