mannorothLider
3piorunów
mannorothLider
3piorunów
kim_jestesmy_dokad_zmierzamyOsobistość
36piorunówJeśli wszystko pójdzie dobrze, to do końca roku będę właścicielem pięknej dziury w ziemi.
Z tego powodu pytanie dla was:
Gdybyście mogli budować dom jeszcze raz, to co byście zrobili, a czego nie zrobili?
Bo mi na chwilę obecną przychodzi do głowy tylko:
* wyciągnięcie arotu z rozdzielnicy na zewnątrz, żeby później zrobić sobie elektrykę w ogrodzie,
* duża rozdzielnica (i tu większa niż 5x12, ewentualnie dwie),
* woda na zewnątrz,
* przygotowanie jakiegoś wyjścia pod panele fv na dachu.

deafoneLider
90piorunów
MarchewGruba ryba
20piorunówJesień, zaraz zima.
A ogrzewanie?
Ogrzewanie w domu/mieszkaniu
368 głosów

mati3654Kosmonauta
18piorunówZ cenami nieruchomości w Warszawie zaczyna się dziać to samo co od dawna obserwujemy w Azji, czyli kupno mieszkania przestaje być opłacalne z czysto ekonomicznego punktu widzenia w porównaniu z wynajmem.
Poszukujemy z żoną od kilku miesięcy mieszkania M5 na rynku wtórnym, ceny w lokalizacji która nas interesuje wahają się w okolicy 18-22tys. z metra czyli około 2,1 - 2,5mln zł za interesujący nas metraż 100-120m. Chcąc wziąć większość w kredycie na 20-25 lat (na dłużej nie dostaniemy ze względu na wiek) musielibyśmy się liczyć z ratą na poziomie 12-14tys miesięcznie z czego samych odsetek na początek 8-9tys.
Jednocześnie podobne mieszkanie można wynająć za... 5000zł plus czynsz administracyjny (który trzeba też płacić mając własnościowe więc można pominąć). Takich mieszkań w tej samej okolicy są 4 na wynajem i widzę że właściciele nie mogą ich wynająć i schodzą mocno z ceny jak na załączniku.
Czy kupno wg Was wciąż ma sens przy tak chorych cenach i stosunkowo tanim wynajmie? Czy lepiej zaoszczędzoną różnicę wrzucić na giełdę/obligacje i poczekać na spadki choćby w cenach realnych?
#nieruchomosci #inwestycje #mieszkanie #warszawa #gielda

VilifiedInspirator
10piorunówPolecacie wałki do malowania jakiejś konkretnej firmy czy zwykłe marketówki są ok?

Sheppard30Wirtuoz
7piorunówjest problem xD Nie wiem czy mam jakis nieoryginalny stelaz czy jak ale moj Geberit Sigma ma ramke przycisku okolo 26.5cm. Wycialem otwor 27cm ale z tego co widze najwieksze przyciski do Sigmy maja niecale 24cm szerokosci… lipa okrutna. Co w tym wypadku mozna zrobic? Oczywiscie wymiana plytki nie wchodzi w gre. #remontujzhejto #remont #mieszkanie #mieszkaniedeweloperskie #diy

mannorothLider
42piorunówW nawiązaniu do moich przemyśleń mieszkaniowych zawartych w poniższym wpisie, chciałbym pociągnąć temat i opowiedzieć Wam historię sprzed bodaj 6 tygodni.
