Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychiatria

Fenomen

w Hydepark

59piorunów

Alina jako nastolatka doświadczyła przemocowych egzorcyzmów. Rodzice siłą zaciągali ją do księdza, który odprawiał nad nią rytuały wbrew diagnozie psychiatrycznej. Na tym samym kanale dostępny również wywiad ze świadkiem tamtych wydarzeń.

https://www.youtube.com/watch?v=PhVscWxXEhk

Gruba ryba27piorunów

Mnie raz wzięli na ezgorcyzmy jak miałam urojenia z szatanem. Powiedziałam o tym księdzu w mojej szkole, bo traktowałam je poważnie oczywiście, a ten zamiast mnie pogonić do pedagogog czy psycholog szkolnej to mi ogarnął jakieś modły w kościele. To było creep as fuck.
Takie rzeczy serio dzieją się w Polsce i to jak w moim przypadku bez konsultacji z rodziną (miałam 17 lat) i mega współczuję tej dziewczynie. Bardzo.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kompan

w Polityka

28piorunów

Ukraińcy eksportuja złom do Polski - nagłówki w Polskich mediach: "Ukraina zalewa Polskę złomem", "Polska tonie w złomie z Ukrainy" etc.

Ukraińcy wstrzymują eksport złomu do polski - nagłówki typu "Cios w polskie huty"

Jak to społeczeństwo che być spostrzegane jako normalne za granicą? Bo, że w kraju niemal nikt nie widzi problemu i wielu wręcz kocha zbijać na tym kapitał polityczny to żadna nowość.

Gruba ryba1piorunów

Jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie miał swoje zdanie do obecnej sytuacji i zawsze będzie miał coś do powiedzenia.

Lider

w Hydepark

114piorunów

1. miej nerwice

2. stresuje cie prawie wszystko

3. po latach decydujesz sie wkoncu na leki

4. dostajesz jakies ssri

5. leki dzialajo, jest fajnie

6. lekarz mowi, ze trzeba je za jakis czas odstawic, ze to nie sa leki na stale

7. stresujesz sie przed odstawieniem lekow

8. xD

Zawodowiec1piorunów

@bartek555 i niby pozwalają ci pływać pod wpływem? przecież marynarz musi pić rum codziennie, a tych leków ssri nie można mieszać

Pokaż więcej komentarzy (19)

Kosmonauta

w Hydepark

26piorunów

2 lata od mojego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/niedawno-dostalem-diagnoze-adhd-i-leki-mialem-od-poczatku-kariery-programisty-pr

Warte dopowiedzenia, że koniec końców akurat ten lek mi nie podszedł. Testowałem z psychiatrą inne:

* medikinet CR

* concerta/atenza

* elvanse

Najbardziej podeszła concerta, działa z 12h. Mimo że to ta sama substancja, uwalnia się inaczej w organizmie.
Efekt tak subtelny, że jak nie biorę tego leku, to czasami wydaje mi się, że w ogóle go nie potrzebuję.
Natomiast jak go wezmę, to nagle idzie usłyszeć własne myśli i zachowuję się dużo mniej chaotycznie.
Największą różnicę widzi dziewczyna, gdy jeździmy samochodem. Bez leku wkurzam się, przeklinam na innych kierowców. Z lekiem oaza spokoju.

Teraz robię sobie dłuższą przerwę od tych leków, zobaczyć czy da się funkcjonować bez nich, bo koniec końców, jakoś nie widzi mi się, brania ich do końca życia.

   

Gruba ryba2piorunów

A możesz powiedzieć, czy poprawiła Ci się pamięć po takim czasie?

Fenomen0piorunów

A widziałeś różnice między concerta a atenza?
Ja biorę te drugą, jak dla mnie dużo lepsza niż medikinet, dużo stabilniej i dłużej działa.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Kompan

w Dyskusje

4piorunów


Jeśli nadal szukasz sposobu, by nie brać leków, to znaczy, że nadal nie zaakceptowałeś diagnozy. Akceptacja nie polega na tym, że to lubisz. Polega na zrozumieniu, że masz przed sobą dwa wybory: Leki + szansa na normalne życie. Brak leków + niemal pewna katastrofa życiowa. Wybieraj mądrze. To Twoje życie.

Gruba ryba2piorunów

I co po lekach naprawdę się potrafi tak przestawić w głowie? Do końca rzuciła brać?

Gruba ryba0piorunów

Ci co brali Prozac na lekkie schorzenia i którzy teraz wąchają kwiatki od spodu mogliby się nie zgodzić.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Ma tu ktoś i bierze Medikinet?

