Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

mat12Kompan

Dołączył/a:

  • 3 wpisów
  • 37 komentarzy
  • 1 obserwujących

Gruba ryba

w Pytania

86piorunów

Cześć hejtowicze. Zostałem tatą - na razie nie wiem jeszcze kogo, chłopca czy dziewczyny, bo to dopiero koniec pierwszego trymestru. Piszę o tym na najbardziej życzliwym portalu ze śmiesznymi obrazkami w internecie, na którym goszczą ludzie w średnim wieku (xDD), często już z odchowanymi dziećmi, prosząc o rady. Jak wychować dobrze dziecko, żeby poradziło w sobie niezbyt życzliwym świecie w jakim żyjemy, atakowanym wszechobecną głupotą z internetu, udoskonaloną przez AI, brainrotami, patostreamami itp.? Jak uodpornić je na presję rówieśniczą przed robieniem głupot i jak nauczyć je odporności na trudności życiowe?

Oczywiście mam swoje przemyślenia i moim pierwszym postanowieniem jest to, że bardzo długo nie dostanie smartfona i tableta, a z komputera będzie mogło korzystać od określonego wieku i w ograniczonym czasie, oczywiście z bezpiecznymi filtrami. Zamiast internetu dużo spędzania wspólnego czasu, zamiast brainrotów stare bajki, jak Król Lew, potem np. Dragon Ball, wartościowe filmy dostosowane do wieku. Mam całą kolekcję Kaczorów Donaldów i Gigantów, starych i nowych, a na potem wszystkie tomy Dragon Balla 😉 Proste rodzinne rozrywki, gry planszowe, gra w karty, warcaby, wspólne spacery, małe wycieczki. W szkole - korepetycje tylko, jeśli naprawdę sobie nie radzi, a nie dla zasady, bo wszyscy chodzą. Nie musi być najlepsze w klasie, może się uczyć przeciętnie, ale chciałbym pomóc mu rozpoznać to, co naprawdę lubi, i żeby na tym mogło się skupić. Będę zachwycony, jeśli np. na matematyce rozwiąże zadanie po swojemu, z dobrym wynikiem, ale innym sposobem, niż oczekuje nauczycielka i będę je wspierał w obronie własnej niezależności myślenia. Zajęcia pozalekcyjne - jedne, nie więcej, wybrane przez nie i przemyślane. Wyjątek - angielski, bo polska szkoły uczy gramatyki, a nie posługiwania się językiem. Dziecko, które nie jest centrum świata i nie rządzi domem, proste jasne zasady - pora kładzenia się spać, zachowanie się w sklepie itp., zawsze egzekwowane. Takie mam pomysły, mocno chyba niedzisiejsze. Dziecko nie będzie moim projektem, przyszłym lekarzem, prawnikiem czy muzykiem, tylko człowiekiem, które chcę wychować na dobrą osobę.

Mam z domu dobre wzorce rodzinne, nie wydaje mi się, żebym był egoistą czy płatkiem śniegu. Rodzice byli konsekwentni, dużo dla mnie i rodzeństwa robili, ale to nie my im dyktowaliśmy warunki wspólnego życia. Decyzja rodzica była święta i bezdyskusyjna (chociaż oczywiście nie zawsze się podobała). A Wy, co mi poradzicie?

Mam 35 lat, żona 33, dziecko urodzi się, będziemy mieli te pół roku więcej.

A czy się cieszę? W sumie tak, chociaż to trochę niespodzianka. Dziecko urodzi się prawie równo dwa lata po tym, gdy odszedł mój Tato, za którym bardzo tęsknię.

#ojcostwo

Pokaż więcej komentarzy (45)

Gruba ryba

w Hydepark

213piorunów

Teraz opiszę całą moją wczorajszą i dzisiejszą historię z policją i skradzionym samochodem. Samochód się odnalazł! Sprawca został zatrzymany! To ja byłem sprawcą – zostawiłem samochód na parkingu obok kebsa, jak poszedłem sobie na obiad i zapomniałem, że przyjechałem samochodem.

