boogieLider
19piorunów758 + 1 = 759
Tytuł: Disclosure Day (Dzień objawienia)
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Sci-Fi / Przygodowy
Reżyseria: Steven Spielberg
Czas trwania: 2h 25min
Ocena: 8/10
Kiedy Steven Spielberg zabiera się za tematykę pozaziemską, kino wstrzymuje oddech. Po latach wyczekiwania reżyser w końcu domknął swoją nieoficjalną „kosmiczną trylogię”. I choć Disclosure Day fabularnie nie łączy się bezpośrednio z Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia ani E.T., to duchowy spadkobierca tych arcydzieł. Oglądając ten film, nic nie stoi na przeszkodzie, by uznać, że wszystkie te historie dzieją się w tym samym uniwersum. To kino stworzone z myślą o wielkim ekranie – nostalgiczny powrót do korzeni, który potrafi bez reszty zauroczyć, o ile damy się porwać tej specyficznej spielbergowskiej magii.
Disclosure Day to kwintesencja stylu Spielberga. Z jednej strony dostajemy mnóstwo akcji, dynamiczne pościgi samochodowe i sceny komiczne, z drugiej – film pozostaje produkcją rdzennie rodzinną (kategoria 12A w UK). Co ciekawe i niezwykle odświeżające: w całym filmie pełnym napięcia... nie uświadczymy ani jednego trupa, a bohaterowie ani razu nie wypowiadają słowa „alien”.
Aktorsko projekt broni się znakomicie. Emily Blunt i Colman Domingo magnetyzują na ekranie, tworząc wyraziste, zapadające w pamięć kreacje. Odrobinę słabiej, choć wciąż bardzo pozytywnie, wypadają Josh O'Connor oraz Colin Firth. Całość spaja muzyka Johna Williamsa, który „znowu to zrobił” – jego ścieżka dźwiękowa, choć momentami mocno skręca w stylistykę znaną z Gwiezdnych Wojen, idealnie buduje podniosły i przygodowy klimat.
Nie da się jednak ukryć, że film ma bardzo specyficzną konstrukcję. Część scen wygląda tak, jakby została żywcem wyjęta z kina lat 90. Dla jednych będzie to uroczy powrót do przeszłości, dla innych – lekki archaizm. Mój syn celnie zauważył po seansie, że tę historię mógłby nakręcić Denis Villeneuve (którego Nowy początek uwielbiamy), aby nadać całości bardziej mroczny, poważny i surowy ton. I faktycznie – Spielberg momentami uderza w nieco mroczniejsze tony, ale ostatecznie to wciąż film rodzinny. To nie jest ciężkie science-fiction typu Arrival czy naukowe Interstellar. Na ten film idzie się do kina po czyste emocje i magię, dokładnie tak jak kiedyś na E.T.
Największym mankamentem produkcji, do którego po prostu trzeba się przyczepić, są zaskakująco słabe efekty specjalne. Z jakiegoś powodu kluczową rolę w fabule odgrywają zwierzęta. Niestety, zamiast zachwytu, wywołują one lekki zgrzyt zębów. Wszystkie stworzenia to bardzo słabe CGI – sztuczność bije po oczach tak mocno, że widać to bez okularów z końca sali kinowej, nawet przy wadzie wzroku -2.
Disclosure Day to film, który z pewnością podzieli widzów. Osoby szukające twardego, nowoczesnego science-fiction mogą poczuć się zawiedzione i ocenić go znacznie niżej. Jeśli jednak, tak jak ja, jesteście absolutnymi fanami spielbergowskiego klimatu, będziecie się bawić wybornie. Jako zadeklarowany miłośnik takich historii, przymykam oko na niedociągnięcia CGI i z czystym sumieniem wystawiam wysoką notę. To piękny, nostalgiczny list miłosny do klasyki kina o kosmitach.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app