Nigdy nie czułem potrzeby, bo byłem turbo sportowcem. Treningi 5x w tyg, boks zamiast siłowni (wyładowanie, a teraz tylko siłka 4x w tyg), życie ułożone z kobietą, która była z charakteru dobrze zorganizowana i pracowała w księgowości, brak czasu wolnego i człowiek się nie zastanawiał. Teraz jestem singlem, mam 30 lat, poza pracą zdalną tylko siłka i w weekend kumple i czuję negatywne skutki mojej "urody", bo zaczyna do mnie docierać, że w tym wieku odpalanie się jak zapałka nie jest ok, wdawanie się w bójki jak trochę wypije też nie jest ok (chociaż raz na 10 razy to ja zacząłem, a tak to męskie ego mnie do tego pchało na zasadzie musze się postawić. Najgorsze jest to, że zazwyczaj to ja byłem górą w tych bójkach i na drugi dzień moralniak i rozkmina czy komuś się krzywda nie stała, wolałbym ja dostac po ryju i mieć bekę potem). Mój ojciec całe życie też nieleczone ADHD i pamiętam że ciało miał spięte jak agrafka. A mnie przed 30 dopadła hipertonia mięśni dna miednicy i oczywiście od spinania ciała i mojej osobowości. Ćwiczenia oddechowe robią mega robotę.

Mam dni, kiedy pracuję na 200 %, mam dni, kiedy na 20 %. Mam huśtawki nastroju, od eufy po totalny dołek tego samego dnia. Nie czułem tego będąc młodszym, bo nie dochodziły poważne problemy.

Często wracam do palenia szlugów, bo problemem nie jest sam nałóg, tylko skoki dopaminowe, które mi daje papieros. Wśród ludzi z ADHD, których znam, jestem jedyną osobą, która nie bierze kokainy. Co ciekawe - większość z nich ma podobną drogę zawodową jak ja, pracuje w handlu, odnosi sukcesy, potrafi pracować 24h i potem 48h nic nie robić, ale ich 24h jest bardziej efektywne niż 2 tygodnie zwykłego gościa.

Czasem nie znam umiaru z alkoholem. Nie przez problem alkohoowy, tylko przez potrzebę ulgi + robienie wszystkiego szybko. Szybko jem, szybko piję. Mam drina? Zeruję, bo nie umiem nic na spokojnie. Mam kawe? Wypijam ekspresowo jak sok. Nie delektuję się. Jem? Kiedyś się potrafiłem srogo ulać, bo nie dawałem czasu mózgowi przyswoić info z żołądka, że jestem najedzony i żarłem na wyścigi.

K⁎⁎wa, teraz jako już w pełni dorosła i dojrzała osoba czuję, że muszę iść po tabsy. Nie pomaga mi to, że jestem sam - pracuję zdalnie, mieszkam w sumie zaraz sam (w tym roku robię na piętrze rodzinnego dużego domu mieszkanie albo na start chociaż pokoj 30m2).

Brakuje mi boksu, ale nie będę chciał do niego wracać. Ponieważ wiem, że pójdę tam, pouderzam w worek czy na tarczę, ale będzie ciągnęło wilka do lasu. Będę chciał być lepszy od innych, sparować, jak dostanę po głowie, to przestawię się w 100 % na ostre treningi, żeby kogoś przeskoczyć. To potem znów propozycja walk/zawodów, a ja nie mam na to czasu, chęci i muszę podreperować zdrowie (układ pokarmowy od 2 lat daje mi w kość). Poza tym boks jest taki, że jak nie masz czystej głowy, to nie wychodź do ringu, a ja nie mam.

Potrafię mieć grafik dnia taki: praca zdalna do 16.30, spacer z psem, siłownia, obowiązki domowe, w weekendy jeszcze rozmowy z native spekaerem po ang, spotkania z kumplami, a i tak czuję, że się nudzę, bo w mojej głowie się dzieje za mało, albo za dużo, c⁎⁎j wie już.

Nie umiem odpoczywać. Dla mnie to strata czasu i gonitwa myśli. Jak uszkodziłem kolano 2 tyg temu, to pierwsze 2 dni na d⁎⁎ie czułem jakbym był na urlopie życia. Wszystko zwolniło, oglądałem telewizje i cieszyłem się jak dziecko.

K⁎⁎wa, no nie wiem co jeszcze. Dla ciekawostki powiem, że wszystkie osoby ADHDowe co poznałem łączyły 2 rzeczy, które u mnie widać na horyzoncie. Masa ludzi przy sobie, ogromne zaufanie od nich, sprawna manipulacja, dużo kasy, przedsiębiorczość i..rozjebane życie prywatne i nałogi. No fajnie k⁎⁎wa

Tytan2piorunów

U mnie dobrze dobrany medikinet zastąpił wszystkie używki i dużo pomógł przy pracy zdalnej, ale to była połowa sukcesu, druga połowa to konsumowanie książek i innych materiałów o ADHD w kontekście autoterapii. Medi ci pomoże w pracy zdalnej, wystawi stały rytm dnia, wyciszy głowę i sprawi że mniej cię będzie ciągnąć do ryzykownych zachowań. Bardzo polecam spróbować i poświęcić trochę czasu na dobranie dawki, mi odmienił życie na lepsze. Co do tego że problemy ci wychodzą dopiero teraz, to normalne. Sport też bardzo pomaga, dlatego nie miałeś potrzeby jak tyle ćwiczyłeś.

Jeśli chodzi o alko, to nie powinienem cię oceniać, ale brzmisz jak osoba która nie powinna pić. Mam ochotę napisać bardziej niemiłe rzeczy, ale nie będzie to konstruktywne.

Zdecydowanie zrób diagnozę i spróbuj, jest spora szansa że ogarnie ci to sporo życia.