We wspomnianym okresie wybierałem się do szwagra żeby mu pomóc w pewnym temacie przy domu. W związku z tym wiele razy gadaliśmy przez telefon i zdążył mi napomknąć, że jego dalsza kuzynka ostatnio dużo pyta jego rodziców a naszych teściów o to jak mieszkamy, gdzie mamy dom, ile pokoi itp. Ledwo ją znam, na ulicy bym nie poznał, pewnie widziałem ją na jakichś rodzinnych imprezach, w każdym razie nie na naszym i nie na jej weselu, bo bym ją pamiętał. W każdym razie szwagier mi to powiedział, i dorzucił:
-Szwagier, jej córka idzie na studia u Was w mieście, także ja nic nie mówię, ale matematyka robi się sama :smiley:
Wybrałem się do szwagra, który ma chałupę relatywnie blisko teściów. Teściowa do mnie zadzwoniła że muszę wpaść na obiad i po pomidory (no kurła proste, po pomidory to bym z buta przez Saharę poszedł). Super, fajnie.
-A no i Ania, pamiętasz, gadałeś z nią 12 lat temu na festynie jak piłeś piwo z wujkiem Staśkiem, wujek Stasiek to ten co go potem Kazik w Małochwieju traktorem potrącił koło starej mleczarni co ją Oborniak....
-Dobradobra, tak tak, pamiętam.
-No to Ania się koniecznie chce z Wami zobaczyć, to jak u nas będziesz to ona przyjdzie.
No tak, jasne. Ale niech będzie, info od szwagra to pewien as w rękawie. Po ogarnięciu tematu u szwagra pojechałem do teściów na kawę, pozbierałem sobie pomidorów, no i przyjechała kuzynka. No ni ch.. bym jej nie poznał na ulicy, po prostu obca dla mnie osoba. Weszliśmy do domu, gadamy, co tam jak tam, no i w końcu pada nieuchronne:
A(Ania): A bo wiesz, Zosia to się "do was" na studia wybiera...
No tak, to było do przewidzenia. No to as w ruch i atak prewencyjny:
M(mannoroth): Oooo, to już stancji trzeba szukać, bo zaraz wszystko będzie pozajmowane.
Zawieszka Ani i milczenie spowodowane wybiciem jej z planowanego przebiegu konwersacji było potwierdzeniem podejrzeń szwagra co do intencji spotkania tudzież wytłumaczeniem nagłego zainteresowania rozkładem naszej chałupy.
A: Aha...Ahaa...
Udaję głupiego i ciągnę farsę dalej:
M: Mówię Ci, zaraz sama drożyzna zostanie albo jakieś klitki na obrzeżach. A szukaliście już coś? Jak coś to mogę podpowiedzieć gdzie najlepiej, w końcu to moje miasto hehe.
Dopijam kawusię idę włączyć czajnik, wracam.
A: Aha, no wiesz, bo my to nie wiemy gdzie najlepiej, tak u kogoś po kątach to słabo... A ciocia (tj moja teściowa) to coś mówiła że Wy ileś tam pokoi macie...
No mamy. I ch z tego? Udaję dalej że nie wiem o co chodzi.
M: No ale my nie prowadzimy wynajmu.
Ania oczy w słup, no i zaczynają się nieudolne guilt tripy tudzież dowody anegdotyczne...
A: A wiesz, mój Wiesiek jak w Niemczech pracował to u ciotki półtora roku mieszkał i problemu nie było...
M: Mhm. Zrobić Ci herbaty? Bo ja sobie zrobię.
Odpowiedziała mi cisza, taka sama jak jej na tą bezwartościową z mojego punktu widzenia opowieść o rodzinnej solidarności za granicą.
A: A nie dało by się żeby Zosia trochę u Was pomieszkała?
M: Co to znaczy trochę? No i w jaki sposób? U nas nie ma warunków do najmowania pokoi.
Słowo najem, wiążące się z odpłatnością, padało tylko z moich ust. Nie bez przyczyny. Pomału wywieranie presji, jakkolwiek nieudolne, zaczęło mnie nużyć:
A: Jakieś biurko by się znalazło...
M: Nie no, zaraz, my mamy wszystkie potrzebne meble. Jeżeli jest potrzeba przyjechać, posiedzieć parę dni, poszukać lokum, to nie ma problemu, zapraszam, pojeżdżę razem z nią, coś poszukamy i pooglądamy. Ale o ładowaniu się z całym mandżurem czy meblami mowy nie ma.
