Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Minoretta w Dyskusje

Specjalista

w Dyskusje

25piorunów

Ja to tak się pożale i zapytam - jak Wy lubicie koty?

Wszędzie słyszę zachwyt nad kotami. U mnie zawsze były psy, ale z narzeczonym stwierdziliśmy, że na psa opcji nie mamy, ale weźmiemy kota. I co? I jakoś wstyd mówić, ale żałuję. To co ludzie mówią, że kot układa Ciebie pod siebie, to prawda. Najtrudniej mi zaakceptować te humory. Raz chce się przytulać, to wtedy wchodzi na kolana i mruczy, ociera się i wtedy mam go pieścić. Za chwilę cztery dni wjadą takie, że nie mogę go dotknąć, bo nawet jak go zawołam to już mu ogon gniewnie lata. Zapomnij, że pogłaszczesz, bo od razu łapami chwyta i uszy po sobie. W mieszkaniu dywan jest w jednym tylko miejscu - jak rzyga, to zawsze akurat na ten dywan. Mimo, że go ganimy od drapania, skakania po meblach to sofa odrapana, fotel odrapany, a pazury mu obcinam. I tak pozaciąga. Firany? Nie ma sensu kupować czegoś droższego niż 80zł na allegro, bo pozaciągane. Pranie? Tylko wyjdzie się z boku, wskakuje na suszarkę, zrzuca pranie. Kupiłam sobie nowy dres to mam już podrapany. Kwiatków nie ma sensu kupować, bo rozgrzebie ziemię. Dostanie zjebę raz, drugi, dziesiąty i nic to nie daje. Roślin posiadać się nie da, bo je gryzie. Odechciało mi się posiadać dywan, planować nową sofę czy kupować nowe ciuchy, bieliznę. Nieraz jak z kuwety wyjdzie to w tyłku ma jeszcze rysik z g*wna i robi nim ślady. Może przy człowieku nie wskoczy na stół, ale wyjdzie się z pokoju to zaraz jest gdzie chce. Później te rysiki i resztki po kuwecie też tam są. A w zamian? W zamian kupuję mu karmę, sprzątam kuwetę, wydaję na weta i żwir, żeby mieć stworzenie, które łaskawie 5 razy w tygodniu się połasi, bo akurat chciałby, żeby mu w kuchni coś spadło do jedzenia i raz w tygodniu życzy sobie miziania, to przyjdzie...

Nie rozumiem ludzi z podejściem "wzięłaś kota to musisz się pod niego ułożyć, masz kota to pogódź się, że będzie na blacie w kuchni, koty takie są, że wszystko niszczą". No ale wychodzi na to, że rzeczywiście tak jest. U was też to tak wygląda? Czy z czasem się zmienia? Kot ma 9 miesięcy, po kastracji.

Komentarze (75)

Autorytet0piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba4piorunów

Jedzenie przez psy kup jest dla mnie absolutnym argumentem przeciwko posiadaniu psa. Mój pies wpierdziela gówna na spacerach jakby to były frykasy jakieś i potwornie mnie to od niego odrzuca, żałuję potwornie posiadania psa

Osobistość0piorunów

Ja nie widzę problemu, nie pasi to wypros dziada za drzwi.

Kosmonauta1piorunów

@Minoretta Mam doskonały pomysł na rozwiązanie Twojego problemu z kotami: nie miej kota. Po pierwsze nie nadajesz się do tego zaś po drugie, nie nadajesz się do tego. Należy się 200 zł.

Autorytet10piorunów

@Minoretta Dobrze, że pytasz. Z Twojego opisu wyciągam wniosek, że jeszcze nie czytałaś książek o wychowaniu kotów, bo ich nie rozumiesz. Nie rozumiesz, skąd te zachowania się biorą i jak niektóre z nich ograniczyć, a które przestawić na znośne dla Ciebie.

Chodzenia po blatach, zrzucania i gryzienia kwiatków nie zakażesz, taka jest natura kota. Ściągania z suszarki całkowicie nie wyplenisz, ale stanowczo ograniczysz klamerkowaniem ubrań. Jak przez pół roku za każdym razem zaklamerkujesz dokładnie ciuchy, to w końcu ściąganie ubrań nie będzie dla niego satysfakcjonujące. On ma radochę z położenia się w tych ubraniach.

