Wpis użytkownika hatti-vatti w Hydepark
hatti-vattiOsobistość
157piorunówCześć hejto! Pisze tu bo w sumie potrzebuje się lekko wyżalić. Ostatnio mam kiepski emocjonalnie czas. Straciłam budowę, jestem zmuszona sprzedać ziemię, która kocham, bo kredyty ciągną mnie w dół i siedzę na wiecznym l4 z powodu depresji i mobbingu w pracy. Mam dość a jeszcze idzie zima i nie wiadomo co będzie dalej. Szukam pracy, ale sytuacja na rynku IT jest średnia i w sumie to miałam 2 zaproszenia na rozmowy po wysłaniu może setki CV.
Pytanie do tych co się wygrzebali. Co u was zaskoczyło najbardziej zeby sie wziac w garść? Jakas książka, film, dobre słowo, terapeuta. Szukam punktów zaczepienia bo moj mental jest tak słaby ostatnio, ze mam wrażenie, że się sama sabotuje.
Komentarze (93)
@hatti-vatti jak tam? Udało się trochę na prostą wyjść?
@hatti-vatti @hatti-vatti musisz wiedzieć, że jesteś obecnie na prostej drodze do zostania bankrutem.
Jeśli problemem są kredyty, to idź do banku i spróbuj negocjować ratę, lub rozłożenie na dłuższy okres. Priorytetem jest sprzedaż ziemi.
Nie licz, że (szybko) wrócisz na wysokopłatną posadę. Sytuacja na rynku będzie trudna przez następne lata, a twoja sytuacja zdrowotna i niestety wiek (oraz płeć) nie będzie sprzyjać zatrudnieniu ciebie.
Na chwilę obecną ratuj co się da, bo jak wejdzie komornik to będzie pozamiatane.
@hatti-vatti U mnie leki były chyba połową sukcesu na start w walce z przewlekłą depresją. Później terapia była kluczem. Bez terapii wiem, że nie wyciągnąłbym się z tego za cholerę. Niestety musiałem sięgnąć dna emocjonalnego, żeby się szarpnąć na te kroki.
@hatti-vatti Tak czytając to bym chyba zaczął od podstaw
@hatti-vatti konie tez sprzedajesz?
@hatti-vatti przebranżowiłem się. Zarabiam mniej ale dobrze mi tu gdzie jestem i nie dostaję losowych skoków ciśnienia pod prysznicem.
@hatti-vatti grzyby polecam
Komentarz usunięty przez moderatora
@hatti-vatti polecam modlitwę za wstawiennictwem św. Rity. Albo św. Faustyny (dzisiaj jej wspomnienie).
@hatti-vatti jeżeli w ogóle lubisz, to nawet jakieś krótkie ale częste wyjazdy/podróże. ja osobiście bardzo źle się czuję im dłużej siedze na d⁎⁎ie w polsce i widzę co się dzieje za oknem, pogoda wpływa na mnie fatalnie
a poza tym trochę może nie w temacie - jak się zakończyła sprawa z hodowcą przez którego koń zachorował?
@hatti-vatti ja miałem taki dół 10 lat temu, sprzedałem mieszkanie i przeprowadzilismy się do teściów a i tak musiałem zostawić rodzinę i wyjechać do UK zbankrutować. W międzyczasie prawie się rozwiodłem
Z perspektywy czasu to był punkt zwrotny i bardzo się cieszę że tak się stało bo praktycznie na wszystkich polach wyszło to na dobre.
Ale najpierw musiałem sięgnąć dna i ulozyc wszystko od nowa.
życzę abys tak samo na to patrzyła za parę lat
Psychiatra i psycholog potrzebny. Pilnie.
@hatti-vatti mi pomogła książka "Sztuka życia według stoików" Piotra Stankiewicza, w połączeniu z podcastem "Ze stoickim spokojem" Tomasza Mazura.
@hatti-vatti pisz na PW jeśli będziesz miała ochotę, zawsze można pogadać
@hatti-vatti Dobrze rozumiem konia który jest w pewnym stopniu częścią rodziny, ale w przypadku ziemi i innych kwestiach materialnych szkoda tracić dodatkowo głowę na sentymenty. Wypromować tę ziemię wszędzie gdzie się da (nawet bezpłatnie na wielu grupach FB), bo sprzedaż na pewno bardzo odciąży.
Co do kwestii Twojej rozsypki to nie jest to bardzo zaskakujące, bo w takich ciężkich chwilach łatwo jest oszaleć. Ja kiedy życie potrafi dokopać przypominam sobie, że biorę udział w dramato-komedii i niestety trzeba sobie z jednej strony zapracować i/albo poczekać na lepsze chwile.