No i akt rozpaczy:
A: No... To ja nie wiem, czy ona na te studia pójdzie!
Piłeczka do pustej bramki. Z chłodnym uśmieszkiem:
M: No chyba jak składaliście papiery, to nie zakładaliście że będzie u nas mieszkać?
Cisza.
M: Jak jest potrzeba żeby poszukać mieszkania, to zapraszamy, nie ma sprawy.
A: No tak, tak, pomyślimy.
Widzę wyraźnego focha, pogadaliśmy przez kilka chwil o d...e Maryni no i sobie poszła pogadać z teściową na dworze, jak wyszedłem to już jej nie było. Po powrocie do domu powiedziałem o tym różowej, to się popukała w głowę, że w ogóle co to za pomysł. Ona sama praktycznie kontaktu z tą kuzynką nie ma, a jej córki to od 10 lat nie widziała na oczy. Tak, wiem, widziałem filmy z dorosłym facetem i 19stką pod jednym dachem #pdk , ale nie mam takich potrzeb :smiley: Za to w ogóle nie ogarniam, jak można było uznać, że mamy jakiś obowiązek czy uznamy za normalne, żeby kogoś gościć przez 5 lat? Zapytam w ankiecie, choć zluzuję kryteria "bliskości".
#gownowpis #przemyslenia #mieszkanie #studbaza
Wyobrażacie sobie gościć kogoś przez 5 lat u siebie w domu/mieszkaniu zakładając, że macie ku temu warunki np. osobny pokój?
270 głosów
Eeeeno, kuzynkę bym przygarnął.
Wytrzymałem kiedyś parę miesięcy z siorką i parę z mamą. Nigdy więcej.
Sheppard30Wirtuoz
2piorunówHej, mam taki uklad mieszkania, od ktorej strony / ktorego miejsca powinienem ukladac panele? Ma to jakies wieksze znaczenie? Nie robie zadnych progow miedzy salonem a sypialnią wiec panele idacprzez cale mieszkanie. X oznaczylem lazienke gdzie sa plytki #remont #remontujzhejto #mieszkanie

@Sheppard30 zależy co układasz tak naprawdę, czy klasyczne, czy herringbone, winyl czy laminat i w którą stronę będą ułożone. Ale generalnie od któregoś z rogów poza tym od łazienki.
@Sheppard30 jak zaczniesz od prawej do lewej to wygląda, że nie wystąpi sytuacja, w której będziesz musiał układać panele "wstecz".
Mr.MarsGURU
6piorunówW Barcelonie doszło do zamieszek pod koniec wielotysięcznej manifestacji w sprawie kryzysu mieszkaniowego. Uczestnicy zaczęli podpalać kontenery, dewastować auta i rzucać w funkcjonariuszy kamieniami. [...] Protest odbył się w dniu, w którym premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił przedterminowe

mannorothLider
109piorunówNa podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:
Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?
Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:
-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.
No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD
Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...
Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:
-Nie ma nas.
-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?
-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.
-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.
-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.
-To gdzieś za ile możecie być?
KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.
-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.
Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD
-A to ja mogę po Was podjechać.
-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.
-AHA!
Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:
-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe #pdk
Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉
Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?
#przemyslenia #mieszkanie #dom #niewiemjaktootagowac #gownowpis
W jaki sposób przyjmuję gości?
