
Wpis użytkownika WujekAlien w Książki
WujekAlienLider
56piorunów577 + 1 = 578
Tytuł: Projekt Hail Mary
Autor: Andy Weir
Kategoria: science fiction
Wydawnictwo: Muza
Format: e-book
ISBN: 9788328728905
Liczba stron: 512
Ocena: 8/10
To jedna z tych książek, które od pierwszych stron trafiają dokładnie w mój spierdzielony gust czytelniczy. Mamy samotnego bohatera, ogrom kosmosu i misję, od której zależy przetrwanie całej ludzkości i to działa praktycznie bezbłędnie. Ryland Grace budzi się na statku kosmicznym, nic nie pamięta, nie wie kim jest i dlaczego się tu znalazł i co robią zwłoki leżące niedaleko niego. Z czasem odkrywa, że jest jedyną nadzieją Ziemi w walce z zagrożeniem, które może doprowadzić do jej zagłady. My towarzyszymy my w tym odkrywaniu siebie i poznajemy historię z dwóch linii czasowych: tu i teraz oraz z odległych o 20+ lat wstecz przygotowań do misji na Ziemii.
To, co najbardziej mi się podobało, to właśnie ten rdzeń historii. Samotny astronauta mierzący się z problemami, które trzeba rozwiązać tu i teraz, często metodą prób i błędów - to jest dokładnie ten rodzaj sci-fi, który lubię najbardziej. Może jest w tym pewna dziecięca naiwność, bo wiele rzeczy sprowadza się do "rozwiążmy to nauką i sprytem", ale dla mnie to działało świetnie. Weir ma talent do pokazywania nauki w przystępny sposób - łączy dość zaawansowane koncepcje z lekkim humorem i dynamiczną narracją.
Książka bardzo przypomina Marsjanina, ale w większej skali. Tu nie chodzi tylko o przetrwanie jednostki, ale o uratowanie całej planety. Jednocześnie nadal czuć ten charakterystyczny styl autora: dużo logiki, kombinowania, eksperymentów i rozkładania problemów na czynniki pierwsze. Dla wielu czytelników to ogromna zaleta - dla innych może być momentami zbyt technicznie i nudno. Dostajemy tu też kosmitę, a kontakt z nim jest jednym z lepiej napisanych w książkach, które czytałem.
Nie wszystko jednak działa idealnie. Widać pewną schematyczność i momentami uproszczenia fabularne - część problemów rozwiązuje się trochę zbyt łatwo. Styl Weira bywa nierówny - świetny w pomysłach i scenach, ale mniej przekonujący w budowaniu głębszych postaci czy bardziej złożonych emocji.
Mimo to Projekt Hail Mary wciąga. To książka, którą czyta się dla przygody, dla pomysłu i dla tej specyficznej mieszanki nauki i survivalu w kosmosie. Dla mnie to świetne sci-fi o samotności, odpowiedzialności i ratowaniu świata - może trochę naiwne, ale właśnie dlatego tak dobrze się je czyta. Pozwoliło mi wrócić do dziecinnej naiwności, że każdy może być bohaterem.
Przedostatnia książka przeczytana w marcu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Komentarze (13)
@WujekAlien widzę że sporo ludzi pisze o skojarzeniach i porownaniach tej książki do innych dziel kultury - ale brakuje kluczowego: Robinson Crusoe.
Zżynka jest konkretna: rozbitek, Pietaszek, rozwiązywanie zagadek...
@ten_kapuczino coś w tym jest, tu też komunikacja odgrywa kluczową rolę, ale za to nie walczą o przetrwanie, przynajmniej nie swoje
@WujekAlien Po opisie mam wrażenie że to jest pierwowzór Space Mana z Adamem Sandlerem. Jeśli tak to polecam film, bo mimo że akcji tam może nie ma za wiele to jednak oglądało mi się go przednio.
@hellgihad nie oglądałem, muszę nadrobić, dzięki za polecenie :)
@WujekAlien ze wszystkim w tej recenzji się zgadzam xD
Płytkość bohaterów trochę naprawili w filmie według mnie no i to co mi się osobiscie podobało to jak samotny bohater poznaje nowego kolegę i go nie napierdala na dzień dobry jak w innych tytułach scifi gdzie takie spotkania się dzieją xD
@WujekAlien też polecam, bawiłam się świetnie plus historia robi ciepło na serduszku. 🥰
@entropy_ Dzięki, to mam motywację, żeby się wybrać :)
@WujekAlien byłem w zeszłym tygodniu w kinie i fajnie wyszło według mnie.
@entropy_ teraz czas zobaczyć, jak wszystkie te motywy wyszły w filmie :smiley: bo ekranizacja jeszcze przede mną
@WujekAlien no świetnie wyszło jak się poznawali a potem razem pracowali.
I nie przychodzi mi do głowy druga taka pozycja, gdzie w sytuacji jak się pierwszy raz spotykają nie zaczynają do siebie strzelać i rzucać jakimiś rakietami xD
No i super fajnie się skończyło, bardzo mi się podobało co główny bohater zrobił na samym końcu
@entropy_ Sama warstwa próby zrozumienia "ciepłego" kolegi z kosmosu była super. Właściwie nie wiem, jak lepiej dało się to rozegrać. Pomysł z tym, żeby wyjaśniali sobie podstawy funkcjonowania w dwóch różnych światach i trochę otwierali na siebie swoje strefy komfortu, był świetny.
Czyli Remigiusz Mróz, ale umie wrzucić ciekawostki naukowe
@JapyczStasiek nie no, aż tak mocno to bym nie płynął :smiley: