PlatynowyBazantGruba ryba
17piorunów#podroze #ciekawostkizdupy we Włoszech po obronie magisterki absolwenci chodzą w wiankach laurowych

@PlatynowyBazant by na końcu wrzucić je do rosołu.
Dołączył/a:
PlatynowyBazantGruba ryba
17piorunów#podroze #ciekawostkizdupy we Włoszech po obronie magisterki absolwenci chodzą w wiankach laurowych

@PlatynowyBazant by na końcu wrzucić je do rosołu.
George_StarkGruba ryba
16piorunówO! Siedzę nad sonetem, a tu cztery rymy trzeba:
temat: awaria
rymy: draniem -chwilę - branie - bilet
Proszę się bawić wspaniale! :smiley:
Chcesz, możesz mnie nazwać draniem
Walczyłem z awarią w związku chwilę
W związku z tym spakowałem ubranie
Wziąłem je i w jedną stronę bilet
Dawno z takim nie spotkalem sie draniem.
Usiadlem sobie w pociągu, na chwilę.
Pół godzinki nie siedzę, za ramię branie,
A to kanar się pruje, że czy mam ja zaś bilet
George_StarkGruba ryba
12piorunówSłyszałem kiedyś teorię, że nie należy wstrzymywać bąków, bo – zgodnie z prawami fizyki – gazy unoszą się do góry, trafiają do mózgu i stąd się biorą posrane pomysły. Może podobny wpływ na nasze myśli ma i skład powietrza, którym oddychamy? No a w Kielcach ostatnio wiało. Niby nic nowego, ale wiało od Krakowa.:
*
Sonet o Krakowie, ale za to z morałem
Powietrze (rzec można) kolor ma mleczny
(o ile jest to mleko od kozy
i rozpuszczone w nim kozie boby)
w mieście (jak by nie patrzeć) to ex-stołecznym.
W takich okolicznościach (chyba?) przyrody
(mnóstwo jest o niej relacji sprzecznych,
przez widok zaćmiony – niedostateczny)
rzuciła się kiedyś Wanda do wody.
Że niby Grudziądz i topielica?
Nie – trup na miejscu, później kostnica
i kurhan, który dla niej wzniesiono.
A morał z wiersza, pro wasze bono,
niech zapamięta, dyrektor czy woźny:
w Krakowie nie smok, a smog jest groźny.
*
@George_Stark cykl krakowski widzę dobrze się miewa!! :grinning:
EndrevoirGURU
9piorunówDzień dobry bardzo! Kolega (tsa, kolega.... koledzy się tak nie zachowują!) @fonfi wywyższył mnie i uczynił zwyciezcą 131 edycji #nasonety, tak więc pora na rozpoczęcie jej CXXXII czyli 132 edycji!!
Zacznijmy sobie od tego do czego będziemy rymować. Zapraszam!
Leopold Staff
SONET SZALONY
Włóczęga, król gościńców, pijak słońca wieczny,
Zwycięzca słotnych wichrów, burz i niepogody,
Lecę w prześcigi z dalą i złudą w zawody,
Niewierny wszystkim prawdom i sam z sobą sprzeczny.
Pod gwiezdnym niebem w polu rozkładam gospody.
Snem i płaszczem nakryty, śpię wszędzie bezpieczny.
U głowy mej zatknięty kij, jak krzew jabłeczny,
Rodzi mi kwiat marzenia i owoc swobody.
Lekkomyślność śpi ze mną, płocha weselnica,
Sakwę, gdziem mądrość chował, przedarła psotnica...
W drodze szczęśliwiem zgubił swą mądrość znużoną.
Proszę cię, duszo moja, bądźże mi szaloną,
Bo ukradłem nadzieję gdzieś w karczmie przydrożnej!
Ciesz się zgubą! Niech będzie przeklęty ostrożny!
Pogodę mamy szaloną, jesienną a nie letnią. Zróbmy proszę na hejto trochę lata!! Powodzenia wszystkim i czekam na soneciki!
#nasonety #zafirewallem #kawiarenkazafirewallem #tworczoscwlasna #diproposta
@Endrevoir lubię ten sonet. 😉
vredoGURU
238piorunówSmutny to dzień dla mnie, dokładnie trzynaście lat temu powiesił się mój brat. Najokropniejszy widok jaki widziałem.
