
Hotel Gołębiewski w Pobierowie wreszcie rusza. Szokujące ceny noclegów
Banan11Fanatyk
54piorunówNa stronach firmy Hotele Gołębiewski ruszyła możliwość rezerwacji pokoi i apartamentów w Pobierowie. Stawki do niskich nie należą. Najtańsze pokoje są za 1,6 tys. zł za nocleg.
Komentarze (61)
1600 a ryj wycierasz ręcznikiem którym ktoś wczoraj wytarł d⁎⁎ę, rzucił na podłogę i podeptał niedomytymi nogami. To nie jest przenośnia xD
Cały obiekt ma mieć ok. 1,2 tys. pokoi.
Jak można wypocząć w takim tłumie ludzi? Licząc po 2 osoby na pokój, to będzie 2400 osób przy pełnym obłożeniu.
Idziesz na śniadanie, a tam tłumy, drące ryja gówniaki, mamuśki drące ryja na gówniaki itd...
Idziesz skorzystać z jakiegoś bajeru, który oferuje hotel - a tam tłumy, drące ryja gówniaki itd...
Co kto lubi, ale dla mnie to byłaby katorga a nie odpoczynek.
Może i kosztuje noc 1600 cebulionów, ale przynajmniej za to się tam nie wybieram.
Komentarz usunięty przez moderatora
A ja właśnie rozkminiam ten hotel jako destynacje na wakacje. Myślałem jeszcze nad Gołębiowskim w Karpaczu ale z dzieciakami nad możemy będzie łatwiej. Za 7 nocy wychodzi mi 12,5 tysi dla rodziny 2+2. Dwa posiłki dziennie, baseny na niepogodę i siłownia. Polska alternatywa dla Turcji do której nie chce już jechać.
Jak ktoś ma inne propozycje zapewniające wyzszy komfort wypoczynku, chętnie wyslucham
@Banan11 może drogi, ale za to brzydki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
1600 za noc to chyba jakaś kur.. Znaczy się "escort girl" w cenę wliczona?
Dostaliśmy z rożową w prezencie ślubnym weekend w Gołebiewskim w Wiśle. Wybraliśmy połowke grudnia 2018 przed świetami pełne obłożenie ludźmi. Żarcie pyszne szwedzki stół, pokoje widać już było, że wiele przeszły. Najciekwasza opcją to był basen, gdzie mam wrażenie wszyscy goście spedzali całe dnie. Basen z solami wodnymi i hydromasażem jakies uzdrowiskowe czy kij wie jakie nie wiadmo było, który wybrać. Najlepsze co nam sie trafilo to jacuzzi na dachu hotelu do którego trzeba było w stroju kąpielowym i przykryty w recznik przejśc po śniegu. I w takiej scenerii po środku zimy jacuzzi coś pięknego to było.
chyba by mnie musiało pojebać żeby jechać wypoczywać w czymś takim XD
sprzeda się, Polacy uwielbiają przepłacać i jak się ich robi w konia na wakacjach. Za cenę weekendu w Gołębiewskim mam caly tydzień domek full wypas tez nad polskim morzem w fajnym miejscu. Ale pewnie Grażyny i Anastazje będą się tłuc pół kraju by zrobić zdjęcie z hotelu by koleżanki tyłek piekł
Może i paskudne jak kurnik do przemysłowego masowego wypoczynku klasy pracującej w PRL, ale przynajmniej drogo.
Na szczęście nie stać mnie na wakacje w Polsce i jeżdżę do Azji.
@TyGrySSek ja raz w roku "idę" na wakacje także nie zawsze trzeba jeździć :face_with_hand_over_mouth:.
Nowy hotel, chyba najsłynniejszy w kraju. Nie ma się co dziwić. Gołębiewski do najtańszych nie należy.
Z ciekawości porównałem z hotelami podobnej klasy - absolutnie normalna cena za pobyt. Widać reklama leci w mediach na całego.
