bojowonastawionaowcaMistrz
15piorunów1276 + 1 = 1277
Prywatny licznik: 26+1=27
Tytuł: Dostatek
Autor: Michael Crummey
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
Format: książka papierowa
ISBN: 9788393665303
Liczba stron: 360
Ocena: 6/10
Dobra, pora znowu nadrabiać zaległości xD z tego co widzę mam prawie 50 książek do opisania, ale to na spokojnie, nie wszystko na raz, tylko po kolei 😛 Zacznę od najświeższych, może do końca roku zdążę xD
Książki Crummeya miałem na liście do czytania już od jakichś 10 lat, w końcu stwierdziłem, że warto spróbować jedną, zresztą najwyżej ocenianą na LC. Wybór padł na Dostatek. I przez pierwsze 100 stron nie byłem zachwycony. Książka to saga o rodach żyjących na wybrzeżu Nowej Fundlandii, zmagających się ze złodziejstwami natury oraz własnymi słabościami w dążeniu do tytułowego dostatku. Wszystko to z całkiem dużym dodatkiem realizmu magicznego, poczynając od samego początku, kiedy to mieszkańcy wyspy ćwiartujący wieloryba, który wypłynął na brzeg, w jego wnętrzu odkrywają pozornie nieżyjącego człowieka (nawiązanie do Jonasza oczywiście nieprzypadkowe).
Opowieść na swoich 360 stronach śmiga w przyszłość i przeszłość, łącznie obejmując prawie 200 lat historii aż do zakończenia I Wojny Światowej. Bohaterów jest tam mnogość, czemu szczególnie sprzyja, że zdarza im się parzyć jak króliki, niezależnie od wzajemnej sympatii, wrogości, neutralności, przypadku czy chęci zemsty - jeśli dobrze pamiętam, to poznajemy przynajmniej 6 pokoleń tamtejszych mieszkańców. Czasem autor poświęca więcej czasu jednemu bohaterowi przez wiele stron, by po jakimś czasie zabić go w jednym krótkim zdaniu, co zdecydowanie nie ułatwiało mi ich zapamiętywanie i przestałem walczyć z próbami zrozumienia który jest synem kogo, tylko po prostu oddałem się opowieści. I ta zmiana nastawienia zdecydowanie pomogła, o ile pierwszą część czytałem w mocno rwany sposób (i dałbym za nią takie 4/10), tak druga część książki poszła już bardzo płynnie i bawiłem się już naprawdę dobrze.
Tytułowy dostatek jest pragnieniem, do którego bohaterowie tej książki dążą w zasadzie na każdym poziomie. Nieważne czy chodzi o ten najbardziej podstawowy, czyli spokojne i dostatnie życie, czy dostatek miłości ze strony najbliższych, czy dostatek życia religijnego - dążą do nich, ale w zasadzie nigdy go nie osiągają, bo wiecznie przegrywają, czy to z okrucieństwem natury (niezależnie czy chodzi o wyczerpujące się zasoby ryb, czy o szalejące zjawiska pogodowe, czy choroby), czy przede wszystkim z własnymi słabościami, których jest tu bez liku. Smutno ale i ciekawie patrzyło się na błędy popełniane przez potomków, którzy chcieli być inni niż ich przodkowie, ale finalnie kończyli z tymi samymi porażkami na koncie. Mały plusik też za niedopowiedzianą klamrę kompozycyjną.
Dodatkowy minus za kwestię językową czy formatowania tekstu. Mniejsze niż zwykle zarówno font, interlinia, jak i marginesy, opisy i dialogi niekoniecznie były od siebie oddzielone, czasem wielkie litery miałem wrażenie, że wchodzą w losowych momentach. Podejrzewam, że taki był pomysł autora na charakter opisania opowieści, ale zdecydowanie nie ułatwiał moich pierwszych prób ogarnięcia książki i bycia błyskawicznie wrzuconym w kłąb wydarzeń. KRÓLESTWO ZA SPIS BOHATERÓW. Pod tymi względami mogło być naprawdę dużo lepiej.
Dostatek po początkowych problemach był naprawdę bardzo dobrą lekturą, ale uważam, że wystarczy mi ona za przygodę z książkami Crummeya, są książki, które sprawią mi dużo więcej przyjemności przy okazji czytania.



















