Wpis użytkownika wombatDaiquiri w Gównowpis
wombatDaiquiriGruba ryba
32piorunówK⁎⁎wa mać, trzy razy już dzisiaj lało. Piętnaście minut ściana wody, godzinę świeci słoneczko, dwie godziny jesienna szarówka. Czuje stany lękowe jakby był j⁎⁎⁎ny listopad. Nie ma to jak ładowanie baterii w wakacje.
Komentarze (9)
Panie, ja od poniedziałku jestem z dzieciakami pod namiotem na dwa tygodnie - może i nie ma lampy, ale za to pranie nie ma jak wyschnąć.
@wombatDaiquiri na Mokotowie u mnie padało raz xD
eh najlepiej jakby śnieg spadł
@wombatDaiquiri no ale i w czym konkretnie problem? Jakby lało cały czas to rozumiem, ale poza samą nieprzewidywalnością to mi to tam pasuje. Jakoś tak świeżo się robi a nie że patelnia cały czas.
@emdet zapach faktycznie jest ładny. Problem w tym jak mój organizm reaguje na częste i gwałtowne zmiany pogody - opisałem wyżej.
w kwestii farmakologii - bardziej potrzebuje przy takiej huśtawce xanaxu niż kawy
.
@wombatDaiquiri w sensie, że boisz się opadów?
@wombatDaiquiri współczuję. Brzmi jak meteopatia, tylko mocniej.
@moll to nie jest kwestia obawy ani opadów. Gdyby po prostu było brzydko i padało, to miałbym obniżony napęd to się chyba nazywa w psychiatrii, zmęczenie, senność, brak motywacji. Ja to nazywam „stany przedpaniczne”, bo takim samym uczuciem zaczynają się u mnie ataki paniki. Moja mama mówiła na to „telepawka”.
Jesli nigdy nie miałaś ataku paniki, to przyrównałbym to do słuchania jak coś dużego chodzi dookoła namiotu jak nocujesz w lesie. Jeszcze nic się nie dzieje, nie wiesz co to, ale wiesz ze zaraz może być nieciekawie i niezbyt to od Ciebie zależy. No i trwa to godzinę, dwie, trzy, w końcu Ci odjebie i się rzucisz na wilki z gołymi pięściami, no bo kurwa ile można żyć w niepewności.