
Wpis użytkownika razALgul w Heheszki
razALgulLider
71piorunówA mnie niemiłosiernie drażnią wszelkie:
- asap
- mam calla
- meeting
- pick up
Wszelkiego rodzaju anglicyzmy, wciskane na siłę.
Meeting można spokojnie wymienić na spotkanie, asap - jak najszybciej. No drażni mnie to, bo Ci co tak mówią, to np po angielsku mówią "would", jako "łuld"...
#heheszki #zapozyczenia
Komentarze (50 z 75)
@razALgul no dobra, ale "mam calla" jak tak krótkie, precyzjne i bez DOBREGO* polskiego odpowiednika, że c'mon, od razu wiadomo o co chodzi
* - choć "zdzwonka" byłoby w sumie niezłe
@razALgul próbowałem to u siebie w firmie wyprostować ale jak grochem o ścianę. Jestem jedynym polakiem i średnio mi się udało.
@razALgul Ja to mam flashbacki z Wietnamu jak je słyszę
To akurat nie anglicyzmy tylko korpogadka, z drugiej strony znajoma się na mnie obraziła jak powiedziałam że mamy spotkanie na discordzie bo "spotkanie musi być w prawdziwości".
A o co chodzi z pick up? W zestawieniu z tymi słowami podejrzewam że chodzi o coś w stylu "no odbierz no" albo że odebrać paczkę, ale w polskim spotkałam się tylko z samochodem pick-up 🛻 i tu nie widzę problemu bo jest to produkt który przyszedł ze swoją nazwą, tak samo jak czipsy czy hot dogi a z nowszych zapożyczeń RPG chociażby
A co myślisz o OOO (out of office) albo 101 (one on one). Wiadomo, to tylko sposób zapisu i kto chce to przeczyta jako "nie ma go" albo "ma jeden na jeden" ale jednak to korpogadka z anglicyzmami
Normalnie, gdy obracasz się w międzynarodowym środowisku, gdzie polskiego używasz wyłącznie do komunikacji z dziouchą na recepcji. Zabawnie to jest wtedy, gdy zabrniesz w próbę użycia angielskiej gramatyki w wypowiedzi po polsku i nikt nawet się nie zająknie, że zrobiłeś coś źle.
>To potrzebuje zrobienia. Preferująco z żadnymi usprawiedliwieniami. Jak ty to możesz pociągnąć, to zabijesz dwa ptaki jednym kamieniem. Nie mam innych opcji to wyboru z.
@razALgul ja największą bekę mam z ludzi, którzy wtrącają jakieś gówno angielskie słowa w ten sposób, a ich angielski jest mierny
@razALgul TO wynika często z odruchu. Wrzucam masę anglicyzmów w rozmowie ze współpracownikami, bo pisze przypadki testowe po angielsku, piszę kod po angielsku, czytam dokumentacje po angielsku i po angielsku zgłaszam do niej uwagi. Więc terminy angielskie są dla mnie naturalne.
A mnie nie. W korpo (gdzie angielski jest językiem pracy), po prostu taka gadka jest bardziej efektywna i tylko o to chodzi. Żadne popisy, czy coś w tym stylu. Nikt na siłę nie tłumaczy, żeby być czysto polski, bo odbiorca musi chwilę się zastanawiać o co chodzi. To nie lekcja polskiego, nikt też powieści nie pisze. Tak samo polski akcent, to też dowalanie się na siłę. Każdy po drugiej stronie na meetingu;) ma to gdzieś. Liczy się treść i jasność jej przekazania.
@razALgul sam tego nie lubię, i staram się używać polskich odpowiedników (co czasem przychodzi z trudem, jak się dużo treści konsumuje po angielsku). Co mnie zaskoczyło w małolatach, bo u nich to jest po prostu cześć dzisiejszej mowy, i jak gadałem z jedną małolatą to miałem co chwilę, uwaga, facepalm xD ale u niej to z kolei było zboczenie spowodowane graniem po sieci.
