Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

WafelMasterDebiutant

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 14 komentarzy
  • 2 obserwujących

Fanatyk

w Wiadomości Świat

42piorunów

Victoria Secret porzuca feministyczne ideały i wraca do korzeni

Kto by pomyślał, że prezentowanie entuzjastek wysokokalorycznych fastfoodów zamiast idealów piękna do których kobiety chcą dążyć, może spowodować miliardowe straty. Kto by pomyślał, że próba podlizywania się krzykliwej mniejszości, moze się okazać problematyczna dla marki. Kto

Gruba ryba

w Dyskusje

244piorunów

Normalnie ten mem o usmiechu Polaka to naprawde jest z życia wzięty. Tutaj nie mozna byc uprzejmym bo to nie jest mile widziane.
Ide sobie wczoraj z pieskiem. I mam taki zwyczaj, ze jak chodzę po lesnych ścieżkach i mijam się z kimś to mówię mu "dzien dobry". Raz z kultury a dwa, ze trochę mi tak głupio sie z kimś mijac w cztery oczy bez słowa. Oczywiście jak ide po mieście gdzie jest duzo ludzi to nie klaniam sie wszystkim z osobna. Trochę taki nawyk po prostu ze szlakow turystycznych że ludzie sie sobie kłaniają.

No i idę sobie wczoraj z psinką pod wieczór, dobry humor, usmiech na twarzy. Mijam się z jakaś starszą panią w środku lasu. Mówię "dzień dobry" a kobita stanęła jak wryta i odpaliła się.
I mówi do mnie, wręcz zaczęła sie drzeć, że ona sobie nie życzy. Że co to za wychowanie, ona jest dwa razy starsza ode mnie i ze sie nie znamy i co ja od niej chce. Mówię, ze tylko dzien dobry powiedzialem a ta dalej, ze jak to tak, ze pierwszy raz mnie na oczy widzi a ja ją zaczepiam. Że kiedyś to więcej szacunku do starszych a teraz ona na spacer nie moze iść. Ze gdzie sie takich rzeczy nauczylem, ona pracowała na fabryce, tam sie czlowiek pokory nauczyl a teraz bezczelni wszyscy...

K⁎⁎wa normalnie wziąłem i poszedłem dalej bo aż mi się odechciało. Kilka razy za granicą pracowałem: Belgia, Niemcy, Holandia i tam nawet w miasteczkach idąc ludzie starsi pierwsi się kłaniają ze swojego podwórka czy okna domu nawet.
A u nas? Jak pierwszy sie nie odezwe to wzrok wbity w ziemię albo glowa w druga strone zeby przypadkiem kontaktu wzrokowego nie zlapac. A nie daj Boże sie uśmiechnąć to patrzą jak na idiotę. Ale zjebe pierwszy raz dostalem. Co za smutny sfrustrowany naród. Czasem mam wrażenie, ze jak ide szczesliwy po ulicy to by mi za to niektórzy oczy wydlubali z zawiści. Nawet czasem w sklepie niektorzy podchodza do kasy, jebs bułki na ladę, kobita kasuje a oni do niej ani dzień dobry, ani spierdalaj tylko pakują i do domu. Jedyne słowo jakie powiedzieć potrafią to " KARTOM BEDZIE".
Dobra wypłakalem się i ide z pieskiem😉 Jak znowu ta kobite spotkam to ani pół slowa nie powiem:stuck_out_tongue_closed_eyes:
 

Pokaż więcej komentarzy (64)

Zawodowiec

w Hydepark

72piorunów

Cześć hejto,

czy zastanawialiście się kiedyś jak wygląda kształcenie się na muzyka klasycznego i z czym się z tym wiąże? Część z Was zastanawia się, czy może nie posłać swojej pociechy do szkoły muzycznej, bo ta lubi śpiewać, lubi na czymś grać, więc może niech się rozwija w tym kierunku? A może lepsze byłoby tzw. ognisko muzyczne? Zastanawiam się nad tym, czy byłoby zainteresowanie z Waszej strony tym wątkiem.