Szczerze pozdrawiam i dziekuję Panom Markowi i Kamilowi którzy pomogli mi w tej niekomfortowej sytuacji.

Policja w Zielonej Górze zadziałała sprawnie i profesjonalnie :smiley:

Z mojej perspektywy cała sprawa zagubienia samochodu wyglądała tak, że byłem strasznie zmęczony po pracy, siedząc nad swoim projektem dużo za długo, a wszystkie moje myśli były skierowane w zawiłe meandry systemu informatycznego, którego jestem autorem i wykonawcą, i z którego nawiasem mówiąc jestem bardzo dumny. Ale wracając do tematu.

Zacznijmy od godziny zero. Moment, w którym zdałem sobie sprawę, że samochodu nie ma. Byłem z żoną i córką na grzybach w pobliskim lesie. Rozmawialiśmy z żoną o stanie technicznym rzeczonego auta. Że coś tam należałoby naprawić i zatankować samochód. Obiecałem, że się tym zajmę po powrocie z lasu. Mamy godzinę 17, a ja szukam samochodu. Najpierw obszedłem całe moje osiedle na pieszo, zachodząc w głowę, gdzie samochód może stać. Wiecie, czasami brakuje miejsca, czasami żona albo ja go przeparkujemy i potem można nie zauważyć, gdzie dokładnie jest samochód. Więc obszedłem wszystko dookoła. Obszedłem cały parking 2 razy i wsiadłem w drugie auto szukać auta na parkingach, na których może mi się zdarzać zostawić samochód. Pojeździłem, pojechałem pod pracę żony, objechałem kawał – auta nie znalazłem.

Skoro auta nie ma nigdzie, wniosek prosty. Pewnie odholowali albo ktoś ukradł. Poszedłem na komisariat i poprosiłem dyżurnego, żeby to sprawdził. Trwało to może ze 20 minut i dyżurny stwierdził, że samochodu nie ma na żadnym parkingu. Potem przyszło 2 policjantów i pojechaliśmy sprawdzić na miejsce, że samochodu brak. W sensie poszli zapytać się do pobliskiego sklepu, czy przypadkiem auto nie zostało odholowane. Informacji o tym brak. Potem przeszli się jeszcze ze mną po parkingach, żeby stwierdzić, czy samochód jest czy nie. Potwierdzili tylko, że samochodu dalej nie ma na parkingu xD. Potem musiałem poczekać około godziny jeszcze do 22, zanim pojawiła się pani z dochodzeniówki.

– Proszę usiąść i słucham pana.

– Zgubiłem samochód, myślę, że ktoś go ukradł.

– To ktoś go ukradł czy pan nie wie, gdzie on jest?

– Sprawdziłem wszystkie parkingi, na których mogłem zostawić auto i nie wiem, gdzie ono jest.

– Jak to nie pamięta pan, gdzie pan zostawił samochód?

– Tak, czasami może mi się to zdarzyć, czasami mogę zostawić samochód pod sklepem i przyjść na pieszo. Ale sprawdziłem wszystkie miejsca, w których zostawiam samochód i nigdzie go nie ma, więc myślę, że ktoś go ukradł. Tak zakładam.

– Czy pan się leczy psychiatrycznie?

....

Tak mniej więcej wyglądała ta rozmowa :grinning: Powiem szczerze, sam czułem się jak sprawca przestępstwa. Wiem, jak to brzmi, ale ja naprawdę odpowiadałem szczerze i nie miałem nic do ukrycia. Taki po prostu jestem – często chodzę zamyślony i obserwacja świata zewnętrznego przez to mi umyka.

Zeznania złożyłem, ale na koniec już atmosfera się rozluźniła, przeprosiłem panią, że wyprowadzałem ją z równowagi swoim, jak by to nazwać... swoim zmieszaniem.

Był też naczelnik komendy. Kulturalny człowiek, widać uprzejmy, nie ma się co doczepić. Porozmawiał, dopytał i poszedł załatwiać swoje.

