t0mekOsobistość
23piorunówHejto to portal dla starych ludzi, i na to liczę. Na obecnych tutaj geriatryków. Ich doświadczenia ze służbą zdrowia i własnymi dolegliwościami są nie do przecenienia 😁
W skrócie - chrapię podczas snu. Kiedyś tego nie było, potem pojawiało się sporadycznie i nie było aż tak bardzo uciążliwe, a jeśli już, to wystarczyło zmienić pozycję. 4 lata temu postanowiłem coś z tym zrobić, poszedłem do laryngologa z dobrymi opiniami. Rentgen zatok, rezonans, potem prostowanie przegrody nosowej i podcięcie przerośniętych małżowin nosowych.
Trochę się poprawiło, ale też do czasu.
Nie dość, że chrapanie wróciło, to nasiliło się, od dwóch lat jest gorzej .
Zbliżam się do 50-tki, nie mam problemów z nadwagą, mam lekkie nadciśnienie (leczone) i raczej żadnych innych dolegliwości, które miałyby wpływ. Chrapię w każdej pozycji, dodatkowo mam uczucie spływania wydzieliny do gardła (i chyba to powoduje chrapanie). Nie zależy to od pory roku czy otoczenia, ale lepiej oddycha mi się w chłodnym pomieszczeniu. Nos w pozycji leżącej przytyka się, zarówno lewa, jak prawa strona. Zapisałem się do innego laryngologa, po czym...trafiłem na tego starego, bo akurat miał zastępstwo. Widać los tak chciał.
Zaordynowano mi wymrażanie wnętrza nosa, żeby zwiększyć drożność i usprawnić przepływ powietrza. No trochę poprawiło mi to samo oddychanie, ale nie zlikwidowało chrapania. Uczucie spływania do gardła ciągle jest. Właśnie miałem polisomnografię (diagnostykę bezdechu sennego), jeszcze nie mam wyników. W czerwcu przejdę laserową korektę podniebienia miękkiego.
Spodziewam się, że ktoś tutaj miał lub ma podobne problemy - wymieńmy się doświadczeniami :smiley: Jak to u Was wygląda, jakie kroki podejmowano w celu eliminacji tej przykrej przypadłości? Jakieś porady, w którą stronę warto spojrzeć?
@t0mek do operacji przegrody to przez sen oddychałem tylko przez usta. Od ponad 10 lat ribie płukanie nosa roztworem soli przed pójściem spać, mam nawilżacz w sypialni ustawiony na 60% i dodatkowo oczyszczacz powietrza.
@t0mek Proponuję dwie opcje, obie radykalne 😉 Dla niecierpliwych tl;dr: wilgotność powierza w miejscu w którym mieszkasz. Przerabiałem coś bardzo podobnego, więc tak:
Opcja 1: Przeprowadzka do Wietnamu :star-struck: Ze swojej strony polecam Saigon albo Cần Thơ. W obu miastach masz przez cały rok stabilne +30 stopni w dzień i 25 w nocy przy wilgotności ~80%. Tydzień-dwa tam i od razu wszystkie problemy jak ręką odjoł, j⁎⁎ać falubaz. Jaki ja byłem zdziwiony za pierwszym razem. No ale rezydencji podatkowej nie mogę zmienić, więc mogę tam być przez max pół roku.
Opcja 2 też niestety radykalna: przeprowadzić się. Ja się załatwiłem po tym, jak przeprowadziłem się do BARDZO nasłonecznionego mieszkania. Mega mi się podobało i mieszkałem tam kilka lat. Wielkie okna na południe i zachód, więcej słońca na chacie się już chyba nie da mieć. No ale takie coś wpływa na wilgotność, która jest znacząco mniejsza niż na bardziej standardowych kwadratach. Zimą, bo wiadomo, ogrzewanie, a przez cały pozostały czas też, bo grzeje słońce.
Ogólnie polecam się przyjrzeć jak wygląda wilgotność. W tej starej nasłonecznionej chacie, jak mi (tani) higrometr pokazywał więcej niż 20% - czyli dół skali - to było święto lasu. Wartość 20% to był taki standard tam. Z czasem dostałem bardzo podobnych objawów do Twoich, tylko to nie trwało tydzień-dwa, a bardziej rok-dwa. Na szczęście w moim przypadku udało się to odwrócić.