Mocarz1piorunów

@Lopez_

Z tego co czytam to solidne poszlaki są. Szukaj diagnozy ADHD u dorosłych i polecam uczciwie przejrzeć opinie czy dane miejsce rzeczywiście diagnozuje, czy tylko przyklepuje (osobiście w Harmonii od Luxmedu rzeczywiście mnie diagnozowali, ale od razu zaznaczyłem że chcę się nauczyć, nie tylko przyklepać).
Na pewno nie nastawiaj się w 100% bo ja tu widzę też oznaki wywalonego w kosmos testosteronu (lub zaburzeń o podobnych efektach) i jeśli nie masz ADHD to metylofenidat tylko pogorszy sprawę.

Co do samego medikinetu to u mnie wybitnie zredukował to "rozchwianie", ale raczej w małej skali (i jest szansa, że je usunie, nadal jestem na etapie kalibracji). Jak miałem długie, nudne i niezbyt pilne tematy to potrafiłem jak wahadło na przemian zmuszać się do pracy i wyrzucać sobie że nic nie robię. Ostatecznie efektów nie było z tego żadnych poza gigantycznym stresem.
Teraz nie mam tej wielkiej przeszkody, ale reszta problemów to raczej kwestia pracy psychologicznej. Wystarczy samemu i konkretne efekty są nawet bez leku. Miałem na to trochę czasu bo przez zamieszanie z terminami od diagnozy do leku minęło pół roku xD

Więc jak pisze @kkdawid - pomaga bardzo, ale tylko połączenie lek+terapia. Nie nastawiaj się na to jak na magiczną pigułkę, powiedziałbym wręcz że w szerokim ujęciu to świadomość daje tu więcej.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

29piorunów

Przepraszamy nauczycieli i uczniów za przerwanie zajęć. Uwaga, komunikat:

W nawiązaniu do tego wpisu, witam z czterotygodniowego L4.

Jeszcze z dobrych wieści, weszło moje cv do potencjalnie fajnej firmy i będzie rozmowa. Bidkojn rośnie, dzięki czemu wczoraj w końcu zobaczyłem tę pozycję na plusie. Jeszcze żeby dino odbiło na moment, to byłoby super :smiley:

Dziękuję, koniec komunikatu.

Kosmonauta1piorunów

Bydkojn ma spaść! Bo za niskie zlecenia kupna miałem i nie kupiłem jeszcze całości

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

116piorunów

Nieśmieszny żart ten nf, pfu, zet.

Zadzwoniłem na początek do przychodni, do której chodzę. Tak, mamy psychiatrę, najpierw jednak wizyta kwalifikacyjno-wspierająca u psychologa, termin na początek czerwca. Po kwalifikacji wizyta u psychiatry na luty 2027.

Dotychczas hasło "ochrona zdrowia psychicznego w polsce nie istnieje" miałem jako niepotwierdzony slogan. Teraz widzę, że jest nawet gorzej.

Fenomen3piorunów

Ja bym powiedziała że w tym wypadku galopem prywatnie.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Wizyta u psycholożki cd. oraz niżej dlaczego prostytutki to najlepsze terapeutki a psychologowie to oszustwo

Poprzednio nie napisałem, ale psycholożka mówiła, że nie ma różnicy między mózgiem kobiety a mężczyzny. Tylko społeczeństwo im narzuciło normy a w środku nasze zachowania, patrzenie na świat się nie różnią.

Mówiła, że u niej dziewczyny mówią, że też mają trudności by kogoś poznać. Tylko nie może powiedzieć kto bo tajemnica zawodowa. Nie dociera do niej, że kobiety nie dają żadnemu szansy nawet by się poznać tylko odrzucają każdego bo mają takie widzimisię. Ja jestem po drugiej stronie, że chętnie spróbuję tylko nie mam z kim.

Nie potrafi mi wskazać gdzie są kobiety, u których mam szanse na kontakt. Bo ja widziałem tylko po profilach w aplikacji, że są takie z którymi bym się dogadał a w rzeczywistości nie mam szans na kontakt. Też podawałem sytuacje jak na własne oczy widziałem, że rówieśniczki mogą mieć prawie każdego a żaden im nie pasuje podczas przeglądu tindera. A reszta ma partnerów. Tylko oczywiście ja jestem w specyficznym środowisku... Nie wiem jak się z niego wyrwać.

Psycholog nic nie daje tylko trzeba iść do prostytutki

Szkoda mi kasy na prostytutkę. Wolę dać te pieniądze w ETF niż dać zarobić babie, która będzie się w kuluarach śmiać ze mnie. Ale fakty są takie, że prostytutki mają 100% skuteczności i odmieniły życie wielu mężczyzn na lepsze.

