Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika DexterFromLab w Hydepark

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Nie ma wolności. Wolność jest tylko iluzją. To, że macie jakiś wybór, to jest tylko i wyłącznie pewne spektrum decyzji, które możecie podjąć w ramach ustalonego systemu. System społeczno-ekonomiczny dyktuje wam wszystko. Każdy pieniądz, jaki zarobicie, wielokrotnie w ciągu waszego życia trafi do kasy państwa. Myślicie, że państwo troszczy się o swoich obywateli? System dba o to, aby mógł funkcjonować, a wasza ciężka praca jest jak krew w jego obiegu.

Myślisz, że masz wybór? Że jesteś wolny? Spróbuj nie chodzić do szkoły albo nie pracować. Nikt przecież siłą nikogo do niczego nie zmusza, prawda? Siłą nie, ale głodem. Nie będziesz pracować, to nie starczy Ci na życie. System jest tak skalibrowany, że większość ludzi musi pracować te 8 godzin, żeby wystarczyło na rachunki i jedzenie. Najlepsza sytuacja jest wtedy, kiedy człowiekowi nie zostaje w kieszeni nic i znowu musi iść do pracy.

Przy poziomie współczesnej techniki i technologii moglibyśmy żyć dostatnio, pracując niewiele. Ale nie — rolę moderatora dobrobytu dzierży państwo, twór, który ludzie stworzyli dla ludzi. Elity i władza dostrajają podatkami wszystko tak, aby człowiek nie wybił się zanadto. Niektórzy swoją zaradnością potrafią nieco namieszać. Potrafią na przykład zarobić wyjątkowo dużo. Ale wtedy wchodzą progi podatkowe. Wszystko po to, aby taki ptaszek nie wyleciał z klatki. Ktoś taki mógłby zarobić kasę w kilka/kilkanaście lat i bardzo długo nie pracować. I wtedy wchodzi cały system. Na biało i ucina tę możliwość. Wszystko skonstruowane jest tak, że pieniądze wracają do skarbu państwa. Wszystkie, wielokrotnie. To nie jest wolność, to niewolnictwo.

I nie widzę sposobu wyjścia z tego systemu. Bo czy można by wrócić do natury i żyć jak ludzie kiedyś? Nie można — nie pójdziesz mieszkać do lasu, nie ma rezerwatu dla dzikich ludzi. Wszystko jest państwowe. Państwowe lasy, państwowe drzewa, rzeki, ryby, zwierzyna w lesie. Wszystko należy do kogoś, cała biosfera jest zagospodarowana. Coś, co kiedyś było naturalnym stanem człowieka, dzisiaj jest nieosiągalne. Jesteśmy niewolnikami systemu...

Komentarze (45)

Fanatyk1piorunów

Co za bzdury. To czym jest wolność? Tym że możesz sobie leżeć pod jabłonią i nic nie robić i jedzenie będzie się magicznie pojawiać za każdym razem kiedy potrzebujesz? A może jakiś niewolnik ci przygotuje i przyniesie? Całe życie jest niewolnictwem zapotrzebowania na energię - no i w zasadzie tu jest sedno sprawy, a dzisiejszy świat, ten cały "zły system" jest tego konsekwencją. Bo chcesz żreć - nie ma opcji, musisz ruszyć dupsko i upolować coś lub zebrać z krzaka. Jak się najesz to możesz chwilę poleżeć, ale zaraz znowu jesteś głodny i trzeba ruszyć tyłek. Jak nie zjesz, to umrzesz. Chcesz przetrwać zimę? Musisz ruszyć tyłek. Nie masz wyboru. A współczesne konstrukty typu szkoła, praca tylko ułatwiają przetrwanie. Jak pójdziesz do tego wymarzonego lasu żyć jak pierwotny człowiek to się szybko przekonasz jak bardzo wolny jesteś.

Przy poziomie współczesnej techniki i technologii moglibyśmy żyć dostatnio, pracując niewiele.

Tak? Niby jak? Oświeć proszę. Każdy mógłby pracować niewiele? Czyli ile?