Drapie meble, bo wtedy reagujesz. Może 10 minut zabawy z nim wędką lub w aportowanie go trochę zmęczy, wybiega. A może tak wymusza smaczki? Może nadaje się na spacery w szelkach?
U mnie, mimo wielu drapaków, wciąż drapią meble, bo reagujemy :( Gdybyśmy na początku wiedzieli, to nie mielibyśmy tego problemu, ale też nie mieliśmy książek o psychice kotów.

Z treści rozumiem, że jest sam, a ma mnóstwo energii jako nastolatek.

Z psem pójdziesz na spacer i podobnie, tylko inaczej, trzeba się zająć kotem.

Kupa wisi z tyłka? Pasta odkłaczająca. Mokra karma.

Poczytaj książki, pozwolą zrozumieć, co się dzieje u kota i co się dzieje u Ciebie, bo siebie też trzeba trochę zmienić pod tego mieszkańca.

Dobrze, że pytasz. Powodzenia :)

Osobistość6piorunów

@Minoretta Jako kociarz od lat dodam, że większość rzeczy w necie na temat kotów to bzdury. Kota trzeba ułożyć tak samo jak psa - tylko psy są bardziej ogarnięte i nawet jeśli ktoś nie zna się na tresurze to jest w stanie jako tako większość psów wychować.

Kociarzom z miękkimi serduszkami w dupach się poprzewracało z pozwalaniem kotom na wszystko. Mój jak mnie podrapie - wpindol. Drze jape w nocy bo chce jeść - wpindol + micha opóźniona o kilka godzin. Włazi na stół - wpindol. Chcę go głaskać - ma siedzieć obok mnie i tyle - niech zarobi na michę. Kilka miesięcy i KAŻDY kot jakiego miałem był grzeczny jak baranek i przytulaśny jak słodki kociaczek. Gdy kot zna swoje miejsce w grupie (czyli najniżej w hierarchii jak się da), to się uspokaja i akceptuje ograniczenia nałożone przez tych postawionych wyżej (czyli wszystkich).

Gruba ryba7piorunów

O, ktoś tu chciał usłużnego niewolnika a dostał stworzenie które nie jest robotem. Cóż za pech.

Fenomen8piorunów

@Minoretta bo złego kota miałaś, mówię Ci są różne, musisz innego kota spróbować :smiley:

Fanatyk2piorunów

@Minoretta mam rasowego, ale chwilę się zastanawiałem nad rasą i wybrałem w miarę łagodną. Nic nie niszczy, daje się wozić. Nie drżę mordy zbyt często po nocach. Incydenty się zdarzają, w końcu to kot. Sąsiedzi mają inne rasy czy też dachowce i nie mają problemów. Za to inni znajomi z tą samą rasą co moja, najpierw wzięli jednego a potem drugiego z tej samej hodowli. Młodszy mało domu nie rozniesie, pewnie w końcu dostanie wilczy bilet. Także wszystko zależy od egzemplarza.

Gruba ryba10piorunów

Jako kociarz od 15 lat powiem tylko, że to kot jest dla Ciebie a nie odwrotnie. Dlatego kota trzeba tarmosić, głaskać, przytulać jak się chce a nie jak on chce. Będzie robił dramę ale nic mu się nie dzieje i nie wyrasta wtedy na niedotykalskiego. Wskakiwania na blaty i łażenia wszędzie nie udało mi się go odzwyczaić. Drapaki w dobrych miejscach pomagają na niszczenie sprzętów.

Autorytet4piorunów

@Minoretta polecam ragdolki, dostosowują się do człowieka, w usposobieniu bardziej przypominają psy.