Z lekarstwami znam temat bo różowa jest psychiatrą i czasami bardzo ciężko jest je odpowiednio dobrać, żeby nie zamulać przez cały dzień a z drugiej strony żeby pomagały.
Życzę powodzenia i oby udało Ci się jak najszybciej ustabilizować życie :slightly_smiling_face:
@hatti-vatti no to niezły CFO jak się załadowałaś w 12k kosztów stałych. Zarabiałaś 100k na miesiąc albo miałaś partnera/partnerke z którym mieliście taki przychód?
A pomijając moje opinie o budżetowaniu ludzi których sytuacji nie znam - psychiatra i farmakoterapia + psychoterapia. Ale to są znowu koszty. Ja sobie wypracowałem maksymę patrząc na to jak funkcjonują różni znajomi w procesie zdrowienia „jeśli jeszcze nie czujesz się dobrze, to masz złe leki/za małe dawki”. Polecam narkomanie pod kontrola lekarza, a jak już będziesz w stanie funkcjonować, to schodzenie z dawek.
Nie wiem co mogę Ci polecić, poza pogodzeniem się z tym ze życie to nie jest ciągle pasmo zwycięstw i czasem trzeba dla własnego komfortu konia sprzedać żeby moc się odbić od dna i kiedyś go odkupić. Z myśleniem „tego nie zrobię bo nie chce” jest taki problem, ze robieniem tego co chcesz doprowadziłaś się tu gdzie jesteś.
@hatti-vatti CFO w IT? Ciekawe, popytam :thinking_face:
Co u was zaskoczyło najbardziej zeby sie wziac w garść? Jakas książka, film, dobre słowo, terapeuta. Szukam punktów zaczepienia bo moj mental jest tak słaby ostatnio, ze mam wrażenie, że się sama sabotuje.
@hatti-vatti dobrze dobrane leki + dobry psychoterapeuta. Jeśli sytuacja jest poważna, to raczej nie spodziewaj się, że jakaś magiczna książka, film czy dobre słowo Cię z tego wyciągnie, bo depresja to poważna choroba, a nie jakiś tam smutek. Dobrze dobrane leki powinny popchnąć Cię w kierunku tego, jak chciałabyś się czuć. Czasem wystarczy 10 mg escitalopramu, a czasem przechodzi się po drodze przez większość popularnych SSRI i SNRI, a kończy się na końskiej dawce paroksetyny, którą trzeba kontrować załatwianym na lewo metylofenidatem lub zwyczajnie amfetaminą w mikrodawkach, bo człowiek nie jest w stanie poradzić sobie z sennością wycinającą z życia. No i terapia, bo depresja może wynikać z jakiegoś nierozwiązanego problemu w Twoim życiu. Poczytać o nurtach, przejrzeć znanego lekarza.
@hatti-vatti Przydałoby się poszukać z czego może wynikać obniżony nastrój. W moim przypadku zmiany żywieniowe i suplementacja probiotyków dała sporą poprawę. Przebadaj sobie jelita, hormony i tarczycę. Ja byłem na dość dużym zakręcie życiowym z którego wychodzę.
Pewnie dobry specjalista. Dla mnie calkowitym odcięciem od rzeczywistości są dobre gry. Jaka branża w IT?
Współczuję mocno, mocno. Bardzo przykro czyta się takie wpisy, bo czuć ból i bezsilność w każdym słowie.
Wychodzenie z takich rzeczy to długi proces i przypomina efekt kuli śnieżnej. Aby było skuteczne musi trwać. By działać potrzebujesz przestrzeni psychicznej, bo wszystko co się dzieje spada na Ciebie jak głaz. By zyskać tą przestrzeń musisz wejść w siebie (wydaje mi się, że na takim etapie skorzystaj już ze wsparcia terapeuty, chociaż na krótki moment). Korzystaj też z książek różnego typu, psychologiczne, poradnikowe, biograficzne, filozoficzne (stoicyzm power). Pisz tutaj do nas, ludzie tutaj są mega pomocni i empatyczni (wiem, z własnych doświadczeń :p). Poszukaj też chociaż jednej osoby z reala, która wysłucha i zaakceptuje to co się dzieje z Tobą.
Jezeli Ty jako słońce własnego wszechświata zaczniesz świecić mocniejszym światłem, to i planety wokół wrócą pod Twoją większą kontrolę.
