Bo w aktualnym układzie politycznym akcje takich śmieci jak ten straszący dziecko w autobusie przyklejają się do opozycji i powodują że ich słupki spadają (przy okazji wewnętrznie powodują przepływy w stronę opcji bardziej radykalnych), a gdyby rząd zaczął coś robić w kierunku blokowania treści to opozycja odpali populizmy o cenzurze, zamachu na wolność słowa i inne takie duperele i słupki zaczną im rosnąć. Jest też dodatkowe ryzyko związane z wetem prezydenta.
Chyba że wydarzy się jakaś gruba akcja (najlepiej z ofiarami śmiertelnymi i nagraniami w mediach), wtedy do gry wchodzi karta joker o nazwie "mandat społeczny" - ten mechanizm dobrze widać np przy zaostrzaniu przepisów drogowych.