Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika mannoroth w Hydepark

Lider

w Hydepark

18piorunów

W nawiązaniu do moich przemyśleń mieszkaniowych zawartych w poniższym wpisie, chciałbym pociągnąć temat i opowiedzieć Wam historię sprzed bodaj 6 tygodni.

https://www.hejto.pl/wpis/na-podstawie-zebranych-doswiadczen-moich-i-cudzych-w-ostatnich-miesiacach-chcial

We wspomnianym okresie wybierałem się do szwagra żeby mu pomóc w pewnym temacie przy domu. W związku z tym wiele razy gadaliśmy przez telefon i zdążył mi napomknąć, że jego dalsza kuzynka ostatnio dużo pyta jego rodziców a naszych teściów o to jak mieszkamy, gdzie mamy dom, ile pokoi itp. Ledwo ją znam, na ulicy bym nie poznał, pewnie widziałem ją na jakichś rodzinnych imprezach, w każdym razie nie na naszym i nie na jej weselu, bo bym ją pamiętał. W każdym razie szwagier mi to powiedział, i dorzucił:

-Szwagier, jej córka idzie na studia u Was w mieście, także ja nic nie mówię, ale matematyka robi się sama :smiley:

Wybrałem się do szwagra, który ma chałupę relatywnie blisko teściów. Teściowa do mnie zadzwoniła że muszę wpaść na obiad i po pomidory (no kurła proste, po pomidory to bym z buta przez Saharę poszedł). Super, fajnie.

-A no i Ania, pamiętasz, gadałeś z nią 12 lat temu na festynie jak piłeś piwo z wujkiem Staśkiem, wujek Stasiek to ten co go potem Kazik w Małochwieju traktorem potrącił koło starej mleczarni co ją Oborniak....

-Dobradobra, tak tak, pamiętam.

-No to Ania się koniecznie chce z Wami zobaczyć, to jak u nas będziesz to ona przyjdzie.

No tak, jasne. Ale niech będzie, info od szwagra to pewien as w rękawie. Po ogarnięciu tematu u szwagra pojechałem do teściów na kawę, pozbierałem sobie pomidorów, no i przyjechała kuzynka. No ni ch.. bym jej nie poznał na ulicy, po prostu obca dla mnie osoba. Weszliśmy do domu, gadamy, co tam jak tam, no i w końcu pada nieuchronne:

A(Ania): A bo wiesz, Zosia to się "do was" na studia wybiera...

No tak, to było do przewidzenia. No to as w ruch i atak prewencyjny:

M(mannoroth): Oooo, to już stancji trzeba szukać, bo zaraz wszystko będzie pozajmowane.

Zawieszka Ani i milczenie spowodowane wybiciem jej z planowanego przebiegu konwersacji było potwierdzeniem podejrzeń szwagra co do intencji spotkania tudzież wytłumaczeniem nagłego zainteresowania rozkładem naszej chałupy.

A: Aha...Ahaa...

Udaję głupiego i ciągnę farsę dalej:

M: Mówię Ci, zaraz sama drożyzna zostanie albo jakieś klitki na obrzeżach. A szukaliście już coś? Jak coś to mogę podpowiedzieć gdzie najlepiej, w końcu to moje miasto hehe.

Dopijam kawusię idę włączyć czajnik, wracam.

A: Aha, no wiesz, bo my to nie wiemy gdzie najlepiej, tak u kogoś po kątach to słabo... A ciocia (tj moja teściowa) to coś mówiła że Wy ileś tam pokoi macie...

No mamy. I ch z tego? Udaję dalej że nie wiem o co chodzi.

M: No ale my nie prowadzimy wynajmu.

Ania oczy w słup, no i zaczynają się nieudolne guilt tripy tudzież dowody anegdotyczne...

A: A wiesz, mój Wiesiek jak w Niemczech pracował to u ciotki półtora roku mieszkał i problemu nie było...

M: Mhm. Zrobić Ci herbaty? Bo ja sobie zrobię.

Odpowiedziała mi cisza, taka sama jak jej na tą bezwartościową z mojego punktu widzenia opowieść o rodzinnej solidarności za granicą.

A: A nie dało by się żeby Zosia trochę u Was pomieszkała?

M: Co to znaczy trochę? No i w jaki sposób? U nas nie ma warunków do najmowania pokoi.

Słowo najem, wiążące się z odpłatnością, padało tylko z moich ust. Nie bez przyczyny. Pomału wywieranie presji, jakkolwiek nieudolne, zaczęło mnie nużyć:

A: Jakieś biurko by się znalazło...