I dziewięć lat jak umarł drugi 😒
Przepraszam, musiałem się wyrzygnąć
@vredo przykro mi, kumplu. Mam nadzieję, że życie przeniesie Ci ukojenie i wiele dobrych doświadczeń, i bliskich ludzi.
Wyrazy współczucia. Życzę, byś zawsze jednak myślał, że jesteś na plus.
fonfiFanatyk
10piorunówDzień dobry się z Państwem,
Chryste, jak ja nie lubię zdalnej pracy. Niby fajnie, niby w domku, niby dojeżdżać nie trzeba, ale wszystko się rozsynchro… rozsynchronizowywyuwy… no rozjeżdża się. Tak jak mnie piątkiem zaskoczył koniec tygodnia, tak samo wczoraj, niedzielą zaskoczył mnie koniec weekendu. A zaskoczył mnie przed samą północą słowami małżonki: “chodź spać, bo jutro trzeba wstać do roboty”. Jak to do roboty?! I wtedy dotarło do mnie, że nie dość, że mój sonet na bieżącą CXXXI (słownie: 131) edycję #nasonety leży rozgrzebany (a teraz to już nawet pogrzebany) to jeszcze należałoby tę CXXXI (słownie: 131) edycję zakończyć. Jako że szans na sklecenie podsumowania w kilka minut, a co za tym idzie zakończenie jej w terminie, który sam sobie i Państwu narzuciłem, nie było, więc z poczuciem winy położyłem się spać aby rano podejść do tematu ze “świeżą głową”. Niestety rzeczone poczucie winy spowodowało u mnie zaburzenia snu, więc ze świeżością u mnie dzisiaj na bakier. Ale spróbujmy.
Edycja była długa, bo trwała prawie dwa tygodnie. W tym czasie swój akces zgłosiło trzech (słownie: 3) poetów, którzy napisali w sumie osiem (słownie: 8 ) wytworów. A oto one.
Nessie po Brexicie by @George_Stark :zap:️10
Utwór kolegi @George_Stark operuje bogatą metaforyką. Tytułowy Brexit w zestawieniu z ukrytym pod postacią legendarnej Nessie podmiotem, mówi nam o przekraczaniu granic. Lecz ostrzega jednocześnie, że są granice, których przekroczenie może zderzyć nas z brutalną i twardą rzeczywistością. Na przykład z rzeczywistością o konsystencji krakowskiego smogu. Wychodzi na to, że o losie mitycznych bestii decydują bardziej wskaźniki PM2.5 niż prawa natury. A to jest dla nas kiepska prognoza. Oj kiepska.
Prawie jak Dante by @George_Stark :zap:️8
Kolejny utwór kolegi stanowi interesującą reinterpretację motywu piekła, przenosząc go z obszaru metafizyki do rzeczywistości administracyjno-księgowej. Albo na odwrót - nie jestem pewien. Faktem pozostaje natomiast to, że ani tu, ani tam, na żadne negocjacje miejsca nie ma.
Anetka by @George_Stark :zap:️7
Poprzez postać Anetki autor - zaskoczę Państwa: @George_Stark - podejmuje uniwersalny problem współistnienia ludzi w przestrzeni biurowej. Wygląda na to, że cywilizacja osiągnęła etap, na którym wojny o temperaturę skutecznie wyparły spory ideologiczne. Może to i dobrze?
Anetka II by @George_Stark :zap:️8
Kolejny utwór kolegi @George_Stark, to fenomenalna, intertekstualna synteza dwóch wcześniejszych wizji – dantejskiego piekła oraz biurowej epopei o Anetce, przy czym na szczególną uwagę zasługuje inkluzywny wymiar utworu - Anetkowy „siusiak”, który subtelnie podważa niebinarne schematy interpretacyjne. It’s beautiful!
Prokrastynacja by @George_Stark :zap:️7
O! - a ten wiersz to akurat jest o mnie. 😎
Po śmierci by @splash545 :zap:️18
W swoim utworze Pan @splash545 próbuje pogodzić tradycyjną eschatologię z filozofią stoicką. Charon, piekło i niebo pełnią tu rolę rekwizytów, których znaczenie zostaje skutecznie zneutralizowane przez zdrowy brak zainteresowania: “Powiewa mi wszystko to mocno i lata. Nad życiem po śmierci nie dla mnie debata.” I trzeba przyznać, że trudno z tym dyskutować.