Autorytet1piorunów

@Opornik jest bardzo czysty, niegdy nie ruszy innego jedzenia niż swoje i przesypia całą noc z nami. Pierwszy kot, który się dostosował do naszego rytmu życia, a nie odwrotnie, jak to zazwyczaj z tymi bestiami bywa 😉

Autorytet2piorunów

@Minoretta no za 200zł, to pewnie bardziej kiedyś stały obok siebie, niż mialy wspólne geny 😛

Autorytet4piorunów

@30ohm mój na szczęście jest najlepszym kotem i zwierzakiem jakiego miałem

Fanatyk0piorunów

@madhouze ragdolle też potrafią być zjebane

Specjalista5piorunów

@madhouze plot twist jest taki, że mam kota po matce ragdolce. Ragdolka uciekła, puściła się z jakimś wioskowym amantem. Tylko, że ja mam powoli wątpliwości czy on coś z tego ragdolla genami ma w ogóle. Bo w wygląda jak zwykły kot z pola. Ani futra dłuższego, ani puszystego, ani koloru. Już się momentami zastanawiam czy kobieta jakiś scam uprawiała, że brała kocięta z piwnicy na wsi i sprzedawała po 200zł jako "po ragdolce" xD ale matka broniła młodych, więc nie wiem.

Fanatyk6piorunów

Młody to i głupi. Trzeba go karcić do skutku. Z czasem trochę się uspokaja. Drapak jednak trzeba kupić choć nie gwarantuje że tylko tego będzie używał. Ja stwierdziłem że sofę juz pozostawiam na pożarcie ale tylko sofe. Z wiekiem nie jest już takim gapciem. Nie zrzuca. Lepiej wymierza działania na zamiary

Fanatyk0piorunów

@Minoretta trzeba go troszkę że tak powiem nakierowac 😉 aż do skutku

Specjalista0piorunów

@kodyak Mamy taką wysoką budowlę która ma 3 drapaki. Do tego jeden stoi luzem i jeden kartonowy. Nie wystarcza.

GURU2piorunów

@kodyak Drapak albo dwa jest niezbędny dla kota

GURU6piorunów

@Minoretta Jeszcze tylko dodam że u mnie jest polityka "masz zarabiać na michę". Nie chcesz na kolanka, nie chcesz się przytulić? Wali mnie to, masz cierpliwie znosić "pieszczoty", a spróbuj tylko prychnąć.

Potomstwo też jest tego nauczone, dzieciaki chcą to biorą kota, nieważne że ma minę kill_me.jpg 😛

Gruba ryba16piorunów

@Minoretta Ja miałem kota z wioski uratowany z worka wrzuconego w potok, bardzo wdzięczne zwierze, nigdy nic nie zniszczył, nie drapał, łasił się, wychodził na całe dnie i wracał niczym cień. Dostojnie szedł przez życie i widać że kochał. Potem jak odszedł w wieku bodajże 19 lat stwierdziłem a kupię sobie rasowego brytyjskiego.

Pieprzony potwór, niszczył wszystko, darł się, srał do kuwety tak że było zawsze poza a nigdy w środku, gonił się jak po⁎⁎⁎⁎ny z własnym cieniem o 3 w nocy, ale nie powiem jak chciał to przychodził też siadał na kolanach i mruczał. Jednakże przeważyło wpieprzanie się na meble i zrzucanie rzeczy z półek oraz próby szczania na tapicerkę. Po 3 latach dokonałem eksmisji do kuzynki na wieś bo była zachwycona że taki piękny i rasowy, wytrzymała z nim sezon jak rozwalił jej meble tapicerowane i wy⁎⁎⁎⁎ła do stodoły gdzie sobie żyje menda do tej pory jak typowy "wsiowy polski"

Fanatyk8piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa "srał do kuwety tak że było zawsze poza a nigdy w środku". To robił kocur mojej babci tylko z sikaniem. Skubany nigdy nie nasikał do kuwety tylko zawsze poza. Nieważne czy kuweta otwarta czy zamykana. Zawsze dupę na zewnątrz wystawił i nasikał na podłogę.

GURU7piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa

>i wyjebała do stodoły

HEHEHEHEHE
Ja kiedyś na wsi spotkałem pięknego syjama, i się zastanawiałem co taka ślicznota robi na zadupiu w towarzystwie burasów. No to już wiem. 😛


Nie wiem może to moja schiza, ale mam wrażenie że koty po przejściach bardziej doceniają człowieka

GURU15piorunów

@Minoretta Moje mruczniki naprawdę potrafią być bardzo kochane. Np. mój rudy skurwiel jest bardzo do mnie przywiązany, opiekuńczy, "broni" domu i działki, ale dziś o 4 miałem ochotę go zatłuc i ganiałem z kijem po domu.
Myślę że dużo zależy od egzemplarza. Niektóre nic z siebie nie dają, inne są kochanymi kompanami.