Ciężko wziąć się w garść, gdy wszystko wokół ciągnie w dół - kredyt brak pracy, mobbing, strata budowy. Shit happens, jasne, ale Shit musi przekimać, żeby nie zaczął być stałym elementem krajobrazu. Plusem na pewno jest to, że to tylko rzeczy materialne i rzeczy przemijajace - ziemię znajdziesz gdzieś indziej, kredyt spłacisz, prace znajdziesz inną. Rzeczy smutne, ale nie określające ciebie.
Czy tu trzeba już tabsow? Nie znam cię i twojego codziennego trybu, więc nie wiem. Ale na pewno potrzebujesz odrobiny szczęścia, żeby coś w końcu zaczęło iść do przodu.
A jak nie oszaleć? Nie wiem, czasem chyba trzeba oszaleć xd a na serio to bliskie osoby są przydatne. I świadomość przemijania nawet chujni.
@hatti-vatti Zazdrość. Skoro inni mogą, a wiem że jestem w tym lepszy niż ponad połowa z nich, to czemu, k⁎⁎wa, ja nie mogę? Trzymaj mi piwo i pa na to!
Z tej strony były bezdomny alkoholik
@hatti-vatti IT to jedyna praca na świecie?
@spawaczatomowy dobrze mówisz.
@GazelkaFarelka Juz nie zaklinam Bo nic nie zostało do zaklinanie ale nie mogę sobie przynajmniej zarzucić że nie próbowałam wszytskiego, zeby to uratować. Czy to było mądre? No kurwa nie. Ale spróbowałam. Teraz wiem, że to nie była dobra decyzja. Bardzo ciężko było mi to odpuścić. Bardzo.
@spawaczatomowy @hatti-vatti Nie piszę tego, żeby dowalić, czy zarzucić ci kłamstwo, po prostu trzeba realnie patrzeć na sytuację, a nie trzymać się za wszelką cenę sentymentów, którę ciągną na dno. Pewnie znając cały obraz sytuacji, już rok temu nikt tutaj by ci nie doradził, żeby w tym tkwić, tylko puścić to w pizdu, a tak sporo osób jednak utwierdzało cię w twojej "pogoni za marzeniami".
Nie musisz mi odpowiadać czy się usprawiedliwiać, nie oceniam cię źle, nie jest źle mieć marzenia, próbować i odnieść porażkę - po prostu chciałam napisać że problemy mogą wynikać z tego, że próbujesz, być może nawet teraz też - niepotrzebnie kolorować i zaklinać rzeczywistość, co wprowadza cię tylko w coraz gorsze bagno.
@GazelkaFarelka ona to wie, ale żeby więcej szkód nie narobić musi się uzbroić w cierpliwość która kosztuje zdrowie i tak to się zapętla. Niefajna sytuacja, pozostaje podtrzymać tylko na duchu i nie dopierdzielać bo motywacji jej nie brak, tylko czasu
Dobrze mówię @hatti-vatti ?
@GazelkaFarelka owszem oszukiwałam sie do ostatniego momentu, że to ogarnę a straciłam tylko rok życia. Sprzedaje marzenia i odpuszczam ale musiałam do tego dojrzeć...
@hatti-vatti @spawaczatomowy Oszukujesz sama siebie, "że jeszcze mam czas", że "to w ostateczności". Przeczytaj sama swoje wpisy sprzed roku. Naprawdę sytuacja była wtedy finansowo tak pod kontrolą, jak pisałaś? Jeszcze wtedy kwota kredytu była niższa niż wartość działki, a dziś już jest hipoteka również na nieruchomości twojej mamy. Masz chyba problem z odpuszczeniem sobie rzeczy, które cię ciągną na dno, koloryzowania przed samą sobą sytuacji, aż zrobi się rzeczywiście źle. Jak baba, która uparcie trzyma się toksycznego męża alkoholika, bo w sumie nie jest taki zły, czasem kwiaty da jak jest trzeźwy.
Bez eliminacji źródła stresu, wszelkie porady to będą tylko półśrodki. Spyl tą nieruchomość, jak trzeba to opuść cenę.
Dobry terapeuta.
@3cik Juz mam.
Komentarz usunięty przez moderatora
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon tylko czy to była depresja kwalifikująca się do leczenia farmakologicznego, czy po prostu zły nastrój spowodowany wieloma problemami (nie umniejszając problemowi). Bo oczywiście może być tak że wystarczy oderwać myśli i działać a wszystko się po czasie układa.
Ale jak to jest pełnoprawną depresja że człowiek z łóżka ledwo wstaje i nie ma siły się zmotywować aby się umyć albo posprzątać dookoła siebie, to oderwanie myśli niewiele zmieni...