Mewa by @splash545 :zap:️12
Kolejny utwór kolegi @splash545 wchodzi w przewrotny dialog z piosenką „_Tupot białych mew_” Kabaretu Dudek. Tam mewy zwiastowały romantyczny nastrój, tutaj stają się akustycznym ekwiwalentem młota pneumatycznego i skutecznie dekonstruują marzenie o spokoju. A wszystko opakowane w stoickie refleksje o śmierci nad gnijącym ptasim truchłem.
Sonet o byciu zmęczonym by @Endrevoir :zap:️12
Cytując klasyka - jak kolega @Endrevoir obieca sonet, to nie ma… I to rozumiem. No to przeanalizujmy. Wygląda na to, że autor podejmuje próbę rewizji klasycznej formy sonetu, podporządkowując ją doświadczeniu skrajnego zmęczenia. Herbata oraz mata do masażu przestają pełnić funkcję zwykłych przedmiotów, urastając do rangi ostatnich filarów podtrzymujących współczesną cywilizację. Aż strach pomyśleć, jak wyglądałaby sztuka renesansu, gdyby taki Petrarka z Kochanowskim mieli taki wybór herbat i rzeczone maty masujące.
A teraz najważniejsze. Zwycięzcą obecnej edycji zostaje kolega @Endrevoir.
Moje najszczersze kon... znaczy się gratulacje 😅
@fonfi ej! Co to ma być? Dżordzu napisał 5 (słownie PIĘĆ!!!!1111ONEONE), Pajonk 2, ja jeden malutki i ja wygrałem? Toż to skandal! Żądam ponownego przeliczenia głosów!!
TwojStaryJeSucharyOsobistość
16piorunówJeden z moich ulubionych obrazów.
Nick Alm - Gathering (2018)
Pytanie. Gdzie znajdujecie nowe współczesne obrazy? Gdzie znajdujecie nowe wiersze? Szukam jakiś fajnych źródeł (najlepiej nie w mediach antyspolecznosciowych)

> Gdzie znajdujecie nowe wiersze?
Polecam #zafirewallem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
KatieWeeFanatyk
14piorunówDobry wieczór,
to ja tu tak na szybko zostawię:
Temat: wieczór
Rymy: nietoperze-wierzę-ciemno-ze mną
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor do 21:37 wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
Powodzenia :smiley:

Mewy z mojego bloku zjadły wszystkie nietoperze.
To skandal! Przede wszystkim, to przeczy mojej wierze –
a wierzę w nietoperze, że są kiedy jest ciemno!
Ubiję w zemście mewy! Czy ktoś idzie ze mną?
Podobno niegroźne są nietoperze,
Lecz ja w to wcale, a wcale nie wierzę,
Więc kiedy na dworze robi się ciemno,
Sam nie wychodzę. Idzie żona ze mną.
madhouzeAutorytet
28piorunówSezon już na dobre zawitał w Kornwalii, dlatego musiałem znaleźć spokoje miejsce z dala od tego turystycznego zgiełku.
Wybór padł na Bodmin Moor - olbrzymie kornwalijskie wrzosowiska. Moim głównym celem było znalezienie Jubilee Rock, czyli wielkiego granitowego ostańca, na którym od lat upamiętnia się brytyjskich monarchów.
Tradycja tych płaskorzeźb sięga 1810 roku. Wtedy to z okazji jubileuszu króla Jerzego III wykuto w skale pierwsze herby, a potem przez kolejne dziesięciolecia dodawano insygnia następnych władców.
Sam brytyjski countryside robi świetne wrażenie, a publiczne szlaki prowadzą wprost przez środek ogromnych pastwisk z pasącą się zwierzyną czy dolinę gęsto porośniętą paprociami przypominającymi pola herbaty.
Wycieczka zdecydowanie na plus, chociaż jak widać na ostatnim zdjęciu, zabrałem ze sobą całkiem zgrane towarzystwo, które załapało się na darmową podwózkę.
Więcej zdjęć w komentarzach.

.