Ale nie — rolę moderatora dobrobytu dzierży państwo, twór, który ludzie stworzyli dla ludzi. Elity i władza dostrajają podatkami wszystko tak, aby człowiek nie wybił się zanadto.

Tak tak, loże masońskie i rząd światowy dbają, żeby szary człowiek nie wybił się ponad średnią.

Prawdą jest, że nie możesz iść do lasu i żyć jak chcesz, bo tą swoją wolnością powodujesz innym ludziom dylemat moralny. Pozwolić ci tam umrzeć, czy może jednak powinniśmy cenić ludzkie życie i ratować? System w którym żyjemy mówi, że dzielimy się swoimi zasobami w pewnym stopniu i udzielamy sobie pomocy i swoją "wolnością" wymuszasz akcje na innych ludziach. Niestety, świat nie jest idealny, ale to co mamy dzisiaj jest najbliższe optimum w całej historii ludzkości, nawet tej na drzewach.

Kosmonauta4piorunów

Myślę że jest sporo prawdy w tym co piszesz ale jakbyśmy próbowali żyć w akapie to przez chwile może by było fajnie ale kłopot jest taki że szybko wybiją się jednostki które będą chciały rządzić i kontrolować resztę. Popatrz na wszystkie gówno kraje gdzie upadł demokratyczny rząd to są dwie opcje 1) rządzi bandycka junta wojskowa 2) albo religijne pojeby (np panśtwo islamskie) i bywa tak że jest jeszcze gorzej niż było. No zawsze musisz wziąć pod uwagę że dla specyficznych jednostek władza to lepszy narkotyk niż wóda i seks

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab W temacie (nie żebym w to wierzył):

https://finance.yahoo.com/news/elon-musk-predicts-age-abundance-140010187.html?guccounter=1&guce_referrer=aHR0cHM6Ly9kdWNrZHVja2dvLmNvbS8&guce_referrer_sig=AQAAALLS3F1uYd0j1LK-hodE328dNIwfHpm0O-zlutOjKlkoL_eQtylu_22QWZnRS_A9oS8JY8Qr_3JSDcwxYJFgKLxxYgr5S5eSL4iR076USkWulcrYjclR6ZnsD2vA6sLrWFdB-z-P1WNq3S5p_7sL9TmwsRSk110XJfJ0BWEi94Ry

Elon Musk Predicts ‘Age of Abundance’ Thanks to AI — What Would That Mean for Your Paycheck?Elon Musk's latest prediction about the future of work sounds equal parts utopian and somewhat terrifying. Speaking at an AI summit in November 2023, the eccentric billionaire claimed that advanced AI...Yahoo Finance
Fanatyk2piorunów

@DexterFromLab jest wszystkiego na tyle, że jeszcze te ostatnie pokolenia będą żyły w dobrostanie, później przestaniemy się rozmnażać i nastąpi wyludnienie planety.

Wolność miałem jak nas okradli ze wszystkiego na Majorce, bez forsy, poza systemem, bez kolorofonu z całą masą pomysłów jak przetrwać dzisiejszy dzień;) i to miało swoje zalety, choć pewnie byśmy tam pomarli szybko xD

Gruba ryba2piorunów

@Johnnoosh moim zdaniem jak skończy się praca dla ludzi, to nie nastanie żadna utopia tylko po prostu zapanuje straszna bieda. Bogaci się wzbogacą, będą mieli wszystko zautomatyzowane a biedni nie dostaną nic.

Fanatyk3piorunów
Ale nie — rolę moderatora dobrobytu dzierży państwo, twór, który ludzie stworzyli dla ludzi.

@DexterFromLab Za nierówną dystrybucję majątku nie odpowiada państwo (a przynajmniej nie w Polsce). W takim USA np. odpowiada za to korupcjogenny system korporacyjny, który kupił sobie prezydenta. Ale - nie ma co szukać abstrakcyjnych tworów, bo za nierówności odpowiadają przede wszystkim ludzie, którzy tak rozgrywają system, aby maksymalizować swoją wolność kosztem innych. Ilość zasobów na ziemi jest ograniczona - zawsze taka była. To z grubsza gra z sumą zerową, jeśli Ty masz więcej zasobów/wolności, ktoś inny ma ich mniej.

