Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Na marginesie sukcesu Polki na kortach tenisowych nasunęły mi się różne przemyślenia. Od dziecka lubiłem oglądać sport. Piłka nożna, koszykówka, lekkoatletyka, sporty zimowe. Wszystko. Dyscyplina w zasadzie nigdy nie miała znaczenia. W momencie, gdy w moim domu pojawiła się kablówka i Europsort, to oglądałem kiedyś nawet sumo. Jednak nigdy nie oglądałem tenisa. W całym swoim 43-letnim życiu w całości obejrzałem raz mecz Igi Świątek podczas Igrzyskach Olimpijskich. Tenis zawsze mnie jakoś odstręczał swoją elitarnością. Wśród moich znajomych, gdy byłem dzieckiem jedyną osobą, która grała w tenisa był Maciek, syn wziętego w regionie lekarza i pani prawnik. Później moją koleżanką z pracy została dziewczyna, która grała w tenisa. Oczywiście schemat: bogata rodzina, dom na Wilanowie i brat, który był znajomym Igi Świątek i razem z nią zaczynał grać w tenisa. Takich osób trafiło mi się jeszcze kilka. Jedynym kumplem, który grał w tenisa a był z przeciętnej rodziny, był gość który po kilku latach dał sobie spokój. Grał w jakichś amatorskich turniejach, ale powiedział, że ma dość tego "ą" i "ę" klimatu i że się w tym nie odnajduje.

No to tyle przemyśleń z głowy czyli z niczego.

Komentarze (12)

Inspirator3piorunów

@WatluszPierwszy myślenie o tenisie jako o elitarnym sporcie to polska specyfika. Na świecie traktowany jest jako rozrywka dla wszystkich. Być może wynika to z braku infrastruktury. Pamiętam taką statystykę z 1989 roku, w czeskiej Pradze było wtedy więcej kortów niż w całej Polsce. Trochę się zmieniło w ostatnich latach, ale w studiu Eurosportu po meczu Mai Joanna Sakowicz, była tenisistka, powiedziała, że nadal w zakresie infrastruktury bardzo odstajemy. Kortów jest za mało i dlatego godzina w dużym mieście wieczorem potrafi kosztować 200 złotych.

Fanatyk2piorunów

@Poliszynel to wiele się nie zmieni jeśli będzie tak nadal. Zresztą, ja mam na osiedlu kilka ogólnodostępnych boisk do piłki nożnej, kilka do kosza, jest boisko do siatkówki plażowej. Korty są, tyle że płatne. 200 zł za godzinę, to dla wielu ludzi kwota zaporowa za "popykanie" z kolegą w tenisa.

Fenomen10piorunów

@WatluszPierwszy tenis, elitarny? Przecież w go każdy może grać. Acz to pewnie jak z golfem, możesz sobie pojechać na pole coś popykać a możesz zapisać się do KLUBU GOLFOWEGO OSTROŻNIE DROGO i już jest inaczej i prestiżowo.

Drogie sporty to motorowe, jeden kierowca z którym rozmawiałem i który się amatorsko ścigał mówił że idzie na to majątek.

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba5piorunów

@WatluszPierwszy ja w młodości grałem w kosza i siatkówkę. Paradnie to wyglądało - dzieciak "metr sześdziesiąt w kapeluszu " XD

Za to do dzisiaj została mi awersja do oglądania sportu jakiegokolwiek.

Nie lubię oglądać żadnych zawodów. Wychodzę z założenia, że skoro tam nie startuje to po co? :grinning: Mojej techniki to nie poprawi XD

Co do tenisa to chyba tylko golf jest bardziej "snobistyczny" tak patrząc z boku 😉

Co prawda znam kilka osób które grają w tenisa i zdecydowanie nie są z majętnych domów, ale jakiś taki feeling XD

GURU1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk1piorunów

@LaMo.zord właśnie o ten "feeling" chodzi. Niby wiem, to wszystko, co tutaj już ktoś napisał, tzn. że rakieta to 300 zł a klub tenisowy na rok to 200 zł i to nie jest duża kasa. Jednak z tenisem, jak z golfem. To są sporty, które mi zawsze pachniały elitarnością.

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy zawsze łatwiej było zorganizować jednego kolegę do paletek, niż kilkunastu do piłki

Lider10piorunów

@WatluszPierwszy ja grałem casualowo kilka lat w tenisa, a pochodzę z rodziny, gdzie ledwo starczało do pierwszego ;)
W sumie to nie z mojej inicjatywy, ale 3 kumpli z klasy, którzy wmyślili, że będziemy grać po szkole (darmowy kort był 300m od szkoły) i tak chodziliśmy 2x w tygodniu we 4, później rozeszliśmy się do innych szkół, ale została nas dwójka i tak sobie pykaliśmy 2-4 razy w miesiącu.

Wbrew pozorom tenis jest jednym z tańszych sportów: kupujesz rakietę za 200-400zł używasz jej przez lata, pod warunkiem, że w przypływie szału jej nie rozwalisz o kort. Strój to to co ma każdy dzieciak na WF, czyli koszulkę, spodenki i halówki/adidasy do tego kilka piłeczek i grasz. Nawet nie musisz mieć specjalnego plecaka, bo rakieta (po za rączką) zmieści się w zwykłym szkolnym.

Jeśli ktoś ma zamiar grać w turniejach, to pewnie bez trenera daleko nie zajdzie, ale do zwykłego grania z kolegami po szkole, niewiele trzeba.

Lider1piorunów

@WatluszPierwszy może to kwestia tego, że obok kortu były tylko sklepy i urzędy, więc dzieciaki ze szkoły stanowiły grupę docelową, ale też nie jakąś liczną, bo co najmniej 1 kort był zawsze pusty.

Fanatyk2piorunów

@WujekAlien kurczę, u mnie było zawsze odwrotnie. Pamiętam nawet, że jedno z liceów udostępniało w weekendy kort i grali tam raczej dorośli i zawsze ci zamożniejsi. Dzieciaki owszem grały, sam miałem paletkę 😉 ale raczej to było takie pykanie o ścianę bloku.