@Taxidriver W sumie źle zadałam pytanie. Wiem, ze istnieją lepsze, droższe, bardziej luksusowe miejsca. Czy to jakieś hotele w ścisłym centrum Londynu, czy w starych zamkach i pałacach otoczone klimatycznymi parkami i jeziorami, czy wysoko w górach z zapierającym dech widokiem. Chodziło mi o konkretnie takiego Gołębiewskiego i jemu podobne hotele. Czyli takie molochy, w niezbyt jakimś wyjatkowym miejscu, otoczeniu. Wybieram się w miejsce gdzie w cenie 600 pln za noc 2+2 jest wszystko - wyżywienie, przestronny pokoj z tarasem i ze sporą łazienką, pełne wyposażenie (szlafroki reczniki żelazka pierdoły wiadomo), w cenie basen, sauny, jacuzzi, jakieś animacje dla dzieci, jest też spa gdzie można umówić zabiegi (ekstra płatne). Co w takim Gołębiewskim ponad to wszystko jest, że warto dopłacać dodatkowe 1000 pln za nocleg i że to jest "normalna cena"?
@Rafau Podrzucisz na PW tą willę w Grecji? Spodobała mi się bardzo twoja koncepcja wakacji. Też uwielbiam drogę samą w sobie.
@Rafau no nie-kierowca musi wtedy wziąć na siebie ogarnięcie dzieci przez te kilka godzin. Z pewnością będą potrzebować aktywności fizycznej, jakiś plac zabaw, aquapark itd.
W sumie aquapark to jest też spoko opcja, jeśli masz tam leżak, cień i jakieś w miarę ustronne miejsce. Masaż wodny na zrelaksowanie pleców i drzemeczka kilka godzin :slightly_smiling_face:
@sebie_juki jakbym miał gwarancję, że potem będę mógł się wyspać, to bym tak pojechał 😉
@Rafau ja akurat mam lekkość i zamiłowanie do jazdy nocą.
Z dziećmi 4-10 lat plusy:
* nie traci się dnia na trasę
* mały ruch (np. jadąc do Chorwacji nie mam korków pod Wiedniem), mniej się dzieje na drodze, mniej rozpraszaczy - więc mniej męczące dla kierowcy
* dzieci idą spać, wiec też nie rozpraszają kierowcy
* z czasu urlopu jest więcej czasu na miejscu
minusy:
* to nie dla każdego, raczej dla nocnych marków, bez kurzej ślepoty
* w wielu samochodach nie śpi się zbyt wygodnie
Ale mając dwójkę kierowców jest to spoko opcja. Np. Warszawa - Rzym w 17h, startując ok. 19:00, na miejscu ok. 12:00; z czego dzieci i żona spali do ~6-7 rano.
Zwykle w nocy są też krótsze kolejki na ewentualnych przejściach granicznych, ale reguły nie ma.
Kiedy jeszcze były kontrole między Słowenią a Chorwacją to robiło różnicę między granicą w 15 minut a w 3h. Ale na przejściu Serbia-Węgry stałem kiedyś 3.5h w środku nocy.
@jajkosadzone kilka powodów. Po pierwsze same loty wyjdą 5k+. Ale nawet nie pieniądze są problemem, tylko:
* Na miejscu i tak muszę wynająć auto. Mały pierdzik odpada, lubię podróżować w komforcie. Za sensowne auto wyjdzie nawet I kilkaset euro dziennie. Przy dwóch tygodniach robi to już spory koszt.
* Foteliki - te z wypożyczalni to najtańsze gówno, które z bezpieczeństwem nie ma nic wspólnego.
* Wozić swoje foteliki samolotem - nie dziękuję, po pierwsze nie ma gwarancji, że będą pasować do auta na miejscu. Po drugie obsługa lotnisk rzuca bagażami i uszkodzić fotelik nie trudno. Do samolotu nie wniosę tych montowanych tyłem. Poza tym dźwigać tego mi się nie chce.
* Nie muszę martwić się o bagaż. Wezmę rowerki, wezmę basen dmuchany, wózek jeden, wózek drugi, lodówkę turystyczną - wezmę co chce.
* Lubie jeździć. Lubię podziwiać widoki. Lubię się zatrzymać na punktach widokowych. Taka podróż to będzie przygoda.
* Nie muszę się martwić o to, że żona się będzie bała prowadzić wynajętą furkę, gdy ja będę chciał się napić winka w knajpie do obiadu.
