Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika bojowonastawionaowca w Co Wy na to?

Mistrz

w Co Wy na to?

77piorunów

Co Wy na to? 09.09.2026

W najnowszym badaniu PISA, badającym poziom umiejętności piętnastolatków, polscy uczniowie ponownie osiągnęli jedne z najwyższych wyników w Unii Europejskiej - lepsi byli jedynie uczniowie z Estonii i Finlandii. Polski wynik był lepszy więc zarówno od średniej unijnej, jak i od średniej krajów OECD. Spadek wyników z testów w porównaniu do poprzednich edycji odnotowano we wszystkich krajach, co jest bezpośrednim wynikiem problemów edukacyjnych w czasie pandemii koronawirusa. Pytanie jednakże zawsze pozostaje to samo: na ile polskie wyniki są pochodną wysokiego poziomu edukacji, a na ile bardzo regularnie ćwiczoną umiejętnością rozwiązywania testów, która niekoniecznie pomaga na dalszej drodze życiowej - co uważa 63% polskich 15-latków (dokładna odpowiedź: "szkoła niewiele zrobiła, aby przygotować ich do dorosłego życia po jej opuszczeniu")

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-funkcjonalny-analfabetyzm-globalny-kryzys-jak-w-badaniu-pisa,nIdn,1016833

Pytanie na dziś: Czy polska edukacja jest na wysokim poziomie?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

Czy polska edukacja jest na wysokim poziomie?

  • Tak11% (43 głosy)
  • Nie52% (208 głosów)
  • To zależy28% (112 głosów)
  • Trudno powiedzieć9% (37 głosów)

400 głosów

Komentarze (46)

Autorytet1piorunów

IMO

Jest i nie jest. Jak wszystko - to zależy.

"Polska edukacja" podstawowa, średnia, wyższa? W kontekście społeczeństwa, wychowania, technologii?

Można jednak generalizować, tj. pozwolę sobie:

Polscy studenci na zachodzie mają przewagę nad innymi nacjami z powodu skupienia, ciężkiej pracy, głębi poznania. Można by przyjąć, że jest to spuścizna "bycia dobrym w testach" - zapamiętywania, dochodzenia do właściwej odpowiedzi, twardej pracy oraz jej wysokiego poziomu higieny. Osobiście zauważyłem jednak istotny brak przygotowania do dorosłego życia, szczególnie w szybko zmieniającym się społeczeństwie - otwartości na krytykę i umiejętności popełniania błedów (coś na wzór umiejętności upadania na matę w jui jitsu). No i tu pojawia się temat edukacji do 15 roku życia, która w Polsce jest oparta na modelu "rób dobrze". Ot - "miej wysoki wynik w teście", nie jest jednak oparta na "eksperymentuj" - czyt. bądź zaangażowany w proces, jak i w wynik. Nie sam wynik.

To, co nazywam "zaangażowaniem w proces" jest kluczowym elementem do faktycznego wysokiego wyniku w jakiejkolwiek dziedzinie. Do skuteczności potrzebujemy większego skupienia na nauce myślenia systemowego i kreatywnego (w kontekście nauk technicznych i społecznych). Myslę, że samo ujmowanie zagadnienia w szerszym kontekście redukuje jego "powagę", zatem i stres z nim związany.

Wrócę do tego jui jitsu. Polska edukacja obowiązkowa jawi mi się jako twardy trening pięściarski z naciskiem na wytrzymałość fizyczną i precyzję ciosów, z kompletnym pominięciem parteru, umiejętności upadania i uciekania. Taki zawodnik może być całkiem dobry, ba może wygrywać, dopóki musi uderzać precyzyjnie pięścią w żuchwę. Może wygrywać tak całe życie i - kto wie - może być to rozsądną strategią. Warto jednak się rozejrzeć do okoła, bo może otoczenie zmienia się na tyle, że tą salą gimnastyczną z naszym pięściarzem w końcu zacznie coś trząść, pytanie co wtedy, kiedy potrzebna będzie giętkość, umiejętność współpracy, narażenie na zły wynik - bo taki jest nieuchronny. Co wtedy? Lęk?

Polski system edukacji zatem jest dobry. Dobry dla dobrych i z określonym profilem psychologicznym - przyjmijmy top 2-5%. Czy jednak nie chodzi, by pozostali ludzie te 30-90% mieli możliwość płynnego odnalezienia się we własnych dziedzinach i dojścia do własnej w nich skuteczności?