Na koniec pani opowiedziała dowcip, że mamy 50 na 50 procent szans – albo znajdziemy, albo nie znajdziemy :grinning: Życzyłem pani miłego wieczoru, pani się uśmiechnęła i również życzyła miłego wieczoru. Powiem szczerze, twarda kobieta, ale nie żywię urazy, bo jej praca na pewno też jest bardzo trudna i pewnie momentami mało przyjemna. Rozstaliśmy się w zgodzie, jak myślę.

Zasnąłem może gdzieś o godzinie 2 po tym, jak poszedłem do domu i jeszcze raz obszedłem wszystkie znane mi parkingi dookoła. Samochodu nie było i dalej go nie ma.

Na drugi dzień moja żona z rana zaprowadziła dziecko do szkoły, żebym mógł trochę odespać. Pracuję zdalnie i mam nienormowany czas pracy, więc jeśli są jakieś dziwne nocne sytuacje, to mogę rano odespać i odpracować potem. Jakoś po 8 dostałem telefon z zastrzeżonego, że policja chce ze mną porozmawiać na temat tego samochodu.

Przyszli dwaj panowie, kultura, przyszli, dopytali, spisali sobie mój dzień z osi czasu z Google – to ostatni dzień, w którym ja pamiętam, że używałem auta. Porozmawiali chwilę i poszli. Po godzinie 11 dostałem telefon, że samochód się znalazł, podają miejsce.

Ja w tym momencie dalej jeszcze byłem przekonany, że samochód ktoś ukradł i zostawił tam, jak już zorientował się, że złomiarz każe dopłacić za utylizację :grinning:

Ale tak idę i myślę, i w głowie powoli zaczyna mi świtać obraz... chyba tydzień temu tam parkowałem... doszedłem na miejsce, panowie stoją, samochód jest...

I wtedy uświadomiłem sobie, że podjechałem samochodem na kebaba i zostawiłem go tam, zapomniałem o nim i wróciłem do domu na pieszo, bo mieszkam niedaleko xD

Samochód bardzo długo nie był potrzebny, więc nie pamiętałem o nim :grinning:

Ogólnie interwencja panów bodaj z sekcji Kryminalnych to pełen profesjonalizm. Generalnie bardzo dobrze czułem się w ich towarzystwie i czułem pełne wsparcie od samego początku aż do końca. Podwieźli mnie na komisariat, bardzo mili i uprzejmi, co trzeba podkreślić. Trochę porozmawialiśmy sobie, że jeden z panów chodził do tej samej szkoły co ja. Pożartowaliśmy sobie i ogólnie to pomogli mi w całej tej, skądinąd stresującej sytuacji. Jestem bardzo wdzięczny całej komendzie policji, a zwłaszcza panu Markowi i Kamilowi za bardzo profesjonalne i szybkie działanie. Ewidentnie czuję, że komisariat wykazał się bardzo dużym zaangażowanie, sprawa została potraktowana poważnie, na żadnym etapie nie zostałem zbyty i, co trzeba przyznać, przez większość czasu byłem bardzo uprzejmie traktowany z pełną kulturą, pomijając jeden fakt z panią śledczą, ale nie żywię urazy i mam nadzieję, że i ona nie będzie mi złorzeczyć.

I to tyle, moi drodzy, jestem największą fajtłapą i strasznie mi wstyd. Ale przyznaję się do tego i teraz prokurator może mi postawić zarzuty do 3 lat więzienia :grinning: Mam nadzieję, że jednak tego nie zrobi.

Pozdrawiam :D

P.S. Wpis wyślę Panom policjantom do przeczytania, byli dla mnie uprzejmi więc wy w komentarzach też bądźcie!

#gownowpis #heheszki i trochę #zalesie

Pokaż więcej komentarzy (76)

Sum

w Sztafeta

37piorunów

33 959,79 + 42,22 = 34 002,01

Siemka, to mój ostatni bieg we wrześniu i trochę głupi to był pomysł ale dowiozlem to co sobie obiecałem czyli przebiegnie przed zawodami aby wiedzieć jak to będzie na trasie (42km trail 1300m przewyższeń).