Jednak "nie mogę teraz, mam calla" akurat przejąłem. Mówię tak, i widomo że jestem z klientem na linii, a nie że se gadam z kumplem o pierdołach. Mówię oczywiście też czasem że klient na linii czy coś, ale jakoś w IT to się mocno przyjęło. Co nie zmienia faktu że nadużywanie zapożyczeń mnie mierzi, i sam się pilnuję jeśli o to chodzi.
Luknij przez łindow…świat się czendzig a ty alłejs w bakgrandzie!
Czarnuchu…
@razALgul 2/3 lewackich Julek używa 'wholesome'
'literally' (np literally gwałt l
'rude' (to było na prawdę rude)
Są tego dziesiątki
Ja uwielbiam u beżowych "ASAP as possible" xD
@razALgul to są skróty, mówi się je żeby było szybciej i każdy w pracy wie o co chodzi.
ASAP - najszybciej jak to możliwe,
Call - wideokonferencja lub spotkanie służbowe
Poza tym jak się mówi dużo w pracy po angielsku to człowiek się przyzwyczaja do zwrotów jakich używają np. Amerykanie i jeśli oni używają jakichś słów na określenie czegoś to już po prostu dla lepszego zrozumienia używa się tych angielskich słów.
Co to za czarna kropka na skrinie? To dopiero irritaiting God damn it
Daj sobie spokój. Kiedyś napisałem na hejto komuś komentarz, że nie wiem co to jest callu, to mnie zwyzywali od fajnopolaków (cokolwiek to znaczy), obrzucili błotem, że musiałem masę ludzi wrzucić na czarno i tak się skończyło. Zarzucili mi, że nie znam angielskiego itp. A na co dzień używam angielskiego w pracy ale do komunikacji z obcokrajowcami, gdzie nie ma takich słów jak asap czy call. Takie słówka wymyślili sami Polacy, którzy pracują w korpo i strasznie muszą to jakoś pokazać, że w pracy używają angielskiego. A używanie angielskiego to wpisanie DW pośród 9 Polaków jednej Amandy z Hiszpanii, bo siedzi w biurze w warszafce😆
Komentarz usunięty
@razALgul z nieba mi spadłeś... miałem identyczną rozkminę nie tak dawno temu. Żeby było ciekawiej... celem rozkminy byłeś ty, który w miejscu idealnym na nasze rodzime, soczyzte 'k⁎⁎wa' napisałeś jakiegoś fyfloka - 'fuck' 😉
@TheLikatesy nie brnę, mówię, co myślę. 🙃
@razALgul nie brnij ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@TheLikatesy to już było podyktowane, tym że nie chce tak oficjalnie przeklinać po naszemu. Ku*rwa jest takim soczystym przekleństwem.
Nihil novi sub sole, że tak powiem. :stuck_out_tongue_winking_eye:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Makaronizm
MakaronizmMakaronizm – jednostka językowa (wyraz, wyrażenie lub forma gramatyczna, np. fleksyjna) o pochodzeniu obcym wpleciona do wypowiedzi w języku rodzimym; także sposób mówienia i pisania polegający na nasyceniu języka takimi elementami obcymi oraz tekst literacki pisany w stylu makaronicznym, tj. mieszający różne języki (tzw. makaron). Zabieg polegający na użyciu makaronizmów to tzw. makaronizowanie. Określenie nawiązuje do makaronu rozumianego jako obca specjalność kulinarna. Pierwotnie termin „makaronizm” był odnoszony do wtrąceń łacińskich, charakterystycznych m.in. dla stylu wypowiedzi sarmatów w XVIII wieku. W renesansowych Włoszech ukształtowało się pojęcie poezji makaronicznej, której styl obfitował w wyrazy łączące włoskie tematy leksykalne z łacińskimi końcówkami. Współcześnie wyrazowi temu, choć kojarzonemu z konkretną grupą języków, przypisuje się szerszy zakres semantyczny, określając nim ogólną tendencję do mieszania środków językowych o odmiennym pochodzeniu,…Wikipedia@razALgul Polglisz is not kul ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@razALgul Przecież brzydkie "asap" można pięknie zastąpić naszym swojskim "cito"
