Wpis użytkownika tosiu w Hydepark
tosiuAutorytet
40piorunówJezu ale mi głupio. Prywatnie jestem strasznym dzikusem. Jeżeli ktoś obcy do mnie podchodzi na ulicy, na przystanku, w sklepie i zagaduje - co na Podlasiu jest normą - to jeżę się jak kot i zbywam tą osobę, ignoruję albo udaję że nie słyszę. Nie wiem dlaczego tak mam, ale tak mam, że nie potrafię zwyczajnie odpowiedzieć - a już tym bardziej pozytywnie. Dlatego jak ktoś mnie nie zna, to pierwsze co o mnie myśli - ludzie co za gbur.
Dziś pojechałem do zegarmistrza. A tam kartka, że chłop tego dnia akurat będzie o 11.30, a nie o 10.00 jak zwykle. Patrzę na zegarek z oberwanym paskiem, a na nim 10.50. No nic, nie będę stać pod drzwiami 40 minut. Poszedłem do Biedry popatrzeć na bibeloty. A tam nie ma działu z bibelotami, sama spożywka. No trudno. Wchodzę do Black Red White, by popatrzeć na zupełnie mi niepotrzebne meble, a tam nic ciekawego. Zostało jeszcze 20 minut.
O jest lodziarnia! Poszedłem, kupiłem sobie 2 gałeczki, wychodzę zadowolony. Podchodzi do mnie jakiś stary, łysy, gruby facet. Z twarzy podobny zupełnie do nikogo, zwykły, przeciętny, nic specjalnego. Nie menel, nie zajechany życiem bezdomny. Normalnie ubrany.
Od razu wiedziałem, że coś jest nie tak, bo ja szedłem chodnikiem, a on przechodził przez pustą ulicę i wołał do mnie "przepraszam". No to się zatrzymałem, a on zatrzymał się na środku jezdni. Tyle mi wystarczyło, by wiedzieć, że nie będzie pytać o drogę czy godzinę, a zwyczajnie czegoś chce.
I on do mnie mówi - Czy mógłby mi Pan kupić loda, bo nie mam pieniędzy. Widać, że chłop się stresował, bo miał taki tik nerwowy, że jak mówił to szybko kręcił kciukami wokół palców wskazujących, na co od razu zwróciłem uwagę. I ja też się zestresowałem i zamiast nawet kulturalnie odmówić, to tylko nawarczałem na niego, że "są odpowiednie instytucje od pomocy".
I głupio mi się zrobiło. Mogłem mu tego loda kupić. Ale cóż. Jestem dzikusem.
Komentarze (14)
Nie poznasz motywów tych ludzi. Ja naciełam się na życzliwość ludzką zbyt wiele razy. Czasami dochodziło do absurdalnych sytuacji, że podchodził do mnie człowiek drugi raz, abym znowu kupiła mu picie. Zapomniał, a ja się poczułam wyruchana mentalnie. Kolejny raz facetowi zrobiłam zakupy bo prosił, dałam mu cała torbę, mimo że nie miałam sama dużo kasy bo liceum. Po 30 minutach zobaczyłam jak za moje produkty zbiera kasę wśród innych bezdomniaków.
Ostatnio powiedziałam dość, nigdy więcej. Dopiero jak poznam szerszy kontekst.
Nie czuj się odpowiedzialny za sytuację człowieka, którego nie znasz. Postaraj się przygotować na następny raz przygotować tekst, który będzie w zgodzie z Tobą.
Może miał cukrzycę i nie panował nad łakomstwem, a ty mu właśnie uratowałeś życie?
Kto wie...
@tosiu masz szczęście, że nie zapytał, czy mógłbyś mu zrobić loda :stuck_out_tongue_closed_eyes:
Myślałem, że się okaże że to ten zegarmistrz leciał do ciebie powiedzieć że już otwarte :slightly_smiling_face:
Jak był gruby to nie był głodny
@tosiu po regularnym nagabywaniu przez losowe osoby nauczyłem się z automatu mówić "przepraszam, nie mam czasu" albo "przepraszam, spieszę się"
by facet. Z twarzy podobny zupełnie do nikogo, zwykły, przeciętny, nic specjalnego. Nie menel, nie zajechany życiem bezdomny. Normalnie ubrany.
dziwna akcja ja też bym odmówił
@Opornik Owszem, jak nie znasz kogoś to w sumie nie wiesz. Tak mi się skojarzyło. A takie proszenie "dorosłego" o kupienie lodów mocno się z dzieckiem kojarzy właśnie.
@GazelkaFarelka brzmi logicznie. Jest też możliwe wytłumaczenie że to próba zagadania żeby wciągnąć w rozmowę i próbować wyciągnąć więcej kasy na litość, widziałem takie akcje.
@Opornik @tosiu Może był niepełnosprawny umysłowo? Tacy ludzie czasami mają umysł sześcioletniego dziecka, choć ciało już starego i dorosłego chłopa. Trochę jak bohater książki "Kwiaty dla Algernona".
Kiedyś na festynie jeden koleś niepełnosprawny kupował sobie lody, a zaraz obok stał drugi - znali się, bo razem na jakieś warsztaty chodzą (mała miejscowość to wszyscy znają więc wiadomo kim są). Ten drugi spytał tego pierwszego, czy kupi mu loda. Ten pierwszy się zasępił i powiedział, że nie ma więcej pieniędzy, ale za moment mówi "wiesz co, dam ci mojego" i mu oddał. Mój mąż to wszystko widział bo stał obok i kupił też temu pierwszemu lody. Tacy ludzie potrafią się zachować lepiej, niż niejeden "normalny".