* No i w końcu - nie po to kupiłem za ciężko (no dobra, niezbyt ciężko) zarobione pieniądze dojebane, duże i w opór wygodne auto, żeby z niego nie korzystać xD
@sebie_juki ja zawsze wynajmuję willę na uboczu. Teraz, jako że rezerwowałem czerwcowe wakacje już w lutym, dorwałem super domek 100m od piaszczystej plaży z ogromnym ogrodem, huśtawkami, trampolina, gigantycznym patio z grillem w stosunkowo niewielkiej miejscowości na chalkidiki. Problematyczna będzie tylko podróż do Grecji, bo nie wiem ile km uda się pokonać każdego dnia, więc nie rezerwowałem w ciemno, tylko na bieżąco będę szukać noclegów po drodze. Droga na 3 dni rozłożona, także bez pośpiechu, ale jak jednego dnia się uda machnąć pół trasy, to bym nie narzekał. :grinning:
@Rafau to jeszcze jako alternatywny tip - z naszymi dziećmi zdarzało się czasem lecieć a nie jechać samochodem; ale wtedy celowaliśmy w takie apartamenty / pokoje w hotelu, żeby miały aneks kuchenny. Przy dzieciach alergikach lub takich, które trudno czasem nakarmić w restauracji to zjedzenie w domu to zawsze był plan B.
@utede wiesz, może być tak, że dzieci w domu czy u rodziny nie grymaszą, ale w zderzeniu z kuchnią egipską czy jakąś inną nie pokrewną polskiej nie odnajdują się i mogłyby przez tydzień jechać na frytkach byle nie ryzykować. Tam, gdzie jest szwedzki stół i wiele dań do wyboru - spróbują wielu rzeczy na zasadzie "nałożyłem sobie mały kęs, jak będzie dobre to dołożę, jak będzie złe to starzy się nie wkurzą że nie zjem dania za €30".
Po kilku ładnych latach jeżdżenia tak, jak byłem przyzwyczajony z żoną (objazdówka, restauracje) pojechanie na (pogardzany przez nas) allexclusive było jak objawienie. Nie było posiłku by dzieci wzięły to samo co my lub co wzięło drugie. Wypracowali sobie strategie przetrwania z obcą kuchnią. A w domu/u rodziny są ok pod względem wybrzydzania.
@Rafau a dlaczego samochodem? Samolot nie jest wygodniejszy? Chyba,ze sama podroz ma byc przygoda 😉
@Taxidriver skąd ja to znam: jak była faza na jajka to 2 duże na raz na śniadanie dzień w dzień, teraz nawet nie spojrzy, tubka jedna wejdzie spokojnie po każdym posiłku, a na pusto to i 300g, dzisiaj zobaczył ser żółty z psim patrolem xD i do koszyka, 5 min tłumacze że tego nie zjesz bo nie lubisz, Sky na opakowaniu nie zmienia smaku, jesz tylko swoje waniliowe, ale o dziwo zjadł plaster, potem zaczął miętolić drugi ale już nie skończył i pół godziny mu suszyłem głowę, żeby dokończył to co wyjął ale nie i basta, nie bo nie, eh xD
@GazelkaFarelka "byliśmy w gołębiewskim" usłyszałem kilkukrotnie od znajomych, jakby to już było wystarczająca zajebist#$ć by opisac pobyt :smiley: takich ludzie jest masa, sam tego nie rozumiem ale każdy wypoczywa jak lubi i płaci jak lubi albo lubi to okazywać :smiley:
@Taxidriver pierwszy raz w celach niesłużbowych będę z żoną w luksusowym hotelu, masaże, spa itp.
Za tę kasę spędzilibyśmy tydzień we Włoszech, ale nie mamy tygodnia. Mamy weekend, znamy hotelową restaurację, wiemy, że jest pięknie i smacznie. Pewnie nieprędko wydarzy się coś podobnego, ale zaczynam rozumieć, co jest w takich hotelach
@Hi-cube racja, nie spojrzałem na rozmiar hotelu Gołębiowski ale cena jest, powiedziałbym, europejska.
@GazelkaFarelka chyba się nie zrozumieliśmy. Na co dzień w domu, u rodziny, w restauracjach itp je się różne rzeczy i jedząc potem poza domem wybiera się to co powinno smakować. Nie mówię tu o jakoś małych dzieciach ale już rozumnych.
Z dorosłymi jest przecież podobnie- zamówisz coś co nie znasz i masz wybór jak nie zasmakuje… albo zjeść albo nie xd
@Rafau każdy mądry który podjął decyzję że dzieci mieć nie będzie ;)
@Rafau To moja starsza jak miala rok to już jadła rzeczy typu podsmażana kaszanka z cebulą - mąż jadł i jej się chciało tak, że aż płakała. Młodsza z kolei kręci nosem na wszystko i trudno ją przekonać do spróbowania nowych rzeczy. A kazde danie analizuje na składniki pierwsze, dłubie i ogląda. Z carbonary zostawia boczek na przykład.