495 głosów
Brakuje opcji: Niech znajomi wpadają kiedy chcą, a rodzina niech się zapowiada xD
Absolutnie nie masz prawa mieć do siebie pretensji, miałeś plany i je realizujesz, to Twoje prawo. Nie masz obowiązku siedzieć w domu i czekać na kogokolwiek niezapowiedzianego, z kim się wcześniej nie umawiałeś. Jakbyś był w Zimbabwe, to też by wujo się wkurzył? Albo podjechał po was? Czasy się zmieniły, Ty masz swój dom ze swoimi zasadami i oni mają ich przestrzegać, a nie naginać je do swoich zasad. Jesteś dorosły, Twój czas jest Twój i niczyj więcej
boton53523Debiutant
7piorunówCześć,
Mam wyprowadzone przewody elektryczne tylko pod gniazda elektryczne na zadaszonym balkonie. Zastanawiam się czy rozprowadzać przewody z gniazd balkonowych pod oświetlenie balkonowe (niestety włącznik musiałby być na balkonie a nie w mieszkaniu). Instalacja elektryczna na balkonie jest zabezpieczona osobnym wyłącznikiem nadmiaroprądowym oraz wyłącznikiem różnicowoprądowym.
Czy jesteście coś w stanie doradzić czy warto/nie warto robić oświetlenie na balkonie w takiej sytuacji?
Jakich włączników/gniazd elektrycznych natynkowych użyć na balkonie, żeby można było wprowadzić przewód z boku lub od tyłu?
Stopień ochrony IP44 to chyba minimum pod zadaszony balkon?
#mieszkanie #budownictwo #elektryka #remontujzhejto #remont
@boton53523 ja prowadziłem natynkowo i jest gitara, gniazda i łącznik ip54 plus ogrodowe kinkiety.
HajtGruba ryba
66piorunówNowe mieszkanie wish me well pepe #wynajem #niemcy #mieszkanie

Uuuuu kolego, ścigasz się z marynarzem na luksusy
Masz Zamiar to sam zjeść?
DeykunLider
82piorunów
@Deykun pewnie był projektowany dla butów dziecięcych
@Deykun koleś geniusz marketingu
DeykunLider
35piorunów
Kurde trzeba o tym grę zrobić
niby spełnia bezpieczeństwo smrodowe, ale nie spełnia bezpeiczeństwa wejścia przez drzwi niechcianego obserwatora (╯°□°)╯︵ ┻━┻
bojowonastawionaowcaMistrz
76piorunówCo Wy na to? 14.09.2026
Stosunek do najmu krótkoterminowego mieszkań staje się coraz bardziej negatywny. Wg nowego sondażu Rzeczpospolitej, większość ankietowanych (blisko 53%) uważa, że powinien powstać sposób (w tym wypadku większość członków spółdzielni) na zakazanie właścicielom lokali wynajmowania ich na doby. Przeciwnego zdania jest 29% odpowiedzi. Wśród głównych argumentów za regulacją jest podwyższanie cen mieszkań, wynikające ze zwiększającej się liczby takich lokali, a także generowany przez użytkowników takich lokali hałas, który przeszkadza normalnym mieszkańcom. Z drugiej strony padają argumenty o blokowaniu możliwości zarządzania swoją własnością czy ograniczaniu możliwości noclegowych dla rodzin z dziećmi, dla których oferta hotelowa jest czasem niedostateczna. Odpowiedni projekt w sprawie wprowadzenia regulacji znajduje się już w Sejmie.
Pytanie na dziś: Czy lokalne samorządy bądź spółdzielnie powinny mieć narzędzia walki z najmem krótkoterminowym mieszkań?
Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.
#cowynato #politykamieszkaniowa #mieszkanie
#owcacontent
Czy lokalne samorządy bądź spółdzielnie powinny mieć narzędzia walki z najmem krótkoterminowym mieszkań?
378 głosów
Zmieni się tylko to, że oprócz drogich mieszkań, będą też drogie wczasy w Polsce.
Dodatkowo zmniejszy się baza noclegowa i miasta powiatowe typowo turystyczne, które jeszcze jako tako funkcjonowały dzięki dodatkowym turystom, stracą część klientów, a za tym, część wpływów do budżetu.