M: Nie no, zaraz, my mamy wszystkie potrzebne meble. Jeżeli jest potrzeba przyjechać, posiedzieć parę dni, poszukać lokum, to nie ma problemu, zapraszam, pojeżdżę razem z nią, coś poszukamy i pooglądamy. Ale o ładowaniu się z całym mandżurem czy meblami mowy nie ma.

No i akt rozpaczy:

A: No... To ja nie wiem, czy ona na te studia pójdzie!

Piłeczka do pustej bramki. Z chłodnym uśmieszkiem:

M: No chyba jak składaliście papiery, to nie zakładaliście że będzie u nas mieszkać?

Cisza.

M: Jak jest potrzeba żeby poszukać mieszkania, to zapraszamy, nie ma sprawy.

A: No tak, tak, pomyślimy.

Widzę wyraźnego focha, pogadaliśmy przez kilka chwil o d...e Maryni no i sobie poszła pogadać z teściową na dworze, jak wyszedłem to już jej nie było. Po powrocie do domu powiedziałem o tym różowej, to się popukała w głowę, że w ogóle co to za pomysł. Ona sama praktycznie kontaktu z tą kuzynką nie ma, a jej córki to od 10 lat nie widziała na oczy. Tak, wiem, widziałem filmy z dorosłym facetem i 19stką pod jednym dachem , ale nie mam takich potrzeb :smiley: Za to w ogóle nie ogarniam, jak można było uznać, że mamy jakiś obowiązek czy uznamy za normalne, żeby kogoś gościć przez 5 lat? Zapytam w ankiecie, choć zluzuję kryteria "bliskości".

Wyobrażacie sobie gościć kogoś przez 5 lat u siebie w domu/mieszkaniu zakładając, że macie ku temu warunki np. osobny pokój?

  • W żadnym razie45% (42 głosy)
  • Tylko absolutnie najbliższą rodzinę27% (25 głosów)
  • Tak, jeżeli jesteśmy spokrewnieni3% (3 głosy)
  • 18letnie lochy w dowolnej ilości.25% (23 głosy)

93 głosów

Komentarze (11)

Osobistość0piorunów

Kiedyś jak ludzi faktycznie nie było stać na mieszkanie, kto ktoś mieszkał w komórce pod schodami, sprzątał mieszkanie czy coś i rodzice go drobno opłacali.

Poza tym teraz jak już ma 18 lat i faktycznie nie ma na tę stancję, to są sposoby, żeby zarobić w miesiąc czy dwa na rok życia studenckiego. Chłopakom trochę trudniej.

Fanatyk1piorunów

@mannoroth ja sobie nie wyobrażam, ale nie jest to przecież coś zupełnie dziwnego i niespotykanego.

Z drugiej strony, to ja bym się czuł niekomfortowo gdybym miał mieszkać kątem u jakiejś dalekiej rodziny. Różne rzeczy się wyprawia będąc na studiach, no i trochę lipa tak przed rodziną odpier*dalać jakiś szajs

Gruba ryba2piorunów

Typowy pomysł starej baby ze wsi, pozdrawiam serdecznie xD

Gruba ryba0piorunów

@IronFist moja babcia miała podobny pomysł jak się sprowadzałem do Trójmiasta, że jej koleżanka (nie widziały się 40 lat, nie rozmawiały przez telefon chyba z 30) ma APARTAMENT w Sopocie i na pewno mogę zamieszkać xD ten apartament o kawalerka w wielkiej płycie, w której to sama mieszkała

GURU6piorunów

@mannoroth Takie te odpowiedzi zbyt jednoznaczne..

W wyjątkowej sytuacji owszem, nawet prędzej dzieci przyjaciół niż rodziny ;P

Aczkolwiek ja to z prowincji jestem i sam z gościnności rodziny w trójmieście swego czasu korzystałem, oczywiście jedynie na wakacje i dokładając się do czynszu, i u kuzynek, z którymi do teraz mam kontakt i jesteśmy chrzestnymi własnych dzieci :D

Ale generalnie raczej tak jak piszesz - na miesiąc, może dwa. Z pomocą w aktywnym szukaniu własnego konta. Na 'stałe' to jak na szybko myślę to chyba tylko w przypadku jednej osoby i jej dziecka bym się zgodził - i to nawet nie jest moja rodzina xD

Lider1piorunów

@zuchtomek No ok, ale nie mówimy tu o żadnej wyjątkowej sytuacji. Mój teść który miał zabiegi mieszkał u nas 3 tygodnie i było git. Mówimy o planowanym mieszkaniu przez 5 lat.