@KsRobag teraz patrzę, że nasze wnioski mają wiele podobieństw

Osobistość0piorunów

@bojowonastawionaowca Klasycznie wrzucam jako krzyk rozpaczy o szkolnictwie ten film. Nie zestarzał się nic a nic.

https://www.youtube.com/watch?v=dqTTojTija8

Nie wiem jak się ma obecne szkolnictwo, córa idzie do 2 klasy. Widzę, że dostają więcej ciekawych zajęć pozalekcyjnych, starają się wychodzić na przeciw pędzącemu w nieznane światu. Zmiany są w dobrym kierunku, czy wystarczajace? Raczej nie.

I SUED THE SCHOOL SYSTEM (2026)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Kompan2piorunów

Ciężko ocenić mi sam poziom edukacji w porównaniu do innych krajów.

Ze swojego doświadczenia z edukacją i z tego z opowiadali ludzie starszej daty to poziom w naszych szkołach jak i na studiach spada. Coraz bardziej obcinane programy nauczania, ludzie przepychanie na siłę dalej, teraz to już nawet prac domowych nie mają to jej nie wiem co oni z tej szkoły wynoszą.

Mistrz2piorunów

@Crox dlatego zrezygnowałem z pierwotnego pomysłu porównania poziomu edukacji w PL do innych krajów i skupiam się w pytaniu wyłącznie na poziomie polskiej edukacji :smiley:

Mocarz1piorunów

Polska edukacja jest jak najbardziej ok. Może w pewnym momencie na poziomie podstawowym powinny być rozdzielone osoby typowo z umysłem ścisłym od humanów. Żeby nie zamęczać za bardzo bo nic nie zrobisz jak masz duszę artysty lub matematyka.

Nie zapomnę 22 letniego Bryta w rozmowie o papieżu. No i ten palnął "Myślałem, że każdy kraj ma swojego papieża" xD No także Polacy mają wiedzę szeroką

Autorytet3piorunów

@bojowonastawionaowca Czasem ktoś mówi mi, na przykład krytykując jakiegoś polityka, czy celebrytę za głupotę, że przecież to było w szkole i w ogóle to podstawa.

A ja wtedy patrzę jak ta pluszowa małpka z mema, bo zdecydowanie tej rzeczy, o której ta osoba mówi w szkole nie miałem. Ale może to wynika z tego, że chodziłem do kiepskiego ogólniaka na odpierdziel, bo nie miałem od dziecka żadnych ambicji i w takim byle ogólniaku nauczyciele się nie starali aż tak. Przykładem jest moja pani od biologii, która nie wiedziała nic spoza podręcznika, albo pani od ruskiego dająca 5 dziewczynom za zrobienie sałatki owocowej na lekcję o owocach.

Sum3piorunów

@Alembik Opisałeś mnie 😆 Często jak ktoś mówi "skąd mam to wiedzieć", to przypominam, że to było w 4-5 klasie podstawówki np. na przyrodzie xD

Ogólnie największy problem, to chyba te wszystkie stare prukwy, które robią to samo od 40 lat, mają magistra, a każą mówić do siebie pani profesor xD Dlatego do szkoły średniej poszedłem do miasta zamiast zostać u siebie po gimbazie. Mocno się zdziwiłem, że do 15-16 latka można odzywać się z szacunkiem i do tego jeszcze na "pan".

Fanatyk8piorunów

Ja myślę że ostatecznie tak, pomimo licznych wad tego systemu edukacji dysponujemy świetnym potencjałem intelektualnym - mamy znakomitych inzynierów i świetnych naukowców. Niestety brakuje sposobów wykorzystania tych talentów w kraju, przez co regularnie są podbierane przez zagraniczne koropracje.

Myslę, że mimo wszystko u podstaw sukcesu tych ludzi stoi ta nasza koślawa edukacja. Z jakiegoś powodu to dziadostwo prowokuje pewnych ludzi do wzrostu, lub potrafią oni wykorzystać jakieś rzadkie nadarzające się sytuacje. No i chyba w efekcie inteligentni idą w górę, a głąby pozostają głąbami, nierzadko z dyplomem.

GURU6piorunów

@bojowonastawionaowca porównywanie wyników uczniów jako wynik działania systemu edukacji nie ma sensu. Uczniowie nie odpowiadają za system edukacji tylko są jego odbiorcą. Ich wiedza często też nie bierze się z edukacji.

Wracają do polskich szkół, patrząc na to kompletnie z boku i dotykając ją obecnie przez grubą rękawice ochronną. Widzę to samo co widziałem kończąc samemu edukacje przeszło 20 lat temu.