Absolutnej wolności człowiek nie może nigdy osiągnąć, choćby nawet dlatego, że jest ograniczony własnym, bardzo ułomnym ciałem, oraz własnymi zmysłami. Wiem, że zabrzmi to bardzo naiwnie, ale wolność to pojęcie na całym spektrum. Gdzieś tam daleko jest wolność, jaką posiadają ludzie pokroju Muska i Bezosa. Niestety uważam, że Pan Menel ma radykalnie mniejszą wolność niż Ty czy ja. Choćby nawet dlatego, że możemy sobie tutaj prowadzić dyskusje filozoficzne, w czasie kiedy Pan Menel nie ma takiej opcji. Masz większą wolność niż ludzie pierwotni, bo dla takiego pra-pra-pra....przodka, niepolowanie oznaczało śmierć. Odejście z grupy/plemienia - prawie na 100% śmierć, choroba -> śmierć. Ty, jak sobie uzbierasz trochę kaski grindując w pracy, możesz polecieć na drugi koniec świata, i mieć tam wszystko zapewnione. Nie jest to idealna wolność, ale jest to wolność nieosiągalna jeszcze dla naszych typowych przodków 100 lat temu.

Gruba ryba1piorunów

Czyli na ten moment mam 2 pomysły. Rezygnacja z posiadania czegokolwiek, zostanie ascetą, oraz drugi pomysł to piractwo :grinning: jak ktoś ma inne pomysły to niech się podzieli :grinning: @bartek555 - zostaniemy piratami na oceanie?

Lider15piorunów

@DexterFromLab Wolność to nie możność robienia, co się chce, bo tej obiektywnie nie ma. Życie ma szereg ograniczeń, od czysto biologicznych po społeczne. Wolność to stan wewnętrzny - świadomość ograniczeń, bez narzucania sobie innych z d⁎⁎y. Bo niewolnikiem jest ten, kto piętrzy ograniczenia, żeby wyjaśnić własne lenistwo, niechęć do działania.

Człowiek nigdy nie znajdował się w żadnym "naturalnym stanie wolności" - jedynie ograniczenia miały inny charakter i dotyczyły innych dziedzin. Ten legendarny stan prymitywnej wolności to nie Twój pomysł - zachwycano się nim zawsze chyba, od Rzymu pewnie, a z pewnością od XVIII wieku (https://en.wikipedia.org/wiki/Noble_savage).
I jest to iluzja - nie ma stanu bez ograniczeń, szczęśliwego współżycia z naturą i całej tej ludystycznej otoczki. Ograniczenia się zmieniają, ale ich presja jest ciągle taka sama.

Różnica jest tylko taka, że teraz masz możność wylania swych przemyśleń do setek, a potencjalnie i milionów ludzi, siedząc sobie w ciepełku, bezpieczny i zdrowy. A nie przy ognisku, jako trzydziestoletni starzec do członków Twojego plemienia, którzy nawet tego nie zapiszą, bo nie mają pojęcia, co to pismo. No i umierasz oczywiście na gruźlicę :grinning:

Noble savageIn Western anthropology, philosophy, and literature, the myth of the noble savage refers to a stock character who is uncorrupted by civilization. As such, the "noble" savage symbolizes the innate goodness and moral superiority of a primitive people living in harmony with nature. In the heroic drama of the stageplay The Conquest of Granada by the Spaniards (1672), John Dryden represents the noble savage as an archetype of Man-as-Creature-of-Nature. The intellectual politics of the Stuart Restoration (1660–1688) expanded Dryden's playwright usage of savage to denote a human wild beast and a wild man. Concerning civility and incivility, in the Inquiry Concerning Virtue, or Merit (1699), the philosopher Anthony Ashley-Cooper, 3rd Earl of Shaftesbury, said that men and women possess an innate morality, a sense of right and wrong conduct, which is based upon the intellect and the emotions, and not based upon religious doctrine. In 18th-century anthropology...Wikipedia
Gruba ryba2piorunów

@ataxbras Ha! Przy opisie pirata zapomniałeś napisać jeszcze że koniecznie musi być czarny i do tego mieszkać w Somalii! O widzisz każdemu wydaje się że ktoś ma łatwiej do czasu aż sam nie spróbuję a potem okazuje się że jednak nigdzie nie ma miodu.