Ekipa, która się ze mną zabrała 😉
ostrynacienkimGruba ryba
92piorunów
@ostrynacienkim z tym że Odyseja to raczej wojna o to, że przegrany zatrzymuje tego helenucha xD
Niby dużo, ale to 5x mniej niż koszt produkcji GTA 6.
splash545Lider
62piorunów
@splash545 to trochę takie nasze, "nie poradzisz"
Jestem świeżo po lekturze Shoguna - tam lubili to powiedzenie/filozofię.
splash545Lider
27piorunówIlekroć tedy coś takiego olśni me oczy, ilekroć nawinie mi się jakiś wspaniały dom, świetny poczet niewolników czy lektyka niesiona przez urodziwych pachołków, tylekroć mówię sam do siebie: Czegóż się dziwisz? Czemu się zdumiewasz? To tylko pochód. Rzeczy te bywają pokazywane, nie są natomiast posiadane, a kiedy zaczynają się podobać, przemijają. Zwróć się raczej do prawdziwych bogactw. Ucz się poprzestawać na małym. (...) Poza tym cóż to za różnica, czy wielkie czy też małe jest to, co cię przymusza do niewoli? Czy robi różnicę, jak wielkie jest to, czego może odmówić ci los? (...) Wolny zaś jest nie ten, w stosunku do kogo los może mało, lecz ten, w stosunku do kogo nie może zgoła nic.
Attalus

> Wolny zaś jest nie ten, w stosunku do kogo los może mało, lecz ten, w stosunku do kogo nie może zgoła nic.
czyli nikt.
rithFanatyk
51piorunówTrochę #heheszki a trochę #smutneheheszki, bo jednak #alkoholizm

@rith paradoksalnie o to chodzi, bo połówkę pije się inaczej niż małpkę ¯\\_(ツ)_/¯
Może kaucja na małpki w końcu?
splash545Lider
48piorunówBardzo wielu nieszczęśliwców waha się pomiędzy lękiem przed śmiercią i udrękami życia: i żyć nie chcą, i umrzeć nie umieją. Uprzyjemniaj więc sobie życie przez wyzbycie się wszelkiej troski o nie. Żadna rzecz pożyteczna nie cieszy swego właściciela, jeśli nie jest on duchowo przygotowany do jej utraty.
Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

> i żyć nie chcą, i umrzeć nie umieją.
Klasyczne obsrańce alkoholiczne które trzeba wyrzucać z tramwaju na pętlach.
splash545Lider
12piorunówMewa
_Idę pod blokiem, leży pisklę zdechłe,_
_a mewy na dachu wciąż skrzeczą zaciekle._
_Życie... tak bywa, że bywa bezwzględne –_
_tak myślę, wciąż patrząc w te piórka rozmiękłe._
_Psa ciągnę do domu, bo na truchło sapie._
_Na fotelu siadam, bo nie na kanapie._
_A mewy wciąż skrzeczą – nie będę narzekał,_
_choć przy medytacji coś drży mi powieka._
_By posiedzieć sobie, nie mam dziś czasu._
_Chcę rześki wstać z rana, nie jak na kacu._
_Dziś mewy, miast owiec, w swej liczę głowie._
_Liguryjską plażę wyobrażam sobie..._
_Wnet o słońca brzasku za oknem dziobata,_
_skrzecząca mewa sen z oczu mych zmiata._

Co jest bardziej irytujące? Mewy czy gołębie?
@sireplama tak
EndrevoirGURU
10piorunówboriLider
22piorunówDrogie Koleżanki, Drogie Kolegi,
z racji pewnych dziwnych wypadków w #naczteryrymy, zapodaję dzisiejszą edycję::
Temat: Rzeczy jakie się nawet fizjologom nie śniły
Rymy: schować - kraje - manipulować - rozdaje
Zasady:
* Masz podany temat i rymy
* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
* Szerzysz radość z tworzenia
* Piorunujesz jak najęty
* Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
* Pamiętasz o tagach i społeczności
#kawiarenkazafirewallem #zafirewallem #humorobrazkowy @George_Stark @sireplama

Opresyjna policja, kazali mi pindola schować!
zupełnie nietolerancyjne te zachodnie kraje
nie pozwolili nawet skłamać, zmanipulować
że tylko w parku stoję i nasienie rozdaje
Co za rymy! :stuck_out_tongue_winking_eye:
Dumę naucz się poskromić, rodzinę schować,
Wzrok odwrócić nawet jeśli serce się kraje.
Nóż mi wytrącić i gniew mój zmanipulować.
Łzami zapłacić gdy krwawe dary rozdaję.
George_StarkGruba ryba
5piorunówRyba i Plusk
Mówili na nią Ryba, tak jak na komisarza Rybę, choć nazywała się zupełnie inaczej i żadnym komisarzem nie była. W ogóle nie miała nic wspólnego z policją – Ryba była nauczycielką.
