Wpis użytkownika UbogiKrewny w Hydepark
UbogiKrewnyTytan
9piorunówGdyby nie to, że już jestem w pociągu najchętniej bym nie poszedł na dzisiejsze spotkanie.
Czuję wręcz pierwotny lęk i strach. I nie wiem co na nim powiedzieć ani jak się zachować.
Czy wy idąc kiedyś do psychoterapeuty, mieliście gotowy plan co powiedzieć?
Komentarze (19)
@Half_NEET_Half_Amazing @spawaczatomowy @dsol17 @DiscoKhan @pokeminatour
Mały update. Jestem po, obyło się bez łez i paniki. Flow rozmowy przyszedł sam jak zaczęła zadawać pytania. Umówiłem się też na kolejną wizytę za dwa tygodnie bo niestety kolejny tydzień mam szkolenia w pracy. Wizyta była bardzo bardzo miła, a pani prowadząca trochę mi pomogła i ośmielila mnie więc rozmowa też przeszła bardziej normalnie
@DiscoKhan pierwsze koty za płoty, może będzie łatwiej później
@UbogiKrewny dobrze słyszeć, zdrowia!
jako przyszły autysta w trakcie diagnozy - to do diagnozy przygotowałem kilku stronnicowe podsumowanie mojego życia. przeanalizowane i napisane na spokojnie, przesłąłem wczesniej by przed rozmowa mogło zostać przeczytane i to uważam za dobrą rade, tylko nie wiem na ile można i powinno się tak robić na terapii. Ja łapie się na tym że to co mówie na szybko brzmi jak nieuporządkowany chaotyczny bełkot - nie jestem w stanie na szybko przygotować dłuższej wypowiedzi, do tego ten bełkot nie jest tym czym myśle na spokojnie. Wiec w moim przypadku pewnie zanotowałbym sobie słowa klucze i inne takie by nie gubić wątków.
@dsol17 po to żeby się upewnić, bo wmawianie sobie choroby też istnieje i jeżeli nie jesteś zainteresowany jak wygląda Twój konkretny przypadek i jak działa... No to niech na to spojrzy ktoś ciut bardziej rozgarnięty w tych tematach i niech może on ci książki poleci na konkretne zagadnienia które ciebie przy obsłudze własnej choroby interesują?
Wiesz, piszesz tutaj z dużym przekonaniem ale spójrz parę postow wyżej i zestaw sobie te dwie perspektywy - jednocześnie radzisz sobie świetnie i nie potrzebujesz pomocy i jednocześnie sam zauważasz pewne swoje niedostatki z którymi samodzielnie sobie nie radzisz. Gdzie człowiek to stworzenie stadne i nigdy nie zachowujące się w pelni racjonalnie, nieracjonalne jest tedy założenie, że samemu można prawidłowo ocenić swój stan osądu na sytuację. Można być ponadprzeciętnie rozsądnym, jasne, nie da się być jednak specjalistą z każdej dziedziny a jak sam przyznajesz tutaj zasadniczo poza samtmi podstawami swojej przypadłości nie posiadasz odpowiednich zasobów wiedzy żeby ocenić w szczególe jakie anonalie rozumowania odbiegające od normy sprawiają, że w twoim życiu pojawiają się problemy które chcesz lecz nie możesz ich rozwiązać.
W najgorszym razie zmarnujesz parę godzin swojego życia i potraktuj wizytę bardziej rekreacyjnie, żeby coś nowego w zyciu zobaczyć.
@pokeminatour jako w przyszłości zdiagnozowany autysta. Jeśli jesteś w spektrum autystycznym to JESTEŚ i kropeczka.
Mi tam na cholerę diagnoza, przy tylu symptomach to początkowo nawet testów nie musiałem robić - jak trafiłem na artykuł o Zespole Aspergera to pierwsza myśl "cholera,to o mnie". Później zrobiłem,tak symptomy pasują - i więcej to mi nic to nie pomoże poza zrozumieniem swoich słabości i wiedzą gdzie szukać sposobów na migrację tego problemu.