> miętosisz jej cycki i wydzielają ci się hormony szczęścia, które zostają w tobie na kilka tygodni, może nawet 2 miesiące. Proste
>
> dziwki to bardzo dobre psycholożki. Tylko nie bierz 18-22 tylko ciut starszą
>
>
>
> nawet nie chodzi o ruchanie tylko sam kontakt fizyczny, przytulanki, mizianie itp. za⁎⁎⁎⁎ście prostują chemię mózgu bo podskakują endorfinki. No i pogadasz trochę to też zawsze coś.
>
>
>
> W moim odczuciu pomaga to przerwać pętlę frustracji.
>
> oswojenie się z kobietą. Rozmowa. Plus jeżeli będzie chodził do jednej dłużej to forma znajomości/przyjaźni.
>
>

Osobistość0piorunów

> Nie dociera do niej, że kobiety nie dają żadnemu szansy nawet by się poznać tylko odrzucają każdego bo mają takie widzimisię.

@Dudleus _Żadnemu_? Urojenia.

> Nie potrafi mi wskazać gdzie są kobiety, u których mam szanse na kontakt.

Ty poszedłeś do swatki czy do psychologa?

> dać zarobić babie, która będzie się w kuluarach śmiać ze mnie.

Urojenia c.d.

> dziwki to bardzo dobre psycholożki.

Nieźle trzeba mieć nasrane pod kopułą, żeby coś takiego napisać.

Zaraz, a to one nie miały się z ciebie śmiać "w kuluarach"? Trochę to nie licuje z byciem wzorowym psychologiem XD

> Plus jeżeli będzie chodził do jednej dłużej to forma znajomości/przyjaźni.

O jakiej przyjaźni pierdolisz, przecież kupujesz usługę. Z wulkanizatorem też się przyjaźnisz po dwóch wymianach opon? XDDD

2/10, bo przeczytałem.

Osobistość1piorunów

"Hormony szczęścia zostają w tobie na kilka tygodni, może nawet na 2 miesiące. "

- ja ci radzę iść do prostytutki, po to żebyś na własnej skórze się przekonał że tak to nie działa. Dopóki nie zaznasz związku/seksu będziesz idealizował ile szczęścia to daje. Do tego jak dobrze kojarzę podejrzewasz lub masz autyzm/ADHD. Co oznacza że nawet tej chemii która dostają inni możesz nie zaznac.

Jak jakos ten temat ogarniesz to zejdzie ci ciśnienie, zobaczysz że szału nie ma i można się bez tego obejść. Co najwyżej co jakiś czas będziesz odczuwał skin hunger. W necie są statystyki o młodych mężczyznach którzy nie uprawiają seksu że jest ich całkiem sporo - pomimo tego stereotypowym klientem Pań do towarzystwa nie są młodzieńcy tylko żonaci faceci w średnim wieku. Krótki mówiąc ci młodzi faceci uznają że seks jest czymś bez czego można się obejść.

I nie mówi ci tego wszystkiego normik który uprawia seks na codzien, tylko gość który żyje bez tego. W obecnych czasach powstają memy o tym że faceci mając partnerkę wolą sobie pograć w gry niż uprawiać z nią seks - bo gra może dać więcej dopaminy.

A jak rzeczywiście dostaniesz wyrzut szczęścia na 1-2 miesiące tak jak wierzysz to co za problem wydać te kilka stówek raz na miesiąc/dwa i mieć problem z głowy ?

Pokaż więcej komentarzy (43)

Fenomen

w Hydepark

118piorunów

Zaletą walki z egzorcystyczną patologią jest to, że wieczorami można dostać wiadomość od samego Jezusa (screen poniżej).

Gdyby ktoś chciał dołączyć do przesladowców, to zapraszam: https://stopegzorcyzmom.pl/

Lider11piorunów

@pkostowski gościowi się coś pojebało i źle zrozumiał słowa Jezusa - wiadomość miała być do niego samego - "oszołomie, dlaczego atakujesz kogoś, kto próbuje ukrócić patologię wśród księży którzy rujnują ludziom psychikę i robią z moich nauk pośmiewisko?"

Fenomen1piorunów

@pkostowski kieruje mnie to do podpisania petycji, tylko nie ma żadnych informacji, co to jest za petycja, na czym polega, o co w niej chodzi... Czy może to po prostu jest gdzieś dalej?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

48piorunów

Moja pani psychiatra jest naprawdę dobrym specjalistą i podchodzi w ludzki sposób do pacjentów, a nie jak do klientów.

Na pierwszej wizycie wypisała mi jedną receptę na dwa miesiące, drugą na cztery. Na kolejną wizytę mam pójść dopiero, jak będę potrzebował następnej recepty.

Po dwóch tygodniach miałem spory kryzys. Zadzwoniłem do przychodni i zapytałem, czy mogę się poradzić pani psychiatry. Odpowiedzieli, że tak, pomiędzy pacjentami. Zadzwoniła, nic nie musiałem dodatkowo zapłacić.

Dziewczyna z kolei potrzebowała recepty. Skontaktowała się ze swoją panią psychiatrą, żeby jej tylko wypisała receptę. I co? Proszę się umówić na wizytę. Kilka stów tylko za wystawienie recepty.

Poleciłem, żeby poszła do mojej. Dwa razy tańsza. Efektem wypisanie recepty na rok. Takich lekarzy nam trzeba.

GURU13piorunów

Dobry lekarz, odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.

