Wpis użytkownika Vakarian w Książki
VakarianGruba ryba
20piorunówJak radzicie sobie z kryzysem czytelniczym?
Kiedyś czytałem masę książek. Potrafiłem pół dnia leżeć i czytać. Teraz oczywiście mam mniej czasu, nadal lubię czytać (a przynajmniej tak mi się wydaje), mam masę książek na półce/Kindlu, które chciałbym przeczytać, ale jakoś szybko mija mi ochota na czytanie.
Na początku roku zacząłem z postanowieniem, żeby poczytać minimum 30 minut dziennie. Przez jakiś czas szło dobrze, z początkowego lekkiego przymusu przeszło w przyjemny nawyk, aż nie zacząłem książki która mnie znudziła i klops. Zostawiłem ją, nie chciało mi się jej kontynuować, a z drugiej strony nie chciałem zaczynać nic innego i porzucać tego co zacząłem.
Dodam że nie uznaję słuchania audiobooków za równoważne czytaniu książek - słucham dużo, ale mniej się na tym skupiam niż na czytaniu, dlatego często słucham np. czegoś co już czytałem a chcę sobie przypomnieć albo jakichś lżejszych, mniej ważnych dla mnie rzeczy.
Co robić, jak żyć?
Komentarze (19)
@Vakarian nie musisz kończyć książek, które Ci się nie podobają. Możesz czytać kilka książek na raz i jak Cię jedna zmęczy to przerzucić się na inną :)
Kiedyś również czytałem książki, może nie masę, ale cokolwiek. Od 10 lat może z jedną rocznie lub na kilka lat, miałem wyrzuty sumienia, że się zapuszczam. Później uświadomiłem sobie, że w sumie nie mogę mieć siły na czytanie książek gdy cały dzień czytam kod i dokumentację, a w wolnych chwilach chłonę wiedzę dla siebie z internetu. Po prostu zastąpiłem książki fabularne czym innym, choć równie rozwijającym i męczącym mózg.
@Vakarian jak mi się nie podoba jakaś książka, to nie czytam do końca. Staram się dać czasem drugą szansę jak widziałem w niej jakiś potencjał, ale ogólnie się nie zmuszam. A no i czytam równolegle 2-3 książki, o różnej tematyce i gęstości, bo może być dobra książka, ale zawsze można poczuć przesyt i fajnie sobie skoczyć w coś innego.
Kiedyś dojeżdżałem do pracy pociągiem to się naczytałem, że ho ho, ale żeby tak w domu usiąść i poczytać to nie.
@enkamayo potwierdzam! Też czytam w pociągu w drodze do pracy. Czas szybko mija i książki jakoś same się czytają
Kiedy mam zastój wybieram do przeczytania coś bardzo prostego, bez zawiłej intrygi, przygnębiających treści, itd. Dodatkowo w miarę krótkiego, żebym miała poczucie, że udało mi się skończyć zaczętą książkę. Obecnie mam dwa DNF na końcie dlatego planuję zresetować się jakaś lekką książką :upside_down_face:
Nie radzę sobie. W zeszłym roku moją dobrą passę w ukończeniu #dwanascieksiazek przerwała Jane Austen i tak się z nią bujam już chyba pół roku
@Piechur 12 książek? Potrzymaj mi piwo: Janko Muzykant, Antek, Kamizelka, Katarynka, Stary człowiek i morze, Mały książę, Romeo i Julia, Makbet, Śluby panieńskie, Antygona, Król Edyp, Łysek z pokładu Idy, O psie który jeździł koleją 😉
@Piechur Piona xD Fight Club zacząłem w styczniu i może z połowa przeczytana 🙂
@Vakarian odstawiłem prawie całkowicie internet, zacząłem książki, które nie są może super ambitne ale dają mi frajdę (fantasy). Jest mniej mnie na hejto (prawie w ogóle) ale za to zniknęło fomo i przyszła świadomość, że życie online jest gówno warte.
@AdelbertVonBimberstein ale mnie ten Sanderson wkurzył. Zmęczyłem "Wiatr i Prawda", coś tam się porozjaśnialo, a ten na końcu pisze, że będzie drugie 5 tomów ale nie przed 2030.
To będę to musiał od nowa przeczytać żeby sobie przypomnieć, o ile dożyję.
@Vakarian ja usłyszałem, że są dwa "chce". Chce mi się posiedzieć przy piwku na hejto, ale chcę dokończyć czytać książkę. W kontekście tego zdania wiem, że jak zacznę czytać, mimo że mi się nie chce, to motywacja przyjdzie sama, a przeczytanie książki będzie okraszone nagrodą, w postaci dobrego samopoczucia. Czy zatem siądę do książki? Odpowiedź jest prosta i jednoznaczna a brzmi ona - NIE.
Nie, siądę do niej jutro rano, bo lubię czytać w niedzielne poranki i na wtedy mam zaplanowane czytanie. Przy czym, czytanie książek 30 minut dziennie jest dla mnie czymś abstrakcyjnym i trudnym do wplatania w codzienną rutynę. 30 minut dziennie na czytanie, daje 3,5 godziny w tygodniu. Łatwiej mi to rozdzielić na piątkowy (lub sobotni, byle nie środowy) wieczór z książką i niedzielny poranek. A nawet nie musisz kontynuować w niedziele tej samej książki. Idzie sezon na wędkowanie, więc pewnie zostawię książki na rzecz audiobooków czy podcastów, bo trudno wpatrywać się w szczytówki czy spławiki i czytać książkę, ale swoje tytuły doczytam.
Jak się odstawi internet to po 2-3 dniach czytanie książek idzie lekko.
Problemem jest ten ludzik w głowie, który się zastanawia, czy może ktoś właśnie nie wrzucił fajnego mema w internety.
@szatkus-4 a kto za mnie wrzuci wszystkie bzdury o F1 na hejto? :open_mouth:
@Vakarian u mnie trudno powiedzieć, czułem duży spadek formy w styczniu i lutym, w marcu już coś tak odpaliłem i chyba 8 książek mam. Po prostu kwestia czasu i dobrej książki, myślę że nie ma co się zmuszać do czytania, szczególnie słabych książek
@bojowonastawionaowca goodreads dodało domyślną półkę "Did Not Finish" chyba muszę zacząć bardziej ją wykorzystywac :grinning:
Mnie bardzo nakręca słuchanie ciekawych rozmów o książkach
@Vakarian mój ulubiony to Lektury na czas chaosu w TOK FM, w soboty o 11, do podcastów trzeba wykupić premium
A podoba mi się, bo większość rozmów o książkach, to gadanie godzinę o jednej książce, a tu jest tak, że Stawiszyński zaprasza ciekawych ludzi i opowiadają co ich literacko kształtowało przez wszystkie etapy życiowe odkąd nauczyli się czytać. W ten sposób okazuje się, że nawet Remigiusz Mróz ma bardzo fajny gust :p
@JapyczStasiek masz jakieś podcasty/kanały na yt?