Sam przeszedłem pełen cykl kształcenia w tym kierunku, osobiście muzyka pozostała w zasadzie wyłącznie moim hobby (na chleb zarabiam inaczej) ale temat wrócił, gdy przyszedł czas wyboru szkoły dla dziecka. Jeśli będzie zainteresowanie tematem, to chętnie co nieco bym w tym wątku przybliżył. Oczywiście zdanie moje będzie dość subiektywne, bowiem (jak życie pokazało) placówki oświatowe zmieniły się nieco od czasów, w których sam do nich uczęszczałem, ale być może będzie to w stanie co nieco przybliżyć rzeczy, które w mojej opinii na pewno są niezmienne. Czekam na odzew (o ile takowy będzie).

P.S. Na wykopie w życiu bym nie chciał się taką wiedzą dzielić. Jednakże obecna na tym portalu kultura wypowiedzi, wymiana faktycznie jakichś poglądów, a nie tylko narzucanie komuś swojego zdania - te rzeczy sprawiły, że nabrałem ochoty na to, aby chcieć cokolwiek więcej o tym napisać.   

Pokaż więcej komentarzy (18)

Lider

w Modelarstwo

375piorunów

Dzień dobry.

Wpisy proszące o pioruny dostają ich masę, a może mój ulep tez mógłby? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Chciałbym zaprezentować mój ostatni czołg. Jest to oczywiście T-34-85 w skali 1:25 karton, w jakimś stopniu powstał w oparciu o Małego modelarza.

Zapraszam do obserwowania tagu -->>  będę wrzucał tutaj co jakiś czas swoje modele a także postępy z bieżących prac.

  

Pokaż więcej komentarzy (32)

Tytan

w Ciekawostki

788piorunów

Poprzednie wpisy cieszyły się bardzo pozytywnym odzewem, więc do porannej kawki opowiem w jaki sposób wygląda "obsługa codzienna" tramwaju. Zarówno przed wyjazdem, w czasie przejmowania zmiany, jak i po zjeździe. Będę wzorować się na swoim mieście, mogą występować drobne zmiany zależnie od przedsiębiorstwa, ale ogólnie będzie to wyglądać podobnie.

Gdy rano motorniczy przychodzi na dyspozytornię dostaje swój przydział. Linię, brygadę do której przypisany jest rozkład, oraz tramwaj. Gdy już znajdzie swój tramwaj na hali wyjazdowej - przed uruchomieniem, w starszych wagonach, powinien sprawdzić czy wszystkie bezpieczniki są podniesione, czy woltomierze na pulpicie na pewno pokazują 0V (jest to później istotne), a następnie może przejść do załączenia baterii. W nowych wagonach motorniczy od razu włącza tramwaj i przechodzi do właściwej części obsługi codziennej przed wyjazdem. W starszych wózach po podniesieniu pantografu i załączeniu przetwornicy (urządzenia które 600V z sieci zmienia na 40V do ładowania baterii) motorniczy powinien upewnić się, że na pewno ma napięcie 40V na akumulatorach. Tutaj istotne jest to czy sprawdził stan przed włączeniem. Zdarza się, że woltomierz jest nieco przesunięty, przez co pokazuje 3-4V na wyłączonym wagonie. Tak być nie powinno, jednak jeśli w tym przypadku motorniczy zobaczy napięcie ładowania rzędu 43-44V to już wie dlaczego.

Gdy tramwaj jest włączony motorniczy przystępuje do sprawdzenia wszystkich świateł, działania hamulców szynowych, stanu sprzęgu i połączenia elektrycznego między wagonami, sprawdza wizualnie cały tramwaj zwracając uwagę na każdy drobiazg. Powinien też przejść przez wnętrze sprawdzając czy poręcze, kasowniki nie są luźne. Dopiero po tym wszystkim motorniczy może uznać tramwaj za sprawny i nim pojechać na linię.

Kiedy przychodzi czas zmiany motorniczy wymienia się ze zmiennikiem informacjami na temat wagonu. Po dojechaniu do pętli zmiennik powinien sprawdzić działanie hamulców szynowych, świateł, czystość wnętrza i upewnić się, że nie ma uwag co do stanu technicznego. Teoretycznie każdy kolejny motorniczy powinien wykonać te kroki, nawet jak przejmuje tramwaj jako czwarta osoba tego dnia. Wszystkie uwagi co do stanu technicznego czy usterek (oczywiście takich które nie zagrażają bezpiecznemu kontynuowaniu przewozów) motorniczy powinien wpisać w kartę drogową.

