alaMAkotaGURU
Dołączył/a:
- 1390 wpisów
- 5057 komentarzy
- 4 obserwujących
Architektura nowoczesna? Wzorowali się na tym ?
@alaMAkota a jakże!
W sowieckim wydaniu.
To dodam tylko wpis od Michała Fiszera.
@baklazan @WysokiTrzmiel @D21h4d
Wojna hybrydowa ciąg dalszy
Dzisiaj rano jakiś nieznany osobnik wtargnął na teren zakładu firmy WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej, ul. Obuwnicza, gdzie w 2022 r. ta firma mająca główną siedzibę w Ożarowie otworzyła filię produkującą elementy bezpilotowych aparatów latających. Są one poddostawcą innej ważnej filii firmy, należącej do WB Electronics spółki Flytronic S.A. z Gliwic.
W Gliwicach, między innym z części ze Skarżyska-Kamiennej, WB Electronics produkuje doskonałe drony, rozpoznawcze taktyczne Flyeye i amunicję krążącą Warmate (jednorazowe, uderzeniowe). Oba typy są szeroko stosowane w Ukrainie i doskonale się sprawdzają, będąc zmorą Rosjan. Oba te typy dość szeroko używa też Wojsko Polskie. W ogóle firma WB Electronics to naprawdę niesamowita prywatna firma polska, znana także ze zautomatyzowanych systemów dowodzenia, takich jak Topaz dla artylerii.
Od pewnego czasu rosyjski wywiad wojskowy (niepokojące jest to, że robi to właśnie GRU, które odpowiada za wsparcie wszelkich działań cywilnych, a nie cywilna służba wywiadowcza SWR) werbuje "jednorazowych" dywersantów i informatorów w ciekawy sposób.
To działa jak tanie drony. Można wysłać kosztowny pocisk, który ma duże szanse dotrzeć do celu, ale jest on bardzo drogi. Ale można wysłać chmarę śmiesznie tanich dronów, spośród których mało który doleci do celu, ale jednak część doleci i szkód narobi.
Kiedyś rekrutowano agentów, szkolono ich, płacono im ciężkie pieniądze, ale mieli oni wielką wartość, bowiem potrafili doskonale wykonać robotę dywersyjną nie zostawiając śladów albo przynosić wartościowe informacje. Nadal oczywiście się to robi. Ale oprócz tego jest zupełnie nowa kategoria tanich agentów jednorazowych i sposobu ich werbunku.
Rosjanie rozwinęli zaskakującą rzecz. Wybierają różnych biednych pierdolców całkiem z przypadku. Czasem takie propozycje rozsyłają boty, by ich wysłać dziesiątkami tysięcy, przez media społecznościowe, z fejkowych kąt. Jak oszuści internetowi. Albo pod pozorem propozycji zatrudnienia. Wielu ludzi się na to łapie, zwłaszcza że nie jest to spadek 400 000 Euro z Nigerii, ale propozycja wykonania drobnej pracy za 200 czy 300 zł. Wielu mówi: a czemu nie? Zwłaszcza jak chodzi o przyklejenie niewinnych ulotek na murach w kilku miejscach.
Potem zlecenia są coraz bardziej lukratywne, ale coraz bardziej nielegalne. Podpalenie śmietnika. Przetransportowanie samochodem kogoś (kto jedzie na inną robotę), itd. Aż w końcu według określonej instrukcji jest podpalenie jakiegoś obiektu za 3000 czy 5000 zł. To cholernie śmieszna zapłata jak za taki czyn, ale wielu w to wchodzi. To nic że 1000 odmówi, ale 1001-szy... Na tym to polega, że rozsyłanie zleceń przez media społecznościowe niewiele kosztuje, i czasu, i wysiłku.
W Polsce rekrutują głównie Ukraińców z wiadomych względów: żeby zwalić winę na nich. Że to niby Kijów ich nasłał. Ale równie dobrze mogliby rekrutować Polaków, też taki 1001-szy by się znalazł, w każdej społeczności znajdzie się taki co za kasę coś tam...
Niemniej jednak oni potrzebują Ukraińców. Że niby Ukraina chce nas wciągnąć do wojny. Założę się, że jak złapią tego biednego pierdolca co dokonał dzisiejszego podpalenia, to będzie Ukrainiec.