No i kota trzeba niestety wychować. :smiley: Ja mam politykę 0 tolerancji dla fochów, spróbuje mi któreś prychnąć jak głaskam, to od razu szmata idzie w ruch. Podobnie z niszczeniem mebli.

>że kot układa Ciebie pod siebie, to prawda.

Absolutnie się z tym nie zgadzam.


>Nie rozumiem ludzi z podejściem "wzięłaś kota to musisz się pod niego ułożyć, masz kota to pogódź się, że będzie na blacie w kuchni,

IMHO straszne brednie i pierdololo

Gruba ryba6piorunów

@Opornik

Ja mam politykę 0 tolerancji dla fochów, spróbuje mi któreś prychnąć jak głaskam, to od razu szmata idzie w ruch. Podobnie z niszczeniem mebli.

I mnie latał klapek xD i też syczałem i fukałem na kota. Pomogło, mnie się słucha, do mnie się łasi, a do żony niekoniecznie xD

Fanatyk1piorunów

@Minoretta możesz jeszcze płacić behawioryście połowę miesięcznej pensji a on na pewno cudownie, niczym Kaszpirowski nauczy go dobrych manier.

Specjalista3piorunów

@Opornik tylko że teraz to wygląda tak, że jak tego kota gonisz z kijem i strzelasz mu ze szmaty, a ktoś by Cię nagrał przez okno, to zaraz masz wjazd DIOZu, TOZu i innych + szyby wybite przez popularność video na mediach społecznościowych xD to sie lepiej nie przyznawać, że zwierza czasem trzeba przywołać do porządku, bo jedyną słuszną aktualnie metodą jest akceptacja całego szitu i nagradzanie pozytywnych zachowań.

GURU4piorunów

@WatluszPierwszy Tyle dobrego że psy są dużo mądrzejsze. Ja miło wspominam bo to cholernie mądra psina była która się mną opiekowała jak byłem dzieckiem, często uprawialiśmy dalekie wędrówki. Ale to były inne czasy, człowiek był młody i miał czas, teraz już nie wolno psa puszczać luzem. I nie wyobrażam sobie zbierania ciepłego gówna z ziemi. 😛

Fanatyk3piorunów

@Opornik my mamy psa, bo żona chciała. Nie polecam. Jestem z domu w którym zawsze były psy, to mnie skutecznie wyleczyło z psiarstwa.

GURU2piorunów

@WatluszPierwszy może swoje zrobiło manie psa kilkanaście lat. 😛

Fanatyk4piorunów

@Opornik w mojej nomenklaturze jesteś więc właścicielem kota a nie kociarzem. To rozumiem i w pełni popieram.

Fanatyk16piorunów

@Minoretta generalnie psiarstwo i kociarstwo to trochę stan umysłu. Ja tego nie ogarniam. Do tego trzeba mieć psychikę i to lubić. Koty są fajne, lubię je... ale w domu bym nie chciał. Mogę pomiziać, mogę dać jakiś smakołyk, ale niech to będzie kot kogoś ze znajomych albo rodziny. Generalnie zwierzak w domu to syf i sierść. Koty poza tym są wredne. Moja babcia miała kota, moi rodzice, wszystkie ciotki itd. Kotka rodziców, jak ich nie było w domu dłużej niż zwykle, to zawsze sikała na dywan w przedpokoju. Jak wracali o standardowej porze to tego problemu nie było. Jak miała dość głaskania to zamiast odejść po prostu gryzła w dłoń i to solidnie. Mój ojciec był cały pogryziony. Jak została za coś skarcona, to później szła i wysypywała żwirek z kuwety na całą łazienkę. Było przy niej więcej sprzątania niż przy dwójce dzieci. W życiu nie chciałbym kota w domu.

