
Wpis użytkownika alaMAkota w Hydepark
alaMAkotaGURU
162piorunówPewien Amerykanin nadział się na kij trekkingowy i przeszedł 16 kilometrów, aby uniknąć płacenia za ewakuację.
David doznał poważnego urazu podczas wspinaczki na najwyższą górę Montany. Poślizgnął się i upadł nabijając się na kij trekkingowy.
Wiedząc, jak kosztowna może być akcja ratunkowa, postanowił nie wzywać pomocy. Zamiast tego, sam zszedł z góry, pokonując około 16 kilometrów w sześć godzin.
David w końcu dotarł do szpitala, gdzie otrzymał pomoc. Rozumiał ryzyko, ale postanowił zaoszczędzić pieniądze.
Komentarze (41)
Jebzdzidy XD
@Yes_Man wstydzę się tego że się zaśmiałem xD
Prywatna sluzba zdrowia mordo
To jest turysta, a nie, kamyk w bucie i po helikopter dzwonio
@alaMAkota "David chciał zaoszczędzić na ubezpieczeniu więc zasuwał 16km z wbitym prętem"
Złe myślenie macie
Nie stać go na akcję ratunkową, stać go na pójście na SOR. Zamożny jakiś.
@Tangas No nie za bardzo, bo musiał zrobić zbiórkę na ten SOR
Jak opisano na stronie zbiórki na platformie GoFundMe, która ma pomóc Cifaldiemu w pokryciu rachunków medycznych, kijek trekkingowy "przeszedł przez cały mięsień najszerszy grzbietu, wystając z obu końców, pomiędzy otworami było około 20 centymetrów".
Co ciekawe SOR w szpitalu, w którym typ pracuje jako pielęgniarz. Nawet pracowników służby zdrowia nie stać na służbę zdrowia w USA. Jak za PRL, robotnik w fabryce samochodów nie mógł pomarzyć nawet o posiadaniu samochodu.
jedynie co wiem że nie wolno wyjmować, skoro nie było krwawienia to juz duzy plus, ale jednak te mięśnie się napinaja podczas chodzenia, nie wiem jak ten ból wytrzymał, kozak
U nas Na NFZ mogliby mu go trochę przygiąć, żeby nie przeszkadzał ;)
Znając moje skąpstwo zrobił bym identycznie xD jak jeszcze jeździłem kolarzówka wracałem kręcąc jedną nogą jakieś 30km ,prawa noga zwisała luzem xD później się okazało że miałem zerwane więzadło xddd
@alaMAkota American dream :smiley:
@mannoroth na Słowacji niejeden Polak bez ubezpieczenia też by tak zrobił 😛
A tu szerszy kontekst
https://www.independent.co.uk/news/montana-minnesota-b3024260.html
Miracle escape for man who walked 10 miles with steel pole piercing his bodyDavid Cifaldi slipped and impaled himself on his trekking poleThe IndependentKomentarz usunięty
@alaMAkota czy to ta wspaniała amerykańska służba zdrowia, mokry sen prawaków?
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Dokładnie. Aczkolwiek na Polskim podwórku też dobrze byłoby mieć ubezpieczenie turystyczne gdy się w góry idzie.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta koleś sam jest pielęgniarzem
a wound care nurse at a Billings hospital
nawet pracownika amerykańskiej służby zdrowia nie stać na amerykańską służbę zdrowia XD
@alaMAkota widziałem filmik gdzie samochód podążał za Porsche Carrerą GT, zrównał się na dwupasmówce i prawie doszło do kolizji między nagrywającym, a drogim samochodem. Ludzie w komentarzach pisali, że brakowało kilka cali, a zadłużyłby rodzinę na pokolenia.
@alaMAkota teraz pozew do producenta kija i będzie bogaty
@szymek gwarancja i rękojmia na góry upłynęła
@PlatynowyBazant i jeszcze pozwie producenta gór, w hameryce to wszystko jest możliwe :smiley:
@alaMAkota piękny kraj...