O problemach z prawem własności już nie wspomnę. Jakoś nikt nie mówi żeby sportowe auta nie można było na firmę zarejestrować 🤷
Jak dla mnie, trochę do bez sensu. Wiadomo że jak będzie wybór to ludzi zakaza dla świętego spokoju.
Z drugiej strony faktycznie może to być rozwiązaniem na developerów gdzie budowali tzw "lokale hotelowe" czyli bez kuchni pod właśnie taki wynajem.
Odczuwam_DysonansFenomen
7piorunówSiema,
jakby ktoś tutaj wiedział coś o pokoju/mikroapartamencie do ~1500zł do wynajęcia w Krakowie (tak, wiem, ciężko za tą cenę), to znajoma szuka i będę wdzięczny za cynk :smiley: ma kota, ale bardzo poczciwego i ułożonego.
VilifiedInspirator
3piorunówPanele winylowe Artens Intenso Vermont
Ktoś ma? Polecacie/odradzacie? Może macie zdjęcia swoich realizacji z tymi panelami?
#remontujzhejto #remont #mieszkanie

@Vilified do kuchni i łazienki genialne.
To zależy tych konkretnych nie mam, ale długi czas miałem terakotę w korytarzu, panele w pokojach i kuchni i winyl w łazience
Cori01Osobistość
48piorunówMOJ TATA TO JANUSZ BIZNESU....
Eh muszę się pożalić bo mi aż rynce opadają...
Bardzo szanuję mojego tatę za to, że jest niezwykle pracowity, ma 71 lat i dalej pracuje fizycznie jako rzeźbiarz i gdyby miał rękę do biznesu i słuchał się innych ludzi co mu życzą dobrze to bysmy żyli jak paczki w maśle, no ale...
Wracając do tematu, jak moja babcia zachorowała na Alzheimera to się przeprowadzila do nas, a jej mieszkanie wykupili moi rodzice za niestety oszukaną kwotę od Miasta, no po prostu ktoś ich naciągnął na hajs i zawyżył wartość mieszkania.
Byłam wtedy dość mała, ale razem z moimi siostrami i rodzicami, remontowaliśmy to mieszkanie w poniemieckiej kamienicy, nosiliśmy gruz, zdzieralismy stara farbę itp. Mam trochę do tego uraz bo jak na dziecko nie powinnam nosić takiego ciężaru, no całe wakacje prawie tak spędziłam.
Od tych już ponad 20 mój tata zajmuje się wynajmem tego mieszkania, a to, że są to warunki dość spartańskie to decydują się na nie ludzie zdesperowani.
Piec kaflowy i drugie piętro po stromych schodach - to w zasadzie największe wady, no i trzeba samemu sobie meble zorganizować xd co raczej kłóci się z wygodną przeprowadzką.
Mieszkanie jest dość duże i uważam, że ma za⁎⁎⁎⁎ście duży potencjał. Kamienica ma tylko dwóch lokatorów i do tego mieszkania jest przypisana połowa strychu, która śmiało można przerobić na cześć mieszkalną(konserwator dopuszcza zmianę dachu z płaskiego na trójkątny), czasem sama sobie lubię wyobrażam jak bym je przerobiła gdybym miała hajs. Jest też dostępna spora piwnica.
Plusem jest też to, że jest to centrum miasta i jakby się chciało zaangażować, to urząd daje dofinansowanie na naprawę elewacji, trzeba tylko najpierw wyłożyć hajs, a potem dostaje się zwrot.
No generalnie, dla kogoś kto lubi mieszkania w kamienicach to jest to fajna opcja do remontu od prawie zera.
Dałam mojemu tacie kiedyś propozycje, żeby sprzedał to mieszkanie, podzielił zysk ze sprzedaży na nas 3( nigdy nic od rodziców na start w życie nie dostaliśmy więc to byłby pierwszy raz), ja bym za swoją część miała na wkład własny na kawalerkę w mieście wojewódzkim, wynajelbym ja, a tyle ile on dostaje za czynsz od lokatorów, płaciłbym mu - czyli 1500 zł.