@NatenczasWojski ja już miałam firme I dokładnie wiem o czym mówisz. Obecnie mam zero credibility bo sama W siebie nie wierzę... Dlatego poki co nie siadam do tematu
Komentarz usunięty przez moderatora
@hatti-vatti @onpanopticon ja całe życie na swoim i wiem że w biznesie 90% sukcesu to mindset. Jeśli masz nadzieję, motywację, dobre nastawienie i chęć do zapierdalania, to zawsze trafisz okazję, kogoś z kasą co zainwestuje, kogoś do współpracy kto ma jakiś pomysł, klientów zainteresowanych czymś jeszcze itd itp.
Mając flow płyniesz rzeką, może doplyniesz zupełnie gdzie indziej niż planowałeś , po drodze będą problemy których nie przwidziales ale podróż będzie z sukcesem.
W depresji jesteś na środku jeziora, bez wiatru i bez siły od wiosłowania.
Własna firma nie wyleczy z depresji, depresja zabija własne firmy.
Coś nowego da motywację i poprawę humoru na kilka tygodni, Maks dwa miesiące. A potem będzie jeszcze gorzej niż było. A w własnym biznesie trzeba przeżyć pierwsze dwa najgorsze lata. Bez szans w depresji...
@hatti-vatti no w sumie przy aktualnych cenach ciężko z tym dyskutować
@osn_jallr Bo za dom place odstępnego 2.5k, w zimie się zamykam z opłatami do 3.5k a warunki życia mam nieporównywalnie lepsze niż w mieście. Moja głowa też jest tu ważna. Zaoszczędzę może 600pln na takiej przeprowadzce a przeprowadzka to też koszty. To dobry dom za dobre pieniądze.
@hatti-vatti czemu wynajmujesz dom jak Cię na to nie stać? Przeprowadzka do najtańszego mieszkania w mieście gdzie masz perspektywy znaleźć pracę może by Cię odciązyla trochę finansowo.
@hatti-vatti nie da się być osobą sprzed depresji i po depresji jednocześnie. Głupio to brzmi, ale głupie nie jest
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon U mnie używki byly, już to ogarnelam dobre 2 lata temu. Od tego czasu mam paraliż decyzyjny tak jak mowisz I kompletny brak ruchów na przód. Utknęłam w pracy, która jest definicja mobbingu, stresu I gowna ale to jedyna praca, która utrzymuje mnie na powierzchni mając na względzie, że wynajmuje dom I utrzymuje kredyt za dom który nie powstał.
Teraz odpuściłam I chce iść na zasiłek rehabilitacyjny ale chuj wie czy mi to dadzą, boję się robić jakieś ruchy poki siedzę na hipotecznej bombie zegarowej. Jest przejebane bo nie mam jak iść na przód ani niczego zaplanować. Do uzywek nie wróciłam obecnie ale np juz się zaczęło zajadanie stresu I +5kg. Dzialka jest wystawiona na sprzedaż, ale ostatni kupiec który ofertował wlasnie stracił pracę I się wycofał. Kosztów stałych mam 12k na miesiąc a sily życiowej zero zeby to ciągnąć. Oszczednosci mi starczy na parę miesięcy a później jestem w dupie. Firme chciałam otworzyć ale lekarz mi mówi, że ochujalam sobie więcej stresu ściągać na siebie ;\<
I tak siedzę, medytuje, probuje się trzymać, oddychać, słuchać mądrych podcastów I jakos przezyc ale taki stan trwa już bez rozwiązania grubo ponad rok i mam poczucie, że tracę na tym życie.
Komentarz usunięty przez moderatora
Trzymamy kciuki!! I nie ma co czekać, tylko prędziutko do psychologa i pewnie też psychiatry. Pomaga, wiem z doświadczenia swojego oraz bliskich
@hatti-vatti no niestety, czasami życie nie pozwala na ruch. To również znam. Ale z tym łatwiej jest wyczekać na ten lepszy czas, który na pewno nadejdzie!
@Endrevoir to już wszystko jest, tyle niewiele daje bo nadal nie mam ruchów.
Straciłam budowę, jestem zmuszona sprzedać ziemię, która kocham
Ych, bardzo niefajnie 😒
Nie wiem jak ci pomóc, ale może trochę pocieszy cię że ja (my) byliśmy kiedyś zmuszeni sprzedać nieruchomość którą kochaliśmy ale nas "ciągnęła w dół", po latach okazało się że to była słuszna decyzja i zmiana na lepsze.
@hatti-vatti bupropion