Wpis użytkownika wombatDaiquiri w NarkotykiZawszeSpoko
wombatDaiquiriGruba ryba
0piorunówJaki znacie najlepszy argument za zabranianiem obrotu substancją psychoaktywną, o ile jest dokładnie napisane co zawiera opakowanie i opisane czym grozi spożycie? Jaki może w ogóle być pozytywny efekt takiego działania? #gownowpis #pytanie #narkotykizawszespoko
od razu odpowiem - ja rozumiem, ze celem jest „zmniejszyć spożycie” ale nie wiem czy istnieje na świecie produkt którego obrót udało się skutecznie zahamować - nawet Uran kraje sobie wożą, no bo w sumie da się to zrobić i ktoś zapłaci pieniądze to robią handel
Komentarze (7)
nie wiem czy istnieje na świecie produkt którego obrót udało się skutecznie zahamować - nawet Uran
Wybacz bezpośredniość, ale raczysz sobie teraz żartować. Policję też chcesz zlikwidować bo zdarzają się przestępstwa? No ewidentnie istnienie służb nie rozwiązuje problemu, czyż nie? Argument z prohibicji w Stanach nie działa bo tam prawo było dziurawe i nie penalizowało spożycia ani sprzedaży, tylko produkcję i import, a wytwarzanie alkoholu jest przecież bardzo proste i tanie. Według mnie fakt, że gotowych materiałów wybuchowych nie da się kupić w Castoramie jak najbardziej redukuje liczbę przypadków ich użycia, nawet jeśli nadal się one zdarzają.
Jakoś w szkole nie widziałem nigdy mefedronu czy amfetaminy, za to papieroski i wódeczka pojawiały się często i powszechnie. Sądzę że łatwość dostępu i legalność obrotu ma na to wpływ. Wyzerować się na pewno nie da, ale nie przyjmuję tego jako argumentu, aby nie ograniczać.
@wombatDaiquiri w kontekście zdania
nie wiem czy istnieje na świecie produkt którego obrót udało się skutecznie zahamować - nawet Uran kraje sobie wożą
to brzmi jakbyś jednak ograniczenia też krytykował. Plus bardzo niewiele substancji jest z obrotu wyłączonych kompletnie, bo są używane przez specjalistów - materiały wybuchowe, silne odczynniki chemiczne, leki, izotopy promieniotwórcze. To wszystko jest w obrocie, ale przypadkowy cywil jest z niego wyłączony i to jest w mojej opinii dobre. Ale skoro ograniczenia ci nie przeszkadzają to fajno, teraz trzeba tylko dobrać skalę ograniczeń. Bo ja się obawiam (ale tu już IDzD), że nawet legalnie dostępne i pewne substancje będą za drogie i problem narkomanii dalej będzie zasilany przez tańszą ulicę - silne uzależnienie szybko drenuje portfel i co wtedy?
Widocznie miałem ze biedną szkołę, dresiki się w wynalazki nie bawiły, szlug musiał być, do tego browarek/wódeczka. To można było starszym podprowadzić albo braciaka poprosić żeby kupił. O maryśce faktycznie zapomniałem, zdarzała się, ale rzadziej bo to bardziej subkulturowe było, zielone palili skejci i "smutni", oczywiście nie rezygnując z tytoniu i alkoholu. W sumie taki stereotypowy rastaman z dredami się na moim kwadracie nie trafił. Dopiero w technikum zacząłem widywać pixę i inne takie, ale to już byli dorośli ludzie.
@KsRobag nie napisałem, żeby nie ograniczać.
Jakoś w szkole nie widziałem nigdy mefedronu czy amfetaminy, za to papieroski i wódeczka pojawiały się często i powszechnie
To nie wiem do jakiej szkoły chodziłeś, bo u mnie od czasów gimnazjum i Mefedron i marihuana i wodeczka w szkole sie przewijały. Ja pierwszy raz wypiłem mając lat 15. Paliłem trawę kolo 18. A w liceum to ludzie takie cuda wynajdowali, ze dorosły to się za głowie łapie ze można takie rzeczy w siebie ładować z nadzieja na dobry efekt.
Chodzi mi bardziej o to, ze sprzedanie „czystego” produktu za 500zł albo kupno chuj wie czego z ulicy za 50zł pozwala ciekawym w możliwie bezpieczny sposób eksperymentować.
W mojej grupie jakoś tak wyszło ze po każdym było już w okresie licealnym widać czy będzie rastamanem, alkusem, fanem substancji szybkich czy nałogowym sportowcem.
@wombatDaiquiri Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś woził Uran.
Natomiast uranu całkiem sporo wożą, bo rocznie zużywamy 65000 ton - jest nawet notowany na giełdzie. Ale co to ma do substancji psychoaktywnych? xD
@Nemrod chciałem podać jakiś przykład substancji o limitowanym obrocie i mi się z Owsiakiem skojarzyło. Poza tym rzeczywiście im więcej o tym myślę tym mniej ma wspólnego.
Głupki. Niezbyt obliczalni.
@dradrian_zwierachs no spoko, ale obecnie te głupki i tak mogą sobie zamówić co chcą przez neta - z tą różnicą, ze mogą dostać nie to czego się spodziewali.