Powiedział tylko, że to dobra propozycja ale i ona umarła w zarodku...
Co wybrał mój tata? Wynajmowanie mieszkania patologii i ciągła walka z kosztami po ich wyprowadzce. Aktualnie już ma entego z rzędu lokatora, który nie płaci czynszu i tylko liczy że dług zostanie spłacony xd jednak apogeum patologi i jego naiwności sięgnęło zenitu, bo wynajął mieszkanie małżeństwu, któremu odebrano 5 dzieci za złe warunki mieszkania w poprzednim miejscu, więc wynajęli mieszkanie u mojego taty i zrobili sobie 6 dziecko xd
Dlaczego jest mi przykro?
A to dlatego, że mój tata nie widzi powodu dla którego miałby wspierać swoje dzieci finansowo. On dostał po rodzicach w młodym wieku mieszkanie, ktorego zysk podzielił ze swoimi braćmi i dzięki temu mógł wybudować dom w którym mieszkamy, co prawda kosztem tego, że jego rodzice młodo umarli. Moja mama dostała po swoich rodzicach możliwość wykupienia mieszkania od miasta. Więc jak dla mnie to i tak dużo. Jest mi zwyczajnie przykro, że dla rodziców robię bardzo dużo ( z ojcem całe dzieciństwo miałam chłodne relacje, ale teraz jest super) to mam wrażenie, że ojciec na mnie trochę patrzy jak Stary Boryna na swojego Antka, nie dostrzegając, że Antek nigdy by go nie wyrzucił na tułaczkę, ale tak sobie ubzdural i tak chyba mój ojciec myśli o swoich córkach.
Nawet doradzał się mnie jakiego lokatora wybrać i chodziłam z nim na castingu, ale co z tego jak jeden lepszy od drugiego xd w tym złym znaczeniu.
Eh może wy mi coś doradzicie bo nawet nie chodzi o to, że chciałabym już mieć możliwość kupienia czegoś swojego, ale o to, że mój ojciec nie nadaje się na landlorda i widzę jak przez swój brak wiedzy wpada tylko w większe problemy ze swoją upartością i jak dużo stresu w nim to generuje.
On twierdzi, że to mieszkanie będzie zyskiwać na wartości, no ale nie bardzo. Mieszkamy w małym mieście, dzietność spada, a kamienica wymaga dbania o nią żeby się nie rozpadła ... Nie mówiąc o tym że ci lokatorzy niszczą to mieszkanie...

@Cori01 a może jakaś firma zajmująca się wynajmem mieszkań?
W sensie, że "oddać w zarząd"?
@Cori01 będę kolejnym który się czepia, ale kto powiedział że rodzice mają zapewnić coś "na start" swoim dzieciom? Przez co, w domyśle jest to jakieś mieszkanie czy coś w ten deseń.
Ja dostałem działkę rolną, małą, na razie (albo i a ogóle) niewiele wartą, ale w sumie tylko dlatego żebym jak mi się noga powinie mógł się ubezpieczyć jako rolnik w KRUS (jako bezrobotny w PUP nie mógłbym nigdzie dorabiać a muszę zarabiać z racji nieuleczalnej choroby). Niemniej uważam że spadek spadkiem, kiedyś tam, ale reszta - to moje życie. Rodzice dali mi dach nad głową, nakarmili, ubrali, do osiągnięcia pełnoletniości. Wysłali do dobrej szkoły. Co więcej - wspierali na studiach, bo studiowałem "dojeżdżając" lokalnie - choć marzył mi się UJ. Więc - to jest chyba wszystko co mogą zrobić w celu usamodzielnienia dziecka. Pomogli dając na prawo jazdy, na OC jak raz nie miałem, stare auto dostałem od taty na studia. Ale więcej? To nie ich rola.
DeykunLider
3piorunów