Do zawodów mam 2 tyg wiem, że trochę za późno na taki test ale plan zakładał że na płaskim poniżej 145bpm a podbiegi poniżej 160bpm i to się udało no z całości wyszło 144bpm.
Już wiem czemu odradza się przebiegnięcia maratony luźnym ( świeżakowym) tempem.

Jak to gówno się dłużyło... Ja ogólnie biegam na tętnie najczęściej biegam więc jestem przyzwyczajony do okolic 6:00+- ale im dalej w las tym było gorzej bo i była 7 a nawet 8 min. Wszystko za sprawą granicy mentalnej którą miałem na 30k ( mój poprzedni najdłuższy bieg). Po tym każdy kolejny km to była walka, skończyły mi się smoothie (nie mogę zdzierżyć żeli, mam plecaczek z kilkoma szt bo ogólnie wybiegłem na papaton ale miałem chrapkę na więcej.
Pierwszy kryzys miałem przy około 31 km kiedy się zatrzymałem (ogólnie nigdy w życiu nie stanąłem podczas biegu) potem dosłownie co km musiałem się zatrzymać na chwilę i wyzywać siebie i wszystko wokół. Moje ciało luźno się trzymało ale psychika spadła z rowerka. Nie pomagały wolniejsze km i to że musiałem na bieżąco szyć trasę jak najdalej od domu bo wiedziałem że im bliżej tym większa pokusa by zejść. Krótka pauza na Orlenie gdzie wleciał redbull i drugi na później. Na chwilę pomogło lecz do końca była jeszcze ponad 10km a ja już biegłem 3,5h xdd potem było tylko gorzej przerwa co chwilę a nawet spacerowałem - to też nigdy się nie zdarzyło. Przełom nastał gdy zostało około 4200m wtedy chyba tylko raz się zatrzymałem, ostatnie 1500m było w miarę przyjemne bo porozmawiałem dziewczyna i trochę przestałem myśleć o zejściu.
Skończyłem bieg po ponad 5h xd
Dowiedziałem się
że jestem w stanie tak długo biec w dodatku bez słuchawek.
Ze moje asiksy zdają egzamin.
Że ludzie którzy na treningu robią maraton to masochiści
Że hrm tri po 5h nie obciera
I że jeśli dałem radę sam ze swoją głową pokonać ten dystans to na zawodach bez problemu ogarnę gdy będę trzymał się są kimś.
A z takich śmiesznych rzeczy to wybiegłem około 20 więc ciemnica a moja trasa biegła przez lasek i pole, biegnę z tele jako latarka więc widoczność 3m i nagle po mojej prawej respi się gościu z totalnej ciemności, ubrany na czarno bez telefonu, bez źródła światła o mało co nie krzyknąłem xd
I to chyba tyle ode mnie teraz mam planach leżeć bo nóżki nie za bardzo chcą nóżkować.
:) Miłej nocki i poranku

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (20)

Kompan

w Sztafeta

41piorunów

33 571,08 + 21,27 = 33 592,35

Mój debiut w półmaratonie i w zasadzie debiut w poważniejszym bieganiu. Przez lata walczyłem z astmą i prokrastynacją więc tym bardziej cieszy fakt 10tyg regularnych przygotowań i ponad 2h ciągłego biegu - na początku był problem z 5 minutami. Pozdrawiam wszystkich biegaczy! :smiley:

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

129piorunów

XD
Przypominam że dzisiaj ma być debata prezydencka w republice współorganizowana przez ePolsce i Trwam. Dzisiaj wyjątkowo obejrzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#polityka

Mocarz3piorunów

@tomilidzons o której ta debata i czy będzie czaskowski oraz maciak

Lider1piorunów

@tomilidzons dajcie już temu Batyrowi spokój bo mi się zaczyna chłopa autentycznie szkoda robić XDDDDD

Pokaż więcej komentarzy (27)

Kompan

w Hydepark

3piorunów

Hej :smiley: Ze względu na przeprowadzkę, musimy kupić zestaw pralka + suszarka. Pralkę kupiliśmy LG a ceny suszarek LG nas przeraziły. Ale żona się uparła :grinning:

Może ktoś zna kogoś kto zna kogoś lub kolega mu mówił, kiedy będą jakieś promocje fajne na 9kg albo 10kg suszarki LG? :grinning: Po historii cen widzę, że ciut się spóźniłem z zakupem... I nie wiem czy brać po prostu i nie patrzeć przez kolejny rok na promocje czy poczekać na black frajer?