@razALgul też się nad tym zastanawiałam, myślałam na początku że sigma to ktoś beznadziejny, bo przecież najlepszy musi być alfa :grinning: ale już doczytałam, że chodzi o to, żeby być ponad tę całą wyimaginowaną hierarchię XD
@camonday tak, tak. Później doczytałem 🙂
@razALgul bo on się nie ogląda na innych tylko idzie swoją drogą, podobno samotne wilki to sigmy tylko że chyba tak naprawdę nie są samotne tylko idą z dala od stada żeby obserwować
@bori na cito to badania lekarskie można zrobić, w korpo to będzie na już albo jeszcze straszniej na wczoraj
@NiebieskiSzpadelNihilizmu nie kumam, tylko genezy, ale już kimam :smiley:
@razALgul ...no i teraz przez ciebie czytam skąd się to wzięło. No dzięki xD
sigmaSigma is an Internet slang term, especially among young men, referring to a man whose self-assured, dogged individualism is considered a model of status, success, and attractiveness. It can also mean 'extremely good,' and is also widely used as a nonsense term and meme online.Translate@bori albo jeszcze bardziej swojskim "rusz kurwa dupę" 😅
@eloyard ostatnio ziomka z pracy się pytałem, czemu ktoś będący tzw "kozakiem", jest teraz nazywany sigmą, czyli 17 litera alfabetu? No i lipsztyk... Bo tak mówią. 😋
@razALgul Te asapy, calle i serious, to jest literally dla boomerów tylko!
Musisz być bardziej na czasie, skibidi sigma, slay i te tematy, a nie tylko brainrot :rolling_on_the_floor_laughing:
@eloyard to też, ale mnie to najzwyczajniej w świecie i ponad podziałami wiekowymi - wkurwia. Bo jest głupie.
@bori ale te zapożyczenia można określić precyzyjnie.
@razALgul przyznaj się wprost - dziadziejesz na starość!
@GazelkaFarelka To są juz imponderabilia :upside_down_face:
@GazelkaFarelka no tak, ale to jakoś trwa w naszym języku. A anglicyzmy, namnożyły się w ciągu ostatnich lat, bardzo mocno.
@bori przecież na cito to też zapożyczenie tylko z łaciny
@razALgul
Pracujesz w korpo, w którym używa się takich słów? Czy spotykasz się z takich nazewnictwem na co dzień?
@razALgul też mam międzynarodową firmę i Cię rozumiem. Jak mamy "mitingi" z ludźmi zza granicy to wiadomo że angielski, ale jednak spotkanka z w pełni polskim zespołem są. I wtedy staramy się nie używać angielskich słów. Wiadomo czasem się nie da jak na przykład ticket albo task Bo wiadomo że to jest zgłoszenie/zadanie w systemie rozdzielania zadań a nie ogólnie zadanie od menago czy zgłoszenie z teamsow. Na początku sama mówiłam korpogadka ale starsi pracownicy z mojego zespołu szybko to ze mnie wytłukli.
@HolQ ostatnio aktualizowałem CV - po niemiecku 5 minut, po polsku męczyłem się 2 godziny, bo brakuje mi słówek. Jeśli chodzi o język fachowy- to nie znam niestety wielu polskich odpowiedników w swoim zawodzie - bo nigdy ich nie użyłem. Czasem zamyślony odpowiadam też żonie po niemiecku, zresztą jej też się zdarza.
@HolQ miałem rozmowę, krótko i na temat. Mam calla, też jest szybkie, ale jakoś drażni tak samo, jak ktoś mówi "poszłem"...
@razALgul też mi się wydaje, że dużo zapożyczeń można by pominąć, ale jakoś tak łatwiej jest powiedzieć, że miałem "calla na Teamsie " zamiast "miałem wideorozmowe na Teamsie". Co do mowy potocznej? Hmm mam wrażenie że zapożyczenia z ang w j. polskim są przez to, że są ....prostsze? Krótsze?
