Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

190piorunów

#lata90 #hejto40plus #hejto30plus raczej nie #nostalgia #patologia

Często wspominając lata 90. romantyzujemy je i przypisujemy im jakąś bajkową wręcz wspaniałość. Też mi się to zdarza. Wiadomo, czas dzieciństwa, wakacje u babci na wsi, filmy z wypożyczalni video, przegrywanie kaset, bieganie z kumplami po osiedlu...Jednak zawsze, nawet w najbardziej miłych wspomnieniach pojawia mi się zadra w postaci wszechobecnej przemocy i drobnej przestępczości. Nie takiej uosabianej przez Pruszków i Wołomin czy przekręty Bagsika, ale takiej spod znaku dresów abidasa, tekstów w rodzaju "wyskakuj z kasy", "co się k...a gpisz?" itp. To było niemal wszechobecne. Nawet w małym mieście były ulice na których nikt rozsądny nie szedł w godzinach wieczornych i za dnia je raczej omijano. Na osiedlu trzeba było mieć wyrobione układy z patusami a jeśli się ich nie miało... to miało się po prostu przejebane. Jako dzieciak dobrze wiedziałem, które kamienice w mieście omijać, gdzie nie chodzić z kim rozmawiać a kogo obejść łukiem o ile to było możliwe. Krojenie było normą. Krojono w szkole, na osiedlu, w parku, na boisku. "Młody daj gałę. Fajna", "pożycz 500 zł. Nie pi⁎⁎⁎ol, że nie masz", "fajna czapka, daj ponosić". Norma, codzienność. Tak było przez całe lata 90. Mam wrażenie, że sytuacja zaczęła ulegać zmianie około lat 2006-2010. Ot takie jakieś przemyślenia mnie naszły.

Komentarze (96)

Gruba ryba0piorunów

Po⁎⁎⁎⁎na akcja. Nigdy nie miałem takich tematów w tych czasach.
I wcześniej w sumie też jak kolaborowalem z zalogantami.
Gdzie takie klimaty były? DC? Nawet jak mieszkałem przy Szembeka to jedyne co mnie spotkało to przebite opony w maluchu bo postawiłem "na miejscu sąsiada" bez wiedzy, ze to "jego miejsce " 🙃

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy dla mnie lata 90 były o tyle fajne że byłem dzieciakiem i świetnie się bawiłem :grinning:

Gruba ryba3piorunów

@WatluszPierwszy 90 wiadomo, ale ja jeszcze pamiętam wczesne 2000 jak chowaliśmy telefony w majtki przed patusami

Autorytet2piorunów

Weź mi nie przypominaj. Okrutne czasy

Osobistość3piorunów

@WatluszPierwszy Najlepsze w takim romantyzowaniu jakichkolwiek przeszłych czasów jest to, że zazwyczaj można to nadal robić. Tylko lepiej romantyzować, bo obecne życie jest jednak lepsze i wygodniejsze.

Brakuje ci wypożyczania kaset VSH - ok, wypożyczalni już nie ma. Ale nadal możesz kupić magnetowid, kasety na aukcjach, telewizor taki z dupom i oglądać. Możesz nawet nagrywać na te kasety współczesne filmy. Możesz używać odtwarzaczy filmów np na PC, które nałożą filtry symulujace oglądanie na CRT. Na pewno jakieś są, albo są wtyczki do istniejących.

Brakuje ci tego, że musiałeś wyjmować radio na kasety z samochodu po zaparkowaniu i chować gdzieś, albo zabierać do domu - zgadnij co, możesz kupić gruza i nadal to robić. Albo zamontować sobie takie stare radio w swoim obecnym. Ale pewnie jednak android auto, czy podobne trochę lepsze.

Nadal możesz kupić staje CD/DVD/BD i nagrywać rzeczy na płytki. Nie musisz czytać na kindlu, wciąż są papierowe książki i biblioteki. Brakuje ci tego że wołałeś do mamy, żeby rzuciła picie - nadal możesz wołać, ale pewnie się wstydzisz.

