W sumie to mam działkę na mazurach i cieszy mnie brak turystów. Pola puste, trochę na domkach widzę obcych rejestracji, ale też jakoś dużo ludzi się nie kręci. Rok temu było 2,3x tyle ludzi. Tylko nie sprawdzałem cen, ale z tego co piszecie to pewnie są spore. Ostatnio rodzina z niemiec przyjechała tutaj i sobie wcześniej jakiś domek nad jeziorem znaleźli na jakimś ośrodku, który wyglądał na postapokaliptyczny trochę. Jeziorko ładne, czysta woda, no ale 800pln za domek gdzie kran odpada?! 2 pokoje, salon, kuchnia, łazienka i taras. Moim zdaniem trochę przesada. Pewnie gdyby jeszcze pogoda dopisała to by tak nie narzekali. Teraz prędko do Polski nie wrócą. Cenowo u nas już nie jest jak kiedyś. No i pytanie z czego to wynika? Myślę, że obciążenia podatkowe + zakredytowanie (zycie ponad stan). Bogaci się bogacą, biedni biednieją. Brak zrównoważonego rozwoju. Na ekonomii poruszają takie górnolotne hasła, jakieś autarkie, a życie i tak wygląda jak wygląda - chciwość rządzi! Greed is good!