Nic więcej mi to nie da - nie w małym miasteczku na zadupiu,nie przy mojej sytuacji materialnej.
Tak,słowa kluczowa albo mapy myśli pomagają uporządkować nawałę wątków i obrazów. Potem trzeba wszystko przeredagować kilka razy. Choć mi nawet jak coś uporządkuję mówią,że jestem niekomunikatywny. Ale coś mi się zdaje,że to ludzie się nie wgłębiają w temat. Ba - niekiedy to mam na to twarde dowody.
@UbogiKrewny no do terapeuty to nie byłem bo mnie nie stać. Lekarz wpisał mi "terapię poznawczo-behawioralną" a skąd ja wezmę niby kilka stów na płacenie za to - no dobre sobie.
U psychiatry to raczej zastanawiałem się co powiedzieć,żeby ze mnie nie wyciągnął przy atakach paniki (taka była moja ostatnia praca - odradzam wszystko co związane z kretynami z budowlanki każdemu komu zależy na dobrym wykonywaniu roboty) mojej depresji itd bo jakbym miał "wakacje" w szpitalu psychiatrycznym to moi rodzice by mnie potem za to tak gnoili za "wstyd dla nich",że jprdl. Choć dużo moich problemów to jak by nie było po części ich wina.
@dsol17 ty się politykami nie martw i wojnami, pierwsza zasada samopomocy jest taka, że ratownik w pierwszej kolejności musi się sobą zająć.
Pojęcia nie mam w jakiej jesteś sytuacji, ja sam byłem w takiej, że szkoda gadać po prostu... No ale w każdym razie w ten czy inny sposób to trzeba przerobić. Lekarze może nie będą najlepsi, a może się mocno zaskoczysz, może zmiana będzie większa a może mniejsza ale jeżeli dosłownie nie odkładasz pieniędzy na coś co ci życie uratuje to trochę na siłę wymówek sobie szukasz. Tak to czssem jest, że jak sam o siebie nie zadbasz to nikt o ciebie nie zadba a i samotność jest dobijająca - ale żeby jednak coś tych innych interakcji zaznać to trzeba po prostu ogarnąć to co się ma w głowie. Zaś samemu... Sam wiesz, że łatwo nie jest. Pewne rzeczy da się i tak ogrnąć ale z tą kartką i rozpisaniem to nie jest metafora. Inna rzecz jest coś przeczuwać, a inna rzecz jak się ma czarno na białym przed oczyma własne wnioski gdzie przecież to jest tylko podsumowanie własnych opinii.
Nawet jak na szpitalu się nie skończy to i tak z lekarzem szczerze pogadaj, bo przecież za cholery nie mogą nic sensownego pomóc - telepatii póki co jeszcze nie znamy. Technologicznie pod tym względem jest szału nie ma, diagnostyka jest dosyć prymitywna ale jak ma być w miarę przyzwoita to nic lepszego na chwilę obecną nie mamy.
W sznur ciebie związać i wysłać paczką do lekarza nie mogę ale jak nikt inny ci kopa na motywację nie może dać to musisz patentem sam siebie szturchnąć żeby coś ze sobą zrobić xd
@DiscoKhan Dzięki.