Po dojechaniu na zajezdnię motorniczy powinien zamknąć wszystkie okna, szyberdachy, a następnie po spisaniu usterek przez pracownika zaplecza wjechać na halę obsługi codziennej. Zależnie od zajezdni może wcześniej być zobowiązany do przejazdu przez myjnię. Na hali pracownicy zaplecza technicznego sprawdzają stan wagonu pod spodem, sprawdzają działanie świateł, wszystkich układów począwszy od wycieraczki po dzwonek, sprawdzają stan wnętrza i jeśli wszystko jest w porządku to wagon zostaje zaplanowany na następny dzień. Zostaje wtedy przeprowadzony na halę wyjazdową gdzie czeka na poranek i swojego kolejnego motorniczego. Jeśli tramwaj ma jakieś usterki to są one w czasie OC usuwane. W przypadku poważniejszych awarii, zaplanowanego przeglądu lub zaplanowanych prac tramwaj jest wycofywany z ruchu.

W razie pytań lub jakichkolwiek uwag zapraszam do komentowania. Odpiszę jak tylko się wyśpię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (59)

Tytan

w Ciekawostki

617piorunów

Dzięki za miłe przyjęcie poprzedniego wpisu. Zmotywowało mnie to do napisania kolejnej ciekawostki :grinning:

Czasem gdy tramwaj się rozpędza to motorniczy na moment odpuszcza przyspieszanie i po chwili je ponawia. Dlaczego? Może być wiele powodów, ale głównym są izolatory na sieci trakcyjnej.

Izolatory to miejsca gdzie sieć trakcyjna przez moment się ze sobą nie łączy. Pozwalają one na podzielenie sieci na odcinki, z których można w momencie usterki wyłączyć tylko dany fragment zamiast całości. Pozwalają one też zasilać sieć z różnych podstacji trakcyjnych, co zapewnia lepsze parametry prądu, zmniejsza wahania napięcia w różnych miejscach sieci i daje możliwość konserwacji podstacji bez wyłączania napięcia w całym mieście. Nocą często przeprowadza się prace serwisowe przy sieci odłączając tylko konkretne podstacje. Kiedyś zdarzyło mi się tak nocą utknąć czekając pół godziny aż ekipa od sieci skończy pracę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Przejazd po izolatorem powinien odbywać się bez poboru prądu, bo odbierak (pantograf) w tramwaju traci tam styk z przewodem zasilającym. W momencie przejazdu pod izolatorem, pobierając duży prąd, tramwaj traci nagle napięcie. Powoduje gwałtowne szarpnięcie, a odbierak ciągnie łuk elektryczny pomiędzy dwoma odcinkami sieci co może w skrajnych przypadkach doprowadzić do wyszczerbienia nakładki grafitowej która dolega do sieci, lub nawet do zerwania przewodu trakcyjnego i połamania pantografu. Jeśli izolator łączy dwa odcinki zasilane przez różne podstacje to może nawet zadziałać zabezpieczenie podstacji na obu odcinkach, przez co wyłączą się ona na krótką chwilę zanim podejmą próbę automatycznego ponownego uruchomienia. W tym przypadku na obu odcinkach może też być inne napięcie, więc może dojść do sytuacji gdzie tramwaj dostawał 620V, a nagle dostaje 710V - nie jest to dobre dla aparatury i silników.

Izolatory są bardzo istotne na zajezdniach. Dzięki nim można wyłączyć krótki odcinek sieci na hali i wejść na dach tramwaju w bezpieczny sposób, jednocześnie pozostawiając resztę torów z zasilaniem.

Czasem zdarza się, że motorniczy przez pomyłkę lub konieczność nagłego hamowania stanie pod izolatorem. W starszych tramwajach, jeśli nie ma pantografu na drugim wagonie, pozostaje przepchnięcie wagonu kawałek do przodu (na prostym odcinku nawet 4 osoby dadzą radę). Nowsze tramwaje mają systemy zjazdu bez zasilania z sieci, czasem mogą przejechać w ten sposób nawet kilkaset metrów. Używa się też tego systemu do zjazdu ze skrzyżowania jeśli napięcie sieci zostanie wyłączone akurat w momencie gdy tramwaj znajduje się w miejscu gdzie blokowałby ruch.