Kładąc się na podłodze dopasujemy się po poziomu edukacji i tego co reprezentuje polska szkoła. Pruski system edukacji się nie sprawdza. Uczy rzeczy które przeciętnemu obywatelowi w tym kraju są do niczego nie potrzebne. O historii swojego kraju nie wie nic. O system kraju jako całości nie wie nic. O otaczającym go świecie nie wie nic. Obecnie dochodzi jeszcze element, że duża część dzieciaków nie potrafi czytać ze zrozumieniem. To już było wcześniej, co widać po dorosłych ale przez smartphony i AI nasiliło się. Może zakaz używania telefonów przyniesie jakiś efekt.

System edukacji jest słaby, bo słabi są ludzie go tworzący. Jak może się coś zmienić jak oni inaczej nie potrafią uczyć.

Fenomen2piorunów

@bojowonastawionaowca przez obowiązkową edukację i 5 lat na UŁ nauczyłem się, że do niczego się nie nadaję, nabyłem lęki i zamknięcie w sobie bo nie wychodziło mi nigdy nawiązywanie kontaktów z rówieśnikami. Pedagodzy i psychologowie nigdy nie pomagali a raczej dołowali.

Autorytet7piorunów

Z przyjemnością porównam Polska Vs Austria
Polska:
- super wiedza teoretyczna,
- wiedza praktyczna dopiero od 15 roku życia,
- rozpoczęcie pracy od 18 roku

Austria:
-średnio z wiedza teoretyczna,
- wiedza praktyczna od 10 roku życia. Za pół roku zacznie się segregacja dzieci wg. Tych co pójdą do zawodówki, tych co pójdą do technikum/ polibudy i tych co pójdą na uniwersytetu
- Praca w zawodzie zaczyna się od 15 roku życia

Autorytet1piorunów

@Legendary_Weaponsmith No właściwie to masz w 100% racje. W zakładzie gdzie pracuje elektrycy z 30 letni elektrycy z 15 letnim doświadczeniem ogarniają szafy sterownicze.
15 latkowie ogarniają sygnalizacje świetlna, czujniki krańcowe i zaplatają wtyczki Harting

Osobistość1piorunów

@Bjordhallen

teoretyczna, - wiedza praktyczna od 10 roku życia. Za pół roku zacznie się segregacja dzieci wg. Tych co pójdą do zawodówki, tych co pójdą do technikum/ polibudy i tych co pójdą na uniwersytetu - Praca w zawodzie zaczyna się od 15 roku życia

A potem taki trochę większej niż średnia inteligencji elektryk trzaska kasę od małego skręcając pyk pyk kabelki i w wieku 25 lat już ma chatę i kilkoro dzieci bo go stać na to

Fanatyk15piorunów

@bojowonastawionaowca nie mam pojęcia. Zawsze jednak przy takich okazjach zastanawia mnie, jak ci wszyscy malkontenci wyobrażają sobie edukację, która "przygotowuje do dorosłego życia", tudzież studia "przygotowujące do pracy".

Fenomen3piorunów

@MostlyRenegade

jak ci wszyscy malkontenci wyobrażają sobie edukację, która "przygotowuje do dorosłego życia",

Też się nad tym zawsze zastanawiam, bo jakie niby są rzeczy, które się "przydają każdemu w życiu"? Sprzątanie? Gotowanie?

tudzież studia "przygotowujące do pracy".

I to. Gdybyśmy tylko znali szkoły, które przygotowują do pracy w wybranym zawodzie... Słyszał ktoś o czymś takim w Polsce?

Fanatyk7piorunów

@skorpion był? Dalej wielu idzie na studia myśląc, że sam papier zrobi z nich nie wiadomo jakich fachowców i że do jego zdobycia nie trzeba wkładać własnego wysiłku. Chyba że coś się zmieniło. Nie wiem, ostatnio z uczelnią miałem do czynienia 15 lat temu - po drugiej stronie katedry.

Ja jestem typem samouka, więc nigdy nie myślałem w ten sposób. Zawsze wkładałem dużo własnej pracy i czasu w zdobywanie wiedzy, która dopiero po latach procentuje.

A czy jestem dobrze "przygotowany do dorosłego życia"? Chyba nikt nie jest. Niektórzy mają, po prostu, więcej szczęścia i mniej zmartwień. Pewnie dużo też zależy od cech charakteru. Ale są to rzeczy, których nie da się objąć żadnym programem nauczania.