GURU20piorunów

Tez mam milego dilera czasami napisze sam z siebie jak tam zycie i czy manchesterek w koncu wroci do topki

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Bazar

46piorunów

576 + 1 = 577

*

Tytuł: Rozpad umysłu. Biografia schizofrenii

Autor: Jeffrey Alan Lieberman

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: audiobook

Długość: 20h

Ocena: 8/10

*

Rozpad umysłu to jedna z tych książek, które otwierają oczy. O schizofrenii słyszał pewnie każdy, ale czy faktycznie rozumiemy, czym ona jest? Czy potrafimy wyjść poza stereotyp? Czy wiemy, jak wygląda życie z tą chorobą i co realnie można zrobić, żeby pomóc? Tu dostajemy wszystko, co warto wiedzieć.

Kompletnie nie spodziewałem się aż tak dobrego tytułu. Całkiem niedawno skończyłem „Czarną owcę medycyny” i tam wszystko było raczej powierzchowne - dobrze opisane, dobry wstęp do psychiatrii, ale brakowało pogłębienia. Tutaj początek trochę przypomina tamtą książkę - dostajemy historię egzorcyzmów, rys historyczny od starożytnej Grecji, przegląd dawnych metod leczenia i znanych postaci, których zachowanie można by dziś interpretować przez pryzmat schizofrenii. No i dość gruba powtórka z "Czarnej owcy", tylko podana z troszkę innej perspektywy. Miejscami serio myślałem, że mam odpaloną poprzednią książkę.

Ale potem zaczyna się właściwa część - i to ona robi całą robotę. Jeffrey A. Lieberman przechodzi od historii do konkretu: pokazuje, czym schizofrenia jest jako choroba, jak ją rozumiemy dzisiaj i jak bardzo to rozumienie zmieniało się na przestrzeni lat. Dużo miejsca poświęca temu, jak powstawały kolejne leki przeciwpsychotyczne - od tych pierwszych, dość prymitywnych i obciążających pacjentów skutkami ubocznymi, po nowocześniejsze terapie. Bardzo dobrze widać, że to nie jest zamknięty temat, tylko coś, co nadal się rozwija i wciąż ma potencjał do dalszych usprawnień. Może nawet prewencji.

Szczególnie mocne jest to, jak książka pokazuje ludzi - nie tylko chorobę. Historie pacjentów są tu kluczowe: jedni nigdy nie dostali pomocy, inni trafili na system, który ich zawiódł, a jeszcze inni - przy odpowiednim leczeniu i wsparciu - potrafili wrócić do całkiem normalnego życia.

Dużym plusem jest też to, że autor nie unika trudnych tematów. Historia psychiatrii, szczególnie w kontekście schizofrenii, to nie tylko rozwój nauki, ale też ogrom błędów, nadużyć i zwykłego okrucieństwa - od zamykania ludzi w instytucjach bez realnej pomocy, po eksperymenty i terapie, które dziś trudno sobie wyobrazić. Nie wspominając o rasizmie. To wszystko tu jest i nie jest wybielane.

Jednocześnie książka mocno osadzona jest w realiach amerykańskich. System „opieki zdrowotnej” w USA, problemy z dostępem do leczenia, kwestie bezdomności czy funkcjonowania osób chorych w społeczeństwie - to wszystko jest bardzo konkretne, ale też momentami trudne do przełożenia na europejskie realia. Nie wiem, czy to wada, bo to naturalna perspektywa autora, ale chwilami brakowało mi szerszego, bardziej międzynarodowego spojrzenia. Ono tu jest, ale ograniczone.

Nie będę ukrywał - zdarzały się momenty frustracji. Niektóre dygresje wydawały mi się zbędne i wybijały z rytmu. Ale kiedy książka wraca na właściwe tory, bardzo szybko to rekompensuje. Zwłaszcza wtedy, gdy skupia się na konkretnych przypadkach i pokazuje, jak cienka bywa granica między funkcjonowaniem a całkowitym rozpadem życia.

Po ukończeniu trudno też nie zacząć myśleć o własnych doświadczeniach. W moim przypadku wróciły wspomnienia osoby, którą znałem - kogoś, kto pasował do wielu opisów z tej książki, ale jednocześnie ukrywał ważne rzeczy przed psychiatrą z obawy przed etykietką „wariata”. Po 20 latach bez kontaktu, mogę tylko mieć nadzieję, że o ile to była schizofrenia, ta osoba znalazła sposób, by się otworzyć.

*

Rozpad umysłu to nie jest książka idealna, ale jest bardzo potrzebna. Nie umiem jej bardziej polecić. Dostaje DZIWEŃSKI ZNAK JAKOŚCI :owl: . Warto.

*

> <

Fenomen4piorunów

@Dziwen sam mam schizofrenię, to muszę przeczytać

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Bazar

35piorunów

517 + 1 = 518

*

Tytuł: Czarna owca medycyny

Autor: Jeffrey Alan Lieberman

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: audiobook

Długość: 12h 36min

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10

*

Na hejto mieliśmy już pewnie z 5 recenzji tej książki i nie wiem czy będę w stanie dodać tu coś odkrywczego. Czarna @bojowonastawionaowca medycyny wprowadza nas w historię całej dyscypliny związanej z zaburzeniami psychicznymi i moim zdaniem jest do tego tematu świetnym wstępem. Nawet jak już coś tam wiecie, pomoże wypełnić pewne luki i poukładać to wszystko w czasie.

