Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

michalnaszlakuAutorytet

Dołączył/a:

  • 254 wpisów
  • 1922 komentarzy
  • 4 obserwujących

GURU

w Wiadomości Świat

8piorunów

Wideo. Replika meczetu i antyimigracyjne hasła na ognisku w Irlandii Północnej

Na ognisku lojalistów w Moygashel w Irlandii Północnej ustawiono makietę meczetu i antyimigracyjne hasła przed obchodami Oranje Order. Na lojalistycznym stosie w Moygashel w Irlandii Północnej ustawiono makietę meczetu oraz tablice z hasłami antyimigracyjnymi przed dorocznymi obchodami

Fenomen

w Seriale

20piorunów

Zacząłem oglądać serial Reacher, i niestety raczej się poddam. Dam mu jeszcze 1 odcinek, ale nie widzę tego.

Jeśli ktoś kocha historie w stylu "Renegat", "Drużyna A" lub "Wykidajło", to na bank jest to historia dla niego. Jest tu kalka na kalce jeśli chodzi o takie banały.

Mamy wielkiego mięśniaka, który sam wymierza sprawiedliwość. Jest to oczywiście były komandos, czy jakiś tam inny specjals, więc w walce wręcz, obsłudze broni a także survivalu nie ma sobie równych. Do tego jest milczkiem i odzywa się tylko wtedy, gdy musi - a nie sorry, tylko wtedy, kiedy chce. Nie ma bagażu, podróżuje bez żadnej torby. Nie ma też domu ani rodziny, wiadomka.

Mamy też małą społeczność ze skorumpowanym, zepsutym do szpiku kości lokalnym milionerem, który dociska lud i robi co mu się podoba. Oczywiście miejscową policję ma w garści. Ale hola! Nie całą policję - jest przecież dwójka sprawiedliwych - doświadczony życiem detektyw i młoda aspiranta- żółtodziób, którzy łączą siły z Reacherem, aby wyplenić patologię z miasteczka.

Są sceny z gołą klatą, jest scena jak młoda policjantka zszywa ranę ciętą na plecach głównego bohatera i jego to wcale nie boli. Jest także scena, jak Reacher po położeniu księżyca na niebie szacuje, że kilka dni temu ten księżyc był o 26 stopni przesunięty o tej godzinie, więc światło w miejscu zbrodni padało jakoś tam inaczej, więc coś to znaczy.

Jest wreszcie stary dziadek, golibroda - mędrzec, z którym co jakiś czas Reacher rozmawia o bluesie, o życiu i sensie istnienia.

Normalnie pisząc to mam wrażenie, że robię sobie bekę, a wszystkie te rzeczy wiem po obejrzeniu zaledwie 3 odcinków.

Serial dla nostalgików tęskniących za latami 80 kinematografii, dla 13 letnich chłopaków oraz dla Twojego starego.

#seriale

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

57piorunów

#hejtolineanyway

Co możesz powiedzieć na grzybobraniu, ale nie możesz podczas rozmowy rekrutacyjnej?

Gruba ryba2piorunów

@Ragnarokk ale mi się trafiło, nazbieram ile udźwignę i najwyzej rozdam po rodzinie albo na handel

Lider4piorunów

@Ragnarokk widzę że dla mnie to gówno zostało...

Pokaż więcej komentarzy (50)

GURU

w Hydepark

88piorunów

-Hej, UK, po co wam paczki z 1040 torebkami herbaty?
-Żebyśmy nie musieli biegać do sklepu dwa razy w tygodniu...
#uk #heheszki

Fenomen1piorunów

Mocna jest ta herbata, na jestem i zimę taką ilość w sam raz 😁

Fenomen0piorunów

@Nemrod Spotyka się dwóch informatyków. Jeden pyta drugiego:
– Słuchaj, pożyczysz mi tysiąc złotych?
Drugi na to:
– Jasne! Albo wiesz co, pożyczę ci 1024 dla równego rachunku.

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Hydepark

130piorunów

Cytryn się zrzęchł, to se kupiłem kijanke. 😁

#chwalesie #heheszki #gownowpis

Sum1piorunów

@UncleFester fajne autko dobry wybór, gratki. u mnie Niro kończy 130k km i dalej spalanie można kręcić przy 4,0-4,3 bez problemu. Myślę, że kolejna też będzie z tej stajni 😃
A z tym zdjęciem to żenada, miałem tak samo na początku roku do firmy 2 Clio brałem i tak samo naleganie na zdjęcie z samochodami...