Izolatory na sieci miejskiej są oznaczane znakiem składającym się kolejno od góry z białego, czerwonego i białego paska. Dołączam do wpisu zdjęcie takiego znaku, jak również zdjęcie przykładowego izolatora. Dodatkowo zachęcam do zerknięcia na stronę z której zaczerpnąłem zdjęcia: www.transportszynowy.pl

W razie jakichkolwiek pytań czy uwag: zapraszam do komentowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

   

Tytan5piorunów

@michau507 Oba wagony napędzają skład. Wyjątek stanowią doczepy bierne, ale w Polsce z tego co wiem to nie są używane. Jeśli pierwszy wagon ma pantograf w dole to do drugiego idzie napięcie kablem WN (wysokiego napięcia) umieszczonym na dachu

@SilverHandJob Niestety nie, musisz go osobiście zapytać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@rotmistrz_papajski Stopiątki tak, ale już 116Na ciężko byłoby zepchnąć w ten sposób 😉

@MichalBiauek Są dwie metody tak naprawdę. Wykorzystując baterie (odpowiednik akumulatora w samochodzie) i przetwornicę DC/DC, która z napięcia 24V robi 50V i podaje na falownik który z kolei daje radę z tego zasilić jeden silnik żeby ściągnąć wagon. W nowszych tramwajach używa się superkondensatora który ładuje się do 400V (odzyskuje energię z hamowania), a później może to podać bezpośrednio na falownik który zasila silniki

@soulers Kasaty drogie nie są, kilka lat temu w cenie złomu stopiątka kosztowała 10 tysięcy. Śmiało ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Rybsonk Jeśli pytasz o osobę to nie

@Lubie_placki Dokładnie. No chyba, że zimą, wtedy to może powodować oblodzona, oszroniona sieć, pantograf może wtedy tracić lekko z nią kontakt i pojawiają się rozbłyski. Jeszcze bardziej spektakularne niż pod izolatorem, ale nie aż tak niebezpieczne dla sieci i pantografu

Bardzo cieszy mnie ilość pytań i komentarzy, na wszystko odpowiem tylko nie od razu bo nocka w pracy się zaczęła ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (40)

Osobistość

w Ciekawostki

1070piorunów

Najszybciej poruszającym się obiektem stworzonym przez człowieka nie jest żaden samolot, czy rakieta a całkiem sporych rozmiarów pokrywa włazu.

Kiedy USA przystępowało do podziemnych testów nuklearnych, nikt nie wiedział, czego się spodziewać. Jeden z testowanych 26 lipca 1957 roku ładunków został umieszczony na dnie ponad 120 metrowej studni, którą postanowiono przykryć półtonową żelazną pokrywą. Podczas eksplozji studnia zamieniła się w olbrzymie rzymskie ognie, a samej pokrywy nie potrafiono nigdzie odnaleźć. Robert Brownlee, astrofizyk projektujący test, postanowił powtórzyć eksperyment używając kamer o wysokiej prędkości, żeby przekonać się, co się stało z pokrywą. Podczas kolejnego eksperymentu ładunek umieszczono na dnie prawie 200 metrowej studni, którą przykryto podobnym, 500 kilogramowym włazem. 27 sierpnia 1957 roku zdetonowano bombę. Kamery ledwo zdążyły zarejestrować uciekający w przestrzeń kawałek metalu. Z wyliczeń na podstawie klatek, którym się to udało, wynikło że pokrywa poruszała się z prędkością 125 000 mil na godzinę, co daje w przybliżeniu 56km na sekundę, czyli prawie 5 razy więcej niż wynosi prędkość ucieczki. Był to też najszybszy stworzony przez człowieka obiekt.

Fizycy od tego czasu wracali co jakiś czas do dyskusji o kolejnych dziejach dwóch stalowych pokryw. Całkiem niedawno symulacja komputerowa pozwoliła wyliczyć, że pokrywy nie spaliły się całkowicie przy przejściu przez atmosferę, ich resztki w okolicach 1961 minęły Plutona, a dziś zapewne są już daleko poza granicami Układu Słonecznego

Pokaż więcej komentarzy (52)