A może zostać, takim wiesz geniuszem. Który ma tajne laboratorium pod domem i tam buduje roboty i hoduje androidy. Wybudować wielopiętrowy kompleks z redaktorem fuzyjnym do zasilania własnych nieżelaznych systemów podtrzymujących życie. I tam w laboratorium, żyć sobie spokojnie i do końca życia przeprowadzać eksperymenty naukowe. Może cos takiego? :grinning:

Lider6piorunów

@DexterFromLab Nie wiem czy potrafię, ale mam poczucie wolności (być może złudne), nie narzekam też na ograniczenia, obchodzę je lub usuwam, jeśli to możliwe, nie szukam wymówek. Czy to wolność - to chyba najbliższy temu stan.


Piratem, bądź hakerem... Hmmm :grinning: No nie wiem, znowu romantyzujesz :grinning: Haker to wcale nie takie "wolne" zajęcie, jak się wydaje. Mitnick miał w swojej karierze kilka ekscytujących momentów (głównie związanych ze stosowaniem socjotechniki), ale poza tym to była nudna orka.
Pirat - cóż, jeśli wszyscy w Twojej wiosce wyzdychali z głodu, a Tobie przykleja się żołądek do kręgosłupa, ale masz starego AK z garścią amunicji i łódkę - to wtedy nie masz wyjścia i możesz poczuć ten zew morza. Do pierwszego sztormu (bo nie masz stacji pogodowej), lub do trafienia na uzbrojony statek :D. I tak było zawsze - przymus ekonomiczny stworzył piratów, nie dążenie do przygody. To już dopisali w XIX wieku twórcy popularnych powieści.

Gruba ryba3piorunów

@ataxbras taaak kiedyś to były czasy... teraz to nie ma czasów. Obiektywnie rzecz biorąc, życie jest lepsze teraz niż wtedy. Ale czy to znaczy że nie może być jeszcze lepiej niż jest teraz? Fakt, życie bez granic to iluzja bo ciężko mi sobie wyobrazić życie bez ograniczeń w takiej formie jak teraz jesteśmy. A ty potrafisz? Chociaż wprost chyba mówisz że nie.... Stąd wniosek że chyba muszę zostać piratem, czy coś :grinning: albo hakerem wyjętym z pod prawa. Będę zajmował się cybernetycznym występkiem, pozostając anonimowy w świetle popełnionych czynów :grinning:

Osobistość13piorunów

@DexterFromLab

Bo czy można by wrócić do natury i żyć jak ludzie kiedyś? Nie można — nie pójdziesz mieszkać do lasu, nie ma rezerwatu dla dzikich ludzi. Wszystko jest państwowe.

A jakby był to co, jedzonko i ubranko spadnie z nieba? Jeszcze więcej się nazapierdalasz zbierając owoce albo biegając za zwierzyną łowną. Jest powód dla którego zbieracz-łowca osiadł i przestał nim być. Bo osiadły miał więcej czasu na wszystko, nie musiał podróżować za terenem jeszcze nieprzebranym z zasobów bo wytwarzał se zasoby pod płotem uprawiając zboże i hodując zwierzęta. Było to pewniejsze i efektywniejsze, rzadziej głodował i rzadziej umierał z wyziębienia i chorób.

To właśnie jest wolność - brak konieczności walki o elementarne przetrwanie. Kiedy ostatni raz nie jadłeś kilka dni z rzędu albo gryzłeś korę z patyków żeby jakkolwiek wypełnić żołądek? Albo zasypiałeś drżąc z zimna? Bo ledwie sto lat temu to była norma dla wielu ludzi. To wszystko są rzeczy zapewnione przez ten twój "łańcuch" i jeśli masz wieczorem ledwie dwie godziny na rozrywkę to już masz więcej niż chłop z końca XIX wieku, który 100% minut z dnia powszedniego poświęcał na pracę i podstawową fizjologię.