Nie wszystko da się wrócić w 100%, ale wiele z tych rzeczy tak. Albo chociaż w 90%. Albo porządnie je zimitować. Ale łatwiej romantyzować. Jak ludzie narzekający na konsumpcjonizm piszący z przepłaconego 10x najnowszego iphone'a pro max.

Sum5piorunów

@WatluszPierwszy Bardzo nieprzyjemne czasy. Tym bardziej cieszę się, z tego jak Polska dzisiaj wygląda.

Do dzisiaj odruchowo jak jestem na siłowni chowam buty, w których chodzę po dworze do szafki, a po chwili mam taki moment olśnienia, że przecież już nikt nie kradnie butów.

Czasami widzę jeszcze na jakichś blokowiskach kraty w oknach/balkonów na parterach i sobie myślę, że kiedyś brak takich zabezpieczeń był jak zaproszenie dla złodziei.

I ta przemoc fizyczna. Większość problemów na osiedlu rozwiązywana była w najlepszym wypadku groźbą jej użycia. Wykręcanie rąk i sprowadzanie do gleby - standard.

Teraz przypomniała mi się jeszcze ta normalizacja i powszechna akceptacja tego stanu rzeczy. Pamiętam, jak znajomy powiedział w szerszej paczce, że go skroili z kasy i butów w miejscu X. Nikt nawet jakoś go nie żałował, tylko pytaliśmy, co w sumie tam robił, przecież to oczywiste, że stamtąd jak się wróci z pełnym uzębieniem, to już jak wygrać w totka

Inspirator5piorunów

@WatluszPierwszy CZY KTOŚ TU POWIEDZIAŁ "ROMANTYZOWANIE LAT 90.?"

Jak ja k⁎⁎wa nie cierpię tej dekady (rocznik '85, miasto gminne here). Jeśli jest coś, co mogę z tamtego okresu ocenić raczej dobrze to są to:
- popkultura (bo eskapizm dobrze działał jako odskocznia od reczywistości)
- wyjazdy do dziadków do innego miasta gminnego (bo zdecydowanie spokojniejsza atmosfera)
- jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi: mam wrażenie, że taki etap "nie posiadania niczego i zaczynania od zera" trochę zahartował nas jako społeczeństwo. Niestety, romantyzacja tego okresu przez utuczonych przez tą dekadę cwaniaków i nie żyjące wtedy Zetki sprawia, że może nie powinienem być tak stanowczy w tym punkcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jak czytam Wasze komentarze, to muszę jednak przyznać, że miałem sporo spokojniejszy tryb życia, tym niemniej wszechobecna przemoc i strach bycia pobitym / skrojonym towarzyszyla mi przez wieksza czesc lat 90. Z takich "hajlajtów":

- jak mialem moze 9 lat i dostalem od ciotki z Niemiec taką nieco oczojebną czapkę. Szedłem sobie w niej przez ulicę i mijający mnie koleś (dorosły) patrzy na mnie i mi mówi "ściągnij tą czapkę k⁎⁎wa pajacu" :D
- w szkole podstawowej był taki spory dach nad schodami, przez które wchodziło ciało pedagogiczne. I raz wylądował tam bażant, by zdechnąć. Rozkładał się latami, bo ilekroć miałem lekcje angielskiego jego truchło widać było przez równolegle położone względem tego dachu okno :D
- jakoś tak jak miałem może 12 lub 13 lat, to nie było mnie parę dni w szkole i jak wróciłem, to się dowiedziałem, że doszło do pewnego "incydentu". Otóż w klasie 3 lata niżej (bodajże czwartej) był taki cwaniak Dawidek, co był strasznie pyskaty, ale nikt go nie ruszał, bo koleś miał jakieś plecy. Kolega Tomasz z klasy równoległej do mojej chyba to olał, bo jak mu Dawidek coś palnął, to Tomaszek wypłacił mu plaskuna. Zaraz następnego dnia w szkole zjawiły się plecy Dawidka w postaci dresów z miejscowości sąsiedniej i zaczęły atakować losowych uczniów - oberwał inny Tomasz (serio, oboje tak mieli na imię) i mi później mówi "Cohon, kuzwa, ja glodny przyszedłem do szkoły, a mnie jakiś c⁎⁎j w brzuch kopnął...". Z tego, co kojarzę, to sprawa skończyła się na policji, ale nie kojarzę samego finału;
- poza szkołą też nienajlepiej - alkohol jako odreagowanie stresów w pracy, tudzież jako środek do wkupienia się w łaski kolegów z pracy był narzędziem powszechnym.