No fakt właśnie - nie jest łatwo, w tej kwestii mam ostro nasrane i namieszane we łbie. Winy winami, problem to jest w tym,że to jest toksyczne do tego stopnia,że miejscami to parentyfikacja - bo dorośli ludzie a zachowują się jak dzieci i sami sobie nie potrafią poradzić z najprostszymi rzeczami wręcz wymagają,żądają pomocy (a młodsze rodzeństwo próbowałem osłaniać przed narzucaniem w dzieciństwie "obowiązków" - i mam za swoje), a z drugiej strony ich nadopiekuńczość z ich strony polegająca na wpierdalaniu się i "wiedzeniu lepiej" (nie nie wiedzą lepiej ale zaszczuć i wymusić swoje potrafią) oraz pouczaniu,że sobie nie poradzę,że coś jest niebezpieczne... Kwadratura koła i konieczność jej wykonania "jakoś". Cóż,nie jestem jedynym przypadkiem w rodzinie że się tak dzieje, ciotka z babką miała ten sam krzyż (aż umarła), a kuzynka z drugą ciotką (choć kuzynka ostatecznie się z tego wyplątała koło 40-tki).
Na logikę to ja to wszystko mam od dawna przepracowane i serio - dorosły chłop,jakbym to opisał to co się dzieje - to się nadaje pod kabaret jak nie lepiej. Ale emocje robią rozpierduchę i tak. Co poradzę. Na pewnym etapie trzeba będzie to zerwać i tyle, innej opcji niestety nie mam. Niestety warunki są jakie są obecnie... Namieszali jebani politycy, wojnami straszą itd - a spróbować się wyrwać i wrócić raczej nie wchodzi w rachubę...
Dzięki jeszcze raz. Musiałem to wyrzucić z siebie.
@dsol17 bez sensu, nie ma co się na rodzicow oglądać..
Miałem tak mocną depresję, że aż właśnie w szpitalu wylądowałem swego czasu i samo odcięcie się od wszystkiego mocno pomagało sobie pewne rzeczy w głowie ułożyć, zmiana rutyny.
Życie ma się jedno, podobnie jak i zdrowie, weź stary sobie kartkę i zrób dwie kolumny. Jedna z argumentami za pójściem do specjalisty a druga z argumentami przeciwko. Później sobie oszacuj które argumenty jak są poważne i jak silne, w jakiejś małej skali, bo przy nieobiektywnych tematach długa skala nie działa po prostu - także dajmy na to oceniasz każdy argument w skali od 1 do 3, im wyższa wartość tym poważniejszy argument, ma on dla ciebie duże znaczenie i dla twojej przyłości.
Nie wiem jakie masz dokładnie problemy ale jeżeli taki jeden emocjonalny argument toksycznego zachowania ze strony rodziców ciebie zatrzymuje przed tym żeby złapać wiatr w żagle i poczuć się normalnie... To nie oznacza wcale, że się kompletnie od nich musisz odcinać, może po czasie sami się ogarną albo ty nabierzesz sił żeby z nimi temat przerobić i przełamać stare schematy i wymusić otwartą rozmowę na taki ważny dla ciebie temat.
Zaś ich winy to nie powinny ciebie interesować w ogóle, skup się na sobie, bo dorosły chłop powinien sobie charakter przetopić i przekuć w solidne narzędzie nawet jeżeli stara forma była niezbyt funkcjonalna.
Oj znam to, dlatego wyjechałem do innego miasta aby przypadkiem nie wiedzieli
@UbogiKrewny
>Czuję wręcz pierwotny lęk i strach. I nie wiem co na nim powiedzieć ani jak się zachować.
Jeśli ma Ci pomóc, to bądź sobą.
I bez paniki, to specjalista prowadzi spotkanie, nie osoba szukająca pomocy
@UbogiKrewny proszę dodać tag do wpisu
@UbogiKrewny
tak
mniej więcej wiedziałem co powiedzieć
nic się nie cykaj, będzie elegancko
@UbogiKrewny
zawsz możesz zrobić sobie listę na telefonie i zerkać podczas
@Half_NEET_Half_Amazing może jak siądę to zacznie się flow
Nie byłem nigdy, także powodzenia, ale to chyba jest jak na spowiedzi
@SpasticInk tego też już dawno nie robiłem, więc chyba zapomniałem. Spowiedź wydaje mi się monologiem po którym oczekuje się rozgrzeszenia i kazania. A tam chyba bardziej chodzi o dialog