Jeszcze ten moderator dobrobytu zapewnia, że nikt z ostrym kawałkiem metalu nie przyjdzie i nie zabierze ci tego co masz. Bo to też się w "naturalnym stanie człowieka" zdarzało nader często.

System nie jest perfekcyjny, ma dziury, wady i luki, ale k⁎⁎wa z czym do ludzi.

Gruba ryba0piorunów

@Wiertaliot ależ się dyskusja wywiązała. Generalnie życie stało się łatiwiejsze w momencie kiedy powstały wszystkie te nowoczesne wynalazki. Ale pytanie, czy dzisiaj jesteśmy szczęśliwsi niż Ci wszyscy ludzie którzy byli nomadami? Czy może po drodze, wnzamian za wygodęz straciliśmy coś ważnego? Coś co dawało nam szczęście i sprswiało że życie było bardziej ludzkie?

Osobistość1piorunów

@Wiertaliot

Poczytaj sobie

Dobra tam, daruj se takie protekcjonalne wycieczki. xD Jak masz fajne źródła do poczytania to je przytocz konkretnie z łaski swojej. Bo ja ci przytoczę, proszę bardzo. Cytuję:

Relatively good fitness was however counterbalanced by relatively high mortality resulting from hunting accidents, falls from honey and fruit trees, snake bites and human conflict. The life span of remaining hunter-gatherers is relatively short: among both the Punan and the Kola Pygmies, people over 65 years of age represent less than 2 percent of the population (Figure). Today’s child mortality is comparable to that reported in Europe a few centuries ago. Short life span and high child mortality are necessary regulating factors in a Darwinian selection process which has ensured a stable demography and the related sustainability of the lifestyle in relation to resource availability (Froment, 2001).

Tak, chorób w społeczeństwach osiadłych było więcej. Tak, praca na roli była kurewsko ciężka. I tak, koczownicy mieli bardziej różnorodną dietę, a więc byli zdrowsi. Ale bycie nomadem też miało poważne wady, było cholernie nieprzewidywalne, to nie jest tryb życia możliwy do utrzymania przy rosnącej populacji, to jest właśnie ślepa uliczka, a nie tryb osiadły, który ostatecznie okazał się dobrym wyborem i inwestycją ze zwrotem.

Rozumiesz, można mieć 100 dobrze wykarmionych różnorodna dieta lub 300 byle jak napchanych paszą, to jest dla ciebie do pojęcia, nie?

Nie rozumiem, nie rozumiem z czym tu dyskutujesz, zgadzamy się. I dawny człowiek uznał tę wymianę za korzystną - solidna chata, wał obronny, dużo ludzi wokół mnie, jestem bezpieczny. Tak, chorób jest więcej, jesteśmy mniejsi i mizerniejsi, ale jest nas więcej. Nie zjada mnie jaguar, nie gryzie mnie wąż, wszystkie w okolicy wytłukliśmy, nie napada mnie wrogie plemię bo oni nadal są wędrowni i jest ich za mało. Czy dokładnie tak było, czy akurat takie były przyczyny? Nie wiem, nikt nie wie. Wiemy tylko że rewolucja miała miejsce, niestety nikt nie prowadził pamiętnika i nie napisał nam czemu przestali łazić. Na pewno uprawiali i hodowali na mniejszą skalę jeszcze jako wędrowcy. Hipotez jest sporo, "poczytaj sobie", na przykład taki ciekawy esej22001-8) odnośnie przyczyn rewolucji:

The most promising results suggest that a rise in population density, a decline in available consumable biomass, and a greater fixity in the residence pattern of the community were sufficient, although not necessary, conditions for greater reliance on agriculture. In particular, greater sedentarism often set up positive feedback loops (notably through population growth and greater social differentiation) for more dependence on agricultural production for food. Nevertheless, other causes for greater reliance on agriculture cannot be excluded. For some societies, environmental or climatic changes led to a shift toward agriculture.

(bez jaj, parę fajnych rzeczy tam jest, jakbyś znalazł wolne pół godziny) Może nomadyczny styl życia zwyczajnie nie był dłużej możliwy. Wiemy tylko, że został porzucony, raczej nie dla beki.