Inspirator1piorunów

miałem lg pralkę i nie polecam. Nie da się ustawić skrócenia czasu prania. Pralka często się zawieszała na wirowaniu i mieliła wsad bez końca, jedyne co pomagało, to wyjęcie rzeczy, ponowne włożenie i start wirowania. Dodatkowo, pralka nie miała opcji prania wstępnie namoczonej rzeczy, wkładałem namoczoną koszule, pralka ważyła i stwierdzała, że koszula waży 2 kg, więc będzie ją mieliła przez 2 godziny, zamiast przez 45 minut.
Kupiłem pralko-suszarkę electolux i mam w końcu normalny programator. I generalnie, jak masz dużo miejsca na pranie i wiesz, że rodzina tego będzie potrzebowała, to zestaw pralko-suszarka + suszarka będzie najlepszy. Zaraz się odezwą wojownicy osobnych urządzeń, ale ich pozostawmy na warcie, niech czekają, aż pranie się skończy, właściciele pralko-suszarek w tym czasie pójdą pobiegać, wybiorą się na imprezę lub do kina, a po powrocie będą mieli suche pranie, a nie konieczność przerzucania ubrań z bębna do bębna

Pokaż więcej komentarzy (26)

Mistrz

w Hydepark

89piorunów

"mamo, czemu tatusia już z nami nie ma?
Bo kierowca zawodowy jadący szybko, ale bezpiecznie spieszył się, żebyśmy miały świeże bułki, wędliny etc."

Zagapił się. Idę o zakład, że robił coś na telefonie albo oglądał film na laptopie. Oczywiście przekroczył też dozwoloną prędkość bo kto by się patrzył na przepisy.

4 osoby nie żyją, kilkanaście doznało obrażeń.

#samochody #bekaztransa

Fenomen19piorunów

@maximilianan Tu kolejny zawodowy as, który więcej przejechał do tyłu niż wy robaki z osobówek do przodu i 30-tonowym zestawem próbuje wyprzedzać Teslę XD

Tirowcy, busiarze i złotówy to są przeważnie największe ułomy intelektualne jakich można spotkać na drodze. No może jeszcze żony prezesów w SUV-ach im dorównują, ale one przeważnie nie jeżdżą dalej niż do kosmetyczki, fryzjerki czy galerii handlowej, więc ich problem w większości kończy się na rogatkach dużych miast. Natomiast tamci to jest banda idiotów po zawodówkach, którzy gdyby nie kręcenie kołem i naprzemienne wciskanie pedałów jebaliby przy łopacie w mróz i upał. Grupa ludzi, która od 20 lat w żaden sposób nie podniosła swoich kompetencji. Nawet w dziedzinie motoryzacji taki tępy cymbał z Volkswagena T5 wiozący robotników na zakład ma wiedzę o przepisach sprzed 10- 15 lat, bo później nawet nie śledził zmian. Co go to obchodzi jak on codziennie jeździ 2137 km i wie lepiej niż wszyscy inni.

Ja robiąc w miesiącu około 2-2.5 tys. km po prostu nimi gardzę. Nawet się na nich nie złoszczę, bo wiem, że w większości to są debile, które serio nie wiedzą co źle robią. Ich traktuje się jak najgłupszego kolegę w klasie. Pozwala na więcej, bo jest po prostu głupi. Oczywiście część kierowców ciężarówek czy busów jest bardzo ogarnięta i uprzejma, ale niestety to mniejszość. Większość to banda debili, która w terenie zabudowanym jedzie Ci na zderzaku i wyprzedza jadąc 80 km/h. Żeby za chwilę poza zabudowanym czy na ekspresówce jechać z tą samą szybkością i być wyprzedzanym. A potem z nowu wjedzie się w miasto to inny gamoń będzie Ci siedział metr od zderzaka, bo on chce jechać taką samą szybkością w terenie zabudowanym jak i na autostradzie. A barany z osobówek nie rozumieją tego geniuszu i najpierw jadą 50-60 w mieście "blokując" pana szosy z zestawu. A potem wymyślają jakieś 120-140 km/h na drodze ekspresowej czy autostradzie.