Pokaż więcej komentarzy (74)

Osobistość

w Hydepark

41piorunów

Kilka absurdów z mojego dawnego zatrudnienia.

Pierwszy post z tego uniwersum -> https://www.hejto.pl/wpis/ludzie-wypisuja-tu-rozne-mniej-lub-bardziej-ciekawe-historyjki-pracowe-to-i-ja-s

Moje zatrudnienie w KSP (Komendzie Stołecznej Policji) rozpocząłem jako kierowca i to na zastępstwo. Czyli byłem zatrudniony dopóki pracownik, którego zastępowałem nie wróci. Praca była w Wydziale Nieruchomości (obecnie to się chyba nazywa Wydział Administracyjno-Gospodarczy).

Potrzebowali mieć trzech kierowców do dwóch samochodów służbowych, które obsługiwały cały Wydział. Zadania to był głównie transport ludzi (pracowników WN), rzadziej dokumentów do placówek wszelakich w obrębie miasta stołecznego i tzw. obwarzanka, czyli wszystkich powiatów sąsiadujących z Warszawą (np. Łomianki, Legionowo, Piastów, Zielonka itd.).

Pierwszym absurdem z jakim się spotkałem, to okazało się, że muszę zdać specjalny test, żeby móc prowadzić pojazdy policji. No i ten specjalny test to się okazał normalnym i aktualnym testem na prawo jazdy jaki wtedy obowiązywał, tyle, że najpierw zdawało się teorięw siedzibie Wydziału Ruchu Drogowego KSP, a potem egzamin praktyczny na polonezie w okolicach tejże siedziby. Już wtedy polonezy przestawały być super popularne w Policji, bo był to już drugi, czy trzeci rok z rzędu jak Policja była powoli upgradowana o masowo kupowane pojazdy KIA. Jednak logika była taka, że jak z polonezem sobie poradzisz, to poradzisz sobie ze wszystkimi innym pojazdami w posiadaniu tejże służby.

No i niby miałem ciśnienie, żeby ten egzamin zdać, ale się okazało, że mam na to cały miesiąc, bo i tak jak zdam, to nie mogę jeździć pojazdami policji, bo nie jestem ubezpieczony. Za ubezpiecznie mam zapłacić ja, ale opłacić to można było tylko i wyłącznie ściągając kwotę ubezpieczenia z pensji. A pierwszą pensję otrzymać miałem po miesiącu pracy. Czysta logika.

Do egzaminu podszedłem w drugim tygodniu, bo musiałem sobie przypomnieć przede wszystkim teorię (prawko miałem "aż" 5 lat). Egzamin był w siedzibie drogówki na Karolkowej. Większość zdających to byli funkcjonariusze policji, ale też było kilku cywilów. I tutaj też zacząłem poznawać prozę życia i jak co niektórzy próbowali walczyć z systemem. Przysiadł się do mnie jakiś pan sympatyczny, a że była wtedy mała czasowa obsuwa, bo egzaminator miał się spóźnić, to zaczęliśmy sobie gadać. I od razu po usłyszeniu pytania "I co zamierzasz zdać?" mnie trochę zamurowało, no bo jak to tak, mogę sobie nie zdać? Przecież to wbrew rozkazom ... wróć ... wbrew poleceniom służbowym.

No i mnie kolega oświecił. Pracował jako technik - też cywil - i nie chcieli mu dać podwyżki, to stwierdził, że on swoim przełożonym ułatwiać życia nie będzie, bo jak oni nie chcą mu dać paru zlotych więcej, to on może egzamin wewnętrzny oblać i nie będzie już mógł sam jeździć do wszelkich wypadków i zdarzeń, i ktoś będzie musiał go tam transportować, albo będzie zmuszony jeździć komunikacją miejską. I następnym razem jak trzeba będzie zabezpieczyć ślady przy jakimś "skwarku" albo "zgniłku" to wszyscy będą musieli się uzbroić w cierpliwość. A jemu płacą i tak za godzin tyle samo bez względu na to, czy on je będzie spędzać w podróży, czy zabezpieczając miejsce zdarzenia.

Ponoć była to wtedy częsta metoda negocjacyjna, głównie mundurowych, bo takie egzaminy wewnętrzne były obowiązkowe, żeby mieć "wkładkę", czyli zaświadczenie o możliwości prowadzenia pojazdów policji. A "wkładka" w tamtym czasie była ważna przez dwa lata. I nagle jak Ci funkcjonariusz nie mógł prowadzić radiowozu, to sytuacja mogła się komplikować dla przełożonych przy wyznaczaniu choćby załóg patrolowych.