Ech, no tej dekady naprwdę nie polecam ;/


Mocarz6piorunów

@WatluszPierwszy sytuacja diametralnie się zmieniła gdy wstąpiliśmy do unii a patusy wyjechały za euro - prawdopodobnie nie wrócili. Nagle przestały znikać radia i koła samochodowe, a na "niebezpiecznych" dzielnicach można było być obcym i to bez powrotu z fioletową twarzą. Ja sam tak czy inaczej już wcześniej jakoś omijałem problemy, mimo że bywałem i tu i tam, nie wszyscy mieli tyle szczęścia 😉

Sum9piorunów

@WatluszPierwszy Do dzisiaj dziwnie się czuje idąc przez części mojego miasta, które kiedyś były nie bez przyczyny owiane złą sławą. Pamiętam jak trzeba było uciekać gdy się przechodziło przez jakąś uliczkę po nie swoim osiedlu. Pełno patologii i dresów.

A dzisiaj to uliczki jak każde inne w mieście, ale jakieś takie uczucie, że lepiej się rozejrzeć dookoła zostało 😛

Fanatyk17piorunów

@WatluszPierwszy te czasy to gloryfikują ci co się w nich dorobili majątków na przekrętach i zetki, które w nich nie żyły, bo są za młodzi. Ich zachwyt pochodzi z tego co filmy prezentują.

Pamiętam wybitą szybę w samochodzie pod blokiem, ale radia nie ukradli bo go fizycznie nie było. Blokady na kierownicę czy skrzynie biegów to była normalność. Drogi, chodniki rozjebane, przy okazji moje kolana też.

Kradzieże? Na wsiach to nawet całe pole porzeczki potrafi w nocy ukraść, bo ktoś nie zebrał o czasie. Oczywiście w kościele w pierwszym rzędzie do dzisiaj siedzą.

Gruba ryba17piorunów

@WatluszPierwszy moja szkoła znajdowała przy blokowisku, które w moim mieście nazywano Czeczenią. Dwa wieżowce pełne patoli, która terroryzowała całe blokowisko na którym mieszka 25k ludzi. Aby wyjść ze szkoły mając nowy plecak, nowe buty z rynku, czy nową kurtkę i nie bać się o to że mi to skroją miałem kilka różnych dziur w płotach dookoła całej szkoły którymi można się było prześlizgnąć.

NIkt mi nie zromantuzuje lat 90, to była zasrana walka o przetrwanie w tym kraju.

Inspirator4piorunów

O, zdjęcie mojego miasta xD bo to Nowa Sól, co nie?

Specjalista4piorunów

Nie raz jako dzieciak byłem pobity i "skrojony". Oby żadnego dziecka to nie spotkało

Fenomen18piorunów

Lata 90 to gówno i metr mułu.

Najlepiej z tego okresu zapamiętałem bezsensowną i powszechną przemoc.

Aaaa i najważniejsze. W tej biedzie zawsze był alkohol i szlugi. Na to nigdy nie brakowało.

Autorytet4piorunów

@WatluszPierwszy Z drugiej strony wtedy było z 10x więcej małych biznesów a teraz gdzie nie patrzę to ludzie po 30 latach zamykają firmy bo mają dosyć a nic nowego się nie otwiera

Fanatyk29piorunów

@WatluszPierwszy

> Na osiedlu trzeba było mieć wyrobione układy z patusami a jeśli się ich nie miało... to miało się po prostu przejebane.