Uczniowie lubili Rybę. Najbardziej lubili w niej to, że zawsze była pogodna. Ryba, niezależnie od aury za oknem, niezależnie od temperatury i ciśnienia, niezależnie od opadów lub ich braku zawsze była uśmiechnięta.
– Niestety, Jureczku, wykorzystałeś w tym semestrze już wszystkie trzy nieprzygotowania, wobec czego zmuszona jestem postawić ci jedynkę. – Tak na przykład w drugim tygodniu września powiedziała Ryba do Jurka Ostrowskiego, a słowa te wypowiedziała z tym swoim nieodłącznym uśmiechem, który z jej twarzy nie zniknął również i wtedy, kiedy tę, bądź co bądź zasłużoną ocenę wpisywała Jurkowi do dziennika.
– To już trzecia! – wykrzyknął Jurek.
– Tak trzecia – zgodziła się Ryba. – Trzy jedynki, a trzy to dokładnie tyle, ile lat już spędzasz w ósmej klasie – dodała, po czym wybuchnęła śmiechem. Jurek Ostrowski również się wtedy roześmiał i było w tym ich wspólnym śmiechu coś niezwykłego, coś co łączyło ich oboje, jakieś wzajemne zrozumienie i obopólna sympatia. Ryba i Jurek Ostrowski często się razem śmiali.
Tak, uczniowie lubili Rybę, a Ryba lubiła uczniów. Wśród wszystkich jednak uczniów, z którymi miała do czynienia przez długie lata swojej zawodowej kariery, Ryba szczególnie polubiła Jurka Ostrowskiego, zresztą polubiła go ze szczególną wzajemnością. To właśnie za sprawą Ryby Jurek Ostrowski, pomimo całkiem niezłych ocen z pozostałych przedmiotów, pomimo piątek z języka polskiego w klasach cztery-siedem, od dwóch lat kończył rok szkolny z jedynką na świadectwie. Niedostateczny z języka polskiego skutecznie uniemożliwiał Jurkowi ukończenie podstawówki, co nieuchronnie wiązałoby się ze zmianą szkoły, a więc również z zaprzestaniem uczestniczenia przez Jurka w lekcjach prowadzonych przez Rybę, a na to Jurek zdecydoanie nie chciał pozwolić.
Już piąty rok z rzędu, odkąd tylko Jurek Ostrowski uzyskał promocję do klasy czwartej, lekcje języka polskiego wyglądały w taki sam sposób. Zaraz po dzwonku, kiedy rozwrzeszczana hałastra dzieciaków, niesiona jeszcze ostatnimi tchnieniami przerwy, głośno zajmowała swoje miejsca w klasie, Jurek Ostrowski już stał przy biurku Ryby.
– Chciałem zgłosić nieprzygotowanie – mówił, a Ryba przez trzy pierwsze lekcje semestru wpisywała ołówkiem przy jego nazwisku „np”, a później, już długopisem, dostawiała kolejne jedynki w coraz bardziej wydłużającym się rządku.
Później Jurek Ostrowski zajmował swoje miejsce w pierwszej ławce, tuż przed biurkiem Ryby (które, z racji niedofinansowania szkoły, również było ławką, taką samą jak te uczniowskie, tylko nazywało się inaczej) i wówczas rozpoczynało się misterium. Lekcje języka polskiego nie były zwykłymi lekcjami, były czymś dużo większym. W czasie lekcji języka polskiego Jurek Ostrowski dyskutował z Rybą na wszystkie możliwe tematy. Rozprawiali o etyce, ontologii, teorii poznania i podejmowali wiele innych tematów, a ciężar tych rozmów i czynionych w nich spostrzeżeń był tak duży, że, gdyby tylko ktoś te rozmowy spisał, można by je pomylić z dialogami Platona. Tak, można było te rozmowy Jurka Ostrowskiego z Rybą pomylić z rozmowami Platona z Sokratesem, o ile tylko założyć, że ci dwaj wielcy filozofowie czytywali kiedyś Muminki.
Nie ma jednak ludzi bez wad (oprócz, rzecz jasna, Jurka Ostrowskiego) więc nawet i Ryba miała swoją przywarę. Kiedy nadchodził drugi tydzień maja, kiedy organizowany był w Zielonej Górze coroczny zjazd miłośników _Ani z Zielonego Wzgórza_, Ryba brała tydzień urlopu i przez całe długie pięć dni nie pojawiała się w szkole. Jurek Ostrowski cierpiał wtedy, cierpiał męki straszliwe. Męki Jurka były już wystarczająco straszliwe z powodu tęsknoty za Rybą, a ich straszliwość potęgowana była dodatkowo przez panią Orzeszkową, która Rybę zastępowała.