Osobistość46piorunów

Miałem okazję prowadzić zajęcia laboratoryjne dla studentów (studia techniczne, pierwszy rok, świeżo po szkole). Prowadziłem je po polsku dla Polaków i po angielsku dla mieszanki ludków z wymiany z Indii, Afryki, Bliskiego Wschodu i plus paru polskich rodzynków którzy po prostu chcieli studiować po angielsku.

Podstawowa różnica była taka, że studenci polscy byli absolutnie przerażeni. Bali się mnie (wcale niewiele starszego od nich), bali się sprzętu, bali się zadawania pytań, bali się bycia ocenianymi. Nie odpowiadali na pytania, unikali wzroku, jak już się ktoś odważył to mamrotał pod nosem i dodawał jakąś asekuracyjną formułkę w stylu "nie mam pewności, ale sądzę że..." albo "nie wiem, ale wydaje mi się...".

Zagraniczni byli kompletnie wyczilowani. Normalnie rozmawialiśmy o ćwiczeniu, jak nie wiedzieli to pytali, w ogóle nie wstydzili się swojej niekompetencji, odpowiadali źle, a na moje "That's not right, any other ideas?" nie reagowali zaczerwienieniem i milczeniem przez resztę zajęć tylko kolejną próbą. Zadawali pytania pomocnicze, próbowali ode mnie wyciągnąć jakąś wskazówkę, zamiast czekać aż sam ją dam. Przez objaśnienia stanowisk przed przystąpieniem do zajęć przechodzili w mgnieniu oka.

Jednocześnie te odpowiedzi, które od Polaków już padały były zazwyczaj poprawne. Jak już siadali to pracowali sumienniej, rzadziej siedzieli w telefonach, kończyli ćwiczenie wcześniej, ogólnie traktowali sprawę poważniej. Zagraniczni co do zasady mieli wyjebane, częściej się na przykład spóźniali. Myślę, że to jest ogromny problem, który wymyka się badaniom - uczeń po polskiej szkole jest kompletnie złamany autorytetem nauczyciela, dosłownie sterroryzowany. Ma sporo w głowie, ale stres zamyka mu drzwi do tego magazynu.

Oczywiście to jest dowód anegdotyczny, zajęcia prowadziłem tylko przez dwa semestry, jedna uczelnia, ledwie dwa przedmioty, próba jest mała więc absolutnie niech nikt tego nie traktuje jako ostateczną wyrocznię. Ale jest to coś co sam zauważyłem i przypomniało mi się jak sam się bałem gdzieś zapukać i zapytać. Bałem się wywracania oczami, westchnień i całej tej pogardy wobec człowieka który śmie zwracać głowę i czegoś chcieć. Z jakiegoś powodu przyjezdni z przeróżnych zakątków świata tego nie mają, gdzieś musi być źródło tej różnicy.

Kosmonauta1piorunów
Tylko na studiach też zależy na kogo się trafiło bo jedni byli mili u innych strach się odezwać


@Dudleus pamiętam jak u mnie na pierwszym semestrze podczas laboratoriów dostaliśmy termometry rtęciowe do mierzenia temperatury. Ktoś z grupy spytał prowadzącą czemu nie użyjemy zwykłych elektrycznych. Reakcja prowadzącej to było jedno wielkie "olaboga jak śmiesz pytać o takie podstawy, przecież elektryczne nie są dobre".

Podobnie było na ćwiczeniach z matmy, prowadząca powiedziała do grupy by pytać jeśli coś nie jest jasne. Ktoś spytał co to za dziwny symbol w jednym z równań. Babka stwierdziła że to pytanie na poziomie podstawówki i jeśli nikt z grupy nie wie co to jest to równie dobrze możemy skończyć ćwiczenia xD i faktycznie kazała wszystkim wyjść.

Polski system edukacji to jeden wielki terror i upupienie uczniów.

Fenomen1piorunów

@KsRobag ze strachem miałem na 5 roku studiów pani pytała czy wolimy prezentacje czy jakiś case jak do tej pory czy w formie dyskusji zaliczenie i za aktywność wyższa ocena. Prawie wszyscy mieli dość case, które nic nie wnoszą ale jedyna dziewczyna wolała i bała się w ogóle odezwać pani "na 5 roku nie wynieśliście stąd odwagi?", ja akurat już wiedziałem że nic nigdy nie osiągnę to miałem wyjebane i się odzywałem.

Większy luz wyciągnąłem z liceum bo chodziłem do prywatnego. Tylko na studiach też zależy na kogo się trafiło bo jedni byli mili u innych strach się odezwać. Jak ktoś się przepisywał do nas z publicznego też widać było, że bardziej spięty.