@Taxidriver niby tak, ale bez sensu porównanie hotelu butikowego z molochem wczasowym jak Gołębiewski...
Ciężko to nawet jakoś porównać, ale co mi tam. Londyn, porządne hotele.
Zaznaczam tylko by znaleźć podobnego rozmiaru hotele do Gołębiowskiego wziąłem bliską datę na 10 osób (5 pokoi) na 6 nocy.
@GazelkaFarelka ja regularnie jeżdżę do Golębia do Karpacza i wśród polskich top hoteli ten jest moim ulubionym.
Przez to że jeździmy stale i w wiekszym gronie to mamy 34% zniżki w tamtym roku wychodziło za weekend ok 1400 za pokój 2+1 z wyżywieniem basenami saunami itp
@GazelkaFarelka https://www.thesamlinghotel.co.uk/roomtypes/luxury-double/
https://leeucollection.com/UK/linthwaite-house
Tutaj masz 3 hotele z wyższej półki. 1school chyba stracił gwiazdkę Michelin.
Obczaj ceny.
A to nawet nie jest Londyn.
Luxury Double Rooms | The Samling Luxury Country Hotel in the Lake DistrictDiscover our selection of Luxury Double Rooms. With stunning views over Lake Windermere and stylish interiors, book your Luxury Double Room today!The Samling Luxury Country Hotel in the Lake District@Taxidriver a to faktycznie pech xD u mnie na szczęście jest parę rzeczy, które działają zawsze.
@GazelkaFarelka no dwójka to już hece, na szczęście młodsza (blisko 2 lata) jest jeszcze w wieku, że chce próbować prawie wszystkiego. Ostatnio wpierdalała musztardę sarepską xD
@FoxtrotLima znam moich synów, mogę powiedzieć, że od urodzenia i nigdy nie wiem na co będą mieli ochotę.
Raz zjedzą chilli con carne, innym razem chleb z masłem, jutro ryż z jajkiem a za dwa dni burgera. Nie ma reguły.
Tylko kefir wejdzie zawsze i wszędzie.
@Rafau Kto nie ma więcej niz jednego dziecka. Przy pierwszym byłam święcie przekonana, ze to, że je wszystko to efekt mojego wspaniałego wychowania. Drugie zrobiło weryfikację 😁
@GazelkaFarelka nie ma sensu prowadzić dyskusji z kimś, kto nie ma dzieci i kto nie przeżył na własnej skórze, jak trywialne problemy przeradzają się w sytuacje podbramkowe, które psują pół dnia 😉
Każdy mądry, dopóki nie ma swoich dzieci :grinning:
Od miesiąca planuję podróż do Grecji autem i oznaczam po drodze knajpy, w których dostanę smażonego kotleta w panierce, rosół xD a jeszcze starsza (4 lata) nie tyka frytek, ani ziemniaków, więc pozdro xDDD
wiem, że będzie ciężko, więc awaryjna szamka w postaci makaronu z oliwą, ogórków i papryki będzie jechała z nami w lodówce turystycznej.
@utede Jeździmy do takich gdzie już wiemy że coś będzie sprawdzonego XD
Poza tym sorry, jak wyobrazasz sobie uczenie kogoś jedzenia tego, co mu nie smakuje? Mamy celowo zamawiać jej coś, czego nie lubi i siedzieć konsekwentnie przez dwie, trzy godziny aż w siebie mimo obrzydzenia wmusi, zeby trenowała jedzenie wszystkiego? Gwarantuję ci efekt dokładnie odwrotny. Pamiętam jak na szkolnej stolowce zmuszali nas do zjedzenia mięsa i nie pozwalali wyjść dopóki nie bedzie zjedzone. Do dziś nienawidzę pulpetów. Postaw się sam w takiej sytuacji, zamawiasz dla siebie jakies danie, ale ci nie smakuje w ogóle. Dałbyś się komuś zmusić do zjedzenia?
@GazelkaFarelka ale nikt nie mówił że masz uczyć na wakacjach :) poza okresem wakacyjnym nie jadacie w restauracjach czy innych miejscach by to przetestować czy nauczyć?