@NiebieskiSzpadelNihilizmu na Słowacji ubezpieczasz się od ewentualnej sumy kosztów akcji ratunkowej. Koszt godziny pracy ratownika plus ewentualnie (najwyższy)koszt użycia helikoptera, ewentualnie akcji poszukiwawczej.
Czy chodząc po niskich górach możesz wziąć tańsze ubezpieczenie.
Słowacy ściągają koszt sądowo
Słowacja wersja nie do końca mi pasuje. Wszystkie plusy i minusy opisaliśmy wyżej w komentarzach. Ale obowiązkowy Piątak od każdego, to nie jest duży koszt jednostkowy, a wspomógłby TOPR i gopry
@alaMAkota no wiesz- jednak jest trochę inna sprawa, jak jakaś banda bananów wybierze się na szlak w klapkach, albo jakichś krótkich gaciach mimo ostrzeżeń, że zbliża się nawałnica, śnieżyca i koniec świata, a co innego, jak faktycznie no miałeś wypadek, nawet to nabicie się na kijek- raczej nie robisz tego rozmyślnie.
Pytanie jakby faktycznie skończyłaby się próba zrobienia takiego obowiązkowego ubezpieczenia za powiedzmy piątaka na dzień (nic nie liczyłem, strzelam), gdzie sama skala turystów by wszystko pokryła, a faktycznie jakby ci się coś stało i znaleźliby cię bez ubezpieczenia, to musiałbyś pokryć koszty całej akcji. Pytanie jaki odsetek turystów by na to poszedł i jak wyglądałaby ściągalność z tych, którzy mieli takiego żyda w kieszeni, że nawet piątaka im było szkoda. Co w takim razie? Komornik? Windykacja? Sprawa sądowa? ...prace społeczne? Ciekawe nawet w kategoriach eksperymentu myślowego.
@Ragnarokk tak, ale mieszkając w terenie górskim, gdzie jest problem z dojazdem karetki (np zimą) nie możesz w razie potrzeby skorzystać z pomocy topru czy gopru.
Ale po panią co zabłądziła, bo nie pomyślała wcześniej, albo po pozoranta kontuzji, GOPR pojedzie
@alaMAkota Ale wiecie, że akcje ratunkowe to nie tylko Tatry?
A w pozostałych gorach 80% to pomoc lokalnym babciom z Alzheimerem co na grzybach zabłądzily
dodatkowo każdy jadący w Alpy grzecznie placi, to samo Słowacja. Jak ludzie mają widmo płacenia 30k za skręconą kostkę, to nagle nie ma problemu
Co widać na przykładzie pana z artykułu ;)
No sęk w tym, że nie wiadomo czy "każdy" płaci, na Słowacji mają całkiem spory problem z egzekwowaniem należności od zagranicznych turystów, którzy ubezpieczenia nie mieli, a trzeba ich było ratować.
Generalnie wszystko co napisałeś całkiem mocno mija się z prawdą :grinning:
@Afterlife zgadzam się i uważam, że pierwszym krokiem w stronę poprawy sytuacji TOPRU powinno być srogie jebanie mandatami przez policję i SKUTECZNIE egzekwowalne kary za łamanie przepisów TPNu, w kwotach też wiele wyższych niż obecnie. A awantury po pijaku i skakanie do TOPRowców traktować jak atak na funkcjonariusza (a może już tak jest?).
A nie, że chłop wjeżdża autem pod MOK albo ktoś opala racę i dostaje max 500 zł mandatu XD Albo typy robią sobie "na dziko" obozowisko noclegowe poza szlakiem, potem płacz bo trudne warunki i akcja ratunkowa, a nikt konsekwencji nie ponosi.