Rosjanie potrzebują tego, by wywołać w Polsce złość i nacisk na władze, by natychmiast przerwać wszelką pomoc militarną dla Ukrainy. By bez tej pomocy padła. Obawiam się, że takie akty, sabotaże, podpalenia, prowokacje, dywersje, będą się mnożyć. Bo Rosja nie wykonała zadania postawionego na ten rok, czyli zajęcia pozostałej części Donbasu. Dlatego trzeba przerwać zachodnią pomoc za wszelką cenę. Więc właśnie Ukraińców trzeba werbować do tych ciemnych sprawek. A zawsze się trafi jakiś kretyn, który nawet nie podejrzewa, w czym uczestnicy...
W tym wypadku facet okazał się kompletnym amatorem. Tanim agentem za 3000 czy 5000 złotych. Nagrał się w kominiarce na kamery. I w dodatku znaleziono jego kurtkę i plecak, no wtopa na całego. To kwestia czasu, jak go złapią, bo mają go złapać. Nie chodzi o to by zakład spalić, ale żeby złapano Ukraińca.
A wtedy ruszy w necie ofensywa informacyjna. Przerwać pomoc dla Upadliny! Tak będą drzeć ryja znane już konta, a będzie im wtórować miejscowa agentura wpływu (ta lepiej opłacana), tak z kręgów politycznych, jak i medialnych. Będą im wtórować różni pożyteczni idioci i zwykli obywatele, którzy padli ofiarą dezinformacji i manipulacji. A różne nieosfojone instruktory będą stawiać swoje pytania: ja nikogo nie oskarżam, ja tylko pytam...
@WysokiTrzmiel pierwsza myśl. Dziwnych wypadków coraz więcej
@SciBearMonky moja propaganda?
@RedCrescent zgadzam się w całości.
Dobrze, że pilnujesz, żeby ruski punkt widzenia też do nas docierał.
@RedCrescent dokładnie. Do nas docierają lekko ocenzurowane newsy.
Warto znać sytuację bez emocji
@xniorvox powinni :) ale oni nawet angielskiego się nie chcą uczyć.
Co nie zmienia faktu, że analitykiem jest dobrym (i dużo po angielsku pisze)
@xniorvox bo to francuskie spojrzenie na sprawę. Polska nie ma tu większego znaczenia, chyba że wpływa na interesy bądź poziom bezpieczeństwa Francji :)
Ale lubię czytać opinie z innej perspektywy niż nasza
@Wiertaliot ciekawostką jest inny sposob myślenia i inne warunki społeczne.
@Wiertaliot dlatego to dla mnie ciekawostka.
@WysokiTrzmiel "morze dominuje nad lądem"
I jeszcze
@Nemrod Na dziś, mówiąc umownie, zniszczono 90 proc. logistyki produktów spożywczych obsługiwanych przez sieci handlowe, ale to nie znaczy, że Ukraińcy zostaną bez jedzenia… Dziś nie ma zagrożenia systemowym, fizycznym deficytem podstawowych produktów. - minister polityki rolnej i żywnościowej Ukrainy, Taras Wysocki.
@Nemrod tak. Wiem co to jest 90%.
Lidl ma w Polsce 13 centrów dystrybucyjnych (centrów logistycznych/magazynów), które obsługują sieć ponad 1000 sklepów w całym kraju.
Na Ukrainie ucierpiało 6 sieci spożywczych - takich, które kontrolują rynek. Niech każda ma ma 10 magazynow. To daje 60 magazynow.
90 % to 54 magazyny, które zniszczyli ruscy. A niszczą infrastrukturę spożywczą i pocztową konsekwentnie od 2 miesięcy.
Możliwe. Niestety to rzeczywistość
@Nemrod staram się rzetelnie opisywać sytuację. To jest wypowiedź ministra. Próba dementowania miała raczej za zadanie ograniczyć panikę. Skali zniszczeń nie zmieni.
Wojna dotyka obie strony, czy tego chcemy czy nie.
Tu też ciekawe info porównawcze
https://youtu.be/wTpNyv2tO2s?is=FruKtILMqriQRETw
Nepal Flood, Then and Now: Flood GLOF (Glacial Lake Outburst Flood)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube@sebkek myślę, że najlepszym sposobem jest podpytać Ukraińców. Przeżyli na własnej skórze, wyciągnęli na pewno wnioski i z całą pewnością zaadaptowali się warunków wojennych-wojna trawa już 5 lat, dla niektórych 12
@WysokiTrzmiel właśnie o to chodzi. Nie wjedzie na pełnej pizdzie na Suwałki, tylko będzie dziobać i mącić. Wrzód je..ny
Cz. 2.