Nawet mi nie mów. Jakoś tak się złożyło, że pochodziłem z bloku, który "uchodził" za będący za Wisłą, na osiedlu, które było za Cracovią. Przesrane było... ale moje życie się odmieniło o 180 stopni, kiedy, zupełnie przypadkiem pomogłem jednemu chłopakowi w nauce matematyki - pomogłem mu po prostu, nie wiedząc się kim jest. Okazało się potem, że gość był młodszym bratem lokalnego herszta bojówki Cracovii. Nagle, zarówno w szkole, jak i na osiedlu po prostu stałem się nietykalny. xD

Gruba ryba6piorunów

@WatluszPierwszy Przestępczość-srestępczość. Co ty bumerze opowiadasz - w latach 90-tych pewnie skupowałeś mieszkania, żeby dziś kosić hajs. Nie pieprz, że przy minimalnej na poziomie 3PLN/h i bezrobociu 20%+ nie miałeś kapusty, aby zostać tajkunem nieruchomości...

Dzisiejsze zetki to dopiero mają w Polsce ciężko...

Gruba ryba23piorunów

Oj tak, bylejakość przeplatana z agresją i złodziejstwem. Kradzieże butów, lepszych ubrań (np. z balkonów czy na basenie miejskim), krojenie dzieciaków z kasy (kasa na lody noszona w butach XD) i wszystkiego co lepsze, dewastacja absolutnie wszystkiego co się dało (budka telefoniczna, nowe drzwi do klatki, domofon, latarnie na boisku szkolnym - rozjebali wszystko co się dało). Pod klatkami wąchanie kleju, po piwnicach walenie kompotu a później palenie marychy i haszu. Ekipy "starszyzny" walące browary pod blokami całymi dniami. Witamy na osiedlu robotniczym polski powiatowej XD

Dlaczego to się skończyło? Po pierwsze patusiarstwo pojechało pracować za granicę przerywając sztafetę spierdolenia. Po drugie internet - można sobie wejść na jakieś komentarze na popularnych portalach i zobaczyć co teraz tego typu ludzie robią.

Gruba ryba9piorunów

@WatluszPierwszy niby kiedyś było groźnie, ale dawałem radę, dopiero w zeszłym tygodniu jak mi obcy sebek zagroził spluwą w środku dnia to pomyślałem że "idą zmiany"

Gruba ryba11piorunów

@WatluszPierwszy dresy jak dresy, trochę ich było pod koniec 90s/początek 00s, ale brachol mi jeszcze opowiadał jak to w latach 90 napierdalali się z naziolami. Jak wybrałeś złe miejsce i zły czas to potrafili nie tylko poskakać po tobie, ale i pociąć twarz. No i standard - jak wpadali na osiedle to się zbierała grupka by im wjebać. Wszystko szło w ruch. Od krzeseł przez pustaki czy płyty chodnikowe. Tłuczenie się na koncertach czy w barach też podobno norma (chociażby koncert Oi Polloi w Bydgoszczy. że w ogóle takiego gówniarza jak on wówczas wpuścili xd)

Osobistość2piorunów

@ArmandoNumber5 Kiedyś wybrałam się z grupką panków do knajpy, 50 metrów przed knajpą zza rogu wyskoczyli łysi z bejsbolami, dziewczyn nie ruszali więc tylko chłopaki zaczęli spierdalać. Na szczęście to była knajpa wyłącznie dla panoli - za drzwiami była krata i nie otwierali jej dla nazioli, chłopaki zdążyli wejść, a łysym pałom zatrzaśnięto kratę przed nosami.

Innym razem u nas w mieście zorganizowano taki amatorski festiwal punkowy, gdzieś na obrzeżach miasta, przy garażach. Te kutwy łaziły i wraz z okolicznymi dresami szukały guza na samym początku, ale jak zaczęły się koncerty to luda było już za dużo i odpuścili.

W mieście była tylko jedna knajpa, w której można było napić się z metalem, pankiem i naziolem i nic się nie działo. Wiadomo, że biała flaga kończyła się na ulicy, ale tam w lokalu panował względny spokój. Tylko dresów nie wpuszczano tam.

Fanatyk5piorunów

@WatluszPierwszy komu było, temu było 😉 Jeździłem z załogą ale do dziś nie wiem po co. Wpierdol dostałem ze dwa razy.

Fanatyk4piorunów

@Ravm to samo mi opowiadał kumpel o tym dniu w Warszawie. Wesoło było.