Gruba ryba4piorunów
oddaj kotu komuś bardziej odpowiedzialnemu xD

@Minoretta Z twojego posta wynika, że ty się męczysz z kotem, a kot z tobą - według mnie to brzmi jak dobra rada, a nie coś co zasługuje na "xD". Nic na siłę, posiadanie zwierząt w domu nie jest obowiązkowe.

Fanatyk2piorunów

@Minoretta grupy kociarzy to rak, jak czytam o czym pierdolą te baby (99% piszących to kobiety) to bym im zabierał te zwierzęta

Fanatyk6piorunów

@Minoretta bo jest różnica między właścicielem kota a kociarzem, tak jak między właścicielem psa a psiarzem. Właściciel to inaczej opiekun, który zwierzę ma, zajmuje się nim i wychowuje a psiarz czy kociarz, to taki który kupuje psu legowisko droższe niż fotel w salonie i bardziej się martwi stanem zębów kota niż próchnicą swojego dziecka.

Specjalista12piorunów

@WatluszPierwszy na grupie kociarzy do której robiłam podejście dostałbyś manto. Bo koty nie są wredne. koty przeżywają lęk separacyjny, albo mają problemy ze zdrowiem i trzeba iść do szarlatana wydać 5000zł, albo oddaj kotu komuś bardziej odpowiedzialnemu xD. Ale to tak jak napisałeś na początku - stan umysłu.

Kosmonauta6piorunów

Nie mam i nie chcę mieć, chociaż żona i dziecko chce. Konsultowałem się ze znajomą, która ma Maine Coona i powiedziała, że mimo całej swojej cierpliwości to jednak drugi raz by nie wzięła. Jak tylko coś idzie nie po myśli kota, to wali na złość obok kuwety. Takie to stworzenie.

Osobistość3piorunów

@serotonin_enjoyer o kurwa, zglupialbym xd

Fenomen1piorunów

@Mycha przy jednym kocie to tak ale nie przy 22. Mam 12 swoich i 10 mojej siostry. Ale moje tez czesto tak robia ze jedna jest na siku a inna na kupę. Nie wszystkie się stosują ale zazwyczaj widac ze w jednych kuwetach jest przewaga jedynek a w innych dwojek ;)

Osobistość2piorunów

@serotonin_enjoyer ja mam jedną wiecej, to kot sobie wybrał jedna na mocz druga na te drugie xd

Fenomen3piorunów

@Mycha z tą jedną więcej kuwetą to bym nie przesadzała, ja bym nie miała gdzie mieszkać jakbym miała tyle kuwet co kotów. Ważne żeby było w nich zawsze czysto. Ale rodzaj żwirku nieraz potrafi zrobić całą robotę. Nieraz wystarczy zmienić żwierek żeby pozbyć się tego problemu.

Osobistość2piorunów

@ImTheOne warto sie zastanowić nad zmianą żwirku. Powody często są dość proste. Zasada jest taka, że powinniśmy miec jedna więcej kuwete.

Kosmonauta0piorunów

@Mycha a jednak. To jest cytat z mojej koleżanki: "[Zwierzę] uparte jak osioł, a jak coś nie po myśli to kupa przed kuwetą"

Specjalista4piorunów

@Mycha jak ktoś uważa, że u kotów nie ma "na złość" to się chyba z członkiem na głowy pozamieniał...

Osobistość4piorunów

@ImTheOne jak kot wali obok kuwety, to ma problem zdrowotny. Kot nie jest człowiekiem u niego nie ma czegoś takiego jak na złość xD

Fanatyk5piorunów

koty to takie domowe szkodniki niestety. Miejsce zwierząt jest na dworze albo w oborze

Fanatyk2piorunów

@Minoretta psa wytresujesz itp a kot to kot zawsze robi jak sie mu podoba

Specjalista6piorunów

@TyGrySSek całe życie miałam psy i nigdy nie były problematyczne. Nie zdarzyły się nawet te mistyczne epizody ze zjadaniem butów. Najgorsze co się stało to jak mi szczeciak porwał kulkę wełny i wymemlał. Zawsze szczęśliwe na kontakt z człowiekiem i wspólne spędzanie czasu. Teraz zonk.