Moim zdaniem tym, co zabija trochę jej potencjał, jest zbyt rzadkie odnoszenie się do tematu z perspektywy nieamerykańskiej. Ma to sens, ale niekoniecznie sprawia, że temat powstania i sporów o "biblię psychiatrów" - DSM od II do V będzie bliski Europejczykom. Nawet jak DSM-III był rewolucją która wpłynęła na kształt "naszej biblii", czyli wtedy ICD-10, a obecnie ICD-11. Chodzi oczywiście o klasyfikację i diagnozę chorób psychicznych. Mnie zainteresowało, ale bywam specyficzny.

Z mojej perspektywy najciekawsze były tematy wokół freudystów i ich dość religijnego, nienaukowego podejścia, jak i te związane z pierwszymi diagnozami i metodami leczenia. Za to rozdział o zwiększającej się świadomości społeczeństwa najchętniej bym pominął, bo mnie wynudził.

Na plus jest styl tej książki. Nie ma żargonu, wszystko raczej wpłata się w opowieść. Łatwo się przyswaja.

Czy polecam? Raczej tak. Zwłaszcza jak ktoś chciałby zacząć we właściwym miejscu. Idealna książka do rysowania tła pod poważniejsze tematy, które dzięki niej będzie łatwiej zrozumieć.

*

>

Zawodowiec

w Dyskusje

5piorunów

Hej kochane Misie. Nawiązując do wpisu https://www.hejto.pl/wpis/czesc-prawdopodobnie-mam-autyzm-psychiatra-tak-uwaza-ujawnilo-sie-to-po-zmianie-

Dp;Jp: Zacząłem się obawiać, że mam autyzm

Zrobiłem test ADOS-2 ażeby się dowiedzieć czy jestem w spektrum. Nie mam żadnych cech autystycznych

Ale, jeśli was interesuje jak takie badanie się odbywa to chętnie odpowiem :)

Pozdro!

Mistrz2piorunów

@Pocisk_Nuklearny

> Ale, jeśli was interesuje jak takie badanie się odbywa to chętnie odpowiem :smiley:

Jak się odbywa takie badanie?

Zawodowiec1piorunów

@cebulaZrosolu samo badanie jest... specyficzne. Badanie składa się ogólnie z kilku spotkań, ale ten konkretny badający zachowania autystyczne - np. dostajesz książke, z tak absurdalnymi obrazkami, że prawdopodobnie osoba po narkotykach ją tworzyła. Na jej podstawie masz opowiedzieć historie

Lider2piorunów

Ja jestem ciekaw jak odbywa sie TAGOWANIE WPISOW

Zawodowiec1piorunów

@Cybulion rzadko pisze w internetach, stąd przeoczenie. Nie chowaj urazy

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

przy okazji tego wpisu - zacząłem pisać tekst o dotyczącego pole tekstowe się rozjebalo idealnie, bo to pokazuje jak wygląda moja głowa podczas manii 😁 https://www.hejto.pl/wpis/blagam-naprawicie-to-w-koncu-bo-nie-da-sie-edytowac-wpisow-po-dodaniu-linka-do-w

GURU4piorunów

Mam w bliskiej rodzinie chad'owca. Grunt to dobrze dobrane leki, działają, ale pod warunkiem że się pilnuje tego. Z tym da się żyć, choć przerabiałem już akcje ściągania chorego z drugiego końca świata w trakcie dołka, nie chce tego drugi raz przeżyć.

Osobistość3piorunów

@dez_ oczywiście że da się z tym żyć. ale jest jedna kwestia z którą każdy chadowiec się zmaga, tzn. fakt że w manii/hipomanii czujesz się jak bóg, a potem jak już dojdziesz do siebie to trzeba zmierzyć się z konsekwencjami tego co się odjebało. prowadzę pamiętnik i między innymi dlatego pomyślałem o bo tam są same przejebane akcje (w skrócie - byłem bogiem, każda była moja, zakładałem spółki i handlowałem dragami a w międzyczasie byłem królem parkietu na imprezach i z każdej imprezy wracałem na chatę z jakąś nową koleżanką - i to wszystko w czasie jak byłem manago w dużym korpo) ¯\\_(ツ)_/¯

GURU2piorunów

@PrzylecialWiekszySamolot przy dobrze dobranych lekach praktycznie nie masz większych górek i dołków. Chyba że zapominasz ze jesteś chory i wchodzi mocno alko i inne niepotrzebne emocje. Wtedy bywa źle.

Osobistość2piorunów

@dez_ been there, done that. odczuwanie "dobrego samopoczucia" przy lekach jest bardzo specyficznym tematem. tzn. ja na przykład gdy czuje się zbyt dobrze to zaczynam się obawiać że górka wjeżdża. a skoro tak, to trzeba zmienić dawki leków (najlepiej natychmiast), co oznacza wizytę u psychiatry - a te z kolei na mogą się trafić na przykład za miesiąc. więc zostaje wizyta prywatnie (czyli jakieś 200-250pln) albo polegając na doświadczeniu... robi się to samemu - czyli mniej antydepresantów ale za to więcej antypsychotycznych

Gruba ryba6piorunów

Dawaj, dawaj. Jestem ciekawa Twoich doświadczeń.