Chodzi mi o to, że fajnie jakby się karało wszystkich łamiących przepisy, a dyskutowało tylko o karaniu tych co musieli wzywać TOPR - w sensie, żeby kara była niezależna od tego czy się ten TOPR wezwie czy nie, to już ukróciłoby trochę patologii "wysoko"górskiej
@Vinzenty ale przecież są bilety na wejście do TPNu :grinning: I już idą na utrzymanie TOPRu
@Oczk Są inne czynniki. Po pierwsze sam TOPR przyznaje, że głównym kosztem jest utrzymanie sił w pogotowiu, nie same akcje. Dwa to koszt administracyjny - sądy, egzekucje komornicze niewypłacalnych turystów, itd. Dodatkowo to, co wspomniałeś oraz januszowanie ale nie turystów, a firm ubezpieczeniowych, które uciekałyby od wypłacania za akcje.
Imo większym problemem i kosztem jest wysyłanie SM czy Policji do pijaków.
@alaMAkota dodatkowo każdy jadący w Alpy grzecznie placi, to samo Słowacja. Jak ludzie mają widmo płacenia 30k za skręconą kostkę, to nagle nie ma problemu 🤷
@AureliaNova @alaMAkota @Oczk to można załatwić inaczej - nie wejdziesz do TPN bez biletu. Niech wybrane szlaki, gdzie TOPR lata najcześniej, mają doliczony koszt ubezpieczenia do biletu. To nie musi być więcej niż kilka PLN, bo większość, która nigdy nie skorzysta z ratunku pokryje realny koszt.
@alaMAkota zgadzam się, TOPR też i stąd mamy jak mamy :grinning:
@Oczk problemem jest mentalność i januszowanie. Za wejście do tpn zapłaci, 30bzl za kawę na krupowkach też, ale ubezpieczenia już nie.
to ja uderzę z drugiej strony. Jest mnóstwo interwencji kiedy podrywamy jest helikopter TOPR, bo turyści są nieprzygotowani, skrajnie niedostosowanie do warunków i wysokości, albo po prostu symulują kontuzje, bo liczą na podwozkę.
Na Słowacji obowiązuje ubezpieczenie, które gwarantuje bezpłatna pomoc.
@alaMAkota z tym że nasz TOPR, czyli jakby nie patrzeć osoby najbardziej dotknięte/"zainteresowane" tematem, nie popiera pomysłu płatnych akcji ratunkowych.
Myślę, że całkiem dobrze rozumieją polską mentalność i wiedzą, że byłyby przeginki w drugą stronę - połowa by nie wykupiła ubezpieczenia i w razie przypału "ratowaliby się" na własną rękę, co częściej kończyłoby się tragicznie niż zabranie zmęczonego turysty spod giewontu
@AureliaNova podpisuje się obiema moimi rękami.
Z zastrzeżeniem dla podhalańskiego zdzierstwa - ubezpieczenie powinno być relatywnie tanie i w ornych opcjach : dzienne, tygodniowe, roczne.
@Vinzenty obowiązkowe ubezpieczenie inaczej masz zakaz wejścia na szlaki - załatwiłoby problem.
@Vinzenty to ja uderzę z drugiej strony. Jest mnóstwo interwencji kiedy podrywamy jest helikopter TOPR, bo turyści są nieprzygotowani, skrajnie niedostosowanie do warunków i wysokości, albo po prostu symulują kontuzje, bo liczą na podwozkę.
Na Słowacji obowiązuje ubezpieczenie, które gwarantuje bezpłatna pomoc. A były przypadki, że ludzie przepychali rannego na polską stronę, żeby TOPR przyleciał za darmo, bo żałowali kilku euro na ubezpieczenie na slowacji
@sireplama u nas też by tak było, gdyby wprowadzić odpłatność akcji ratunkowych w górach. Zawsze gdy wydarzy się jakiś wypadek w Tatrach, to ludzie nawołują do tego, a Goprowcy ostrzegają, że efekt będzie właśnie taki jak na zdjęciu
Konkretne udo.
Hmm, nie jestem lekarzem, ale to nie wygląda jak przebite udo, chyba że pic not related