Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika LeniwaPanda w Hydepark

Autorytet

w Hydepark

27piorunów

Docenianie innych jak i siebie jest podobno ważne. Sam miewam z tym problemy. Czasami nie potrafię odpowiednio tego okazać. A jeśli chodzi o swoją własną osobę to już całkiem kaplica. Stąd dręczące mnie pytania. W jaki sposób doceniacie ludzi wam bliskich? W jaki sposób doceniacie siebie? Czy często się wam to zdarza? I za co doceniacie? A może też macie z tym problem?

Komentarze (12)

Osobistość1piorunów

Pomijając pracę z psychologiem nt niskiej samooceny, to tak jak było już mówione - komplementy i czas.
Żeby docenić przyjaciół staram się dla nich być, czy fizycznie, czy słowem w internecie. Jeśli dużo razy mi nie pasuje, staram się też wyjść z inicjatywą, przyjaźń nigdy nie jest jednostronna.
Dużo afer z przyjaciółmi już przepracowałam i wiemy, na co możemy sobie pozwolić. W sensie czasem chcę pomóc, ale nie mam czasu, informuje, że jestem w pracy, oddzwonie jak tylko będę mogła i nikt nie ma o to pretensji. Ot, proza życia.
Też bardzo ważną rzeczą w docenianiu ich jest pamięć o nich, gdy ich nie ma.
Gdy jestem na wycieczce sama, czy z innymi znajomi, ale widzę coś, co kojarzy mi się z przyjacielem X, to robię zdjęcie i mu potem pokazuje "ej, pomyślałam o tb" "ale by ci się to spodobało"
Żyją za darmo w mojej głowie i za nic w świecie bym ich nie skasowała.
Docenianie siebie wyszło w dużej mierze właśnie z tych relacji, bo jak ja im, tak oni mi. Mówimy sobie miłe rzeczy, kiedy czuję się brzydko, oni mi nie mówią kocopołów, tylko pozwalają mi czuć się brzydko, ale ze świadomością, że to przejdzie. Bo negatywne emocje też trzeba umieć dzielić.
Teraz wygląda to kolorowo, ale to były lata dociskania się i poznawania. Teraz jesteśmy jak łyse konie ze sobą i wiem, że mogę na nich liczyć.

Osobistość1piorunów

No i jak oni wielokrotnie mi powiedzą, że robię dobrą robotę w czymś, to człowiek sam zaczyna zauważać "hej, faktycznie te robotę robię dobrze. Jestem ok!" Narracja przyszła z zewnątrz, ale trzyma się wewnątrz!

Inspirator0piorunów

Sernikiem. Ewentualnie dobrym słowem, ale mężczyzni nie potrafią przyjmować komplementów;p

Lider7piorunów
W jaki sposób doceniacie ludzi wam bliskich?

Bliskie mi osoby doceniam znajdując dla nich czas, żeby w czymś pomóc, lub po prostu pogadać, pobyć razem. Staram się zawsze patrzeć na bliskie mi osoby całościowo, nie skupiając się na chwilowych wahaniach nastroju, drobnych konfliktach itp. Doceniam bliskie mi osoby będąc dla nich oparciem. No i ogólnie komplementy, pochwały za to gdy komuś coś się uda, lub gdy wykona dobrze swój obowiązek, lub zrobi jakiś miły gest w moją stronę. Chwalenie bliskich nawet za drobiazgi, to dla mnie coś naturalnego, normalnego i działa to w obie strony.

GURU4piorunów

Jak nie osiągnąłeś nic w życiu, to nie oczekujesz docenienia i nikt Cię nie docenia i nie możesz się zawieść i rozczarować ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba9piorunów

Ja doceniam piorunkiem

GURU7piorunów

@LeniwaPanda staram się nie myśleć o docenianiu samego siebie. Dużo zależy od tego, jak to określimy dokładnie.

Co so doceniania innych, to mam podobną zasadę do @bojowonastawionaowca i staram się ją rozszerzać poza najbliższą rodzinę. Plus bardzo często wystarczy po prostu pytać. Nadal jako osoba w spektrum mam problem z odczytywaniem pewnych zachowań, ale mam zasadę, że jak widzę, że ktoś wygląda jakby miał negatywne emocje, zagaduję. No i ludzie często reagują pozytywnie nawet mimo tego, że mają trudny moment. Bo ktoś zobaczył i nie bał się odezwać.

Mistrz12piorunów

@LeniwaPanda w zasadzie od samego początku mojego związku z ukochaną mamy zasadę - dzień bez komplementu to dzień stracony. I oczywiście nie chodzi o to, żeby z rana powiedzieć coś sztampowego i odhaczyć dzień, tylko żeby po prostu doceniać codzienność. Słuchanie i mówienie czegoś takiego na porządku dziennym naprawdę robi fantastyczną robotę. Kiedyś byłem w związku, gdzie komplementy (w obie strony) zawsze były sarkastyczne, a okazywanie uczuć było z przekąsem - za nic w świecie nie zamieniłbym obecnego modelu na coś takiego.

Komplementy dla siebie i innych są naprawdę fajne i warto się uczyć je wypowiadać i przyjmować. Bo naprawdę każde z nas jest na tyle wartościową osobą, że nie zasługujemy na bycie jak ten piesek z mema, który ogrzewa się w cieple komplementu usłyszanego 10 lat temu.

Fanatyk6piorunów

@bojowonastawionaowca

w zasadzie od samego początku mojego związku z ukochaną mamy zasadę - dzień bez komplementu to dzień stracony. I oczywiście nie chodzi o to, żeby z rana powiedzieć coś sztampowego i odhaczyć dzień, tylko żeby po prostu doceniać codzienność.

to jest bardzo mądre i bardzo potrzebne. Nie tylko w związku, ale też w przyjaźni czy nawet jakimś bliższym koleżeństwie.

Lider7piorunów

@LeniwaPanda doceniam siebie codziennie. Głównie to samokontrola, samodyscyplina, wypracowane kroczek po kroczku. I ważne w tym wszystkim było to, że ich wypracowanie mocno wiązało się z docenianiem siebie za drobiazgi i czerpanie z tego satysfakcji. Na przykład postanowiłem sobie, że pójdę na 20 minutowy spacer po pracy, pomimo tego, że mi się nie chce i poszedłem. I już docenienie siebie, że to zrobiłem, w trakcie wieczornego mentalnego podsumowania dnia i drugi raz odhaczając zadanie w dzienniku. Konsekwentnie uczyłem się czerpać z takich rzeczy satysfakcję i teraz to procentuje. Teraz ten 20 minutowy spacer stał się 15 kilometrowym biegiem, do którego już wcale nie muszę się zmuszać, tylko na niego czekam, bo wiem że dostarczy mi endorfin w trakcie, a następnie odhaczając zaliczone zadanie w dzienniku i podczas wieczornego mentalnego podsumowania znów zaznam satysfakcji. Dlatego jestem mega zadowolony ze swojego życia, a właściwie z tego, że robię to co sobie postanawiam.

Fanatyk7piorunów

@LeniwaPanda z docenianiem siebie mam spory problem z którym walczę. Z docenianiem innych nie. Po prostu mówię ludziom miłe, dobre rzeczy. Czasami nawet jakaś bzdura wystarczy, żeby komuś "zrobić dzień" a mnie nic to nie kosztuje.

Generalnie uważam, że jako naród mamy jakoś wbudowane narzekanie i gadanie godzinami o błędach, a jak jest coś dobrego, to słowa nie potrafimy powiedzieć.