Osobistość3piorunów

@Fafalala przez chwilę się zastanawiałem co usunąć z moich opowieści żeby pozostać anonimowym, ale w sumie mam wyjebane i jak ogarnę pamiętnik (jest częściowo podarty i spalony:rolling_on_the_floor_laughing:) to w opiszę wszystko ze szczegółami

Gruba ryba4piorunów

@PrzylecialWiekszySamolot tutaj się nie krępuj. Społeczność jest wspaniała, wyrozumiała i wspierająca. Przetestowałam to samodzielnie. :) Warto też przestać być anonimowym, w końcu ChAD to jednak cześć Ciebie.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Heheszki

10piorunów

Lider18piorunów

Kiedyś świat był prostszy, miałeś 4 kanały w telewizorze i mogłeś się porównywać z najbliższym otoczeniem. Teraz, co prawda, jest dużo więcej możliwości, jednak kosztem przebodźcowania i stresu związanego z porównywaniem się z ludźmi z całego świata, oraz z różnego rodzaju fomo. W dzisiejszym świecie jesteśmy cały czas atakowani reklamami i fałszywym obrazem świata z mediów społecznościowych, a seriale, gry czy co tylko chcesz jest na wyciągnięcie ręki. Możliwości kariery praktycznie są nieograniczone, tylko co wybrać? Przecież nie pójdziesz jak kiedyś robić do tej samej fabryki co ojciec, ani nie zostaniesz stolarzem. Ciężko się w tym wszystkim nie pogubić i zachować jakąś swoją tożsamość, kiedy człowiek nawet na chwilę nie może zostać z własnymi myślami, bo przecież trzeba obejrzeć filmik albo posłuchać podcastu idąc do szkoły, czy robiąc cokolwiek innego. Bo najlepiej robić 3 rzeczy na raz: sprzątaj, słuchaj podcastu i odpisuj w międzyczasie w społecznościówce i to jest teraz normą.

Osobistość4piorunów

@splash545 ja bym jeszcze dodal to ze kwestia większego zapotrzebowania niekoniecznie musi byc wynikiem przebodzcowania. Po prostu te dzieciaki i ich rodzice dorastali/dorastają w czasach, gdzie taka pomoc nie jest tematem tabu i rodzice sa bardziej wyczuleni na objawy, ze ich dziecko takiej pomocy potrzebuje. W kazdym razie tqk mi sie wydaje i tak to sobie tłumaczę. Nie mam dzieci

Lider4piorunów

@SignumTemporis Tak też prawda o czym piszesz. Ja bym mógł sporo więcej dodać do mojego poprzedniego komentarza, ale miałem 5 minut czekając na burgerka. 😉

Mi przede wszystkim w memasku podoba mi się dowód anegdotyczny: "Przez całą szkołę nikt nie popełnił samobójstwa" xd No ale od tego też możnaby wyjść chociażby do tego ile istnien ludzkich przed samobójstwem ocalił powszechny alkoholizm, ale za to zebrał żniwo 20-30 lat później.

Gruba ryba9piorunów

@A_a kiedyś nie bylo depresji, tylko chlop szedł do stodoly i sie wieszał

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Programowanie

14piorunów

adeptom polecam myśleć o testach jednostkowych jako "zbiorze aksjomatów o kodzie których znajomości oczekujesz od próbujących rozwijać twój system".

dodatkowe twierdzenie do udowodnienia w swojej duszy dla chętnych - nie chce nic, więc większość testów jednostkowych które proponuje jest k⁎⁎wa bez sensu xD

Gruba ryba3piorunów

prompt: zaproponuj wpis na portal społecznościowy hejto na temat "co to testy jednostkowe"

Pewnie każdy _coś_ słyszał, ale krótko i po ludzku :point_down:

Co to są testy jednostkowe?

Testy jednostkowe to małe, automatyczne sprawdziany dla kodu.
Biorą najmniejszy sensowny kawałek programu (funkcję, metodę, klasę) i sprawdzają, czy:

* dla danych wejściowych X

* zwraca wynik Y

zawsze i przewidywalnie*

To trochę jak test smaku w kuchni:

> zanim podasz danie gościom, próbujesz łyżeczką sosu, a nie czekasz aż ktoś się zatruje.

Po co to komu?

* :brain: szybciej rozumiesz własny kod (i cudzy)

* :firecracker: zmiany nie psują rzeczy, które już działały

* :hammer_and_wrench: refaktoryzacja przestaje być rosyjską ruletką

* :zzz: mniej „działało u mnie”

Czego testy jednostkowe NIE robią:

* nie sprawdzają UI

* nie testują całego systemu

* nie zastępują myślenia

Najczęstszy błąd:
„Napiszę testy na końcu”
_(spoiler: na końcu już się ich nie pisze)_

Dobrze napisany test jednostkowy to:

* szybki

* deterministyczny

* czytelny

testuje jedną rzecz*

A najlepszy moment na testy?
:point_right: w chwili, gdy kod jeszcze boli od świeżości

Jeśli chcesz, w kolejnym wpisie mogę:

pokazać zły vs dobry test*

albo wytłumaczyć testy bez frameworków i buzzwordów*

Autorytet1piorunów

@wombatDaiquiri

> Biorą najmniejszy sensowny kawałek programu

To jest mega nieoczywiste. Moim zdaniem AI często testuje zbyt nisko, betonując kod.