Egzamin udało mi się zdać za pierwszym podejściem choć zestresowany byłem potwornie. Był to także jeden jedyny raz w życiu, kiedy miałem okazję pojeździć polonezem, czyli perłą polskiej motoryzacji i do tego odpowiednio zużytym, bo znaczenie "samochód służbowy lepszy niż rajdowy" do pojazdów policyjnych odnosi się chyba bardziej.

#pracbaza #policja #heheszki

Gruba ryba9piorunów

Aż mi się przypomniała opowieść ojca jak zdawał prawko w wojsku xD w 1 dzien 80% kategorii

Autorytet24piorunów

Znam gościa, co lata temu w wojsku robił prawko na ciężarowe i wpadło mu kilka kategorii, ale chłop nigdy samochodem nie jeździł, więc dostał prawko bez osobówki :upside_down_face: Jak wyjechał do UK i postanowił zmienić na brytyjskie, to uwierzyć nie chcieli, stwierdzili, że błąd i mu osobówki dopisali. Później wrócił do PL, zmienił na polskie i ma teraz również i tu na osobówki.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

Moje pierwsze wrażenia po kilku dniach spędzonych z najnowszym modelem kamery do vlogowania od firmy Insta360, Luna Ultra 🥹

#insta360 #tworczoscwlasna

https://youtu.be/vgNQDnGHtek?is=eBSev6AuKYp6Nk9i

Osobistość1piorunów

@michalnaszlaku zasugeruj proszę, jakiś darmowy, łatwy w obsłudze program do obrobienia filmów. Mam filmy z nurkowania i chcę zrobić z tej surówki coś do pokazania

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

I wpis drugi:

Ten trzeci wilk mówi - kurde, ściągnąłbyś sobie coś fajnego z USA (niestety u nas nie są dostępne).

To coś fajnego to ofc IS 500.

Wolnossące V8, samochód pełen gracji ale wciąż brzmiący przyjemnie.

Taki "idealny" balans pomiędzy mokrym snem nastolatka o głośnym i szybkim samochodzie, a potrzebami starego dziada - czyli wygodny sedanik.

Może właśnie w ten sposób wygląda "rozsądny" kryzys wieku średniego xD

W razie czego, jakby ktoś chciał bardziej cywilną wersję, to IS350 ma V6 uznawane za jeden z najbardziej pancernych silników, do tego ma opcję AWD (w 500 tylko tył).

Jak dla mnie piękna furka, w tym roku przeszła też lifta, poprawiono środek.

Brzmienie: https://www.youtube.com/watch?v=Tw9GCo08KJU

Ofert z Usa trochę jest:

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/lexus-is-ID6I6HIB.html

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/lexus-is-ID6HKPyQ.html

#samochody #motoryzacja #porannyprzegladotomoto

Twórca1piorunów

ISF to zdecydowanie jeden z najbardziej dających frajdę samochodów, jakimi dane mi było jeździć. IS 500 to taki trochę następca, z mocniejszym silnikiem, ale z mniejszym pazurem.

Mocarz3piorunów

@rith zadam pytanie, nie jest złośliwe, ale mnie zastanawia: skąd potrzeba posiadania głośnego samochodu. Czemu robienie hałasu jest fajne albo sprawia, że auto jest fajniejsze?
Od kilku lat mieszkam sobie we własnym mieszkaniu, przy spokojnej ulicy. Od jakiegoś czasu sąsiedzi w „fajnych i głośnych” samochodach mocno zaczęli utrudniać życie. Jeden z nich ma corvette. Wyjeżdżając z garażu robi hałas na całą dzielnicę, aż szyby chodzą. Nie wiem czy robi to specjalnie, czy takim autem rzeczywiście nie da się wyjechać cicho i spokojnie.
Ale jestem na skraju nerwowym…

Wytłumacz mi proszę, co daje głośne auto?

PS. byłem jakiś czas temu w jednym z chińskich miast biznesowych. Byłem w szoku, jak cicho jest tam na ulicy. Większość aut to elektryki.
Żeby nie było - nie jestem ekoświrem, nie jestem za elektryfikacją na siłę, w chwili obecnej i przy stanie naszej infrastruktury w zasadzie nie jestem za nią w ogóle. Ale poziom hałasu, jaki generuje ruch uliczny, jest naprawdę ogromny

Pokaż więcej komentarzy (24)