Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Maciek w Hydepark

Gruba ryba

w Hydepark

71piorunów

Nie wiem, jakoś ostatnio informacje o jakichś wypadkach i śmierciach walą mnie po łbie mocniej niż wcześniej.

Ostatnio czytałem, że mama wioząca dwójkę dzieci w fotelikach rowerowych została potrącona i trafiła do szpitala z ciężkimi obrażeniami ciała. Dwa dni spać nie mogłem. Jedziesz sobie, dzieciaki się uśmiechają, opowiadają o czymś, nagle bam, ciemno, koniec dotychczasowego życia, walka o powrót do zdrowia. Ułamek sekundy, czyjeś zagapienie się.

Wyskoczył mi na linkedin dziś post jakiegoś gościa, który informował o śmierci syna po długiej chorobie. Chłopak dwadzieścia kilka lat, dwa lata temu brał ślub, całe życie przed sobą. Koniec. Młoda dziewczyna dwa lata temu tańczyła na ślubie, dziś jest wdową, miała sobie układać życie, teraz będzie je zbierać do kupy. Pewnie będzie to za mną chodzić kilka dni znów.

Jedno z moich najgorszych wspomnień to śmiertelny wypadek mojego sąsiada, jak miałem 16 lat. Grałem sobie na gitarze, byłem sam w domu, zimowy wieczór, nagle dzwonek do drzwi, i to nie zwykły, a ciągly, dobijający się. Otwieram, a tam sąsiadka, biała jak ściana, wzrok jakby ponad wszystkim i mówi, że przyjechali jacyś ludzie i mówią, że jej mąż nie żyje i ona musi z nimi jechać. Mówię jej, że na pewno wszystko ok, że jakaś pomyłka, ale gość stojący w jej domu kręci głową, że nie. Ona poszła się pakować, a gość mi mówi, że spadł z rusztowania z 20 metrów, trup na miejscu. Jeden z najlepszych ludzi, jakich znałem. Zostałem w domu u sąsiadki, żeby się zająć ich trzylatką, która zaczepiała wesoło ludzi. Puściłem jej Lilo i Stitcha i do dziś nie mogę patrzeć na tę bajkę, bo mi się kojarzy z tym dniem. Młoda co chwile pyta gdzie mama i tata i kiedy będą. Co ja jej miałem powiedzieć? Rozryczałem się jak wróciłem do domu, chyba z godzinę płakałem. Taki równy gość, a własna córka go nie pamięta, nie ma koncepcji o tym jakim był super gościem, jak był szanowany wśród sąsiadów. Do dziś, jak o tym myślę, to robi mi się przepotwornie smutno.

Nie mogę, jakoś mocno mnie rozbija takie coś. Śmierć osoby w podeszłym wieku jest naturalna, każdy się jej w jakiś sposób spodziewa, nie uznaje jej za coś aż tak szokującego. Smutne? Owszem, ale naturalne. Ale niezawiniona własną głupotą śmierć młodej osoby, a już zwłaszcza dziecka, siedzi we mnie nawet jeśli to ktoś dla mnie obcy.

Komentarze (7)

Fenomen3piorunów

@Maciek Ta historia mi przypomniała, jak byłem u sąsiada, dwójka małych dzieci i staliśmy na balkonie. A z dołu inni sąsiedzi zaczęli rzucać frisby do góry, tuż przed nami. I on odruchowo przechylił się przez barierkę, żeby je złapać.

Spadłby niechybnie na dół, gdybym go nie przytrzymał. Moment głupoty i by osierocił dzieciaki. Albo jeździł na wózku inwalidzkim do końca życia.

Gruba ryba1piorunów

Masz temat do rozpracowania na terapię. Serio mówię, jeżeli zaczyna Ci to utrudniać życie, a może się ten lęk tylko pogłębiać.

Fenomen4piorunów

@Maciek Ciekawostka, 25% mężczyzn w Polsce nie dożywa do emerytury. Liczba, która daje do myślenia.

Fanatyk0piorunów

@cyber_biker najgorsze że próby zmiany tego zawsze kończą się tak samo. Wybaczcie za określenie ale inaczej tego określić się nie da. Darciem pizd. Które z obecnego systemu biorą jak im się podoba. Jak trzeba coś dać do systemu to jest darcie że to dyskryminacja.

Fenomen2piorunów

@Maciek nie wiem z jakiego powodu ja się śmierci nie boję, bo owszem, na pewno w takim momencie pojawia (albo i nie) się myśl że tyle jeszcze zostało do zrobienia. Ale, z drugiej strony - uważam że miałem dobre życie, nawet jeśli skończy się teraz, w tej nazwijmy to połowie. Kiedyś sobie wpisałem do życiowych cytatów "Lepiej żyć krótko ale intensywnie" i coś w tym jest.

Lider28piorunów

Tak wygląda świat, w którym żyjemy. A mówienie, że tylko śmierć osoby w podeszłym wieku jest naturalna, to myślenie życzeniowe. Każda śmierć jest naturalna, czy stary, czy młody, czy ze starości, w wyniku wypadku, czy też choroby – wszystko to jest normalne i naturalne. Owszem, jest bardziej przykro gdy ktoś miał więcej życia i możliwości przed sobą, niż gdy ktoś już swoje życie przeżył, lecz jak to mówią: nigdy nie wiadomo komu z brzegu.

Żyjemy w takiej cywilizacji gdzie udało się po części śmierć odegnać. Wyrzuca się ją poza nawias, już nie umiera się w domu tylko w szpitalu, na zwłoki się nie patrzy w trakcie czuwania, no i tak udaje się, że tej śmierci wcale nie ma, a nawet jak jest to wśród starych i lepiej na nią nie patrzeć.

Medycyna jest na tyle rozwinięta, że dzieci zazwyczaj przeżywają i ludzie często dożywają starości, jednak łatwo zapomnieć, że często nie oznacza zawsze. I tak to człowiek siebie oszukuję, że tak ma być, że ma dożyć starości i że to dzieci chowają zawsze rodziców, a gdy się zdarzy na odwrót doznaje wtedy szoku.

Osobiście lubię regularnie rozmyślać o śmierci i myśl o niej napędza mnie do działania i do tego, żeby cenić każdą chwilę z bliskimi. Bo nigdy nie wiadomo, która chwila będzie tą ostatnią.