Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

okolicznosciowyPraktykant

Dołączył/a:

  • 4 wpisów
  • 12 komentarzy
  • 2 obserwujących

Osobistość

w HOBBY

16piorunów

Poskładałem w kapsle monety z tub, tak prezentuje się dotychczasowa kolekcja.

 

Gwiazdor3piorunów

@Aquamen Duuużo by tego było. Coś może wieczorem albo jutro pomyśle. W sumie to od ponad roku do kolekcji nie zaglądałem ale natchnął mnie ten wpis :smiley:

Mocarz2piorunów

@Aquamen myslalem ze to szklanki lol

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Memy

36piorunów

Praktykant1piorunów

@Pigachu ad2) wystarczy kliknąć 'wyloguj'. Nie trzeba nic potwierdzać. ad3) nigdy mie się nie zdarzyło że tą samą operację trzeba potwierdzać dwa razy. Co do Blika -> muisz otworzyć apkę (podać PIN pierwszy raz) a potem wygenerować kod blik (podajesz PIN) i to nie jest dwukrotne potwierdzanie. Ad1) nie podoba Ci się 5cio cyrowy PIN a potem w pukncie 2 narzekasz na bezpieczeństwo, a tu narzekasz na długość PINu. I jeszcze do co wyrwania telefonu: apki bankowe z których korzystam ma swój timeout i nie blokują się po zablokowaniu ekranu. Która apka bankowa robi tak jak mówisz?

Tytan0piorunów

@okolicznosciowy ad2: jaka platforma? Na androidzie pyta: "czy na pewno chcesz się wylogować?" - sprawdziłem przed chwilą; ad3: wcześniej zdarzało się, że wygenerowanie blika wymagało pinu i zapłata również, ale zgłaszałem to i chyba poprawili; ad1: nie podoba się długi pin, bo domyślnie większość aplikacji ma pin 4 znakowy, a tu jest długi pin, który nic nie daje, bo timeout działa, jak nic nie robisz w aplikacji, a jak będziesz sobie klikał, to będzie cały czas aktywna. Wystarczy, żeby sobie zrobić przelew. Aplikacje, które się blokują wraz z ekranem lub przejściem do innej apki - chociażby Revolut, czy Pekao SA. Przy takim Peako to "ikona mobilności" wypada słabiutko. Korzystając z kilku aplikacji najmniej chętnie robię to przez mBank

Pokaż więcej komentarzy (6)

Praktykant

w Hydepark

1piorunów



 Znajomy miał ostatnio wypadek w czasie rozładunku towaru z naczepy. Kiedy był na górze i zsuwał dach do rozładunku to spadł z wysokości 😒 Czy w transporcie to standard że tak się ryzykuje życie i zdrowie kierowców? Czy kierowca przywożąc towar może odmówić rozkładania dachu jeżeli nie podstawią widlaka z koszem? Czy ktoś ma tutaj doświadczenie z tym i opowiedzieć jakie są realia pracy kierowców?

Praktykant0piorunów

@Mowi eh, nie mieści mi się to w głowie że kierowca musi skakać po dachu bez zabezpieczenia :((( Ale przecież może chyba kierowca powiedzieć że żąda rozładunku zgodnego z BHP?

Kosmonauta0piorunów

@okolicznosciowy oczywiście ze jest. Tylko kierowcy spieszy się zawsze, on nie pracuje od-do. Założymy ze podjeżdża na załadunek o 14 a firma robi do 15 i mówią mu-jak pomożesz to zdążymy jak nie, kiblujesz do jutra:/ Oczywiście można się uprzeć ale najczęściej się kończy tak, że to kierowca robi sobie pod górkę. Za czasów covida się nagle okazało, że kierowca może podstawić auto, podać papiery i nie uczestniczyć w załadunku/rozładunku ale tego już nie ma, choć kierowcy coraz mniej chetnie robią nieswoją robotę.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

115piorunów

Jako, że niedawno dostałem pracę w banku... Zapodam Wam jedną ciekawostkę. Co należy zrobić, gdy znajdzie się czyjąś kartę płatniczą :)

Tylko jedna rzecz wchodzi w grę - dzwonimy na infolinię do banku i konsultant sam proponuje zastrzeżenie tej karty. I kartę wtedy niszczymy sami, nie szukamy jej właściciela. Właściciel karty o wszystkim dowie się później od pracownika banku.

