Wpis użytkownika George_Stark w Kawiarnia "Za Firewallem"
George_StarkGruba ryba
10piorunówByłem pod prysznicem! – że się tak pochwalę. A ponieważ przez internet nie da się mnie powąchać to, żeby udowodnić, że naprawdę się umyłem, zamieszczam to, co pod tym prysznicem przyszło mi do głowy ( @splash545 ! – uważaj co piszesz w komentarzach!):
*
O spalaniu
_albo może nawet i o wypaleniu bardziej_
To, co my znamy jako spalanie,
poważna nauka zwie utlenianiem.
Więc, kiedy sobie ognia zażyczysz,
to ze wściekłości płoną chemicy.
No bo dla ciebie – po prostu ogień,
a taki chemik? – wyobraź sobie:
doktorat robił? – dokładnie nie wiem,
lecz nad zjawiskiem spędził lat siedem.
Zbywał promotor chemika śmiechem,
chemik spirytus pił na pociechę
zamiast go spalać. Miał go niewiele –
no bo był biedny, jak mysz w kościele.
I, mimo swoich dla nauki zasług,
miast grantów, stosy miał tylko gratów,
i chodził tak, coraz bardziej pijany,
bo co to za chemik niewypromowany?
Aż w końcu dość już miał tej posuchy,
do jakiejś murarzy najął się grupy,
bo – jak to polscy młodzi uczeni –
również chemicy są wypaleni.
*
Komentarze (7)
@George_Stark i tak każdy wie, że pod prysznicem męczysz bakłażan, miast się myć. :stuck_out_tongue_winking_eye:
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon Wiesz, to jest tak, że żeby sztukę poczuć, to musi być jakaś płaszczyzna współodczuwania między twórcą a odbiorcą, musi być coś co oboje znają i co czują podobnie (albo odbiorcy wydaje się, że czuje podobnie do twórcy). No a - i to mówię całkiem poważnie - sranie wydaje się być czynnością bardzo uniwersalną i to nie tylko w obrębie gatunku. Poza tym jest jednak mniej skomplikowane niż jakaś, dajmy na to, równie uniwersalna miłość.
EDIT: To miałem pod tym drugim wierszem napisać, ale coś poszło nie tak. Cóż, w moim wieku można uznać, że już późno i to przez to tak się zdarzyło. 😉
Komentarz usunięty przez moderatora
@splash545 Wiesz jak jest: cel uświęca środki. 😉
@George_Stark nie oceniam, tak tylko mi się przypominało. xd
@splash545 Alladyn pocierał lampę, żeby przywołać dżina, to i ja muszę jakoś wenę do siebie sprowdzić.