To jest mega artykuł na ten temat - w Pythonie, ale imo lang agnostic. Cała książka też sztos.

https://www.cosmicpython.com/book/chapter_05_high_gear_low_gear.html

Generalnie narzucanie architektury dla kodziku to jedna z ważniejszych rzeczy przy vibe-codowaniu.

TDD in High Gear and Low GearCosmicpython
Kosmonauta1piorunów

Ja ogólnie lubię TDD i wydaje mi się, że to najlepszy sposób na AI. Odpalasz takiego gemini cli i mowisz aby na podstawie wymagań (tutaj uzupelniasz) napisał Ci testy. Sprawdzasz czy mają sens i potem w kolejnej iteracji mówisz aby zaimplementował kod jtóry przejdzie testy i spełni wymagania. Potem każda poprawka to najpierw poprawa testów, a dopiero potem zmiany w kodzie. Takie coś u mnie się sprawdza

Gruba ryba0piorunów

@dotevo

> mowisz aby na podstawie wymagań (tutaj uzupelniasz)

Czyli dosłownie przekazujesz logikę testów a AI je tylko tłumaczy na język programowania? Czy w ogóle piszesz test i mówisz „uzupełnij przykłady dla następujących warunków brzegowych”? Pragnę zwrócić jedynie Twoją uwagę na fakt, ze całe „myslenie” tj. „podejmowanie decyzji na podstawie ekspertyzy” nadal w swoim podejściu odpowiadasz sam.

Kosmonauta1piorunów

@wombatDaiquiri ależ oczywiście. Zresztą osobiście mało używam AI w pracy. Za to do hobbistycznych projektów owszem bo mocno przyśpiesza pracę, a przy tym trenuję sobie jak pracować z AI.

Wydaje mi się, że dałoby radę napisać jednego dobrego prompta, który zrobi wszystko. Używam gemini-cli i piszę mu tylko "W pliku readme.md masz opis projektu, zaimplementuj go używając TDD w języku XYZ. Projekt będzie gotowy gdy ...., pamiętaj o podziale na moduły oraz kod musi być w języku angielskim". Potem mieli cały dzień i na koniec wychodzi coś sensownego. W prompcie najlepiej wprost powiedzieć na co musi zwrócić uwagę. Np. bezpieczeństwo, testy e2e, dokumentację itd.

Druga sprawa to czego używasz do kodowania? bo wg mnie chatgpt jest słaby, gemini ok, claude najlepszy - ale za free mało można.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w NarkotykiZawszeSpoko

8piorunów

Widzę w sobie defekt, którego nie umiem póki co rozwiązać inaczej niż farmakologicznie.

Istnieje pewna „bariera” myśli których głupio mi pomyśleć na trzeźwo. Są to przeważnie dobre rozwiązania dla mnie lub mojego otoczenia, ale takie które wychodzą poza „normę”.

No bo jak tłumaczyć bliskiemu ze ból po rozstaniu z partnerem będzie chwilowy, a jedyną alternatywą jest cierpienie do końca życia? Niezależnie od tego co powiem, na pewno po moich słowach będzie mu przykro.

Bardzo często dotyczy to też stawiania granic. Jestem turbo efektywny, więc wielu ludziom staram się pomoc. Czasem ze stratą dla siebie, a czasem po prostu ponad siły. No bo jak to tak, odmówić komuś gdy mogę mu ułatwić życie a mnie w gruncie rzeczy kosztuje to niewiele? A tak to, ze życie nie polega na nabijaniu punktów wdzięczności u otoczenia.

Trzy razy pisałem i kasowałem akapit, ze fajnie ze mogę kupić leki w aptece. No k⁎⁎wa w kraju pierwszego świata nie powinno to nikogo dziwić xD czekam na wyniki badań klinicznych z psychodelikami.

(nie wiem czy trzeba dodawać nsfw do takich wpisów)

Lider3piorunów

@wombatDaiquiri brzmi to jak silny konflikt między rozumem a nadodpowiedzialnością za cudze emocje. Widzisz sensowne, czasem trudne prawdy, ale „bariera” pojawia się tam, gdzie boisz się, że ktoś poczuje się źle. i ten koszt bierzesz na siebie. To nie defekt myślenia, tylko lęk przed byciem sprawcą czyjegoś bólu.

Pomaganie ponad siły i trudność z granicami wyglądają jak regulowanie własnej wartości przez bycie użytecznym. Farmakologia raczej obniży tylko lęk przed konfliktem niż „naprawi” problem.

oddziel prawdę od odpowiedzialności za cudze uczucia. Można mówić rzeczy trudne i nie robić krzywdy. Granice to nie brak empatii, tylko empatia wobec siebie.

Gruba ryba0piorunów

@Seele ma to sens. Obstawiałbym traumy, dzięki za komentarz :man-bowing:

Pokaż więcej komentarzy (5)