Nie piszemy na forach, nie zanosimy karty na policję, nie odnosimy jej właścicielowi. A dlaczego? Ponieważ na wiele sposobów można dokonać kradzieży środków. Wymienię tylko 3:

1. płatności zbliżeniowe
2. płatności internetowe poprzez numer karty, datę ważności oraz pewien trzycyfrowy kod - nie do zauważenia, jeśli właściciel nie ma aktywnej usługi dodatkowej, np. 3D Secure
3. zeskanowanie karty i zrobienie duplikatu

Jeśli ja bym zgubił kartę i ona dostałaby się do osoby trzeciej, ta osoba mogłaby skorzystać z mojej karty nawet wtedy, gdy kartę bym odzyskał. A gdy kartę się zastrzeże, jest ona bezwartościowym kawałkiem plastiku. Co więcej, zastrzeżenie karty jest bezpowrotne i gwarantuje w jakiś sposób to, że środki na koncie pozostaną bezpieczne. Na pewno bardziej niż jej zablokowanie i ponowne odblokowanie lub zmiana PIN-u.

Właściwie, w większości przypadków karty, którymi na grupach lokalnych "chwalą się" ich nowi właściciele zostały już zastrzeżone przez swoich prawowitych natychmiast po zagubieniu. Nie twórzmy pustego szumu informacyjnego ani nie spamujmy Internetu :smiley:

ps. OP tego posta wykazała się troską o właściciela, aby nie musiał zbyt długo czekać na nową kartę. A w oddziale klient dostanie nową często od ręki. Nie mówiąc już o tym, że zgubienie karty plastikowej nie przekreśla możliwości płacenia zbliżeniowo telefonem czy poprzez BLIK    

Kompan0piorunów

@Amebcio w Iphonie chyba trzeba odblokować telefon wpierw. W androidzie zmieniłem kartę na BLIK zbliżeniowy. Działa jak karta, ale też muszę wpierw odblokować telefon,a czasem i ponownie potwierdzić.

Zawodowiec2piorunów

Dokładnie tak. Najszybciej i najłatwiej po prostu zanieść tę kartę do najbliższego oddziału banku lub zastrzec przez infolinię i zniszczyć. Za każdym razem jak widzę tego typu post na Facebooku, zastanawiam się czy faktycznie są takie talenty, które tę kartę odbierają i nadal z niej korzystają jakby nigdy nic się nie stało.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Sum

w Heheszki

24piorunów

Niedawno skończyłem 40 lat. Jestem menedżerem w średniej firmie. Produkujemy pod Łodzią zabawki z azbestu. Naszymi pracownikami są 9-letni niewolnicy. Płacimy im w chłoście.

Zacząłem pracować w latach 90-tych. Zarobki były kwestią drugorzędną. Jedliśmy doświadczenie, piliśmy prestiż. Kurtek nie nosiliśmy w ogóle. Jeśli ktoś kiedyś marzł, to znaczyło, że za mało pracuje i był wyrzucany z miasta. Pracowaliśmy po 16 godzin dziennie, 22 godziny dziennie, 38 godzin dziennie. Przez całe dni, wieczorami, cztery dni w jeden dzień, bez weekendów przez 17 lat. Chłonęliśmy to. Czuliśmy, że otwierają się przed nami ścieżki dla wielkich karier. W McDonald'sach piliśmy fryturę na 70 zmianie, w Unileverze kolega przez dekadę jechał na amfie i nie przespał ani jednej nocy.

Nie będę się rozpisywał o nielojalności millennialsów, o ich lenistwie i roszczeniowości. O tym, że wychodzą z lokomotywy, kiedy skończy im się czas pracy. Za moich czasów maszyniści w lokomotywach jeździli przez 4 miesiące non stop pijąc tylko własny mocz i żując liście koki. Jak się przytrafiła katastrofa kolejowa, to pasażerowie sami naprawiali skład i trakcję i pchali pociąg dalej. Millennialsi uważają, że firmy nie wykorzystają ich potencjału. My w 1991 w korpo sprzedawaliśmy powierzchnie reklamowe, po godzinach w tej samej firmie czyściliśmy toalety własnymi ubraniami, a nocą układaliśmy bruk, który sami pozyskiwaliśmy w kamieniołomach o 19.00 w Wigilię łupiąc skały pejdżerami. Millenialsi narzekają, że mają wolne komputery. My w 1992 sporządzaliśmy raporty przychodów za pomocą patyczków do bierek, wyniki wycinaliśmy sobie na plecach spinkami do mankietów zrobionymi ze zszywek.

Millennialsi najmniej wymagają od siebie. A ich dzieci pewnie nie będą nawet chciały pracować bez wypłaty.