Z tym, że raczej pierwsi rolnicy nie wiedzieli, że trzeba będzie wynaleźć maszynę parową i elektrycznosc aby statystycznie człowiek osiadły dorównał wzrostem i zdrowiem koczownikowi

Otóż to, nie wiedzieli. A jednak osiedli. Inne populacje popatrzyły na nich, zobaczyły jak ciężka jest ich praca i jak mizerni są ci ludzie i cholera też osiedli zamiast ruszać dalej. Ostateczny bilans w ich oczach był dodatni.

Chciałbym też abyśmy pamiętali od czego wyszliśmy, a mianowicie od tego, że osiadły tryb życia to "niewolnictwo" i lepiej by było być nomadem. Jak rozumiem obaj zgadzamy się, że nie. Różnica między nami jest w akcentach - czy zdrową, dobrze odżywioną jednostkę cenimy bardziej niż liczność populacji i stabilność warunków i czy uważamy to przejście za mniej lub bardziej korzystne dla ludzkiej populacji.

Nie wspominając już że rozwój kultury i technologii absolutnie wymagał trybu osiadłego, kuźni na plecy nie wezmę, ale temu nigdzie nie przeczyłeś więc wspominam o tym tylko tak dla dopełnienia, pro forma.

ResearchGate - Temporarily UnavailableResearchgate
Osobistość1piorunów

@KsRobag Madraliński się znalazł, a zkolwiek rzeczywiście jest to kontrintuicyjne.

Było więcej jedzenia i nie trzeba było łazić po krzakach, zaczęło się ostre mnozenie. ALE kiedy zrobiło się ludzi więcej nagle okazało się, że ten tłum trzeba karmić tym co się zna i umie uprawiać, czyli ziarnem. Ludzi jednak było zbyt wiele, żeby wrócić do ganiania za zwierzyną, a że chętnych na umieranie z głodu nie było to jako gatunek byliśmy w pułapce WIEKSZEJ ilości, ale dużo gorszego jedzenia, nad wytworzeniem którego trzeba było zapierdalać.

Rozumiesz, można mieć 100 dobrze wykarmionych różnorodna dieta lub 300 byle jak napchanych paszą, to jest dla ciebie do pojęcia, nie?

Tak, koczownicy też niekiedy przymierali głodem, ale statystycznie było jednak zdrowsi jako ludzie. Sznurki i ostrzenie grotów to nic w porównaniu do tyrki nad ziarnem. Tyle mówią badania. I w długim terminie osiadły tryb życia wygrał. Z tym, że raczej pierwsi rolnicy nie wiedzieli, że trzeba będzie wynaleźć maszynę parową i elektrycznosc aby statystycznie człowiek osiadły dorównał wzrostem i zdrowiem koczownikowi XD

Żebyś miał jasność: ja tu nie reklamuje koczowniczego trybu życia, a jedynie przytaczam fakty. Poczytaj sobie może coś o rewolucji agrarnej, nawet na YouTube są niezłe materiały na ten temat, bo z twoimi wyobrażeniami nt. tej epoki nie ma sensu specjalnie dyskutować.

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab

Powiedziałem coś niewygodnego

XD


Big Farma chce nam zamknąć mordy i nas zmusić do uprawiania ziemi, oni nie chcą żebyśmy byli wolni i jedli wiewiórki.

Mordziatku, jest pełno dzikich terenów na świecie, jest dżungla w Amazonii i w Kongu, jest busz w Australii i Afryce, jest tajga w Kanadzie i Rosji, są niezasiedlone wyspy na Pacyfiku i Oceanie Indyjskim, do wyboru do koloru, wiele państw jest słabych, a prawo w nich nie działa, możesz załadować misia w teczkę i zostać dzikusem w ciągu tygodnia. Nawet możesz zostać pół-dzikusem, żyć z dala od cywilizacji i tylko okazjonalnie do niej zaglądać po wygodnictwo, jak ci fajni popkulturowi traperzy czy inni płukacze złota. To wszystko jest możliwe i wykonalne, w pewnej części jest nawet legalne, ale prawdziwa wolność to wysranie się na koncept legalności, więc to nie stanowi problemu raczej, nie?

