
Wpis użytkownika Ragnarokk w Hydepark
RagnarokkGURU
149piorunówKomentarze (15)
Akurat wyjaśniałem to innemu użytkownikowi, więc zrobię autoplagiat i wkleję swój poprzedni post:
Głównie chodzi o paradoksalnie procedurę startu i ewentualnych scenariuszy awaryjnych. Amerykanie swoje misje załogowe prowadzą z wybrzeża Florydy i startują w kierunku wschodnim - nad Atlantyk. Jeśli w tym czasie dojdzie do awarii to awaryjne lądowanie będzie miało miejsce na wodzie. Sowieci z kolej swoje loty załogowe prowadzili z Bajkonuru i również startowali na wschód, jednak pod sobą mieli bezkresne stepy i pustynie, zatem gdyby u nich doszło do awarii to lądowanie awaryjne miało by miejsce na lądzie.
Inna rzecz to sama marynarka USA mocno lobbowała za wodnym lądowaniem. W czasie II WŚ USA zwodowało absurdalną liczbę okrętów które zaczeli złomować zaraz po wojnie. Żeby je utrzymać jak najdłużej w służbie admirałowie starali się znaleźć nowe zadania dla rozrośniętej floty i z tego powodu wodne lądowania bardzo przedłużyło życie wielu okrętom.
Ogólnie to spoko podsumowanie szura. No ale w rzeczywistości po przypierdoleniu z dużą prędkością w wodę, efekt byłby taki sam co o ziemię, czyli mielonka. Tu chodzi bardziej o rozległość oceanów i mniejsze ryzyko dla ludzi i infrastruktury w razie gdyby coś poszło nie tak, no i brak ryzyka, że kapsuła się usmaży na jakieś linii wys napięcia, albo stoczy się z góry czy coś.
@Dobreityle Tak, w komentarzach wyżej o tym pisaliśmy :)
Ej, a co sie dzieje jak na morzu jest burza i sztorm, a akurat ma taka kapsuła lądować (wodować? Lądowanie jest tylko na ląd?)
No generalnie dlatego że ocea y są dość rozległe ale i tak szanuje za próbę wytłumaczenia beż obrazkow
Tylko że to nie do końca prawda. Niektóre kapsuł jak przykładowo rosyjski Sojuz w przeszłości lądował na lądzie, ale nie wiem czy dalej tak jest. Ale ma to kilka wad bo trzeba zastosować dodatkowe silniki hamujące i znaleźć duży niezamieszkały obszar bo inaczej można spaść komuś na głowę.
@brain w temacie to polecam foty Jonasa Bendiksena z Magnum. Ma taki kozacki album "satelites" w którym fotografuje historie związane z podbojem kosmosu przez ruskich w różnych rejonach ZSRS. Zdjęcie poniżej to właśnie fragment Sojuza który jebnął gdzieś chyba w Afganistanie.
> bo inaczej można spaść komuś na głowę.
Co w rasiji nigdy nie stanowiło jakiegoś problemu :slightly_smiling_face:
@brain Daleko nie szukając - Gagarin tak lądował
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz I łatwiej wyłowić okrętem niż szukać dojazdu po jakichś chaszczach
> znaleźć duży niezamieszkały obszar bo inaczej można spaść komuś na głowę.
@brain przede wszystkim to. Oceany to 70% powierzchni ziemi, zero przeszkód.
@Ragnarokk ONI chcą żebyś tak myślał! Włańcz myślenie!