Po drugie, musimy być przygotowani na to, że w Państwach Bałtyckich Rosjanie zrobią już pełny kipisz prowadząc drugą fazę konfrontacji. Bo skoro przeszli do trzeciej, czyli zbrojnego wtargnięcia, to druga musiała im się udać. Co zatem zastaną nasze wojska po przekroczeniu granicy z Litwą? A jak natkną się na jakichś zawziętych narodowców, którzy zostali pobudzeni i rozkręceni rosyjskimi działaniami kognitywnymi? Jeśli okaże się, że wjeżdżamy w sam środek czegoś co przypomina wojnę domową i połowa Litwinów rzuca w nas kamieniami? A o to Rosjanom nie będzie trudno zrobić. Wyobraźmy sobie, że na pomoc Litwinom rusza jeden z polskich pułków noszących imię płka Zygmunta Szyndzielorza „Łupaszki”, którego na Litwie, delikatnie mówiąc nie kochają. Nadal pamiętają jego żołnierzom na przykład zbrodnie w Dubinkach. Litwini też mają swoją pamięć historyczną. Jednocześnie w Polsce Rosjanie uruchomią silną ofensywę informacyjną, jak to miejscowi witają naszych żołnierzy kamieniami i butelkami z benzyną. Może się bowiem okazać, że różne nakręcone przez Rosjan bojówki to właśnie będą robić. Czy tak trudno sobie wyobrazić, że jak wojska niemieckie ruszą nam na pomoc po rosyjskiej agresji, że w Polsce znajdą się nakręcone przez Rosjan bojówki, które zaatakują je w identyczny sposób?
Sprawa nie będzie więc ani taka łatwa, ani taka jednoznaczna. Ale musimy się na to mentalnie przygotować, musimy się uodpornić i musimy kierować się przede wszystkim nadrzędnym interesem naszego państwa a nie bieżącymi emocjami.
A trzecia możliwość konfrontacji to obrona naszego własnego kraju przed agresją. Ale to już raczej kolejny temat, bowiem wiąże się on z największymi komplikacjami i niejednoznacznymi sytuacjami, które po prostu trzeba przedstawić. Choćby po to, by nasze społeczeństwo mogło poznać różne okoliczności, które zostaną przez naszych obywateli przedyskutowane, przepracowane i staną się podstawą do chłodnej decyzji, kiedy już przyjdzie czas je podejmować. Bo najgorzej będzie działać pod wpływem emocji, w konfrontacji z okolicznościami, które w krytycznym momencie mogą nas zaskoczyć.
@alaMAkota to akurat chyba analiza napisana przez chata dżipiti z tezą jak będą wyglądały problemy, bo to się nie zgrywa w logiczną całość
>Jeśli okaże się, że wjeżdżamy w sam środek czegoś co przypomina wojnę domową i połowa Litwinów rzuca w nas kamieniami?
przecież w razie ataku ruskich na Litwę to wjeżdża tam całe NATO a wszyscy Litwini się solidaryzują w ramach walki z onucami
na Litwie/Łotwie/Estonii są bardziej cięci na ruskich niż my, tam żadnej wojny domowej by nie było jak zaczną się zielone ludziki pojawiać
w części pierwszej też podobne gdybanie o rozmontowaniu służb przez ludzi działających pod presją ruskiej agentury
polecam przypomnieć sobie o tym co ludzie mówili w 2014 albo 2022 bezpośrednio przed tym jak ruscy wchodzili na Ukrainę, tak samo było (i u nas w mediach też) gdybanie że przecież Ukraińcy będą ich z otwartymi ramionami witać jako wyzwolicieli - a prawda jest taka że mołotowy co prawda były ale robione masowo do obrony przed ruskimi
@alaMAkota jedna rzecz to przygotowanie się na pójście na pomoc Litwie, ale przede wszystkim powinno wybrzmiewać w opinii publicznej, że droga do tego prowadzi przez Kaliningrad. Ruskie muszą czuć, że też realnie ryzykują takimi ruchawkami własnym terytorium.
A tutaj punkt widzenia Michała Fiszera
Jaka wojna może nasz czekać? Trzy warianty
Najbardziej prawdopodobną i najbliższą możliwą kinetyczną konfrontacją z Rosją na terenie naszego kraju może być stan poważnych niepokojów na terenie całej Polski. Może to być spowodowane początkiem przygotowań Rosji do agresji zbrojnej, choć naszym zdaniem czeka to najpierw Państwa Bałtyckie. Taka walka będzie się charakteryzowała masowym użyciem pozawojennych działań kinetycznych.