Tak czy inaczej to tylko moja obserwacja otoczenia, więc typowy dowód anegdotyczny
@FoxtrotLima No właśnie znam swoje dzieci i dlatego wolę szwedzki stół w hotelu, zamiast szukania knajpy w której w menu będą rzeczy, które zje każdy z rodziny. I to nie kwestia wychowania, bo starsza generalnie zawsze jadła wszystko. A młodsza ma mocno specyficzne wymagania i wystarczy że jej faktura dania jakoś nie podejdzie, będzie za gęste albo za rzadkie, albo ziemniaki jakimś sosem poleją, albo nie taki kolor i już tego nie zje. A nie będziemy też codziennie przecież jej nuggetsów i frytek zamawiać.
@GazelkaFarelka przecież znasz swoje dziecko i wiesz co zje a czego nie ruszy. Jeździłem z dzieckiem na wakacje, jedliśmy w knajpach i nigdy takich cyrków nie było, bo wiedzieliśmy co dziecku zamówić, albo co oddać ze swojego talerza.
by od małego uczyć konsekwencji wyborów
he he he
Nie musiałeś pisać wyżej że nie masz kaszojadów XD
Tak, o niczym innym na urlopie nie marzę jak uczenia dziecka tego, że jak sobie coś wybrało to musi coś zjeść i wysłuchiwać darcia japy. Ewentualnie przez cały tydzień dawać mu do jedzenia wyłącznie nuggetsy z frytkami.
W domu gotuje się coś, co wszyscy lubią albo - jak akurat coś nie lubi to se zje kanapkę czy cokolwiek innego z lodówki i nara. A w restauracji musisz zamawiać kolejne danie, bez gwarancji że będzie smakowało. Ewentualnie jak chcesz "nauczyć konsekwencji wyborów" to siedzieć przez najbliższe dwie godziny przy stole aż nie wmusi w siebie tego dania, albo przez resztę dnia wysłuchiwać darcia japy że jest głodne.
A taki szwedzki stół to se nałoży po jednej łyżce z pięć potraw, popróbuje i zje co mu smakuje.
@GazelkaFarelka co do Gołębiewskiego to nie wiem.
W UK w turystycznej miejscowości nocka w dobrym (ale nie 5 gwiazdkowym) hotelu zaczyna się w sezonie od £300 (wliczając śniadanie), hotele z gwiazdką Michelin to start od ok £400-500/noc.
W mojej okolicy nie dostaniesz nawet klimy w pokoju. XD
Będzie srebrna zastawa, wymyślne jedzenie, i renoma hotelu z kilkudziesięcioletnią tradycją.
British made łóżka, materace, srebrna zastawa itp.
Ogólnie dla mnie strata kasy ale ja jestem prostym taksówkarzem.
@GazelkaFarelka być może. Nie mam kaszojadow więc to totalnie nie moje zmartwienie :)
Chociaż patrząc po rodzinie czy znajomych to chyba kwestia wychowania by od małego uczyć konsekwencji wyborów, poza tym restauracje często mają kids menu
@utede Z tym wyżywieniem to różnie bywa, jak z małymi dziećmi to lepiej szwedzki stół w hotelu - jest szansa że coś wybiorą i zjedzą. A w restauracji zamówią całe danie (po tym jak pół godziny się zastanawiają i zaczynają płakać że nie wiedzą co wybrać) a potem okaże się że im jednak nie smakuje i zamawiaj im drugie albo chodzą głodne.
@dez_ poszło na PW
@GazelkaFarelka gdzie? Pytam serio bo ostatnio szukałem i tak porypane ceny to niestety standard.
@utede nigdzie nie wspominałem o wysokiej/wyjątkowej klasie hotelu.
@dez_ nie widzę tam żadnej wyjątkowej „klasy” a po prostu ładny hotel w formie kurniku. Bywałem na świecie w lepszych i tańszych, a przede wszystkim bez wyżywienia, bo na wakacjach najlepiej się je tam gdzie się chce a nie to co podają.
No ale to możenia jestem dziwny :)
@Taxidriver Z ciekawości, co tam jest takiego że warto tyle płacić? Za cenę mniej niż dwóch najtańszych noclegów w tym cudzie mam pięć dni w pięciogwiazdkowym w Karpaczu czy Szklarskiej, z wyżywieniem dla całej czteroosobowej rodziny. Porównuję z Polską i turystyczną miejscowością, a nie jakąś tanią Bułgarią czy Turcją.
@dez_ że raczej to normalna cena za hotel dobrej klasy na Zachodzie. A Polska już jest krajem zachodniej.