W sposób, który opisujesz nabawiłem się lęków przez całe życie bo czy w pracy, szkole, rodzinę byłem gnojony za byle co, słyszałem że tylko przeze mnie są problemy, do niczego się nie nadaję. Głównie przez to unikam rozmawiania, nie umiem z rówieśnikami rozmawiać bo mnie odrzucali całe życie.

Lider8piorunów

@KsRobag

Oczywiście to jest dowód anegdotyczny

anegdotyczny-nieanegdotyczny. W moim odczuciu to jest nie jest anegdota, bo od momentu zmiany systemu oceniania z opisowego na cyferkowy, żeby czasem nauczyciele nie musieli się przemęczać i myśleć, to zrobiono taki fajny szwindel, gdzie zła ocena stała się synonimem powód do wstydu za swoją głupotę, a od kiedy nasza oświata kocha pasywno-agresywnie jebać po tych, którzy czegoś nie wiedzą, to wprost stworzono łańcuszek, że niepewność co do czegoś albo niewiedza => zła ocena => coś nieprzyjemnego. A że nikt nie chce czegoś takiego odczuwać, to wszyscy siedzą cicho, albo dodają właśnie takie "nie mam pewności", "wydaje mi się", albo "gdzieś czytałem ale mogę się mylić". Bo nasze szkolnictwo już dawno temu przestało nagradzać dyskusję i zachęcać do prób dojścia do czegoś na własną rękę na rzecz prostego i tępego "Kowalski! Do odpowiedzi! Nie wiesz? Pała! Oj Kowalski Kowalski znowu się nie nauczyłeś i zaraz będziesz wyczytywany na wywiadówce, widzicie wszyscy jak to się kończy?", a komuna i reformy tego jełopa Handkego tylko przypieczętowały tę degrengoladę.

Fanatyk11piorunów

Jakbyscie popytali Niemcow, ktorzy musza posylac dzieci do publicznych szkol to dopiero byscie uslyszeli o nedzy i rozpaczy w niemieckim systemie edukacji (ponizej studiow).

Fanatyk27piorunów

Nie wiem, więc się wypowiem. Polska edukacja nie mam pojęcia na jakim poziomie stoi, ale dzieciaki podobno wcale nie są tak głupie, jak nam starym dziadom się wydaje. Kumpel nauczyciel mówił, ze jak jeździł z dzieciakami z liceum w którym uczy na tzw. zachód, to miał wrażenie, ze niosą kaganek oświaty tej bandzie debili. Mam koleżankę, która od 20 lat mieszka w UK i obraz tamtejszej młodzieży, jaki ona maluje nie napawa optymizmem w stosunku do Imperium 😉 Chyba, że mówiny o prywatnej edukacji. Co ciekawe szkoły publiczne kształcą tam na dość wysokim poziomie, co mi się trochę rozmija za tym, co od niej słyszałem.

Lider16piorunów

@WatluszPierwszy dzieciaki nie są głupie per se. Problem jest w tym, że szkoła usilnie je takimi robi nie tylko dewaluując ich inteligencję, ale wręcz wymuszając na nich granie debila pod klucz tylko po to, żeby je potem "zbawiać". Problem jest imo z tym, że oświata z uporem maniaka dalej próbuje je rozliczać z czegoś, co było aktualne kilkaset lat temu i robi to metodami tak samo starymi. I jest potem wielki hur dur jak się okazuje, że to nie działa i współczesne dzieciaki się nie wpisują w ten magiczno-fantastyczny schemat pruskiego modelu nauczania tuczącego ci jakieś ramotki z okresu romantyzmu.

Fanatyk8piorunów

@WatluszPierwszy Haha - podobne doswiadczenia i do mnie docieraja.

Ciekawostka (przynajmniej dla mnie):U Zychowicza w tym tygodniu (po wygranej AFD) Krzysztof Rak wspomnial m.in: Niemcy, ktorym zalezy na edukacji dzieci posylaja je do szkol wyznaniowych (nie, nie do imama czy rabina) - katolickich.

Niezaleznie czy rodzice to konserwatysci, agnostycy, lewacy czy inne jednorozce - jezeli chcesz zadbac o edukacje dzieci - wysyłasz je do szkoly prywatnej lub/i katolickiej.

GURU4piorunów

jest, tylko nuczyciele lewaki, chłop ma kręcić śruby a baba się dziećmi zajmować.