@Mikel u mnie w robocie jedynie kiedy uzywam polskiego to jak ide zapalić i akurat babka z kontroli jakości też jest, więc na szczęście nie muszę się przełączać co chwile. XD.
Co do branżowych skrótów to nawet nie ma co gadać. Jak dzwonie do oddziału w Polsce nie zapytam o "certyfikat analizy jakości pieprzu o numerze partii XXX". Zapytam o "CoA pieprzu z batchu nr XXX"
@Mikel a ja nie chce popadać w ekstremalne skrajności. Co do nazw łacińskich, to jest wymuszone mnogoscia gatunków i historią. U nas wilk, po łacinie canis lupis, bo gatunek i występują podkategorie. Ot przykład, który z głowy pamiętam, to cebula - alium cepa. Czosnek - alium alium. Mi się po prostu wydaje, że cześć zapożyczenia jest zbędna. Co więcej, nawet nie używana w formie słownej, w mówię luźnej. Co innego pisząc.
@razALgul Żeby nie było, ja się zgadzam z faktem że j.polski powinniśmy pielęgnować. Chodziło mi o to że nie powinna to być walka za wszelką cenę. Inaczej za niedługo zacznie się nagonka na botaników, że w taksonomii używają łacińskich nazw - bo przecież te można spokojnie zastąpić ich polskim odpowiednikami 😉 Zwyczajnie, nie popadajmy w skrajności i związane z tym skrajne i intensywne odczucia, typu nienawiść. Język jest dla ludzi i służy komunikacji a nie trzymania go pod kloszem i walki o jego niezmienność
@HolQ Tak, właśnie o tym mówię! Wyobraź sobie teraz jakbyś kilka razy dziennie przechodził z polskiego na angielski i odwrotnie. Niekiedy jobla idzie dostać. Na szczęście u siebie wykluczyłem już element losowych wtrąceń ale dalej mam problem z niektórymi słowami, które ciężko przetłumaczyć dosłownie ze względu na lekko inny wydźwięk albo skrótowcami branżowymi, których w Polsce zwyczajnie nie używamy, typu SLA albo AML
@razALgul @Mikel zawsze się śmiałem z emigrantów, którzy latali do uk na zmywak a potem po powrocie "zapominali" polskich slow....dopóki 2 miesiące temu podczas odwiedzin rodziny w Polsce nie zacząłem sprzedawcy w kfc odpowiadać po angielsku jak się mnie zapytał czy chce cukier do kawy. Pomyślałem że pewnie zaspany byłem. Dzień później w innym sklepie też w środku zdania angielski wyraz wcisnąłem o_O
@Mikel może masz racje. Może ze mną problem. Firmę mam również międzynarodową, też używam angielskiego, ale jakoś to rozgraniczam.
@razALgul Wiesz, pytam bo łatwo o taką krytykę ze strony ludzi, którzy język angielski używają tylko na wakacjach 😉 Mam międzynarodowy zespół i przez 80-90% czasu, komunikuje się właśnie w tym języku. Potem, kiedy opowiadam dziewczynie różne anegdotki z pracy, muszę się srogo zastanawiać jakie są polskie tłumaczenia zwrotów których używam w opowieści. Zwyczajnie, staram się dostosować mój komunikat pod odbiorcę, bo podchodzę do niego z szacunkiem. Jeżeli opowiadałbym to komuś z branży, to nie uważam że używanie korpo-słownictwa byłoby oznaką braku szacunku, skoro wiem że osoba po drugiej stronie zrozumie co chce przekazać. A jeżeli ktoś rozumie korpo-słownictwo ale go bulwersuje, to jest to chyba problem z odbiorcą a nie nadawcą 😉
@Mikel wiesz co, i to i to. Prywatnie znam ludzi z korpo i w pracy mam takich. Stereo mam. W trakcie rozmowy o przebisniegach, potrafią takie słówka wcisnąć.
O k⁎⁎wa jaki to jest dramat.