@Wiertaliot ...a zrobiło się nas więcej bo ludzie spadli z drzewa, czy może to wzrost jakości życia i stabilniejsze jego warunki przełożyły się na liczniejsze potomstwo? Zgonów w wyniku chorób przybyło, ale raczej na skutek zagęszczenia i wzrostu liczebności populacji (co ułatwia transmisję) niż samego faktu siedzenia na dupsku. Z jakiegoś powodu jednak kultura za kulturą osiadały, a tych parę tysięcy lat temu nie było jeszcze masonów czy innych globalnych organizacji zdolnych manipulować losem człowieka, więc nie można zwalić winy na nich, ci ludzie sami podejmowali decyzję o zaprzestaniu koczownictwa, w ich oczach jakaś korzyść jednak była.

A w kwestii ciężkiej pracy w jednej pozycji - przecież taki wolny dzikus mógł przez cały dzień lub dwa żadnej zwierzyny nawet na oczy nie zobaczyć i co wtedy? Ano jak część łowiecka nie wydała to wtedy wracamy do części zbierackiej. I taki też pracował na klęczki i w zgięciu całymi godzinami zbierając dzikie zboża, jagody i inne marne owocki, których wartość kaloryczna jest śmiesznie mała. W zimie kopał korzonki, też w zgięciu. Albo zaplatał sznurki, albo skrobał skóry zwierzęce, albo miział kamieniem o kamień bo grot do dzidy trzeba zrobić. Też w zgięciu. I cały swój dobytek nosił na plecach.

Czy tryb osiadły jest pozbawiony wad i problemów? Nie jest, oczywiście. Ale w porównaniu z koczowniczym ma zdecydowanie więcej zalet, jakby nie miał to społeczności które pozostały wędrowne by na dłuższą metę zwyciężyły w biologicznym wyścigu.

Gruba ryba2piorunów

@Wiertaliot tak, rolnictwo okazało się pewnego rodzaju ślepą ścieżką. Zapedzismy się w kozi róg. Stan zdrowia i tryb życia mocno się pogorszył po wynalezieniu rolnictwa. Społeczeństwa zbieracko-łowieckie były zdrowsze, ludzie żyli dłużej niż rolnicy. Tamto życie mimo że było trudne, miało swoje zalety

Tytan2piorunów

@KsRobag zgadza się, ostatnio był ciekawy filmik od Veritasium. jesteśmy wyjątkiem natury, bo właśnie dzięki "systemowi" żyjemy około 3 razy dłużej niż bez niego. przeciętnie każde wolne stworzenie żyje około milion uderzeń serca. my dzięki miastom, nawet z korkami, zanieczyszczeniami itd. wciąż mamy zdecydowanie dłuższe życie i statystycznie to w miastach żyje się dłużej

Fanatyk3piorunów
Właściwie to nie, po rewolucji neolitycznej gwałtownie pogorszyły się przeciętny stan zdrowia i długość życia oraz, przez zagęszczenie ludzi i bliskość zwierząt, nastąpił rozwój chorób, mnożyły się pasożyty i szkodniki.

@Wiertaliot Pytanie, jaka była przed rewolucją neolityczną ilość ludzi którzy umierali tuż po porodzie, albo ilość ciąż, które się nie powiodły przez niedobór pożywienia. Pewnie, że awitaminoza i śmierć w wieku 25 lat są słabą opcją, ale bardzo możliwe, że przed rewolucją neolityczną ci po prostu umierali. Z jakiegoś powodu jednak nastąpiła eksplozja liczebności populacji.

Osobistość4piorunów

@KsRobag

Było to pewniejsze i efektywniejsze, rzadziej głodował i rzadziej umierał z wyziębienia i chorób.

ACKSHUALLY...
Właściwie to nie, po rewolucji neolitycznej gwałtownie pogorszyły się przeciętny stan zdrowia i długość życia oraz, przez zagęszczenie ludzi i bliskość zwierząt, nastąpił rozwój chorób, mnożyły się pasożyty i szkodniki. Nie pomagała gówniana, monotonna dieta prowadząca do awitaminozy czy wielogodzinna, również monotonna, ale za to wycieńczająca praca w wymuszonej pozycji (jak np. przygotowywanie mąki, schylanie, kopanie).