Fanatyk7piorunów

@WatluszPierwszy ja byłem metalem. Dzień wagarowicza na Rynku w Krakowie to impreza, że kibolskie ustawki to przedszkole. Boczne uliczki pełne ZOMO, potem bili się z nimi wszyscy, łysi czy kudłaci. Bez kawałka łańcucha rowerowego to szkoda było jechać.

Akurat dzisiaj rocznica.

Fanatyk10piorunów

@ArmandoNumber5 naziole to mój temat 😉 Byłem punkiem pod koniec lat 90. Oj bywało wesoło. Kumpla raz skopali w biały dzień na rynku we Wrocławiu. Nikt nawet nie krzyknął. Przed koncertami trzeba było mieć oczy dookoła głowy i opracować cały plan w razie "awarii".

Fanatyk7piorunów

@WatluszPierwszy - już w latach osiemdziesiątych w Wozach Drzymały, czy tam gdzie stały automaty do gier nad morzem czy na dworcach PKP zawsze znalazł się rosły łepek czy nawet dorosły facet, który mówił "daj Ci przejdę" :face_exhaling:

Fanatyk2piorunów

@FoxtrotLima tak. Nawet pamiętam, jak jeden z tych, który został opowiadał kiedyś jak się żyje jego rodzinie w Szwecji. Oni tam mieli cały system robienia wałków z mieszkaniami socjalnym.

Gruba ryba2piorunów

@WatluszPierwszy u Was też nagle wyjechali do Szwecji i innych krajów skandynawskich, tak jakoś w drugiej połowie lat '90?

Fanatyk5piorunów

@FoxtrotLima Cyganie w tamtych czasach, to jest temat na jakiś osobny wpis. U nas potrafili sterroryzować pół miasteczka. Na ulicę na której mieszkali się po prostu nie chodziło. Jak za dzieciaka się tam zapuszczaliśmy czasami, to zaraz jakieś łebki w nas kamieniami rzucały.

Gruba ryba4piorunów

@koszotorobur u mnie w tych pakamerach zawsze przesiadywali cyganie i kroili dzieciaki z żetonów. Koszmar.

Gruba ryba3piorunów

@koszotorobur pamiętam "wyborny" żarcik, którego sam się stałem ofiarą - wrzucasz monetę, zaczynasz grać a tu raptem automat gaśnie, bo jakiś typek odłączył go od kontaktu rechocząc głośno. Na szczęście właściciel takich głąbów raczej pacyfikował, ale nie zawsze wszystko widział. Innym razem wrzuciłem monetę i nawet nie było "daj ci przejdę" tylko jakiś starszy typ mnie odepchnął i sam zaczął grać. Na moje pretensje powiedział tylko "spierdalaj bo w ryj dostaniesz". No to spierdoliłem bo miałem wtedy ze 13 lat a on na oko ponad 20 :smiley:

Fanatyk3piorunów

@koszotorobur taki wóz pamiętam z końcówki lat 80. Stawał zawsze wiosną na tydzień lub dwa na pustym placu koło kina w moim rodzinnym mieście. W środku ścisk, na zewnątrz małolaty palące papierosy. Byłem za mały żeby tam chodzić. Kilka lat później były już pierwsze salony gier. Jeden oczywiście na dworcu. Tam już bywałem. To było osobne uniwersum 😉

GURU13piorunów

@WatluszPierwszy "kasacja" czapek to było coś, co te debile traktowały jako hobby.

całe szczęście umiałem spierdalać, ale miałem kolegę, który nie umiał. wiecznie poobijany.

GURU7piorunów

@JackDaniels no właśnie niektórzy do tej pory nie kumają, że "chodź w bramę, coś Ci pokażę" nie oznacza kolekcjonerskiej zabawki :smiley:

Gruba ryba11piorunów

@skorpion jak ktoś nie był zabijaką zaprawionym w bojach (a nawet jeśli to i Herkules dupa jak ludzi kupa...) to wiedział, że na hasło "ej, kolego, choć no na chwilkę..." trzeba było już szybko spierdalać 😁

Gruba ryba46piorunów

Dokładnie tak było. W autach pod blokiem ciągle jakaś szyba była wybita, bo ktoś miał ładne radio albo zwyczajnie zostawił coś na siedzeniu. Nie raz z resztą widziałem wieczorem łebków co to szli przez parking i święcili latarką do środka... Wyjście do pubu na piwo też było ryzykowne. Raz obskoczyłem w zęby bo jakiemuś typowi się coś ubzdurało, innym razem koleś do mnie startował bo źle na niego spojrzałem. Kasy się zabierało tylko tyle, żeby starczyło na te 2 czy 3 piwa bo co chwilę było słychać, że kogoś skroili. Kumpel raz do domu na boso wracał przez pół miasta, bo wybrał się gdześ w nowych butach adidasa. Miasto 40k w centralnej Polsce...