Dojdzie więc do zmasowanych cyberataków, które będą paraliżowały funkcjonowanie państwowych instytucji czy infrastruktury. Staną na przykład systemy bankowe, przestaną działać bankomaty czy kasy fiskalne, platformy sprzedażowe, może dojść do zakłóceń kierowania ruchem kolejowym, paraliżu różnych urzędów, serii fałszywych alarmów służb państwowych, rozsyłania fałszywych alarmów RCB, itd. To wszystko co wywoła chaos. Kolejnym objawem będą fizyczne akty sabotażu i dywersji, które na zlecenie rosyjskiego wywiadu często będą wykonywali Ukraińcy. Tym łatwiej podejmą oni współpracę na szkodę kraju który ich gości, im bardziej będzie narastała w tym kraju niechęć do nich.
Nienawiść ma bowiem to do siebie, że wywołuje wzajemność, a tym samym uwrażliwi wielu Ukraińców na możliwy werbunek przez rosyjskie służby specjalne, zawiedzeni Ukraińcy z poczuciem krzywdy będą bardziej podatni na nawiązanie takiej współpracy. Będą więc zamachy bombowe, podpalenia, wykolejenia pociągów, zatruwanie ujęć wody, i inne możliwe działania. W tym samym czasie policję i służby państwowe zaczną wyręczać zorganizowane przy wsparciu Rosjan samozwańcze bojówki, uzurpujące sobie prawo, by w imieniu obywateli podejmować działania zarezerwowane dla organów państwa. Będą na przykład „ochraniać” ważne obiekty państwowe, by w istocie wszczynać burdy i bijatyki powiększając chaos. Spowoduje to coraz większą utratę zaufania do instytucji państwa, które faktycznie przestaną działać, z powodu kompletnego zdezorientowania ich funkcjonariuszy.
Taki rodzaj konfrontacji, pozawojennej ale bardzo groźnej bowiem prowadzącej do rozkładu i paraliżu państwa, to mimo wszystko sprawa cywilnych służb. Wojsko może tu pełnić rolę pomocniczą, jak w przypadku nieudanej rosyjskiej dywersji na linii kolejowej Warszawa – Lublin (obaj wykonawcy, choć narodowości ukraińskiej, zbiegli na Białoruś pod opiekę swoich mocodawców, zresztą jeden z nich był separatystą z okupowanej części Ukrainy). Naszym zdaniem Rosja sprawdzała reakcję Polski na takie zdarzenia pod kątem ewentualnego ich planowania na skalę masową. Oczywiście Polska skierowała różne służby państwowe do ochrony krytycznej infrastruktury komunikacyjnej, co oczywiście było posunięciem właściwym. Ale ważniejsze jest rozpracowywanie środowisk z których potencjalnie mogą się rekrutować przyszli dywersanci.
Drugi rodzaj konfrontacji to udział w obronie Państw Bałtyckich. Uważamy, że one jako pierwsze padną ofiarą rosyjskiej agresji i dlatego tam Rosjanie najpierw podejmą realizację opisanej wyżej fazy drugiej konfrontacji, która ma przygotować ofiarę na właściwe wtargnięcie za pomocą sił zbrojnych. Bądźmy więc mentalnie przygotowani na dwie ważne rzeczy, które mogą być w społeczeństwie bardzo niepopularne.
Po pierwsze musimy być mentalnie gotowi na wysłanie naszych wojsk do walki z Rosją na terenie innego kraju (Litwy, Łotwy, Estonii). Na tym polega właśnie funkcjonowanie Sojuszu Północnoatlantyckiego szerzej znanego jako NATO. Jeśli zaatakowane są Państwa Bałtyckie to my mamy obowiązek potraktowania tego jakby to nas zaatakowano bezpośrednio. I nie tylko mamy obowiązek wysłania sił do obrony zaatakowanego, ale wręcz leży to w naszym interesie, bowiem my możemy być następni w kolejce. Jeśli oczekujemy, że ktoś wyśle swoje wojska w naszej obronie, to czym się różni sytuacja, w której my znajdujemy się po drugiej stronie, to znaczy my musimy wziąć udział w obronie innego sojusznika? Jeśli tego nie zrobimy, to wiele innych państw nie zagrożonych bezpośrednio też odmówi wysłania wojsk do naszej obrony, bo to przecież my byśmy sami dali precedens na własną zgubę. Poza tym, i co chyba ważniejsze, lepiej chyba powstrzymać Rosjan pod Rygą i Tallinem niż pod Olsztynem i Białymstokiem, albo wręcz na przedpolach Warszawy.