Jedyne co to nagle zrobiło się nas więcej.

Gruba ryba2piorunów

@KsRobag tak życie pierwotnych ludzi było trudne. Oczywiście rozumiem, system może mieć swoich zwolenników ale może też mieć i krytyków, a do krytyki roszczę sobie prawo. Powiedziałem coś niewygodnego, tak wiem. Rozumiem benefity płynące z systemu, w końcu jest on stworzony przez ludzi i dla ludzi. I nie zamierzam się z Tobą sprzeczać. Dziękuję że przeczytałeś mój wpis, doceniam i liczę się z twoim zdaniem.

Gruba ryba5piorunów

Są takie komuny w Hiszpanii gdzie se żyją poza systemem. Ale jak długo to będzie trwało to nie wiadomo, system pewnie będzie walczył żeby każdy był w systemie

GURU6piorunów

@DexterFromLab możesz tak żyć w Azji. Uprawiasz swoją ziemię, handlujesz z innymi, masz zdolności, których oni potrzebuja.
Problem pojawia się w momencie posiadania dzieci albo gdy trafiasz do szpitala, i pierwsze pytanie to “a jest kasa?”

Gruba ryba3piorunów

@roadie ahh czyli poradziłeś sobie z tym po przez rezygnację. Tak to jest opcja. To jest wlasciwa droga. No nic, dziękuję że się podzieliłeś ze mną swoją historią.

Gruba ryba3piorunów

@DexterFromLab no tak to jest. Zgadzam się w 100% że jestesmy niewolnikami systemu.

Ja sam posiadam mało, nie mam kredytu, nie mam mieszkania, nie mam dzieci, pracy też nie mam od prawie roku z własnej woli, żyje se z kupki która odłożyłem. Mam samochód z opcją spania i sporo innych rzeczy które nazbierałem przez życie. Koszty życia mocno zmniejszyłem, i w tym czasie doświadczam se życia po swojemu. Lubię się rzucić w jakąś podróż żeby właśnie być tak trochę poza systemem. Np szlak pieszy wzdłuż Bałtyku czy na przypał pociągiem do Hiszpanii czy jakieś kamperowanie na dziko. W ten sposób doświadczam wolności i życia. Wiadomo że nie całkiem poza systemem ale wtedy czuję że żyję, zwłaszcza gdy jestem blisko natury.

Gruba ryba3piorunów

@roadie drogi przyjacielu z internetu. Doceniam każdy twój wpis i każde twoje wsparcie we wszystkich tematach. Ale myślę że jest droga, kierunek aby posiadać mniej. Mniej pracować i mniej mieć. Myślę że twoje myślenie jest trafne i może pokazywać jeden z kierunków który możliwie faktycznie może pomóc. Niestety nie eliminuje potrzeby posiadania czegoś. A niestety aby posiadać coś, trzeba na to najpierw zapracować....

Gruba ryba3piorunów

@DexterFromLab mysle że najbliżej do tego to mieć jakiś domek i pole i uprawiać se rzeczy żeby być samowystarczalnym, a nawet część sprzedawać żeby było na opłacenie systemu

Koneser7piorunów

@DexterFromLab

Że jesteś wolny? Spróbuj nie chodzić do szkoły albo nie pracować.

nie chodzę do szkoły i od 5 lat nie pracuje xD (mam 58 lat)

Gruba ryba3piorunów

@tomek-kowalski będę w stanie to zrozumieć wtedy kiedy będę w twoim wieku. Każda dekada życia dla myślącego człowieka to mentalna przepaść. Więc nie jestem. Ale jestem też pewien że kiedyś będę. Zobaczymy

Gruba ryba2piorunów

@tomek-kowalski cóż... Nie chce być niegrzeczny ale zakładam że ty już się swoje w życiu napracowałeś. Przepraszam że to mówię ale myślę że najlepsze lata twojego życia poszły właśnie na pracę dla systemu.