Fanatyk8piorunów

@JackDaniels 100 proc. tak było 😉 U nas ludzie wstawiali metalowe drzwi do piwnic. Do dziś pamiętam, że jak mój ojciec kupił "górala", to go łańcuchem przypinał do rury, która szła przez naszą piwnicę. Sama piwnica była zamykana na solidną kłódkę a zawiasy w drzwiach nam zmienił fachowiec na solidne. Wyglądały jak z sejfu 😉

Gruba ryba20piorunów

@WatluszPierwszy o to, to, ojebywanie piwnic to był chyba wtedy sport narodowy. Pamiętam jak ojciec dorobił dodatkowy skobel w piwnicy, blokady zdjęcia drzwi z zawiasów i jeszcze ukrytą zasuwę otwieraną specjalnym łamanym kluczem własnej konstrukcji wsuwanym przez nie rzucającą się w oczy dziurę między deskami. Zabezpieczenia okazały się skuteczne bo nasza komórka jako jedna z nielicznych nie została nigdy obrobiona, chociaż raz kłódka była przecięta

Fanatyk25piorunów

@JackDaniels kradzieże sprzętu audio z samochodów, to była codzienność. Na początku lat 90. u mnie na osiedlu była jeszcze plaga kradzieży z piwnic. Ginęły głównie rowery i narzędzia typu wiertarka, jakiś lepszy zestaw kluczy itp.

Knajpy i puby, to osobny temat. Jak zacząłem chodzić, to miałem to szczęście, że szybko się skumałem z patologią i mimo, że byłem z zupełnie innej galaktyki, to byłem swój i miałem spokój.

Kosmonauta23piorunów

Tak było. W moim mieście, małym, zapaliło się skręta z paroma patusami, którzy bywali nawet zabawni i miało się spokój. Ale jak studiowałem w Poznaniu to bywało różnie. Raz dostałem w ryło po klasycznym "co się gapisz?"?

Fanatyk30piorunów

@enkamayo ja do dziś pamiętam polowanie jakie sobie na mnie z dziewczyną i mojego kumpla urządziła grupka troglodytów po pewnym koncercie we Wrocławiu. Do dziś mam traumę jak jestem na tamtejszym dworcu.

GURU86piorunów

sytuacja zaczęła się poprawiać gdy rynek się otworzył i patusy zaczęły wyjeżdżać najpierw do uk, później do niderlandów

Kompan16piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing do tego trzeba dodać, że poziom życia też się podniósł. Dres Nike czy buty Adidas nie są strojem wyjściowym w piątek do klubu. BMW to kiedyś robiło wrażenie, a teraz? Nawet się nie zauważa, no chyba że siedzi na zderzaku. Jedzenie na mieście? Teraz to norma.
I tak można wymieniać w nieskończoność. Patusy też żyją lepiej i póki starcza im z tego co mają na chlanie i szlugi, to mniej rozrabiają

Fanatyk10piorunów

@FoxtrotLima no tak, tak. To też. Choć o tym to raczej się mniej słyszy, bo mało kto wrzuca zdjęcia z ZK na fejsbuka. Ale z jukeja czy z pogrzebu już tak xD

Gruba ryba6piorunów

@rith to, plus kilku ode mnie z gimbazy po prostu siedzi.

Fanatyk24piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing yep, u mnie z wioski większość siedzi za granicą albo już nie żyje. Kolejny plus unii ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#lata90 #hejto40plus #hejto30plus raczej nie #nostalgia #patologia Często wspominając lata 90. romantyzujemy je i - WatluszPierwszy - Hejto.pl (demo semantyczne)