https://www.youtube.com/watch?v=31pM8lysEjE&t=185s&ab_channel=BandyciDrogowi

Agresywny kierowca ciężarówki - BogatyniaAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Pokaż więcej komentarzy (48)

Kompan

w Hydepark

10piorunów

Cześć, mój synek 7 lat lubi grać w gry gdzie można coś budować - np domy w Simsach lub miasta w Sim City. Lubi wieżowce. Szukam jakiejś gry dla niego, gdzie dużo by mówili, by osłuchał się z angielskim, niestety w Simsach jest tylko simowy bełkot. Coś ktoś poleci?
#gry #angielski #komputery #grykomputerowe

Kompan0piorunów

Tzw delmy czyli Castle Story.

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Transport

28piorunów

Komunikacja miejska na Alasce – część I – Anchorage

Tegoroczny urlop spędziłem na odległej Alasce. Poza podziwianiem przyrody i odpoczynkiem znalazłem też chwilę na przyjrzenie się komunikacji miejskiej w dwóch większych miastach stanu – Anchorage oraz Fairbanks. Za komunikację miejską w Anchorage odpowiada spółka ‘People Mover’

Kompan

w Stolarstwo

4piorunów

Myślę nad pogrzebaniem w drewnie. Na pewno muszę wymienić schodki schodzące do ogródka, ale tak dla rozrywki chciałbym też zrobić jakiś prosty mebel, może drewniane obudowy dla jakichś projektów elektronicznych. Mam w związku z tym parę pytań:

1. Jakie narzędzia to będzie must have? Z elektronarzędzi mam wkrętarkę i wiertarkę oraz miniszlifierkę proxxona, a z nieelektronarzędzi całą masę różnych kombinerek, młotki, łosie, jelenie, sarny, dziki etc. Myślę o zakupie piły tarczowej i jakiegoś składanego stołu roboczego. Czy coś jeszcze przyda mi się na start?
2. Jak pójdę do składu drewna to o co mam prosić? 😅 Deska oheblowana?
3. Czy gdzieś w #warszawa jest skład drewna, gdzie mogę kupić sobie kilka desek z drzewa liściastego do właśnie takiego grzebania? Najlepiej Wawer i okolice.

#stolarstwo

Kompan1piorunów

Dzięki za tak duży odzew, wszystko przeczytałem :grinning: . Problem mam taki, że za warsztat będzie mi robił garaż, który gigantyczny nie jest. Właśnie dzisiaj skończyłem robić sobie składany blat roboczy, który wisi na ścianie, żeby móc autem wjeżdżać jak nic tam nie robię 🙂. Dlatego piła stołowa czy ukośnica to nie są raczej luksusy, na które mogę sobie pozwolić. Czy bez nich naprawdę będzie dużo trudniej? Nie ogarnę sobie wszystkiego ręczną piłą tarczową na składanym stole roboczym z prowadnicami? Nie musi być idealnie na początki, nikt z tego strzelał nie będzie. Chyba 😅

Gruba ryba2piorunów

Pierwsze zdanie i myślałem że sobie trumnę wybierasz :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:

Pokaż więcej komentarzy (16)

Mistrz

w Hydepark

115piorunów

Dobra, imo zarówno zero i czarnek są porobieni i wkwieni, ale reakcja marszałka zasługuje na propsy

Osobistość64piorunów

@maximilianan Sami się ośmieszyli. Takie to było prostackie że słów brak. A Hołownia z klasą, tak jak być powinno

Gwiazdor11piorunów

O co chodzi? nie każdy ma czas śledzić wszystko na bieżąco ;)

Pokaż więcej komentarzy (9)