– Dobrze, już dobrze. Zamknij gębę i siedź tam cicho – uciszała Jurka pani Orzeszkowa głosem tak beznamiętnym jak opisy przyrody, kiedy Jurek chciał rozwinąć któryś z wątków omawianego właśnie tematu, a później pani Orzeszkowa takim samym głosem kontynuowała swój wykład aż do dzwonka, którego dźwięku, obwieszczającego uczniom koniec męczarni, często zdawała się nie zauważać. Pani Orzeszkowa gadała, Jurek cierpiał i tak właśnie wyglądał każdy drugi tydzień maja w przeciągu ostatnich pięciu lat. W tym roku zdarzyło się jednak inaczej.
Było już trzy minuty po dzwonku. Do sali, nawykowo pochylając się w drzwiach, wszedł ubrany w czerń wysoki, brodaty mężczyzna w okularach. Zwyczajny rozgardiasz, który panował w klasie dotąd, dopóki nauczyciel nie uderzył dziennikiem w swoją szumnie nazywaną biurkiem ławkę, ucichł natychmiast. Uczniowie zadarli głowy i wpatrywali się w tę postać, której pojawienie się zaskoczyło wszystkich. Mężczyzna, charakterystyczny z powodu swojego wzrostu, był znany w mieście jako cieć na obiektach wojskowych, ale od kiedy na świecie zapanował powszechny pokój i żadne wojsko nie było już więcej potrzebne, stał się bezrobotnym. Mężczyzna miał jednak swoje zobowiązania – musiał wykarmić pająki, psa i żonę, wobec czego zmuszony został do znalezienia innego zajęcia, które, w przeciwieństwie do pływania na supie, przyniosłoby mu jakieś wymierne korzyści finansowe. Wakowało w tamtym czasie wiele stanowisk nauczycielskich, z jakiegoś powodu mało kto chciał zostawać nauczycielem, mężczyzna znalazł więc swoją zawodową niszę w oświacie.
– „Czytać po polsku umiem, pisać też umiem, no to i polskiego mogę nauczać” – pomyślał, a później zrobił tak jak pomyślał. W taki właśnie sposób Marek Plusk został nauczycielem.
Marek Plusk w pełnej napięcia ciszy przemierzył salę. Przeszedł przed tablicą, ale zanim jeszcze zdążył zająć miejsce na, nazwijmy to jeszcze szumniej, ponieważ zmierzamy już do finału opowiadania, stawka powinna więc urosnąć: katedrze, przy ławce nazywanej biurkiem stał już Jurek Ostrowski.
– Chciałem zgłosić nieprzygotowanie – powiedział.
– C⁎⁎j w twoje nieprzygotowanie – odparł nauczyciel. – I tak wszyscy umrzemy.
*
*
POSŁOWIE
Wczoraj wieczorem, tak zupełnie bez przyczyny, przypomniały mi się słowa kolegi @fonfi z komentarza pod jakimś starym opowiadaniem, gdzie napisał, że (cytuję z pamięci) „ponieważ to opowiadanie w kawiarence, tylko czekałem aż gdzieś pojawi się wysoki mężczyzna z psem”. No i się pojawił. Pojawił mi się w głowie, razem z pomysłem na ten pierwszy akapit, a później to już jakoś poszło, strumień świadomości popłynął. Spisałem te rozchwiane myśli z wczorajszego wieczora w jakąś tam, mam nadzieję w miarę spinającą się całość i będziemy mieć co najmniej dwa opowiadania w przedłużonej edycji naszego konkursu. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że dawno się tak dobrze przy pisaniu opowiadania nie bawiłem. :smiley:
@George_Stark ten plusk w tytule przykuł moją uwagę i nie zawiodłem się! Na końcu się szczerze roześmiałem! 😁
@splash545 Miło. Warto było napisać. :smiley:
splash545Lider
10piorunów
Tak ten sup zpopularyzowales ze nawet koparki sie w to bawia
@ErwinoRommelo noo. :stuck_out_tongue_winking_eye:
splash545Lider
27piorunów24 018,19 + 14,00 = 24 032,19
Biegu, biegu, biegu.
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@splash545 ech ale ta plażunia ładna w tym Gdudziądzu