
Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark
WatluszPierwszyFanatyk
32piorunów#nostalgia #hejto40plus #lata80 #lata90 #wakacje
Nostalgiczne wspomnienie.
Dom który widać na tym zdjęciu z Google Maps, to dom w którym spędzałem kilka tygodni latem każdego roku mniej więcej od mojego urodzenia aż do końca lat 90. a ściślej do roku 1997 i tzw. powodzi stulecia. Obecnie został sprzedany i stoi pusty. W latach o których wspominam mieszkała tam moja babcia i dziadek a także ciocia, wujek i dwie młodsze ode mnie kuzynki. Wiem, że to pewnie #gownowpis ale nachodzą mnie ostatnio sentymentalne rozmyślania. Może to przez nadchodzącą jesień? Dziś jestem w stanie sobie przypomnieć wszystko, jakbym dopiero wczoraj wrócił z wakacji u babci. Pamiętam ludzi z wioski, sklep GS-u pod którym zawsze stało kilku "zmęczonych" panów z piwem, pamiętam rzekę nad którą chodziliśmy, by łapać małe rybki do pojemniczków po maśle roślinnym. Ten dom miał swój zapach. Na ganku zawsze panował przyjemny chłód, pełno tam było kwiatów w doniczkach a na ścianie wisiał "góralski" termometr pokazujący czy będzie padać. Taki z domkiem i dziadem i babą. W ogrodzie pachniało kwiatami i malinami a obok za płotem miały swój teren kury, które od rana gdakały, a co sprytniejsze próbowały przefrunąć do ogródka. Pamiętam zabawy ze starszą z moich kuzynek. Bieganie co chwilę po wodę do studni, bo była potrzebna do zrobienia bajora w piasku, które stawało się jeziorem dla łódek, które strugał dla nas dziadek. Sypialnia babci i dziadka była w zasadzie królestwem tego drugiego. Wszędzie były książki, jakieś starocie typu klasery z monetami, znaczkami, szable, jakieś kieszonkowe zegarki, lampy naftowe. Dziadek to zbierał i naprawiał. Cierpliwie znosił dziesiątki moich pytań i bywało, że godzinami rozmawialiśmy. Lubiłem stać w tym pokoju i przez okno patrzeć na dużą górę po czeskiej stronie granicy. Nad górą często unosiły się szybowce z pobliskiego czeskiego aeroklubu. Obserwowałem je przez lornetkę. Do dziś pamiętam poranki w tym domu. Biegłem rano od razu na dół, gdzie już krzątała się babcia robiąc śniadanie. Z kolei wieczorem dorośli siaali w kuchni, by porozmawiać, a my dzieciaki an schodach wiodących na piętro. Drzwi ganku były otwarte i wpadło ciepłe, letnie powietrze. Słychać było szczekanie psów we wsi i cykanie świerszczy. Kochałem te dźwięki, zapachy, smaki, widoki... Nie zostało nic. Babcia i dziadek nie żyją, niedawno zmarł też mój wujek. Ciocia mieszka sama w tej samej wsi, ale już w innym domu. Ot, garstka wspomnień starego dziada 40+.
Komentarze (7)
Piękne wspomnienia
@twombolt trochę żałuję że mam bardzo mało wspomnień z wsi, ale we Wrocławiu też się działo 😀
@Shivaa Jak czytałem wpis @WatluszPierwszy, to od razu przypomniał mi się twój wpis o latach dziecięcych we Wrocławiu
@WatluszPierwszy Piękne wspomnienia, sam dom przypomina mi stary poniemiecki dom, w którym żyli moi pradziadkowie. Ja mam tylko jedno wspomnienie z nimi, jak pradziadek leży na kanapie obok rozpalonej kuchni, a prababcia gotuje.
Dom jest teraz własnością mojego kuzyna i wygląda inaczej, ale dalej żyje. Mimo że nie spędziłem w nim dużo czasu, to pamiętam chłód kamiennej podłogi czy też skrzypniecie starych drewnianych drzwi.
Z ciekawostek to kiedyś będąc u kolegi pod Iławą w poniemieckim domu dopatrzyłem się dokładnie tych samych klamek jak w domu pradziadków na Dolnym Śląsku (notabene też blisko granicy polsko-czeskiej). Uroki historii
@twombolt podobną historię mam, ale w rodzinie od strony taty. Oni byli przesiedleni z Kresów na tereny dzisiejszego Śląska Opolskiego. Weszli do domu, a tam obiad w garnkach. Niemcy ledwo z domu wyszli. Mojemu pradziadkowi nawet Niemiec mówił, gdzie co jest w gospodarstwie, jakie narzędzia zostawił itd. Później mieli nawet jakiś kontakt z rodziną w której domu mieszkali. Przychodziły kartki z Niemiec.
@WatluszPierwszy Moi dziadkowie jak wprowadzali się do domu, to na miejscu okazało się, że dom nadal jest zamieszkały przez Niemców. 2 rodziny żyły w jednym domu przez prawie pół roku. Interesujące były zwyczaje wigilijne, każdy starał się przekazać to co dla niego ważne. Obie rodziny były w podobnym wieku, a dzieci nie odczuwały bariery językowej.
Po latach nawet brat mojej babci odwiedził Niemców w NRD. A moja babcia ma naleciałości chyba z tego okresu, bo na gumkę do wycierania mówi Radierka (niem. Radiergummi)
@twombolt bo to jest poniemiecki dom, ale mój dziadek i babcia nie wprowadzili się tam zaraz po wojnie a dopiero na początku lat 60., gdy dziadek zaczął pracować jako zaopatrzeniowiec w szpitalu w pobliskim mieście. Co ciekawe, kiedyś gdy dziadek czyścił rynnę to znalazł pod nią schowane medale ze swastyką. Przez lata takich znalezisk było więcej.